Różowy Pinokio - cz.II - rozdział I - JOLA S.
Proza » Dla dzieci i młodzieży » Różowy Pinokio - cz.II - rozdział I
A A A
Od autora: Książeczka z przygodami Różowego Pinokia i Misia w Krainie Niekończącej się Bajki, wydana przez Warszawską Grupę Wydawniczą, ukazała się w księgarniach, dwa lata temu. Życzeniem mojej Zosi, wypowiedzianym w dniu jej urodzin w ubiegłym roku, było, żebym kontynuowała opowieść, nie mogę jej zawieść. Do końca listopada pozostało jeszcze trochę czasu, może zdążę. W międzyczasie Zosia wydoroślała, poszła do szkoły. :)

To wstęp do II części. Fragmenty I części publikowałam na PP. :)
Będę wdzięczna za opinie.:)

 

Chmura ślizgając się po niebie, odsłoniła słońce. Długie promienie wpadły przez okno do kuchni mieszkania na piętrze, jakby chciały ją przeszukać. Nakrycie stołu wyglądało normalnie, jak co dzień. Starannie rozstawione porcelanowe talerzyki, koszyczek z pieczywem, ciasto, dzbanek wypełniony mlekiem i okazały słoiczek z miodem odbijały się w czystej tafli okiennej szyby. Nagle brzęk tłuczonego szkła przerwał milczenie. To z pluszowej łapki Misia wysunęła się filiżanka, roztrzaskując się z hukiem o posadzkę. Mleko rozlało się, tworząc wielką białą kałużę. 

Pinokio, spójrz na siebie, tak spójrz na siebie: po naszym powrocie z Marsa, jesteś jakiś smutny, niedostępny. Snujesz z kąta kąt, jakbyś wyglądał chmur na niebie. Ze zdumienia, wszystko od rana leci mi z łapek. Cóż, za nami trudny, pełen przeciwności tydzień, ale chyba nie w tym leży przyczyna. Brak twojej żywiołowości jest mi na rękę, ale troszkę  się martwię.                                                                                                                                                                

— Ech, Misiu ... 

Pinokio wzdychał i wzdychał. Pluszak zastygł z mokrą ścierką w łapce, sprawiał wrażenie zakłopotanego, ale nie dał się zbić z tropu.

— Przyszła do ciebie Pani Nuda, tak? Nikt ci nie obiecywał, że życie pajaca to będzie pasmo rajskich przygód.

— Błagam Misiu, jak ty coś wymyślisz to robi się niedobrze. Cierpię na szukanie spokoju, którego ty nie możesz mi dać. Jasne!?

Miś wybałuszył oczy.

— Oj, Pinokio jestem pluszowym misiem, a nie rybą. To one nie mają głosu. Chcesz ciszy, to wyprowadź się do akwarium.

— Pluszaku, ależ spadasz z wysoka. Czemu nie na dno oceanu? No tak, raz je widziałeś, ale nie wiele o nim wiesz. Nadal chcesz być ukochanym misiem Ewy i beznadziejnie tkwić na białej półce w jej sypialni.

— Pinokio jesteś niesprawiedliwy. W Krainie Niekończącej się Bajki byłem szczęśliwy. To ty, starałeś się mi ją obrzydzić.

— Niepojęte, są pluszaki, z którymi nie da się walczyć!

— Słucham? Kraina Niekończącej się Bajki ma swoje zalety. Odmłodniałem, nie gubię już trocin, cera biała jak śmietanka,  jestem w świetnej formie, przytyłem, a nie taka chuda tyka. Popatrz, Ewa cyknęła mi zdjęcie…

 — Misiu, ani słowa więcej.

Pinokio prychnął z oburzenia i krusząc biszkopt pod swoim krzesłem, wstał od stołu i z roziskrzonymi oczami wybiegł z kuchni. Trzasnęły drzwi.

Miś zrobił kwaśną minę i zamiast dokończyć torcik czekoladowy, zamyślił się: kiepsko zaczyna się dzień. Pinokio, wścieka się o byle co, chyba nadmiar przygód pomieszał mu w głowie. Zamiast mnie ukatrupić, odszedł ze łzami w oczach i na dodatek zabarykadował się w dużym pokoju.

