Chcemy być sobą. Chcemy być sobą wreszcie - akacjowa agnes
Publicystyka » Felietony » Chcemy być sobą. Chcemy być sobą wreszcie
A A A
Od autora: Tytuł zaczerpnięty z piosenki zespołu Perfect

Jestem niesamowicie bogata. Mam prawdziwe skarby. Tyle skarbów, że nie mogę się nadziwić. Skarby, które są najwspanialszymi sprawami, jakie mogły mi się trafić. Dzięki nim czuję, że idę, pędzę, poznaję, doświadczam, uczę się i mądrzeję, a przede wszystkim kocham.

Te skarby to… Właśnie, jak je wymienić? W jakiej kolejności? Nie ma właściwej. Po prostu nie ma. Każdy skarb, z którym mam przyjemność lub chwilową nieprzyjemność obcować jest w danym momencie najważniejszy. Nawet nieprzyjemność obcowania to też istotna rzecz. Czasem najistotniejsza. Niejednokrotnie potrzebuję nieco gorzkości, by przymknąć lub przetrzeć oczy. Którą opcję wybiorę zależy od lekcji, jaką sobie wyznaczyłam. Przymykanie jest równie ważne, jak przecieranie. Każda czynność ma swój czas i cel.

Moje skarby to oczywiście ludzie. Wśród nich jestem i ja sama. Ludzie, ale i wszelkie inne istoty, z jakimi się spotykam. Każde istnienie to źródło energii. Nieskończonej energii, z której można czerpać i jednocześnie podarowywać siebie. Możemy wymieniać się dobrym słowem, uśmiechem, dotykiem, muśnięciem. A każda taka wymiana powoduje wzrost naszej duszy. Wzrost, czyli życie. Życie, czyli doświadczanie. Doświadczanie, czyli czucie. Czucie to przede wszystkim kochanie. Czyli istnienie to kochanie duszy.

Wszystko pięknie i ładnie, ale… Taka wymiana, wzrost i miłość wymaga przestrzeni. Przestrzeń to swoboda, wolność, czyli nieskrępowanie. A tego często brakuje.

Blokować mnie może wiele rzeczy. Strach, chęć przypodobania się, chęć dominacji, poczucie winy i wiele innych. Podsycając każdą z blokad, odcinam się od energii zewnętrznej, ale i duszę własną. Pragnę obalić wszelkie mury i poczuć wiatr na twarzy, a w tym może pomóc tylko najlepsza ze szkół: „Szkoła miłości”.

Jednym z moich skarbów jest synek. Jest niesamowitym, choć surowym nauczycielem. Jest moim guru i profesorem nadzwyczajnie zwyczajnym od spraw wolności, tolerancji, akceptacji i cierpliwości. Uczy mnie, jak kochać bezgranicznie, bezinteresownie i „bezglutenowo”. Może to ostatnie sformułowanie jest nieco dziwne w odniesieniu do miłości, ale mi pasuje idealnie. Gluten to klej. A klej uniemożliwia ruch i ogranicza wolność. Więc moje zajęcia z synkiem to lekcja „bezglutenowej” miłości.

Dzięki Igorkowi dostrzegam w jakim zakłamaniu i auto-fałszu żyłam od dziecka. Jak wiele rzeczy robiłam, bo bałam się reakcji innych. Wymagania i oczekiwania rodziców, czy nauczycieli blokowały moje pragnienia i kierunkowały postępowanie. Nakłamałam nie raz, nie dwa. Byle uniknąć złej oceny, kary, oburzonego spojrzenia, dezaprobaty. W dorosłym życiu było podobnie. Było i niestety nadal jest. Staram się wyleczyć z chęci przypodobania się czy lęku przed oceną. Nieobliczalnie silną toksyną jest właśnie poczucie winy. Śmiem twierdzić, że jedną z najsilniejszych. Zabija godność, wartość i dumę z bycia sobą.

„Wolne” dziecko jeśli czegoś nie lubi lub nie chce, to robić nie będzie. I to jest piękne. Niestety my, dorośli, próbujemy „gwałcić”, m.in poczuciem winy, okazaniem niechęci, odrzuceniem. Dlaczego? Bo chcemy czuć władzę. Chcemy, by przestrzegało zasad, które sami ustaliliśmy. W przeciwnym wypadku czujemy, że tracimy autorytet, szacunek… Właśnie, szacunek. Czy umiemy dać go innym? Szczególnie tym najmniejszym? Nie. Przecież to tylko dziecko. TYLKO? Dzieci i ryby głosu nie mają. Naprawdę? Tego nas uczono. Wpojono i ciągniemy ten wózek śmieci dalej. Wrzucając nieświadomie na sam szczyt tej syfiącej góry wszystko, co najcenniejsze: własne dziecko, szacunek, miłość i siebie samych.

Oceniamy siebie i nasze dzieci przez pryzmat wykonanych zadań.  Niewykonane – nagana. Wykonane – pochwała (a i to rzadko). Najczęściej, gdy jest dobrze, nie mówimy nic, gdy jest źle, wyprowadzamy artylerię. A dlaczego, by nie przestać oceniać? Przestać porównywać i sprawdzać zgodność z wytycznymi? Przecież to kolejne granice.

