Filar stworzenia(Rozdział trzeci) - Jakub321
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Filar stworzenia(Rozdział trzeci)
A A A

Mam dziesięć lat, tata właśnie wychodzę z domu. Żegnam się z ojcem a potem i idę na łąkę, czegoś szukam. Po jakimś czasie znajduję to, jest to mała klatka a w środku szczur. Znajduje ostro zakończony patyk i otwieram klatkę a potem nabijam szczura na niego. Słyszę piski tego stworzenia i z jakiegoś powodu sprawiało mu przyjemność. Nagle usłyszę krzyk Janka- co ty robisz?!-nagle wstaje, rzucam się na Janka i zaczynam go bić, robię to tak długo, że aż zesztywniał, potem podnoszę go przewieszam przez ramię przez ramię jak upolowaną zwierzynę i zaczyna iść w przeciwną stronę niż dom, szedłem jakąś godziną aż natrafił na jakąś większą kałuże, akurat wczoraj padało i tam zostawił ciało.

***

Wędrowiec obudził się w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Nad nim stoi ten sam kapłan w czerwonej szacie, zauważył, że Kazik się obudził-witaj Odmieńcu-powiedział, trochę szyderczym głosem-Gdzie ja jestem i dlaczego nazywasz mnie Odmieńcem?- Jesteś w świątyni, potężnego boga Cinisa, a dlaczego nazywam cię Odmieńcem, to proste my wierzymy, że Cinis nagradza nasze życie, posyłając dla nas Czarną strzałę i wtedy człowiek umiera, a już po życiu siada ramie w ramię przy stole z wszechmogącym, jest też drugi typ ludzi są nimi Władcy, po nich Cinis wysyła Czarną strzałę, ale daje im przeżyć, tak jak tobie, ale jest jedna różnica między tobą a Władcami u nich strzała odrazy odpada od ciała a u ciebie…sam zobacz-wędrowiec spojrzał na swoją pierś z której sterczała czarna strzał, nagle cały świat zawirował a on leżał na śniegu, a potem znowu leżał na łóżku w świątyni boga śmierci-wiem że to straszne.- Najwidoczniej kapłan źle odczytał emocje na twarzy wędrowca.-Kontynuując, ci których spotkało to samo co ciebie nazywamy Odmieńcami, niebyło ich w tych stronach  wielu, może trzech. Teraz powinieneś odpoczywać a jutro powiem tobie co z tobą będzie. -Kapłan odszedł a wędrowiec sprawdził czy ciągle ma w kieszeni pieczęć, okazało się, że ma a potem osuną się w głęboki sen.

Kiedy znów się obudził, stał nad nim ten sam kapłan w czerwonej szacie, patrzył na niego-każda osoba przeszyta Czarną strzała musi stanąć do pojedynku z wcześniejszym Władcą-kontynuował rozmowę jakby nigdy nic- gdy wygrał sam zostaje Władcą, ale wy Odmieńcy nie możecie władać tym państwem więc pójdziecie we własną stronę. Jutro dokładnie, kiedy słońce zgaśnie rozpoczyna się pojedynek. -Potem po prostu wyszedł zostawiając Kazika samego ze swoimi myślami, ten wstał i poszedł do wyjścia ze świątyni otworzył drzwi i wyszedł w ciemność. Zaczął szukać jakiegoś wyjścia z tej pułapki, na ulicach niebyło nikogo, jednak wędrowiec czuł, że ktoś go śledzi, ale jak się odwracał to nikogo nie było. Po jakimś czasie usłyszał głuche stąpnięcie, wtedy szybko się odwrócił i zobaczył jakiegoś wychudłego dziada, stojącego jakieś pięć metrów od niego, gdy starzec zauważył że Kazimierz się na niego patrzy to zaczął krzyczeć- panie łaskawy daruj te nieposłuszeństwo twojemu wiernemu słudze- mówiąc to dziadyga nie wyglądał na przestraszonego, wręcz przeciwnie, jego bez zębny uśmiech mówił że jest podekscytowany- kim jesteś i dlaczego nazywasz mnie swoim panem.- To mówiąc wędrowiec myślał tylko „chyba dziadyga dostał pomieszani zmysłów.”- Panie złoty zwą mnie Kopacz a przyszedłem do pana, bo on mi kazał-Kto-Kamień- Kamień?- Tak panie pewnego dnia, gdy w po bliższym lesie zginą bachor Bogusławy, wybrali akurat biednego Kopaczka by go szukał tego po jakimś czasie znalazłem tego bachora przedzielonego na pół a w obok duży czarny kamień-tu nagle twarz dziadygi spoważniała i zaczął mówić mechanicznym głosem.-