Sytuacja oszołomiła Misia. Długo stał na środku kuchni z otwartymi ustami. W pomieszczeniu panowała cisza, do chwili, gdy rozdarł ją gwizd gotującego się czajnika. Pluszak wzdrygnął się.

 Co mi jest? Już wiem, jestem pluszowym matołem. Posunąłem się za daleko, to gruby błąd. Stało się, ale misie nie załamują łapek. Muszę coś zrobić i to niezwłocznie! Dziś jeszcze pogadam z pajacem z sypialni przez komórkę, zawsze bezpieczniej, może mnie nie zbeszta.

 

****

Hallo, Pinokio, tu Miś. Widzisz wszystko ze swojego punktu widzenia. Wyciągasz z naszych dotychczasowych perypetii egoistyczne wnioski, zamiast mnie zrozumieć.

Co ty tam wiesz, Pluszaku?  

Pinokio, zachowałem się jak ostatni głupek. Zabłysnąłeś pomysłem, a ja nic jak kamień. Ocean to jest to, co nas może uzdrowić. Odnajduję się w tym pomyśle i nęci mnie perspektywa świeżych przygód. Nikt nie widzi, ale wyrosły mi skrzydła, tu na plecach...

 Miś recytował jak z nut.

 Lepsze byłyby płetwy i ze dwa koło ratunkowe, nie mówiąc o wytrwałości i determinacji, ale z tym u Misia kiepsko, wysapał pod nosem Pinokio, zaskoczony propozycją przyjaciela.

A co z Ewą? 

Poczeka, musi... Naturalnie, jeżeli chce dalej opisywać nasze wyczyny.

Pinokio, napiszemy do niej jak zwykle SMS-ka?

Z dna oceanu? To raczej karkołomne!

Pajacu, jak podejmiesz dobrą decyzję to zadzwoń, będę gotowy.

Luzik, Misiu.

I mam za swoje, pomyślał Pinokio, odkładając telefon. Za pomysł i złote myśli dostałem od niego zaledwie pięć linijek komplementów, wobec tego uknułem intrygę. Powiedziałem Misiowi, że wybieramy się nad ocean.To nieprawda i tak się nie zorientuje, gdyż jeszcze nie odróżnia wielkiej kałuży od oceanu. Nie będzie żałował. W Krainie Niekończącej się Bajki wszystkie dni są równie słoneczne, pogodne, jasne, sny kolorowe, a nawet najmniejszy staw jest piękny. Szafirowa, ciepła woda i czyściutka plaża kusi wędrowców lenistwem. W zamglonym brzasku można spotkać Złotą Rybkę. Mam jedno życzenie, ale o tym na razie sza. Wystarczy ją grzeczne poprosić, a ulega prośbom. Na samą myśl rozpiera mnie radość.

 

****

Ledwo minęło południe, a Miś już czekał na Pinokia w progu sypialni, niecierpliwie przebierając pluszowymi nogami. Dyszał jak miech kowalski, uginając się pod ciężarem plecaka. Wielkość misiowego bagażu, obudziła w pajacyku wątpliwości. Z plecaka wystawał sprzęt do nurkowania, wielki, gumowy materac, pompka do roweru, mapa i coś jeszcze.

Jeden wielki bałagan i bezsens. Dla kogo to wszystko?, natarczywa myśl przebiegła przez głowę zdumionego pajacyka.

Misiu, czy nie udało ci się znaleźć większego plecaka?

Pluszak spojrzał z ukosa.

  Pinokio, atakujesz mnie na wszystkich frontach. Niepokoję się, nie wiem, co nas czeka nad tym oceanem. Zwracam ci uwagę, że twoje czary nie zawsze działają, więc muszę jak zwykle myśleć o wszystkim, chcę cię wesprzeć, oszczędzić zmartwień...

Pajacyk uniósł brwi.

Co ten Miś tak się rozgadał? To wszystko zakrawa na tragikomedię, ale brać w tym udział, to już jest przygoda, pomyślał Pajacyk, ale nic nie odpowiedział, aby nie psuć przyjacielowi nastroju.

W drogę! Włączam kompas! zarządził Pluszak szorstkim głosem.

Na piechotę? Misiu, czy ty wiesz, jak to daleko?  

Polecimy Szybowcem, naturalnie z Ptaszkiem na pokładzie, tak ja na Marsa. Skrupulatnie wszystko przygotowałem.

Sekretny plan się wali jęknął Pinokio.  

Miś nie wiele zrozumiał, ale czarne oczy z guzików dziwnie rozbłysły. Pinokio milczał, oblewając się czerwonym rumieńcem po korzonki włosów.

Pajacu, zapamiętam to sobie!

Ze strony Misia był to zręczny manewr, bo Pinokio ucichł. 

Punktualnie o umówionej godzinie, na otoczonym drzewami skwerze wylądował Szybowiec i cierpliwie czekał. Cały żarzył się światłem migocących lampek. Z daleka było widać, że jest przystosowany do dalekich podróży. Uszu dochodziło radosne ćwierkanie Ptaszka. Pinokio widząc przyjaciół, rozpromienił się i jednym haustem opróżnił szklaneczkę z wodą.

Wodę pije się powoli, możesz się zakrztusić. Ot, rzucam ot, tak sobie...

Pajacyk zaśmiał się hałaśliwie. W tym wybuchu wesołości czuło się melancholię.

Dziękuję za przestrogę. Ta wyprawa doda nam mocy, wszystko pójdzie jak po sznurku uroczyście oświadczył.

Ależ, z ciebie pajac i to ma być konkluzja. Chyba sobie żartujesz, nic nie da się przewidzieć, mam na to dowody, już zapomniałeś? Oczekuję głębszej zmiany!

— Niech ci będzie, Pluszaku. Pomyślę, obiecuję ...

 Odpowiedział Pajacyk z namysłem, ale serce mu się ścisnęło. Miś ani drgnął.

 

****

Przygasły światła, mrok zgęstniał. Do odlotu zostało niewiele czasu, ale Pinokio nie przestał zastanawiać się nad niedawną rozmową z pluszowym przyjacielem.

Sprawy przybierają zły obrót, ale cóż, przekomarzanie się z Misiem, stało się nieodłącznym elementem mojego życia, trudno i tym razem wytrzymam, ale muszę przestrzegać zasad. Zasada numer jeden: uprzejmość. Druga zasada: nikt nie jest głodny. Złakniony miodku Pluszak to gorzej, niż humory i wrzaski Złej Królowej gapiącej się w Wielkie Zwierciadło. Będę ćwiczyć anielską cierpliwość. Miś ostro gra, ale to mi się podoba, pomyślał, zgarniając drobiazgi do plecak, by po chwili wesoło pogwizdując ruszyć w podskokach w kierunku Szybowca.

Pajacyk zbiegł szybko po schodach i już był na ścieżce prowadzącej do parku. Miś z wypiekami podążał za przyjacielem, ale nie było to proste. Został sam, znikąd pomocy.

 Hm, Pajac nie poczekał na mnie, ale przynajmniej nikt mi nie dogaduje, nareszcie mogę robić swoje. Zdążę, nie ma mowy.

Przed wyjściem z budynku, zerknął przez szybę wiatrołapu. Pajacyk był już przy pierwszej latarni. Opętanie jakieś, czy co?, przemknęło przez pluszową głowę. Pociemniało, rozpadał się deszcz, niebo groziło czarnymi chmurami. Porywisty wiatr bezlitośnie szarpał liście drzew. Kapelusze i czapki przechodniów jak zwariowane tańczyły w powietrzu. Pogoda zupełnie nie zachęca do spaceru, na nic zaklinanie, pomyślał zatrwożony Miś, wciągając na siebie pospiesznie nieprzemakalny, niebieski kubraczek. Na głowie zawiązał szalik w kolorowe paski, do kieszeni kubraczka wsunął zmięty rulonik dokumentów, tak na wszelki wypadek i wszystkie pieniądze na drogę powrotną. Drzwi z klatki schodowej otwierają się do wewnątrz!, głosił napis na ścianie, ale i z tym kłopotem sobie poradził. W ostatniej chwili przytrzymał łapką zgrabnie drzwi i już był na zewnątrz.

 — Oj, w parku również nie będzie łatwo — zauważył, przystając.

Ale nikt go nie słuchał. Wysoko nad drzewami ukazała się czarna chmura i wielkim kroplami spadła na park.

Nic tylko deszcz i deszcz. Ziemia mogłaby się zapaść pode mną, a Pajac, by i tak nic nie zauważył.

Misiowi brakowało sił, ciężki plecak robił swoje, pluszowe nogi nasiąkały wodą. Był bliski płaczu, ale szedł dalej, ślizgając się na kamieniach parkowej ścieżki. Wiatr przybrał na sile, szarpał misiowy kubraczek i plecak, ale  Miś nie poddawał się:

 Nigdy nie zdarzyło mi się nic tak strasznego, ale dam sobie jakoś radę. Liczy się tylko perspektywa nowej przygody, mruknął w duchu, dodając sobie odwagi. Po kilkunastu minutach wytężonego marszu, prawie dogonił długonogiego przyjaciela. Z mroku wynurzył się Szybowiec. Obok niego zauważył Pajaca brodzącego w kałuży.

Pinokio, poczekaj!

 Pajacyk słysząc te słowa, gwałtownie odwrócił się.

Wierzyć się nie chce! — wrzasnął zaskoczony.

Miś wyglądał tak, jakby wpadł na zupełnie inny, odkrywczy pomysł.                            

 

 

                                                                                                                                                                   dcn.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 15.09.2018 13:00 · Czytań: 397 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 2
Komentarze
Asocjacja dnia 17.09.2018 18:45 Ocena: Świetne!
Witam, Jolu
Wczoraj miałam dużo uwag, wstrzymałam się z oceną, domyśliłam się, że Pani zauważy własne niedociągnięcia. Zbyt szybko przesłane do PP :)
Dzisiaj, super!
Niech Pani pisze dla dzieci, czekają na mądre bajki.
Pozdrawiam
Asocjacja
JOLA S. dnia 17.09.2018 19:08
Asocjacjo,

tak tak, jestem w gorącej wodzie kąpana, potem się wstydzę, włosy stoją dęba, a ja poprawiam nocami bez końca. ;)
Bajki rozwijają osobowość dziecka i na swój sposób jego spontaniczną twórczość. Zosia nijako jest współautorem I części. Zachęcana dostarczała pomysłów, pobudzana ujawniała swoje myśli i uczucia.
To była pyszna zabawa, kształcąca matkę i córkę. :)

Tym bardziej dziękuję za uznanie naszych starań i bardzo miły komentarz. :)

Serdeczności i do następnej. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
21/08/2019 00:01
wiem chyba, o który leśmianowski tekst, tu wspomniany,… »
Florian Konrad
20/08/2019 23:56
dziękuję serdecznie! »
alos
20/08/2019 16:40
Dzięki Kushi, cieszę się. Pozdrawiam :) Dzięki Wiktorio… »
Dany
20/08/2019 00:16
Zgrabny limeryk, poprawnie napisany, rozbawił mnie.… »
d.urbanska
19/08/2019 23:15
Dobre, do przemyślenia i sprawne. Z jedną uwagą: "Nie… »
liathia
19/08/2019 20:44
Bardzo mi się czyta i, odczuwa Twój wiersz. Wracam do niego,… »
wodniczka
19/08/2019 20:13
Bardzo ciekawa metaforyka. Podoba mi się ten obraz. Jest w… »
wodniczka
19/08/2019 20:10
Bardzo krótkie i bardzo konkretne. Przemawia. Podoba się.… »
amaranta
19/08/2019 19:53
Bardzo lubię takie wiersze. Nieprzegadane, sama istota… »
wodniczka
19/08/2019 19:41
Witaj i ten cytat: i ten cytat: i końcówka.… »
wodniczka
19/08/2019 19:34
Witaj Dla mnie jeden z Twoich najlepszych. A jak bym mogła… »
wodniczka
19/08/2019 19:32
Cześć Pulsar Czasami lepiej jest przespać niektóre… »
RafalSulikovski
19/08/2019 07:10
:) :) :) »
Kushi
18/08/2019 19:30
Wiolinku Czarodzieju, wiesz, że jesteś jednym z nielicznych… »
Kushi
18/08/2019 19:24
Hej Besko... pierwsza zwrotka jak najbardziej na tak,… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:Brissones60
Wspierają nas