Uczę się, wciąż się uczę. Mam mnóstwo wykładów każdego dnia. Oto niektóre z umiejętności, które chcę zdobyć w mojej szkole:

  1. Kreowanie samodzielności
  2. Pozwalanie na samodecyzyjność (niepoddawanie w wątpliwość czyichś decyzji)
  3. Budowanie pewności siebie (niezasiewanie niepewności)
  4. Zajęcia techniczne z zaufania sobie
  5. Tworzenie odwagi w autoprezentacji
  6. Unikanie nadmiernej kontroli
  7. Odpuszczenie zbyt wysokich wymagań
  8. Likwidacja manipulacji, czyli układów i wymian „coś za coś”
  9. Odrzucenie oceniania, w tym karania i chwalenia.

Bardzo chcę wspierać synka a nie przeszkadzać mu w autotworzeniu. Pragnę ograniczyć do minimum swoją dyrektywność. Marzę, by na co dzień stwarzać dziecku przestrzeń, w której może sam dokonywać wyborów i samodzielnie przekonywać się o ich konsekwencjach. Dążę do atmosfery szacunku i akceptacji. Planuję być uważnym i kochającym towarzyszem samodzielnych Igorowych przedsięwzięć.

Moim celem jest mieć z dzieckiem jak najlepszą relację a nie dążyć do autokratycznego udowadniania odgórnych racji.

Oj, gdyby tak postępowano w szkołach, dzieci byłyby spokojniejsze, bardziej otwarte, a przede wszystkim czułyby się kochane, a nie tylko akceptowane po umieszczeniu w odpowiedniej szufladce. Oczywiście pod warunkiem, że przelecą przez właściwy otworek w edukacyjnym sitku.

Kiedy możemy być sobą? Czy dajemy sobie na to przyzwolenie? Czy aby być sobą, dorosły musi się wspomóc jakąś używką? Ponoć pijany prawdę ci powie. Ale czy dopiero wtedy jest sobą, gdy między erytrocytami tańcują promile? Dlaczego jest nam łatwiej w nieznanym tłumie, za granicą, gdzie nikt nas nie zna, ubrać nieco bardziej otwarty strój kąpielowy? Wciąż boimy się oceniania. Krzywych spojrzeń. Złych słów. Tego, że nie zmieścimy się w standardowej przegródce. Czy to nie jest efekt tych wszystkich ograniczeń, które towarzyszą nam od pieluchy, przez szkolne ławki aż po teczkę z CV i zmiętą pościelą po niekoniecznie filmowej nocy?

Dajmy sobie prawo być sobą. Wreszcie.

Ps. Tak czytam swój monolog i śmieję się z sama z siebie. Posklejałam tu tyle wątków, że każdy mógłby stworzyć osobny tekst. Cóż, ale w moim odczuciu wszystko się trzyma kupy i to bez glutenu.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
akacjowa agnes · dnia 12.09.2018 14:22 · Czytań: 141 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 8
Komentarze
JOLA S. dnia 13.09.2018 10:06
Witaj, Agnes,

mam kłopot z tym tekstem. :) Czy wolno mi zgłosić pewną pretensję, uwagi? :)
Spróbuję wyjaśnić.:)

W tekście jest werwa, dużo intuicyjnych odkryć i nieco ukrytych aluzji - choć nie wszystko Autorko potrafisz udowodnić i wtedy biorę to za naiwność i nie traktuję z powagą.

No i ta forma zapisu/ punkty/ wyliczanka. Tego się nie praktykuje, działa jak mechanizm ograniczający impet, siłę uderzenia myśli.

Wiem, los felietonisty nie jest słodki, za to co pisze z reguły nie poklepuje się go po plecach, ale musi zainteresować, prowokować, skłaniać do polemiki, czasem nawet do awantury. To zawsze kwestia wyobraźni Autora, instynkt. ale chyba nie tak ... cel nie został osiągnięty.

Naprawdę nie chodzi o zrobienie Ci przykrości, to tylko moje marudzenie, ale chcę odchodzić od felietonu z wrażeniem, że spełnił postawione przez Autorkę zadanie.


Serdecznie pozdrawiam :) :)

JOLA S.
akacjowa agnes dnia 13.09.2018 19:49
Jolu, zdaję sobie sprawę, że to nie jest dobry technicznie tekst. Ma wiele braków. Traktuję te felietony trochę jak medytacje. Jak analizę własnej duszy. Nie do każdego czytelnika trafię. Również jestem tego świadoma. Mimo wszystko, w całej swojej naiwności wierzę, że choć jedną osobę prowokuję do przemyśleń.

Pozdrawiam serdecznie
Dobra Cobra dnia 14.09.2018 00:26
Ileż myśli, jakie samooskarżenia! Nie można aż tak...