Nie mogłem oderwać ręki od niego i wtedy jakiś stary głos w mojej głowie zaczął mówić: znajdź Przeklętego uklęknij przed nim złóż mu hołd i nie opuszczaj go ani na krok. Potem poszedłem do miasta i jak Cinis chciał znalazłem mojego pana. -Powiedz mi Kopaczu czy znasz to miasto. -Oczywiście mój panie a co pan by sobie życzył. -Chciałbym się z tego miasta wydostać. - Wtedy uśmiech mu zniknął z twarzy. - Mój panie, nie możesz się stąd wydostać. -Kazimierz poczuł dreszcze na całym ciele. -Dlaczego? - Pan jest Odmieńcem, rzucona jest na pana klątwa, a jedynym sposobem na zmycie jej jest wygranie pojedynku. -No nic choć ze mną do kościoła w której spałem. Więc poszli, a w środka, Kazimierz znalazł miejsce, gdzie wcześniej spał a dziadyga znalazł sobie jakiś kąt skulił się i tam zasnął.

Następny dzień był jak koszmar na jawie. Gdy wstałem było już prawie ciemno, od razu Kopacz zaczął mnie gdzieś ciągnąć po jakimś czasie zrozumiałem, gdzie mnie prowadzi, było to wielkie Koloseum z czarnego kamienia. Wprowadził mnie przez ogromną bramę, gdzie stali strażnicy, którzy nawet na nas nie spojrzeli i eskortowani mnie do drzwi które prowadził na sama środek Koloseum a tam zostawił mówiąc do mnie, że wszystko będzie dobrze. Potem wszedłem do środka i jakbym się ockną z głębokiego snu. Stałem w środku koloseum, a przede mną stał rycerz w czarnej zbroi, wokół mnie były miejsca siedzące a przed mną na wyższym piętrze siedział ten sam kapłan, który oznajmił mi, że muszę stawić się do tego dziwnego pojedynku.

 Zaczął mówić:- witam wszystkich przybyłych, dzisiaj zobaczą państwo wielki pojedynek pomiędzy nowo przybyłym Odmieńcem a naszym Władcą. Pojedynek będzie podzielony na trzy etapy tak zwane etapy. Pierwszym etapem jest odporność na ból każdy z zawodników musi obciąć sobie środkowy palec prawej ręki i spuścić trzy krople krwi na chwałę Cinisa. Po tych słowach drzwi za moimi plecami otworzyły się a przez nie weszło dwóch służących podeszli do mnie i tego rycerz położyli niedaleko nas długie, ostre jak brzytwa noże. Przez chwilę myślałem, że kapłan żartuje, ale widząc, że Władca podnosi nóż zrozumiałem, że to nie żarty. Wziąłem nóż do ręki był dosyć ciężki przez chwilę wąchałem się czy to zrobić a potem jakby coś mi kazało, zrobiłem szybki ruch ręką i odciąłem sobie ten palec. Co ciekawe nie pouczyłem za bardzo ból, upuściłem trzy krople krwi na chwałę Cinisa. Mój przeciwnik już wcześniej obciął sobie palec i tylko patrzył, jak ja to robię, gdy skończyłem kapłan znowu wstał i zaczął mówić: teraz gdy poświęciliście swoje ciało na chwałę Cinisa, to pokażcie, czy umiecie się bez niego żyć. Nagle przede mną i tym Rycerzem pojawiły się łuki z jedną strzałą, od razu zrozumiałem co trzeba zrobić. Wziąłem łuk do lewej ręki i spróbowałem napiąć cięciwę. Nieudało się. Więc spróbowałem drugi raz i stało się coś dziwnego, poczułem mrowienie w miejscu, gdzie niedawno był środkowy palec i zaczęło tam coś rosnąć a po jakimś czasie miałem w  miejscu, brakującego palca miałem, ostro zakończony szpon przez chwilę na niego patrzyłem a potem z łatwością napoiłem łuk strzeliłem w Rycerza. Strzała tylko go drasnęła przegrywając z czarą zbroją, niedługo później mu też się napiąć łuk i jakoś we mnie strzelić. Strzała leciała dosyć szybko, ale nie aż tak żeby jej nie uniknąć, więc zrobiłem szybki krok w prawo a strzała przeleciała obok mojego ramienia.

 Kapłan znowu przemówił:- gratuluje udało wam się przejść pierwszą próbę, ale czy uda wam się przeżyć drugą próbę? Waszym drugim zadaniem jest przyniesienie pierścienia Jednego z pierwszych Władców . Wtedy ziemia pod moimi nogami zaczęła się otwierać, szybko odskoczyłem a w miejscu, w którym przed chwilą stałem powstał duży zbiornik wodny. Wiedziałem co musze zrobić, ale mi się to nie podobało, no ale, raz się żyje. Zdjąłem ubranie i wskoczyłem do wody. Przez chwilę poczułem takie zimno, że zaparło mi dech w piersi, potem, gdy to minęło zacząłem szybko płynąć w głębinę tego jeziora, nagle znikąd pojawiło się dziwne stworzenie, było dosyć duże okrągłe i miało na całym ciele kolce. Przez chwilę stało nieruchomo a potem zaczęła płynąć na mnie, poczułem strach i o mało nie napiłem się wody. Na szczęście udało mi się uniknąć jego kolców, nagle zobaczyłem błysk złota, już podnosiłem pierścieni, kiedy poczułem, że inna ręka też to robi, wtedy zauważyłem Władcę, który również trzyma rękę na pierścieniu. Zaczęliśmy wyrywać sobie pierścień, jakby byliśmy dziećmi, które kłócą się o ostatniego lizaka, nagle pojawiły się znikąd te dziwne kolczaste stworzenia. Rycerz puścił pierścień a ja zacząłem z nim płynąć na powierzchnie, niestety jedno z tych stworzeń ukuło mnie w stopę, co ciekawe nic wtedy nie poczułem, widocznie miałem aż tak zmrożone stopy. Po jakiś minucie wyłoniłem się z wody trzymając w ręku pierścień. Ledwo wyczołgałem się z wody i zacząłem kaszleć kiedy wyłonił się z wody Władca. Wtedy ziemia zaczęła się przesuwać i po chwili jeziorko zniknęło.

 Udało mi się wstać na nogi i założyć pierścień na środkowy palec/szpon i wtedy kapłan zaczął przemawiać:- gratuluje udało ci się przejść drugie zadanie, a teraz czeka was ostatnie zadanie, taniec ostrzy. Wtedy znikąd przyleciały ostrza i zaczęły na mnie atakować, odruchowo zrobiłem unik. Okrążyły mnie, uniknąłem dwóch ostrzy, poczułem jakiś ciężar w dłoni i wtedy poczułem dziwne mrowienie i wtedy stało się coś dziwnego, poczułem że nie kontroluję swojego ciała, ja mogłem tylko patrzeć. Każdy unik mojego ciała przerażał mnie, nie mogłem kontrolować żadnych członków. Po kilku minutach ostrza nagle znieruchomiały. Wtedy dopiero zauważyłem, że Władca przygląda się moim unikom, jak skończyłem jego ostrza od razu się na mnie rzuciły wtedy stało się coś dziwnego grunt zaczął się osypywać z pod moich nóg i znowu się znalazłem na Lodowej pustyni, ale po chwili  byłem na arenie, patrząc na Władce, następnie moje ostrza poleciały do niego i powbijały mu się wszędzie , widownia zawyła a ja upadłem na ziemię czując skutki trucizny tych dziwnych wodnych stworzeń, zemdlałem.

Gdy Kazimierz się obudził, leżał w tej samej świątyni, w której wcześniej leżał. Kapłan, który stał przy nim zauważył, że Wędrowiec się obudził i podszedł do niego-gratuluje zwycięstwa-zaczął-pamiętaj ja swoich obietnic dotrzymuje, nawet wobec Odmieńców. Więc czego szukasz-spojrzał na Kazimierza-szukam Bogusława Ka…-wtedy rozbrzmiały rogi a kapłan zbladł, powiedział tylko jedno słowo-Wojna. 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jakub321 · dnia 25.09.2018 21:21 · Czytań: 40 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
22/10/2018 09:49
Nie powiem, Ołowiany Żołnierzyku, abyś uszczęśliwił mnie… »
Zola111
21/10/2018 23:55
Zważywszy tytuł, i nagromadzenie myśli z przeróżnych źródeł,… »
Olowiany Zolnierzyk
21/10/2018 22:35
Przeczytałem. Dla mnie to nie jest opowiadanie, ale dziwny… »
Zola111
21/10/2018 22:17
Vanillivi, ech, z moimi recenzjami jest tak, że… »
Olowiany Zolnierzyk
21/10/2018 21:44
J też dziękuję: za komentarz i propozycję. »
allaska
21/10/2018 21:31
hehe, rozbawił mnie wiersz, Autor nikogo nie oszczędza z… »
Vanillivi
21/10/2018 18:55
Ciekawa, wnikliwa recenzja. Podoba mi się w niej to, że nie… »
Slavek
21/10/2018 15:04
Św. Jana Pawła II Za to Twoja recenzja zachęca do… »
JOLA S.
21/10/2018 09:07
OWSIANKO, miłe słowa, wielkie dzięki. Tekst zaciekawił,… »
allaska
21/10/2018 08:58
Rzeczywiście chyba pogranicze:) wiersza za mało, takie… »
allaska
21/10/2018 08:54
w diagnozie - w psychozie - taki rym się wkradł, może lepiej… »
allaska
21/10/2018 08:49
- kwintesencja całego wiersza mimo marazmu w pierwszej… »
Zingara
21/10/2018 03:34
Kochanie jak zawsze podziwiam Twoją twórczość. Wiersz jest… »
Florian Konrad
20/10/2018 23:27
dziękuję serdecznie »
Noescritura
20/10/2018 18:24
Moje klimaty, czyli natura i piękna poezja, wspaniałe… »
ShoutBox
  • Esy Floresy
  • 21/10/2018 23:41
  • A teraz, kiedy już opadły emocje wyborcze, do piór, Drodzy, do piór! [link]
  • Esy Floresy
  • 21/10/2018 23:39
  • Allasko, a tę panią uwielbiam. :)
  • mike17
  • 21/10/2018 18:59
  • Mamy dwóch liderów wybiegających ponad peleton, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Za nim są dobiegający, którzy mogą w każdej chwili wskoczyć na ich pozycje, zatem dopóki piłka w grze...
  • Esy Floresy
  • 21/10/2018 15:58
  • Fatalna maniera w głosie, nie podoba mi się, Slavek.
  • Esy Floresy
  • 20/10/2018 13:12
  • Pogoda nam się zrobiła ponura, więc nieco pozytywnie zakręconą nutkę Wam posyłam. Energetycznej soboty! [link]
  • mike17
  • 20/10/2018 11:39
  • W środę kończy się głosowanie w MUZO WENACH 6, więc macie jeszcze trochę czasu, by oddać swoje cenne głosy : [link]
  • allaska
  • 19/10/2018 19:58
  • Dobry wieczór. Mam wielką prośbę do Redakcji poezji. Czy można prosić o dodanie przed tytułem mego tekstu słowa luźne, luźne refleksje. Będę niezmiernie wdzięczna. Pozdrawiam :)
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas