Różowy Pinokio- cz.II - rozdział II i III - JOLA S.
Proza » Przygodowe » Różowy Pinokio- cz.II - rozdział II i III
A A A
Od autora: Ciężko, ale jakoś daję radę, za moment skończy się wrzesień.:)

 

— Pinokio, nie wrzeszcz, bo uszy puchną!  Nie jestem zbyt mądry, ale twój pomysł z tym oceanem to wielka porażka. Zaraz ci wytłumaczę...

 Pajacyk potrząsnął głową, żeby odzyskać jasność myślenia.

— Dotąd nie przyznawałem się, ale boję się wielkiej wody, bardziej niż skoku na bungee, więc nie wiem, w imię czego targam ciężki plecak i to po nocy. Skołowany zapomniałem telefonu, czeków i karty kredytowej, a wiesz, że nie lubię niespodzianek. Ponadto, nie sądzę, żeby nad oceanem było bezpiecznie.

Pluszak mówiąc, był poważny jak nigdy.

— To nie koniec, Pajacu. Pływasz jak kłoda i kto mnie uratuje, gdy będę tonął? Przypomnę, gdybyś jakimś cudem nie wpadł do sieci Głuptaka, to byłoby po tobie. Wystarczy, czy mam mówić dalej?

Miś skończył, ale dalej stał w mrocznym świetle wieczoru z zaciętymi ustami, parę kroków od Szybowca, mały, ale groźny.

— E tam, Misiu — odparł Pinokio. — To osobliwe, że teraz znalazłeś czas na dyskusje. Czy chcesz przez to powiedzieć, że wracamy do domu?

Pajacyk mówiąc to, czynił wszelkie wysiłki, żeby się uśmiechnąć, ale na próżno.            

— Nigdy w życiu! Ja jeszcze, tylko .. — głos Pluszaka zginął w szumie deszczu.

Pinokio wskoczył do Szybowca pierwszy. Miś z trudem wciągnął plecak na pokład i usadowił się tuż za przyjacielem. Ptaszek wtulony w najdalszy kąt kabiny bojaźliwie rozglądał się na boki. Zamiast powitalnych gestów i śmiechów panowała sztywna, ponura atmosfera. Za oknem deszcz rozpadał się na dobre. Pluszak przyglądał się plecom Pajaca ze zmarszczonym czołem, ale po głębszym zastanowieniu zrobiło mu się głupio.

 — Pinokio, przegiąłem. Przepraszam. Nasza kłótnia niczemu nie służy, nie upadaj przedwcześnie na duchu. Owszem, ocean pachnie wielką przygodą, ale może zaczniemy od zgłębiania tajemnic ciut mniejszej wody. O, staw w Dolinie Duchów, byłby w sam raz, wydawał się całkiem ładny...

Pinokia zatkało. Miś czyta w moich myślach jak z nut, nigdy bym nie przypuszczał. Lepiej późno, niż wcale, pomyślał, nie dając nic po sobie poznać.

Nie masz się czym przejmować, Misiu. Przyjmuję przeprosiny.

Pajacyk klasnął w dłonie i schwycił za ster. Szybowiec dostojnie zaczął się wzbijać w powietrze.

— I co, wy na to ? Lecimy do Doliny Duchów, tak? — zapytał Miś, jakby nigdy nic.

I nie czekając na odpowiedź, wydobył z plecaka mapę i ołówek.

— Ciemno jak w studni, żebym, chociaż miał latarkę. Lewą łapką, ale nie szkodzi — sapał, rysując na mapie krzyżyki.

Pajacyk zajrzał Misiowi przez ramię. O rany! Większa od niego, pognieciona, brudna, jakby czyścił nią buty i te nic niemówiące znaki. Co on majstruje i to po ciemku? Pytanie goniło pytanie, włosy na drewnianej głowie stawały dęba aż w końcu Pajacyk nie wytrzymał:

— Do licha, Misiu! Nie męcz się! Znam drogę do Doliny Duchów, nie musimy lecieć przez Brukselę. Będzie tam staw w kształcie rogalika, plaża jak wytarty chodniczek. Ale blisko, w przerwie obiadowej będziesz mógł wpaść do domu. Od dawna noszę ten pomysł w sobie. Lecimy, skoro jest ci wszystko jedno!

Pluszak skrzywił się.

— Pinokio, strugasz głupka i na dodatek mi przeszkadzasz. Wystawię rachunek za wszystko, twoje kłamstwa nie mogą pozostać bez echa.

A w duchu dodał: Oczywiście, gdy nadarzy się sposobność, zrobię to delikatnie, inteligentnie, ale ...

Szybowiec poruszył skrzydłami, jakby mówił: Teraz już trzeba lecieć, powąchać powietrza, nasycić oczy.

— Wreszcie znamy cel podróży. Coś na ząb, a potem słodka drzemka — wyszeptał Miś, sięgając do kieszeni po czekoladowy batonik. Po krótkiej chwili chrupanie ucichło.

— Nie budźcie go, błagam — zaćwierkał cichutko Ptaszek. — Po raz pierwszy widziałem jak Pluszak zasypia na siedząco w pół zdania i w pół kęsa — dokończył, przysiadając na ramieniu Pajacyka.

— Ptaszku, lecimy na wschód. Wiatr sprzyja. Gwiazdy nas poprowadzą — mówiąc, Pinokio wskazał ręką na Mleczną Drogę.

Ptaszek zasalutował skrzydełkiem i stanął na warcie. Szybowiec trzymał kurs. Pajacyk zasnął oparty o ścianę kabiny.

Zbliżała się północ, na ołowianym niebie zawisł srebrny księżyc. Na pokładzie Szybowca trwała niczym niezmącona cisza.

Miś śnił o Ewie:

 

****

Październikowy dzień, słońce cudownie przygrzewa. Rozbiegany wiatr mruży figlarnie oczy i pędzi ciągle przed siebie na przekór niebu.*) On i mała dziewczynka zbierają kasztany w parku. Dla dzieci to prawdziwy skarb. Siedzący na nagrzanym pniu rudy kot, obserwuje ich bacznie, ale nie przeszkadza. Chyba coś go zaciekawiło w małych postaciach.

Spadają z drzew lśniące, brązowe owocki, trochę jeszcze niedojrzałe. Część przysiadła na żółtym piasku, w gęstwinie rudych i czerwonych liści, upojnie szeleszczącymi pod stopami. Kasztany obrodziły jak żadnego roku, wszędzie ich leży mnóstwo. Ewa je wącha, obraca w dłoniach, wydaje okrzyki zachwytu. Miś nie odstępuje jej na krok, zagląda dziewczynce w oczy. Muszę jej pilnować, stąd tylko kilka kroków do lasu, a tam może być niebezpiecznie, mruczy pod noskiem, wojowniczo zaciskając pluszowe piąstki.

 — Zobacz, Misiu, jakie ładne. Nadadzą się na krówki w białe łatki, cielęta, koniki i jeże, na mój cały leśny teatrzyk. Nóżki i kolce zrobię z zapałek.

Pluszak z ochotą dołącza do marzeń dziewczynki, rzucając od czasu do czasu jakąś wesołą uwagę.

— Ich skorupki nie wytrzymają nożyczek błyskających w twojej zwinnej rączce, ale już taki los kasztanów.

Dziewczynka chichocze, wrzucając kolejnego kasztana do koszyczka, ma ich już ze dwadzieścia. Rumiana twarzyczka  Ewy promienieje dumą, wygląda na bardzo szczęśliwą, jakby dokonała czegoś niezwykłego. Miś rzuca dziecku czułe spojrzenie. Tej sceny na pewno nie zapomni, ale zmęczenie daje znać  o sobie. Od wyjścia z domu minęło parę godzin. Opierając się o pień rozłożystego kasztana, odpływa myślami.

— Brązowe zwierzątka zamieszkają w kartonowym pudełku w niebieskie kółka, w tym stojącym na białej półce. Będę do nich zaglądała, tak jak ubiegłej jesieni i zimy — zadumę przerywa radosny szczebiot Ewy.

 Miś wybucha śmiechem i dodaje cichutko:

 — Nawet jeszcze z tornistrem na plecach, skacząc na jednej nodze, na tej w buciku ortopedycznym. Małe ręce z przejęcia będą drżały. Aż, mnie Misia, będzie zapierać zazdrość, troszkę może będę się boczył, ot tak, dla hecy. Zanim wyschną cudownym zapachem wypełnią dziecięcy pokój.

— Co mówiłeś, Misiu?

— Ależ nic takiego.

 

 

Rozdział III - Polana Motyli

 

O poranku wszyscy jeszcze spali, tylko Miś się kręcił, żałośnie wzdychając przez sen.

Chyba tęskni za Ewą. Tak, są takie sytuacje w dzieciństwie, które pamiętamy do końca życia. Cudowne, odległe czasy, świeżość i wdzięk młodości, sama radość, coś nieokiełznanego*… Pluszak nie jest wyjątkiem, pomyślał Szybowiec, obniżając lot.

 Z głośników popłynęła wesoła muzyka. Pinokio poruszył się pierwszy, mrugnął rzęsami.

— Panowie, dość tego królowania, jesteśmy na miejscu, zaraz lądujemy. Słońce zapewne już pali, niebo błękitne, nie przewiduję żadnych opadów. W Dolinie Duchów nie może być inaczej — ogłosił, nie ruszając się z miejsca.

Pajacykowi nie chciało się wstawać, nos wtulił w puszysty kocyk.

Miś na dźwięk słów przyjaciela przetarł zaspane oczy i zerknął przez okienko.

 — Pinokio, powtórz, to, co powiedziałeś! Natychmiast!

Spłoszony Pajacyk nie od razu zorientował się o co Misiowi chodzi, ale przywarł twarzą do szyby. Polanę, na której lądował Szybowiec szczelnie pokrywał biały puch.

Gdy latająca maszyna dotykała kołami lądowiska, w powietrze wzbiła się biała chmura. Uszu wędrowców doszedł szum tysięcy  skrzydełek.

— Szybowcu, tylko cię spuścić z oka. Przez omyłkę wbiłeś się w Polanę Motyli, to zaledwie przedsionek Doliny Duchów.  Niewielu odwiedzających Krainę Niekończącej się Bajki o niej wie. Tu rosną cudowne rośliny, skutecznie wabiące te piękne owady. Motyle lubią ciepło, nie znoszą zimna. W najbliższy weekend temperatura osiągnie 30 kresek w cieniu! 

— Mam w nosie spiekotę, przed przegrzaniem chroni mnie futerko — odpalił Miś.

Pinokio uśmiechnął się pobłażliwie. Pluszak jest w głębokim szoku i trochę majaczy, ale dobrze, że nie uciekł, gdzie pieprz rośnie, pomyślał rozbawiony, ale nic nie powiedział.

Tymczasem świeżutki i wypoczęty Miś wyskoczył z Szybowca i stanął jak wrośnięty w trawę. Co za niezwykły widok!?  Patrzył szeroko otwartymi oczami na skąpaną w słońcu, bezkresną łąkę. Nigdy nie widział tylu pięknych motyli w jednym miejscu. 

— Ach, wszystkie  was lubię. Jesteście ulotne, jak ta chwila... — radośnie oznajmił, spoglądając na motylka, który właśnie usiadł mu na ramieniu.

Słońce przygrzewało coraz mocniej. Rabaty bajecznie kolorowych kwiatów wyciągały ku słońcu smukłe łodygi, rozchylały kielichy, z każdą minutą piękniały. Powiew wiatru poderwał ku niebu motyle, ale ich lot nie trwał długo. Chmara białych owadów ponownie pokryła łąkę. Trawa lśniła najczystszą bielą, cała falowała. Było w tym coś widowiskowego.

— A to uparte stworzenia, zdają się strzec jakiejś tajemnicy — zauważył Szybowiec.

Płynąc po falach traw, motyle wyglądały jak małe białe okręciki pędzone podmuchami ciepłego, przyjaznego wiatru. Nikt, oprócz nich, nie wiedział dokąd podążają.

— Dawniej nie bywało was tyle! Jesteście niczym bilet wstępu do Krainy Niekończącej się Bajki. Nareszcie jestem u siebie i wszystko tu kocham — szepnął szczęśliwy Pajacyk.

Ptaszek też nie mógł powstrzymać zachwytów, ćwierkał i ćwierkał.

— Niepotrzebnie się obawiałem, Kraina Motyli to zupełnie inny świat. Pinokio, spójrz na ten obłędny błękit i pędzące różowe obłoki, są zupełnie jak z waty cukrowej, aż ślinka cieknie — rzucił Miś, zadzierając pluszową głowę ku niebu.

— Hm, tak, co, jak co, ale niebo mam opanowane — odparł dumnie Pajacyk, zerkając na przyjaciela.

Wyglądało, że czerpie wielką przyjemność z obserwowania Pluszaka.

Zbliżała się pora śniadania, było to widać po minie Misia. Pinokio nastawił uszu. W pobliskich zaroślach rozległy się gorące odgłosy owadów, których dotąd nie było. W dźwiękach brzmiała jakaś niespotykana łagodność. Bajkowy świat pulsował, delikatnym szelestem liści i upojnym zapachem bujnej trawy zapraszał w swoje podwoje.

Dla czwórki przyjaciół zaczynała się Wielka Przygoda.

 

 

 

 

----------------------------------------------------------------------

*) inspiracja - fragment wiersza Nurii „ Do nieba, czy tam gdzie zechcę

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 27.09.2018 14:14 · Czytań: 280 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 2
Komentarze
Asocjacja dnia 28.09.2018 10:38 Ocena: Świetne!
Witaj, Jolu :)
przy pierwszym czytaniu powtórzyłaś moje męki... Wiara czyni cuda! Po poprawkach wyczarowałaś nastrój i posmak przygody. Przygody wyjątkowej i pięknej w swojej zagadkowości.
Gratuluję
Serdecznie pozdrawiam
:) :)
A
JOLA S. dnia 28.09.2018 11:16
Droga Asocjacjo,

pozwól, że powtórzę, jest ciężko, ale jakoś daję radę, za moment skończy się wrzesień.:
Wielkie dzięki za wsparcie i krzepiące, ciepłe słowa.

Co nagle, to po diable. Słowo rzekłam i kobyłka u płotu. ;)

Serdeczności :) :) :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
d.urbanska
19/10/2019 09:45
Brawo! Widzę, że lubisz wyzwania. Wiersz trudny do… »
bruliben
19/10/2019 09:29
Dziękuję MarcinieD za przywędrowanie do tekstu i twoją… »
marzenna
19/10/2019 09:21
allaska tymczasowa podlira, krótka, ale emocje są duże :) »
MarcinD
19/10/2019 09:04
Smutne takie. Oczywiście skojarzenia są oczywiste ;-).… »
allaska
19/10/2019 08:49
Marzenno dziękuję bardzo. Na szczęście to portret tymczasowy… »
marzenna
19/10/2019 08:43
Stare kino, pleśń, grzyb na ścianie. Niemy film,… »
MarcinD
19/10/2019 08:33
Generalnie Duch będzie się spotykał od czasu do czasu z… »
JOLA S.
19/10/2019 08:17
Obiecuję, Al. :) :) :) :) »
marzenna
19/10/2019 07:55
Znów te szarpania serca. Ile jeszcze wytrzyma? Alkohol… »
Gregcem
19/10/2019 07:49
Pięknie i z przesłaniem to opisałeś, życie- umierało i… »
allaska
19/10/2019 07:45
Bardzo ładnie tzw. Wiersz do powrotów:) jeszcze wrócę. »
marzenna
19/10/2019 07:40
Sądziłam, że słońce wstaje bo ziemia otwiera jądro, pęka… »
marzenna
19/10/2019 06:25
Ktoś już napisał, że to nasze życie to drwina. Też mam… »
marzenna
19/10/2019 06:09
Nie pozwalaj jej dorosnąć. Nie słuchaj jak mówią - twój… »
andro
18/10/2019 21:55
Siadłem sobie nad rzeką, opisałem co widzę i jest wiersz.… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:ujyceb
Wspierają nas