Pozdrawiam,

DoCo
akacjowa agnes dnia 14.09.2018 07:00
Nie można? Dlaczego? Wcale nie czuje się z tym źle ;)

Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny
Marek Adam Grabowski dnia 14.09.2018 07:25 Ocena: Bardzo dobre
Chcemy być sobą, w PRL przeinaczono to w chcemy bić zomo. A jednak wolę mniej znane przeboje Perfectu. Ale zajmijmy się tekstem. Językowo bardzo fajny. Przesłanie słuszne, choć trywialne.
akacjowa agnes dnia 14.09.2018 15:08
Dziękuję za komentarz. Miło, że fajnie, mimo że trywialnie
mike17 dnia 16.09.2018 18:04 Ocena: Świetne!
Aga, przede wszystkim to bardzo mądry tekst.
To coś, co od razu rzuciło mi się w oczy.
A mam swoje wymagania.

Nasze dzieci są tym, czym my byliśmy dla nich.
Moja córka ma 26 lat, wyszła za mąż i urodziła mi wnuczkę.
Nigdy nie stawiałem jej wymagań, których nie mogłaby przeskoczyć.
Skończyła renomowane studia, a ja wiem, że postawiłem na właściwego konia :)

Sami musimy się wciąż uczyć.
Ja uczę się tolerancji i chyba dobrze mi z tym idzie.
Czasem byłem zbyt surowy dla innych, ale to się już zmieniło.

Twój tekst jest bardzo prawdziwy, a czemu?
Bo sięga rdzenia tego, czym powinniśmy być.
Jak postępować, by nikogo nie zranić, ale i by samemu ran nie odnieść.

Stawiasz na samorozwój - to piękne!
Jakiś czas temu zrobiłem to samo i wyszło mi to na dobre.
Tylko w zgodzie ze sobą będziemy w zgodzie ze światem.

Piękną masz wieź z synkiem.
To zaowocuje.
Wspomnisz moje słowa.

Pozostawiam Ci pamiątkę w postaci najwyższej oceny :)
akacjowa agnes dnia 17.09.2018 16:21
Dziękuję, Michale, za Twój komentarz. Najtrudniej jest jednak przenieść teorię do praktyki.

Pozdrawiam serdecznie
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
MP642
16/11/2018 11:16
Dziękuję za ocenę, ale jest ona chyba nieco przesadzona :)»
dodatek111
16/11/2018 10:45
Ananke, rzeczywiście nazbierało się sporo czasowników:)»
Zola111
16/11/2018 00:16
Julando, jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam, z. »
Materazzone
15/11/2018 23:19
Mam to szczęście, że różnimy się w zdaniach i możemy… »
julanda
15/11/2018 22:31
Zolu, bardzo dziękuję! Czekałam na przedświąteczną porę, mam… »
eka
15/11/2018 22:06
Wkurzająca, monologowa narracja, nie? : ) Pierwszy… »
Marek Adam Grabowski
15/11/2018 20:39
Nie, to nie prowokacja artystyczna. Po prostu mam dysleksję.… »
Miladora
15/11/2018 19:44
W ostatnim wersie przydałoby się wyrównać akcenty, Dod.… »
Ananke
15/11/2018 19:17
klimatycznie, śpiewnie i melodyjnie, przywodzi mi na myśl… »
Ananke
15/11/2018 19:09
ten wiersz podobałby mi się bardziej, gdyby nie było w nim… »
Ananke
15/11/2018 18:59
ot filozoficzny dylemat :) uważam, że tak, nadal nim… »
mike17
15/11/2018 15:37
Niczyja, to jest naprawdę udana miniatura :) Taki kadr,… »
Ania_Basnik
15/11/2018 13:15
Tak, z rzeczy o których śnimy, jednym rodzi się spokój,… »
Materazzone
15/11/2018 12:26
Ananke, masz rację "płaskość" jest jakimś wymiarem… »
Vanillivi
15/11/2018 11:19
Elu, tak jak mówiłam Ci nie raz, uważam, że w Twoich… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 15/11/2018 21:11
  • Jeszcze 3 godzinki! Prawie :)
  • mike17
  • 15/11/2018 18:48
  • Jeszcze parę godzin, by dać Zoli nowe wiersze - do boju :)
  • Zola111
  • 14/11/2018 23:33
  • Jutro o północy Zaśrodkowanie#29 zamyka budkę!
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:22
  • Za starą panną - znowu wiosna a w krok nic.
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:21
  • Smichy chichy co dzień chodzę ulicą pełną nizradykalizowanych /póki co/ morderców i gwałcicieli.
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 06:04
  • w wypowiedziach rządzących (czerpmy z poezji, a nie traktujmy poezję instrumentalnie)
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 06:02
  • I chociaż uważam, że Palikot nie do końca sprawdził się jako polityk, to właśnie to podkreślenie roli poezji i właśnie kultury z jego strony bardzo mi się podobało, tego brakuje
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 05:58
  • Slavek - miło mnie zaskoczyło, że zna ją naprawdę nieźle, chociaż mówił raczej o autorach dwudziestolecia międzywojennego i lat. 90 niż współczesnych.
  • Slavek
  • 12/11/2018 19:33
  • Palikot i poezja...buuuha ha haha litości :)
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas