Pociąg przez pustynny kocioł część 3 - StalowyKruk
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Pociąg przez pustynny kocioł część 3
A A A
Od autora: Trzeci fragment opowiadania. Tym razem naprawdę krótki. Pierwotnie miałem zamiar zamknąć się w trzech, ale nie obejdzie się bez przynajmniej jednego więcej. Potraktujcie to jako wprowadzenie do właściwego rozwinięcia i finału opowiadania. Przepraszam, że tak mało i tak późno, ale naprawdę nie mam siły pisać. Myślę, że upadek projektu "klątwa bestii" wcale nie dodaje mi chęci. Miłego czytania. Jeśli mam tu jakieś błędy, wytknijcie mi je bez litości. W końcu po to tutaj publikuję.

Pierwsza godzina jazdy przebiegała spokojnie. Koła miarowo toczyły się po idealnie zachowanych torach, słońce paliło niemiłosiernie, a kłęby czarnego dymu z komina lokomotywy utrzymywały się na tyle wysoko, by nie przeszkadzać siedzącemu na dachu wagonu Joemu.

Dopiero druga godzina przyniosła ze sobą wyzwania. Pustynia zaroiła się od skaczących kształtów. Na razie odległych, lecz przybliżających się nieubłaganie.

– Daj znać reszcie – rzucił rewolwerowiec do garażowego samuraja, który zastąpił Teslę na dachu w myśl zasady „dwóch na warcie”.

Samuraj najpierw wstał i przyłożył dłoń do oczu, sprawdzając co zaniepokoiło Joego. Widocznie sytuacja zrobiła na nim wrażenie, bo kawałek dachu, który miał do przebycia, przebiegł z naprawdę imponującą prędkością.

Rewolwerowiec stanął na rozstawionych nogach, tyłem do kierunku jazdy, czekając na przybycie adwersarzy. Czarne punkciki nadciągające od boku zakręciły, by nadążyć za pociągiem i zaczęły powoli się przybliżać. Nieubłaganie i niestrudzenie podskakiwały na piasku, usiłując dogonić wagony.

Prześladowcy byli zbyt szybcy. Na ustach Joego powoli wykwitł uśmiech. Nie obędzie się bez walki.

Na dach wagonu klnąc wgramolił się Ernie.

– Co to kurwa jest? – zapytał.

– Kawaleria.

– Co?

W tym właśnie momencie najszybszy z napastników wskoczył na ostatni wagon pociągu. Przez wskoczył w tej sytuacji należy rozumieć, że ową czynność wykonał jego wierzchowiec. Sam napastnik wyglądał tak, jak powinien wyglądać szanujący się wojownik pustyni. Zwiewne szaty, prosty napierśnik i owinięta materiałem twarz, z której widoczny był tylko pasek śniadej skóry i bystro błyskające oczy.

W tym wypadku to „rumak” był tym bardziej przerażającym. Świerszczopodobna istota rozmiarów konia zamiatała dach wagonu długimi czułkami i poruszała żuwaczkami w hipnotyzująco obrzydliwy sposób.

– O kurwa – podsumował Ernie i uniósł karabin.

– Stój – warknął Joe i odepchnął lufę w bok.

– Pojebało cię?

– Jak podziurawisz towar, potrącą nam to z zapłaty.

– Jak go nie podziurawię – wydarł się żołnierzyk, wskazując na szarżującego na nich jeźdźca – nic nam po zapłacie,

– Zostaw to mnie – rzekł rewolwerowiec, rzucając uśmiech pełen pewności siebie, której w rzeczywistości nie odczuwał.

Wróg był już na dachu sąsiedniego wagonu, gdy Joe błyskawicznie wyciągnął rewolwer i oddał dwa strzały w oko owadziej bestii. Gigantyczny świerszcz, zamiast elegancko wylądować tuż przed najemnikiem, upadł ciężko i wstrząsany drgawkami począł miotać odnóżami. Siedzący na nim wojownik chcąc uniknąć losu swego wierzchowca siłował się z trzymającą go w siodle uprzężą.

– Co się gapisz – Rewolwerowiec naskoczył na Erniego. – Chciałeś strzelać, nie? Ci na dole wyglądają na łatwy cel, nawet dla ciebie.

Żołnierz mrucząc coś pod nosem posłał serię w kierunku otaczających pociąg. Póki co żaden wojownik więcej nie odważył się dokonać abordażu, ale to tylko kwestia czasu, aż oblezą dachy wagonów.

Wojownik, siedzący na grzbiecie świerszcza wreszcie się uwolnił i dobywając prymitywnego miecza z kawałka złomu rzucił się z wrzaskiem na Joego. Zanim zdążył zadać cios, przez jego czaszkę przeszła kula. Rozbryzg krwi szybko został wywiany przez pęd lokomotywy. Joe obrócił się. Za nim stała Snajperka z dymiącym karabinem w rękach.

