Ostatni ząb mądrości - elawalczak
Proza » Długie Opowiadania » Ostatni ząb mądrości
A A A
Od autora: Opowiadanie Elżbiety Walczak ze zbioru opowiadań, który właśnie powstaje "Pamiętnik Enamorady"

Ostatni ząb mądrości.

Na ludzi coraz bardziej napierają potrzeby duchowe. 

Poznałam ostatnio przez Internet niejakiego Jana Johna  F. Dał ogłoszenie  o treści „Uzdrowię modlitwą każdego pisarza z potrzeby posiadania Nobla”. Siedziałam właśnie przy biurku i rozważałam możliwość przejścia na wyższy poziom duchowy, by móc napisać książkę, której  objętość przekroczy tysiąc stron. Spójrzmy prawdzie w oczy, takiej kobyłki jeszcze nie napisałam. I nawet nie wiem, co powinna zawierać treść, żeby czytelnik nie zasnął w połowie. Znam siebie. Wiedziałam, że jak się zaklinuję na stronie pięćset pięćdziesiąt, to nie będzie takiego konia, co pociągnie mnie do przodu. Chodzi  mi o motywację.  Dlatego zadałam sobie pytanie  „Do czego potrzebna mi jest książka-kobyłka?”. Rozglądałam się po pokoju, który uznałam za swoje biuro i stwierdziłam, że chyba do tego, żeby kupić większą chatę albo chociaż trochę większe biurko. A  może lepiej napisać szaloną komedię, która nie zejdzie z afisza przez co najmniej  dziesięć lat? Jakkolwiek by na to nie patrzeć, zazdrościłam w tym momencie hodowcom owiec i księżom, ale tylko tym, którzy potrafią  konstruować swoje modlitwy tak, by przyciągnąć do siebie obfitość, radość i wiernych słuchaczy. Pomyślałam sobie, że chętnie kupiłabym taką modlitwę, napisaną  tylko dla mnie. Tylko od kogo? I w tym momencie otworzyła mi się strona Jana Johna F.  Nie chcę Was oszukiwać ani kłamać, ale to ogłoszenie zaintrygowało mnie bardzo. Z pewnością jesteście ciekawi dlaczego? Nie trudno się domyśleć. Dlatego, że taka nagroda Nobla to jednorazowa wypłata, którą się otrzymuje w wieku co najmniej sześćdziesięciu pięciu lat po napisaniu kilku kobyłek.  A w moim biurku coś trzeszczy i charczy, jakby jadły je termity czy inne żyjątka, żywiące się głównie starociami. Nie mogę zarabiać jednorazowo. Kilka milionów to jest jakaś suma, ale muszę usunąć termity z biurka teraz, now!  Chcę się skupić na pisaniu, a nie na charczeniu i skrobaniu w blat. Poprosiłam Jana Johna F o spotkanie. Wyznaczył  je w swoim biurze, które mieściło się w stolicy. Użyłam  czasu przeszłego, bo już się nie mieści. Rozrosły się biura po całym kraju w dwa miesiące po moim wyjściu stamtąd. Wszyscy pisarze jesienią mają parcie na parcie do przodu.

    Przywitała mnie korpulentna pani w średnim wieku, która była karłem. Powiedziała grzecznie „dzień dobry” i przywołała mnie ręką do swojego biurka. Wszystko inne było normalnej wielkości.

- Proszę wypełnić ankietę – podała mi kartkę i długopis. – Szef przyjmie panią za dziesięć minut. Kawy? – Kiwnęłam głową na tak. Zeskoczyła z fotela i lekkim truchtem podbiegła do automatu z napojami.  Postawiła plastikowy kubek na biurku obok. – Szef ma dzisiaj dziwny humor. Tylko uprzedzam. Był rano u dentysty. Usunięto mu ząb mądrości. To musi boleć. Świadomość, że to ostatni ząb.

- Będę delikatna – uśmiechnęłam się, patrząc jak wskakuje na swój fotel.

- Piszę dla niego modlitwę, która uśmierzy ten ból.

Przy jej biurku zapaliło się zielone światełko w lampce, która wyglądała jak grzybek i pani wskazała ręką klamkę.

- Proszę wejść – powiedział mężczyzna, kiedy otworzyłam drzwi jego gabinetu. Siedział tyłem do mnie. Widziałam tył głowy i dłoń zaciśniętą na policzku. – Usunąłem  rano ząb mądrości, to już czwarty. Proszę dać mi minutę, boli jak skur… Niech pani  siada. Ankietę proszę położyć na biurku. Uff, przechodzi. – Odwrócił fotel w moim kierunku. – Przepraszam, co panią do mnie sprowadza?

- Nie chcę Nobla, bo to…

- Jednorazowa wypłata. Tak mówią wszyscy. Chce pani obfitość podobnej wielkości każdego miesiąca. Słusznie. Życie jest zbyt krótkie, żeby było byle jakie.

Patrzyłam na zdjęcia znanych twarzy, które wisiały na ścianie; Twardowski, Twardoch, Magda M i wielu innych.

- Oni też zrezygnowali z Nobla? – zapytałam, a przecież powinnam się domyśleć.

- Wyleczyłem ich z tego skutecznie. Jest to jakiś dowód na to, że moja modlitwa działa. Nie mówmy już o mnie. Porozmawiajmy  o pani. No boli jak skur… Sceptykom nie pomagam, zapomniałem dodać. I proszę nie wybrzydzać. Modlitwa będzie krótka. Napisana przez specjalistów, w zasadzie przez specjalistkę, którą zdążyła już pani poznać. Uważam, że jest wysłannikiem. Proszę podpisać umowę. Leży przed panią. W razie zażaleń odsyłamy do sądu ostatecznego, ale nie powinno być problemów. To  w sumie prosta sprawa.

Leżała przede mną umowa, która zwalniała go od wszelkiej odpowiedzialności. Zaskoczyła mnie kwota w niej zawarta. Kiedy ją czytałam, „szef” zrobił mi zdjęcie, które wydrukował i powiesił na ściance z  portretami.

- Może być? – zapytał, wbijając gwoździk w moją głowę. – Żeby się pani potem nie fatygowała. Podpisujemy, czy chce się pani jeszcze zastanowić? Taki Nobel to jednak prestiż. – Jego opuchnięta twarz ledwo dźwigała kąciki ust, które próbowały wyrazić zadowolenie.

Na jego biurku zapaliła się czerwona lampka w kształcie grzybka. Podpisałam umowę, zanim weszła sekretarka, która położyła przede mną zaklejoną kopertę.

- Niech będzie na zdrowie – Odwróciła się i wyszła, stukając charakterystycznie obcasami w małych bucikach.

- Trzymamy się jednej zasady, która działa -powiedział „szef”, kiedy sekretarka zamknęła drzwi –Proszę, otworzyć kopertę tuż przed snem.

 Nie miałam nic przeciwko temu, bo przecież podpisałam. W zasadzie było mi wszystko jedno, od kiedy zacznę afirmować obfitość na każdy dzień. Wierzyłam, że mam wiele takich dni przed sobą.

Wróciłam do domu i czekałam na odpowiedni moment, żeby w końcu mogło się wydarzyć. Położyłam ucho na biurku, charczało jak zwykle. Przesuwałam dłonie w kierunku koperty. Czerwony paznokieć z mojego palca wskazującego sam poderwał się do odklejania. Wyjmowałam powoli z namaszczeniem. Na białej kartce złożonej w pół w jej dolnej części zobaczyłam brązowy ślad od kubka z kawą. Rozłożyłam kartkę przed sobą.

„O Panie, który dajesz  a potem zabierasz mądrość ukrytą w zębach. Spraw, by ta kobieta miała zęby przy sobie do późnej starości. By pisząc, mogła żyć długo i szczęśliwie, jak wszyscy pisarze, których wiecznie tylko nominowano do literackiej Nagrody Nobla” Amen

Wiecznie nominowani do literackiej Nagrody Nobla

 

Umberto Eco, Milian Kundera, Haruki Murakami, Margaret Atwood, Amos Oz, Salman Rushdie, Alice Ann Munro, Tadeusz Różewicz…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
elawalczak · dnia 30.09.2018 19:21 · Czytań: 142 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 1
Komentarze
JOLA S. dnia 01.10.2018 08:36 Ocena: Przeciętne
Na moje zachwyty to ten tekst nie może liczyć. :( Sąd może surowy, ale tekst ma w sobie coś, co mnie drażni, może to wzdęty styl, brak konceptu. Nie przekonuje pomysł i zakończenie.
Na pewno był pisany w obezwładniającej desperacji, ale to nie usprawiedliwia Autorki.
Odkładam na bok inne kwestie, bo już o nich pisałam wcześniej, przy innej okazji.
Moje spostrzeżenia prowadzą do jednego wniosku, że powinnam dać sobie spokój z czytaniem, a przede wszystkim z komentowaniem dzieł Autorki, bo to jak grochem o ścianę.:( Autorka zapewne pióra nie złamie i będzie pisała dalej.


Pozdrawiam, życząc Nobla.:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
AntoniGrycuk
21/02/2019 21:41
Dzięki za czytanie i opinię. »
Yaro
21/02/2019 20:48
Dziękuję za taką opinię , miło usłyszeć ciepłe słowa.… »
Marek Adam Grabowski
21/02/2019 20:45
Czytałem jakieś 3/4 roku temu. to też mogłem o czymś… »
amaranta
21/02/2019 20:14
Lubię Twoje wiersze za ich prostotę, wrażliwość w odbieraniu… »
mike17
21/02/2019 20:13
Oczywiście, ale na przyszłość czytaj regulamin. »
Marek Adam Grabowski
21/02/2019 20:10
Nie chciałem się urazić. Man nadzieję, że się nie gniewasz. »
mike17
21/02/2019 20:04
Grabowski, tu jest zakaz komentowania komentarzy. »
Marek Adam Grabowski
21/02/2019 19:57
Znakomite! Komentarz mike nieco dyletancki, ale każdy ma… »
mike17
21/02/2019 18:38
Antoś, podobało mi się, bo? Bo dałeś tu taki magiczny… »
Yaro
21/02/2019 17:35
Jestem łagodny mimo ,że byłem w wojsku spadochroniarzem i… »
AntoniGrycuk
21/02/2019 17:30
Bardzo Wam dziękuję za czytanie i dobre opinie. Może w… »
Dobra Cobra
21/02/2019 17:07
Mnie się bardzo podobało. Czyli jestem mlodzieżą. Trochę to… »
Zdzislaw
21/02/2019 15:56
Całość to "Czas dorosłości", kolejna pozycja z… »
mike17
21/02/2019 14:02
Niezwykły wiersz, Kasiu, pisany emocjami, instynktem i… »
Marek Adam Grabowski
21/02/2019 14:01
Czekamy na całość. Pozdrawiam! »
ShoutBox
  • mike17
  • 21/02/2019 19:28
  • Nad tym, co by tu znów napisać :)
  • czarnanna
  • 21/02/2019 19:24
  • A nad czym Michale tak dumasz?:)
  • mike17
  • 21/02/2019 19:12
  • Słychać szelest zwojów mózgowych :)
  • czarnanna
  • 21/02/2019 19:07
  • Cześć Ludziska :) co słychać?
  • Dobra Cobra
  • 19/02/2019 08:29
  • Nie, nie napisałem.:( Ale... Udało mi się popełnić wzorcowe opowiadanie dla młodzieży, gdzie jest przygoda, dramat, miłość, zagrożenie jak i elementy dla dorosłego, bardziej wyrobionego czytelnika.
  • Usunięty
  • 17/02/2019 11:43
  • Dzięki
  • Usunięty
  • 17/02/2019 11:37
  • Esy - do redaktora czyli do kogo?
  • Esy Floresy
  • 17/02/2019 11:36
  • Napisz prośbę do redaktora.
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:inuqov
Wspierają nas