"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział VII-dobre uczynki owocują. - krajew34
Proza » Fantastyka / Science Fiction » "Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział VII-dobre uczynki owocują.
A A A

 

     I znów musiał się przyzwyczaić do nowego życia. Mieszkał w mieście znanym jako Roma, podobnie jak w Grecji rządziła tu grupa ludzi zwana Senatem, jednak wojsko było inaczej zorganizowane. Główną jednostką armii rzymskiej była ciężka piechota zwana legionistami, uzbrojona w krótkie wąskie miecze, prostokątne czerwone tarcze, a przed uderzeniami chroniła ich składająca się metalowych segmentów zbroja, chroniąca tułów oraz ramiona.
     Kratos, noszący takie samo imię jak za wcześniejszego życia, trafił do rodziny rzymskiego legata, mającego pod swoją władzą jeden z dziesięciu legionów w państwie. Jego teraźniejszy ojciec, Brutus bardzo dbał o niego, by miał przeszkolenie wojskowe. Pretorianie ćwiczyli z nim walkę mieczem, którym się inaczej walczyło od greckiego czy egipskiego, skupić się musiał bardziej na pchnięciach niż na szerokich cięciach, godziny rozmawiał z centurionami, którzy składali raport legatowi.
     Z trudem panował nad śmiechem, gdy miał uczyć się języka greckiego, którym władał biegle, większy kłopot sprawił mu alfabet łaciński oraz sam język, jednak wspomnienia nie wiadomo skąd, pozwoliły mu opanować i to.
     Kolejne lata mijały, a Kratos najpierw skupił się na własnym rozwoju, by móc zająć się później innymi. Rodzice byli z niego dumni, widząc jego postępy, okazywał im naprawdę wiele sympatii, ponieważ w porównaniu do poprzednich mocno go kochali, nie hartowali go na siłę, nie pchali na wysokie stanowisko, by rodzina zyskała prestiż. Miał wolną rękę w zakresie swojego rozwoju.
     W wieku dwudziestu lat wstąpił do legionu, dzięki znajomościom ojca został centurionem II centurii w I manipule II Legionu Cesarstwa Rzymskiego. Jego pierwszym przydziałem były Syrakuzy, miasto nie dawno podbite przez jego towarzyszy. Podróż statkiem trwała parę miesięcy, według Kratosa porównaniu do okrętu egipskiego, był on bardziej stabilny i mocniejszy, jednak i tak mocno rzucało, powodując u wielu chorobę morską. Na miejscu przypilnował rozlokowania jego oddziału, stan wart, podzielił żołnierzy na dwie co ośmiogodzinne zmiany patroli i innych koszarowych obowiązków, reszta mogła, robić co chciała, z tą różnicą, że o każdym wyjściu z koszar musiała meldować u kwestora.
     Przywilejem wysokiego rangą oficera była możliwość dłuższego odpoczynku, I centuria miała przybyć dopiero około jutra albo i później, obywatele nie wykazywali śladu buntu wobec okupanta. Co im zależało, musieli i tak płacić podatki takie same, jak wcześniej, modlili się do tych samych bogów, a ich dotychczasowa rutyna w życiu codziennym się nie zmieniła. Kratos wstąpił do term czy jak kto woli łaźni publicznych. Najpierw natarł się oliwą, a później zdrapał ją wraz z brudem i solą morską tępym narzędziem w kształcie sierpa, a następnie siedząc w samym ręczniku po wizycie w trzech basenach z zimną wodą, ciepłą a na końcu gorącą wodą, odpoczywał w łaźni parowej.