– Nie trać wroga z oczu – rzuciła. Miała niesamowicie pusty głos. Jakby wyprany z wszelkich barw i emocji.

– Poradziłbym sobie – odgryzł się rewolwerowiec.

Przechyliła głowę.

– Ale nie poradziłeś. Wisisz mi szluga.

Joe niechętnie wyciągnął paczkę w stronę snajperki. Ta poczęstowała się i bezskutecznie spróbowała zapalić. Pęd powietrza bezlitośnie jej to uniemożliwiał. Joe za to miał po raz pierwszy możliwość przyjrzeć się jej z bliska. Nie była zbyt ładna. Trochę zawiedziony odwrócił wzrok.

Aryjskie bliźniaki dołączyły do Erniego, ostrzeliwującego otaczających pociąg napastników. Gewehry zadźwięczały równo, masakrując ludzkie ciała i posyłając kule rykoszetami od chitynowych pancerzy. Ostatni na dach wgramolił się ciężko Zbigniew Terror.

– Reszta rezygnuje z imprezy? – zapytał go rewolwerowiec.

– Staruszek broni naszego pracodawcy, a oszołom w blachach poszedł sprawdzić co u gości z lokomotywy.

Kolejny jeźdźca świerszczy przypuścił atak. Tym razem robal wczepił się w bok wagonu. Ernie przywitał go masakrującą serią. Napastnicy jednak widocznie przegrupowali się i rozpoczęli poważny szurm.

– Trzeba zająć się też tyłem – wrzasnął Joe, przekrzykując wiatr. Na ostatnie wagony wskoczyło już kilku jeźdźców.

– Idziesz ze mną? – zapytał Terrora. Ten kiwnął głową.

Rewolwerowiec uśmiechnął się i nasadził kapelusz mocniej na głowę.

– Rozpierdolmy ich – wydarł się i długim susem przesadził pierwszy odstęp między wagonami.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
StalowyKruk · dnia 16.09.2018 16:20 · Czytań: 271 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 5
Komentarze
Jacek Londyn dnia 19.09.2018 21:33
Pierwsza godzina jazdy przebiegała spokojnie. Koła miarowo toczyły się po idealnie zachowanych torach, dlaczego miałyby być zachowane nieidealnie? słońce paliło niemiłosiernie, a kłęby czarnego dymu z pieca może z komina? lokomotywy utrzymywały się utrzymywały się to niezbyt udane określenie na tyle wysoko, by nie przeszkadzać siedzącemu na dachu wagonu Joemu.

Dopiero druga godzina przyniosła ze sobą wyzwania. Pustynia zaroiła się od skaczących kształtów. Na razie odległych, lecz przybliżających się nieubłaganie.

– Daj znać reszcie – rzucił rewolwerowiec do garażowego samuraja, który zastąpił Teslę na dachu w myśl zasady „dwóch na warcie”.

Samuraj najpierw najpierw zupełnie zbędne wstał i przyłożył dłoń do oczu, sprawdzając co zaniepokoiło Joego. Widocznie sytuacja może widok? zrobiła na nim wrażenie, bo kawałek dachu, który miał do przebycia, przebiegł z naprawdę imponującą prędkością.

Rewolwerowiec stanął na rozstawionych nogach, tyłem do kierunku jazdy, czekając na przybycie adwersarzy może napastników?. Czarne punkciki nadciągające od boku może z boku? zakręciły, by nadążyć za pociągiem i zaczęły powoli się przybliżać. Nieubłaganie i niestrudzenie podskakiwały na piasku podskakiwanie jest związane raczej ze stałym miejscem, usiłując dogonić wagony.

Prześladowcy byli zbyt szybcy. Na ustach Joego powoli wykwitł uśmiech. Nie obędzie się bez walki.

Na dach wagonu klnąc jakieś przecinki? wgramolił się Ernie.

– Co to kurwa jest? – zapytał.

– Kawaleria.

– Co?

W tym właśnie momencie najszybszy z napastników wskoczył na ostatni wagon pociągu. Przez wskoczył może jakoś wyróżnić to słowo? w tej sytuacji należy rozumieć, że ową czynność wykonał jego wierzchowiec. Sam napastnik wyglądał tak, jak powinien wyglądać szanujący się wojownik pustyni. Zwiewne szaty, prosty napierśnik i owinięta materiałem twarz, z której widoczny był tylko pasek śniadej skóry i bystro błyskające oczy.

W tym wypadku to „rumak” był tym bardziej przerażającym. Poprzednie zdanie raczej do zmiany Świerszczopodobna istota rozmiarów konia zamiatała dach wagonu długimi czułkami i poruszała żuwaczkami w hipnotyzująco obrzydliwy sposób.

– O kurwa – podsumował Ernie i uniósł karabin.

– Stój – warknął Joe i odepchnął lufę w bok.

– Pojebało cię?

– Jak podziurawisz towar, potrącą nam to z zapłaty.

– Jak go nie podziurawię – wydarł się żołnierzyk, wskazując na szarżującego na nich jeźdźca – nic nam po zapłacie, kropka?

– Zostaw to mnie – rzekł rewolwerowiec, rzucając uśmiech pełen pewności siebie, której w rzeczywistości nie odczuwał.

Wróg był już na dachu sąsiedniego wagonu, gdy Joe błyskawicznie wyciągnął rewolwer i oddał dwa strzały w oko owadziej bestii. Gigantyczny świerszcz, zamiast elegancko wylądować tuż przed najemnikiem tu niezamierzony efekt komediowy, upadł ciężko i wstrząsany drgawkami począł miotać odnóżami. Siedzący na nim wojownik chcąc uniknąć losu swego wierzchowca siłował się z trzymającą go w siodle uprzężą. Komedii ciąg dalszy

– Co się gapisz znak zapytania?mała litera?Rewolwerowiec naskoczył na Erniego. – Chciałeś strzelać, nie? Ci na dole wyglądają na łatwy cel, nawet dla ciebie.

Żołnierz mrucząc coś pod nosem posłał serię w kierunku otaczających pociąg. Póki co żaden wojownik więcej nie odważył się dokonać abordażu, abordaż to tylko na morzu i oceanie ale to tylko kwestia czasu, aż oblezą dachy wagonów.

Wojownik, siedzący na grzbiecie świerszcza wreszcie się uwolnił i dobywając prymitywnego miecza z kawałka złomu rzucił się z wrzaskiem na Joego. Zanim zdążył zadać cios, przez jego czaszkę przeszła kula. Rozbryzg krwi szybko został wywiany przez pęd lokomotywy. komedia Joe obrócił się. Za nim stała Snajperka z dymiącym karabinem w rękach.

– Nie trać wroga z oczu – rzuciła. Miała niesamowicie pusty głos. Jakby wyprany z wszelkich barw i emocji.

– Poradziłbym sobie – odgryzł się rewolwerowiec.

Przechyliła głowę.

– Ale nie poradziłeś. Wisisz mi szluga.

Joe niechętnie wyciągnął paczkę w stronę snajperki. Ta poczęstowała się i bezskutecznie spróbowała zapalić. Pęd powietrza bezlitośnie jej to uniemożliwiał. Joe za to miał po raz pierwszy możliwość przyjrzeć się jej z bliska. Nie była zbyt ładna. Trochę zawiedziony odwrócił wzrok.

Aryjskie to ważne, że nie Żydzi?bliźniaki dołączyły do Erniego, ostrzeliwującego otaczających pociąg napastników. Gewehry zadźwięczały równo, masakrując ludzkie ciała i posyłając kule rykoszetami od chitynowych pancerzy. Po co niemieckie akcenty? Ostatni na dach wgramolił się ciężko Zbigniew Terror.

– Reszta rezygnuje z imprezy? – zapytał go rewolwerowiec.

– Staruszek broni naszego pracodawcy, a oszołom w blachach poszedł sprawdzić może przecinek?co u gości z lokomotywy.

Kolejny jeźdźca świerszczy przypuścił atak. Tym razem robal wczepił się w bok wagonu. Ernie przywitał go masakrującą serią. Napastnicy jednak widocznie przegrupowali się i rozpoczęli poważny szurm.?

– Trzeba zająć się też tyłem – wrzasnął Joe, przekrzykując wiatr. Na ostatnie wagony wskoczyło już kilku jeźdźców.

– Idziesz ze mną? – zapytał Terrora. Ten kiwnął głową.

Rewolwerowiec uśmiechnął się i nasadził kapelusz mocniej na głowę.

– Rozpierdolmy ich – wydarł się i długim susem przesadził pierwszy odstęp między wagonami.



Tylko nie zrób ze mną tego, co chciał rewolwerowiec. :)

pzdr
JL
StalowyKruk dnia 19.09.2018 21:57
Rzeczywiście, ze znakami interpunkcyjnymi miewam problemy. Ale tory nie powinny być zachowane idealnie, gdyż spędziły dziesięciolecia, niewykorzystane i w złych warunkach. Elementy komediowe zamierzone. Lubię wciskać takie rzeczy w tekst.
Aryjskość i niemieckie akcenty potrzebne mi są do tworzenia tła świata. Spokojnie, nie ciągnie mnie do nazizmu ;)

Żeby jeszcze rozjaśnić kilka kwestii: Może nie widać, ale opowiadanie toczy się w świecie postapo, wymieszanym ze steampunkiem, wzbogacone dodatkowo o takie udziwnienia, jak te grzyby z poprzedniej części. Wymyśliłem to pod wpływem silnej inspiracji opowiadaniem "Autobahn nach Poznań" Ziemiańskiego, utworem Ridin with the driver nagranym przez zespół Motorhead i pewnym odcinkiem Samuraja Jacka.
MarcinD dnia 09.10.2018 13:24 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Nie­ubła­ga­nie i nie­stru­dze­nie pod­ska­ki­wa­ły na pia­sku, usi­łu­jąc do­go­nić wa­go­ny.

Prze­śla­dow­cy byli zbyt szyb­cy.


Jeżeli byli zbyt szybcy, to nie usiłowali dogonić, tylko po prostu doganiali.

Cytat:
W tym wy­pad­ku to „rumak” był tym bar­dziej prze­ra­ża­ją­cym

Po prostu bardziej przerażający. Albo wydawał się być bardziej przerażającym.

Cytat:
Za nim stała Snaj­per­ka z dy­mią­cym ka­ra­bi­nem w rę­kach.

Czepiam się... Ale skoro krew po trafieniu została wywiana, a oni stoją na dachu pędzącego pociągu, to karabin też nie powinien dymić, pęd powietrza robi swoje.

Ogólnie bardzo dobrze, chociaż faktycznie krócej. Jednak wciąż na tym samym poziomie. Czekam na kolejne. Niech to będzie długa seria ;-).
StalowyKruk dnia 10.10.2018 21:51
Dziękuję za wszystkie komentarze, ale obawiam się, że muszę Cię zawieść. W planach jest jeszcze tylko jeden, góra dwa fragmenty. To nie oznacza, że zamierzam skończyć z Josephem Edwardem Lee.
Niestety kolejny fragment nie pojawi się zbyt szybko. Od dawna już źle mi się pisze. I większość czasu przeznaczonego na pisanie, poświęcam na przerobieniem mojego wcześniejszego projektu, z którego jestem bardzo niezadowolony.
W każdym razie dziękuję za poświęconą uwagę. W ramach rewanżu zajrzę do Twoich tekstów, bo przyznam, że choć chciałem, ostatecznie tego nie zrobiłem.
MarcinD dnia 10.10.2018 22:23 Ocena: Bardzo dobre
Cóż, w takim razie poczekam sobie na te dwa ;-). Doskonale wiem, co czujesz... Moja "Dziewczyna..." była tutaj kiedyś, ale nie doczekała się zakończenia, potem usunąłem wszystkie teksty stąd, dałem sobie trochę (no, więcej niż trochę ;-) ) czasu na pracę nad tekstem, w zasadzie stworzyłem na nowo całe podziały na odcinki, zmniejszyłem, poprawiłem, potem poprawiłem znów i mam teraz historię już zakończoną, która będzie się regularnie tutaj publikować, chociaż nie ukrywam, że odcinków jest sporo, ale wynika to z tego, że przy drugim podziale trzymałem się dość sztywno dwóch stron maszynopisu na odcinek. Mam nadzieję, że przypadną Ci do gustu, bo chociaż to też sci-fi, to jednak w zupełnie innych klimatach :-).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
20/09/2019 10:20
Ciekawy, choć niełatwy do przetrawienia tekst. Przynajmniej… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 09:16
Wiosenko niezawodna korektorko :) tak, rym wkradł się… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 08:56
Nuria 22227 bruliben Proszę nie mieć mi za złe,… »
domofon
20/09/2019 07:54
bruliben, dokładnie, dzięki za ocenę. Pozdrawiam »
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
Yaro
19/09/2019 21:40
To od Mike Jagger https://youtu.be/K5_EBAzIPJM. Jakbym… »
bruliben
19/09/2019 21:40
Żonę skserować, hmmm? No pewnie, nikt nie jest doskonały.… »
bruliben
19/09/2019 21:21
Dziękuję Lilah. Miło gościć. »
bruliben
19/09/2019 21:19
Ciekawy wiersz, misternie zbudowany. Skomentuję go słowami… »
Kazjuno
19/09/2019 20:26
Droga Al Szamanko - panienko z dobrego domu. Na wstępie… »
wiosna
19/09/2019 20:02
Niejednemu się przytrafiło. I niejednemu nie udało się tak… »
mike17
19/09/2019 19:48
I miałaś w nim archaizm "shall" a nie… »
wiosna
19/09/2019 19:47
hmmm, hmmm aż się zaczęłam zastanawiać do jakiej grupy ja… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:28
Najnowszy:ebilawig
Wspierają nas