     Ten miły relaks przerwała mu wizyta, jednego z jego żołnierzy, przyniósł on rozkaz stawienia się do legata tej prowincji z racji, że aktualnie to on jest tu najwyższym oficerem rangą. Powoli ubrał się i ruszył w kierunku pałacu namiestnika. Miasto tętniło życiem i dojście do centrum było dłuższe, niż przewidywał. Na całe szczęście namiestnik miał tyle pracy z różnymi dokumentami, że nawet nie zauważył spóźnienia oficera. Spojrzał, nie podnosząc wzroku i powiedział:
– Jesteście tu jedynym oficerem z rangą centuriona, dlatego przydzielam ci zadanie ochrony bratanicy cesarza Oktawiana. Wątpię by kto ktokolwiek, chciałby przejąć od ciebie obowiązki niańczenia tej pannicy, jest chyba w twoim wieku, więc może się dogadacie. Możecie, robić co tam chcecie, byle nie utrudniło mi pracy i nie zraniło jej jakoś mocno. Rozumiesz, poskarży się wujkowi, ten każe mi cię stracić i tak dalej i tak dalej. Mój zastępca zaprowadzi cię na miejsce, I centuria zajmie wasze miejsce i obowiązki, ulokujecie się w mniejszym pałacu, twoje osiemdziesiąt ludzi powinno wystarczyć, by zapewnić ochronę całego budynku w razie czego, za tydzień przybędzie cała reszta II Legionu, cały I manipuł będzie w mieście, więc w razie czego dostaniesz wsparcie, ale myślę, że nie będzie to potrzebne, nie jesteśmy w Galii czy Dalmacji, by miało miejsce jakieś porwanie, czy inne świństwo, Kartagińczycy po ostatniej porażce siedzą cicho, a z półwyspu mają ich wyrzucić II i III manipuł. Myślę, że tyle ludzi wystarczy do tego zadania. Nasza flota patroluje okolica ich stolicy, od naszych szpiegów wiem o ich kłopotach z ludami iberyjskimi, mają zbyt złota, by utrzymać lub zebrać kolejną armię na odbicie półwyspu. A teraz ruszaj, im szybciej zabierzesz mi ją spod opieki, tym lepiej – zakończył dłuższe wyjaśnienia i machnął ręką, by odszedł.
     Kratos nie był zadowolony, miał niańczyć jakąś dziewuchę, której bliscy niczego nie odmawiają, widział już takie w Egipcie czy Sparcie i zawsze go irytowały, ciekaw był, gdzie teraz jest Sara? Miejmy nadzieje, że nie jest niewolnicą u jakiegoś patrycjusza... wiadomo, do jakich przyjęć potrzebne są patrycjuszom niewolnice... Odpędził te myśli ze swojej głowy, w poprzednim życiu starał się żyć lepiej niż w Egipcie, a Sarze też przekazał, by tak samo zrobiła po jego śmierci, bo jak nie, to skończy w następnym gorzej niż teraz. Szedł w kierunku komnaty wskazanej przez człowieka legata, tamten chyba już miał dość, ulotnił się szybciej, niż można było się spodziewać. Zrezygnowany, pchnął drzwi, wszedł i zaczął:
– Panienko, jestem Kratos, centurion II centurii I manipułu II Legionu Cesarstwa Rzymskiego, przybył..... – Zdziwienie i szok odebrały mu mowę, a dziewczyna stojąca przy oknie nie mogła wytrzymać ze śmiechu.
– Witaj centur...ha ha ha nie, nie mogę, Seth w metalowym wdzianku z poważną miną.... najlepsza niespodzianka, jaka mogła mnie spotkać. Ta twoja mina przy przedstawianiu się... ha ha
– Co ty tu Saro robisz? – wydukał zszokowany Kratos.
– Jak to, co robię? Jestem bratanicą cesarza i jestem na wakacjach.
–Co? Jak? Nie rozumiem... Ja tu się o ciebie martwię a t... – Nie dokończył, dziewczyna rzuciła się mu na szyje, zamykając mu usta długim pocałunkiem.
– Skończ gadać farmazony i choć dokończymy w łóżku.
– Ale ja jestem oficerem, a ty bratanicą, może po kryjomu gdzieś, ale nie teraz...
– Eh, kiedy to się z ciebie taki mięczak zrobił, jakoś nie pamiętam, byś miał opory, gdy robiliśmy to na dachu mojego domu, podczas gdy rodzice spali piętro niżej....– w końcu dał się namówić, spędzili w łożu całą noc, ciesząc się sobą nawzajem po długiej rozłące. Leżąc nadzy pod cienką narzutą, odpoczywali w blasku powoli zanikającego księżyca, który ustępował miejsca słońcu.
– I co dalej Saro? Nie mogę wiecznie pełnić funkcji twojego ochroniarza, a mogłaby mi się spodobać taka praca, szczególnie jakby kończyła się tak jak teraz... – Kratos dostał z łokcia od dziewczyny
– Ta, tobie tylko jedno w głowie, dałam się porwać emocjom, tylko dlatego, że cię długo nie widziałam. Masz rację, trzeba coś wymyślić... Musimy pamiętać, że nasze czyny tutaj mają wpływ na nasze następne życie. Skupiłam się po twojej śmierci w Grecji na pomocy ludziom, ochraniałam świątynie, szlaki handlowe, prawie zabili mnie z ponad trzydzieści razy, uniknęłam pięciu gwałtów, chyba dzięki pomocy tego, jak ty go nazwałeś? Aaa, już pamiętam boga, który w snach mi pokazywał pewne wizje, które wzbudziły u mnie słuszne podejrzenia. Skończyłam na zabijaniu szajki bandytów, dostałam w plecy od swoich towarzyszy, którzy woleli plądrować niż ratować, wszyscy lojalni wobec mnie zginęli w czasie wcześniejszych potyczek, pewnie oprócz noża pomiędzy żebrami prosto w serce, zrobiliby mi coś więcej, ale bali się skrzywdzić jeszcze bardziej niby wysłanniczki bogów. Potem spotkałam się z tym jaśniejącym gościem, który pochwalił mnie za zmianę w życiu względem poprzedniego i kazał przekazać, że jeśli dalej będziemy tak robić to, kto wie, może klątwa nie będzie tak straszna, jak to mogliśmy przewidzieć. Jednak póki spokoju nie osiągnie dusza Kefara, zawsze będziemy życie kończyć z ręki tego człowieka. Ale koniec tych wspominek, to życie jeszcze pewnie trochę potrwa, więc teraz odpocznijmy po dzisiejszych doznaniach, a dalej pomyślimy jutro – Kratos był zbyt zmęczony, by oponować, zasnęli o wiele spokojniejsi na duchu niż przedtem.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
krajew34 · dnia 16.10.2018 07:52 · Czytań: 46 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
15/11/2018 00:16
Hej, Abi! bardzo mi się podoba ta lingwistyczna poezja.… »
Jacek Londyn
14/11/2018 21:43
Marku, nie powinieneś przepraszać za pojedynczy błąd.… »
Abi-syn
14/11/2018 20:40
Witaj Aniu piszesz ładnie o nieła(d)twych rzeczach, w… »
Abi-syn
14/11/2018 20:22
no i podpowiedziałaś, Coca, parę spraw do poprawy, za Anią,… »
wodniczka
14/11/2018 20:14
Witaj Marek Adam Grabowski Cieszę się, że wiersz ładny:).… »
wodniczka
14/11/2018 20:11
Witaj alos. Muszę przyznać, że masz wiele ciekawych pomysł.… »
Kazjuno
14/11/2018 20:04
Prawdę powiedziawszy, to kawałek wygrzebany z lamusa. Był… »
Zola111
14/11/2018 19:44
Julando, dziękuję. Bardzo mi się podoba ta refleksyjna,… »
Ania_Basnik
14/11/2018 15:18
Ananke dziękuję za uwagę odnośnie "zakamarków… »
Marek Adam Grabowski
14/11/2018 14:39
Nazwanie lat 60-tych zamierzchłymi, to genialny zabieg i… »
Leniwiec2
14/11/2018 13:49
Podczas konkursu, dałem dobrą ocenę ale nie najlepszą. Na… »
Kazjuno
14/11/2018 13:03
Bardzo fajny tekst. Napisany z polotem, bogatym językiem.… »
Kazjuno
14/11/2018 12:51
Dzięki Carveditol. Bardzo się cieszę, że podobała Ci się -… »
pociengiel
14/11/2018 12:18
Zagwozdki i atomizer - dałbym tytuł. W arbitrażu piłki… »
Carvedilol
14/11/2018 10:26
Kazjuno Dobrze się to czytało, choć to taka obyczajowa… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 14/11/2018 23:33
  • Jutro o północy Zaśrodkowanie#29 zamyka budkę!
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:22
  • Za starą panną - znowu wiosna a w krok nic.
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:21
  • Smichy chichy co dzień chodzę ulicą pełną nizradykalizowanych /póki co/ morderców i gwałcicieli.
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 06:04
  • w wypowiedziach rządzących (czerpmy z poezji, a nie traktujmy poezję instrumentalnie)
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 06:02
  • I chociaż uważam, że Palikot nie do końca sprawdził się jako polityk, to właśnie to podkreślenie roli poezji i właśnie kultury z jego strony bardzo mi się podobało, tego brakuje
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 05:58
  • Slavek - miło mnie zaskoczyło, że zna ją naprawdę nieźle, chociaż mówił raczej o autorach dwudziestolecia międzywojennego i lat. 90 niż współczesnych.
  • Slavek
  • 12/11/2018 19:33
  • Palikot i poezja...buuuha ha haha litości :)
  • Ananke
  • 11/11/2018 21:17
  • no i bravo one :)
  • Gramofon
  • 11/11/2018 21:03
  • Widziałem dziś na ulicach stolicy Arabki z przepaskami biało czerwonymi <3
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas