dwa proszki - mixer.mysli
A A A
Od autora: po dymie i papierosach o dwunastej jest to drugi rozdział, bądź dalsza część opowiadania które powstaje na blogu DRZWI ARRASANU.
Klasyfikacja wiekowa: +18

- Więc zostaliśmy sami… nawet nie wiem, która już godzina. Czy tylko kwadrans jak Mike rozpłynął się w dymie?

- Co mówiłaś? Wymamrotał Frank otwierając oczy. Gdzie Mike? Kontynuował mamrotanie. Przetarł dłonią czoło, kąciki oczu i rozglądnął się po knajpie w której cienie krzeseł i stolików mieszały się ze strugami światła wpadającego przez zakurzone szyby okien. Dymem i zapachem wiśniowej kawy przesiąknięci stali po przeciwległych stronach baru. Pomieszczenie zrobiło się kraciaste od cieni i światła a na barze zostały pigułki, pod słońce rzucające czerwone i niebieskie promyki na blat. Został wybór do dokonania a Mikiego już nie było.

- Mówiłam że zostaliśmy sami, sami z tym wszystkim co przeżyliśmy przed chwilą…

- A ja nie zasnąłem?  Nie wiem konkretnie o czym on mówił, czułem się jak zahipnotyzowany, albo ja albo on był w jakimś transie. Zostawił proszki, wypił darmową kawę, i zniknął jak nie powiem kto…

- Papierosy jeszcze paliliśmy. Pamiętasz?

- Śniłem że zrywam wiśnie u sąsiada w ogrodzie. Widziałem siebie i Mikiego wśród gałęzi wiśni i starego dziadka z grabiami pod drzewem.

- To nie był sen. To był Mike i jego… magia. Pytał też Cię czy chcesz więcej takich doznań? Pokazując wzrokiem pigułki które leżały na blacie między nimi. Mówił też, że to od nas zależy jak chcemy się czuć z tym wszystkim, co on nam zostawił w kwadrans niecały. Jeśli chcesz by Twoje życie toczyło się dalej bez zmian i jesteś szczęśliwy, to weź czerwoną, natomiast jeśli szukasz tego co wydawać by się mogło że on znalazł to weź niebieską i poczuj to całym sobą.

- Oprzytomniałem, teraz pamiętam to co mówił o drodze w za ciasnych butach. Przypominam też sobie że chciałem czerwoną tak jak Ty za pierwszym razem…

- Nie było żadnego pierwszego razu, przyszłam w nocy do knajpy i zrobiłam mu kawę bo dzwonił że musi się spotkać przed dwunastą. Ja byłam, kawę zrobiłam i czekałam jak głupia, aż zasnęłam przy stoliku, a On zjawił się dopiero przed południem. Wtedy wyszłam po jakieś śniadanie na targ, który jest za rogiem. I tak jakoś wyszło że tym razem znowu bym się z nim nie spotkała, bo dzwony już zaczęły oznaczać godzinę jego przyjścia. Gdy przyszłam ty już byłeś. Przyniosłam świeżą kawę dla Ciebie którą się oparzyłeś, pamiętasz? Są dwie, popatrz tak jak my. Ja chcę poznać nowy smak a ty nie szukasz nowych przeżyć, wiec bierzemy to co przyniósł Mike.

Natasza wzięła czerwoną pigułkę do ręki delikatnie muskając nią usta Franka a drugą ręką podała mu filiżankę zimnej już kawy. Frank wystawił język i dotknął nim palców Nataszy zlizując pigułkę i przepijając cholernie słodką kawą. Znowu go otrzepało.

- To jest to! Teraz pamiętam tą gorycz spalenizny a potem te wiśnie i dziadka który nas gonił.

Sięgnął tym razem On po niebieską i włożył Nataszy do ust, a dziewczyna odwzajemniła jego nieudany pocałunek ssąc jego palce, połknęła pigułkę i przepiła tą cholernie słodką kawą którą tak lubił Mike. Odeszła od baru w stronę drzwi i przesunęła zasuwę tak by nikt im nie przeszkadzał. Miała już plan jak chce poczuć stan który miał być dla niej nowym doświadczeniem, tak samo jak dla Wolfa miały być przypomniane po czasie słowa Mikego. Podeszła do Franka i chwyciła go za rękę ciągnąc na zaplecze. Gdy szli korytarzem światło powoli już wpadało w pół mrok. Zadzwoniły tylko koraliki zawieszone przed wejściem do tak zwanego pokoju regeneracyjnego gdzie z trudem docierało światło przez ciężkie atłasowe zasłony. Zapaliła świeczkę, znalazła gdzieś o zapachu wiśni i włączyła płytę z muzyką którą nagrał dla niej kiedyś Mike. Dźwięki i zapach wypełniły pokój.

- Robisz to pierwszy raz? Mam wrażenie że już próbowałaś wiele razy specyfików Mike? Prowadzisz mnie tak pewnie w ustronne miejsce…

- Wszystko robię tak jak bym to robiła pierwszy raz. Wkładam tylko siebie w całości w to co robię by mieć maksymalne doznania, a wiem że jak to nazwałeś, specyfik od Mike, potęguje doznania. Nie bój się, zaopiekuje się Tobą.

Popchnęła Franka tak że zrobił krok do tyłu i usiadł na fotelu który stał za nim w rogu pokoju. Przykucnęła przy jego butach. Zaczęła je rozwiązywać. Były czarne, świeżo wypastowane, Frank musiał mieć wszystko zawsze zaplanowane, praca w której się spełniał nie pozwalała mu inaczej funkcjonować. To dlatego czuł się nieswojo w nowych okolicznościach i nie mógł do końca odnaleźć się w nowej sytuacji którą postawił przed nim los. Pozostała mu improwizacja i oddanie się w ręce Nataszy. Ona wiedziała co robić, intuicje miała nieomylną, ale stosowała też różne sposoby oddychania i cyklicznie oddawała się medytacji, również w tym pokoju. Teraz jednak miało być inaczej niż kiedykolwiek wcześniej. Powoli zaczynała oblewać ich fala gorąca. Rzuciła w kąt, obok swoich klapeczków, czarne lakierki Wolfa. Franek chwycił ją mocniej i posadził sobie na kolanach. Poczuł nie tylko jej ciężar, ważyła niewiele i miała szczupłą wysportowaną sylwetkę, ale też falę gorąca. Wzrok skierował na jej dekolt gdzie mógł dostrzec przez krótki moment jej niewielki ale całkiem interesujący biust. Już wcześniej jego uwagę przykuły sutki które przebijały się przez zwiewną sukienkę, w końcu był środek lata. Podniosła Jego głowę by wzrok nie lądował w jej dekolcie i oplotła rękami wokół szyi. Spojrzała mu głęboko w oczy i lekko uchyliła usta jak by chciała coś powiedzieć. Lecz powstrzymała się, słowa były zbędne w tej sytuacji. Zdjęła krawat z szyi i przewiązała nim oczy Franka, mówiąc że wzrok i tak nie będzie potrzebny w tej sytuacji i lepiej ją poczuje gdy nie będzie ufał temu co widzi. Ona też zaczęła czuć ciepło płynące ze środka a i na udach poczuła jak jego męskość twardnieje. Ciepły powiew powietrza wtargnął przez uchylone okno poruszając zasłonami. Lekki dreszcz, mrowieniem załaskotał im głowy równocześnie wywołując gęsią skórkę na ich ciałach. Zaczynała właśnie się ich droga ku nowemu, nie poznanemu wcześniej odczuciu. Tabletki zaczynały robić swoje, usypiając ich czujność i spowalniając czas do którego jakby specjalnie dostroiła się muzyka płynąca z głośników. Teraz to on miał czuć to co ona, a ona miała zrozumieć to co miał do przekazania Mike. Nagle coś przerwało ich spleciony uścisk i namiętne pocałunki. Natasza zaczęła kręcić się w koło, po cichu nucąc melodię z głośników. Zaczęła się rozbierać, zrzuciła z siebie zwiewną kolorową od kwiecistych wzorów sukienkę dalej się kręcąc do o koła własnej osi. Całe jej ciało drżało i wyginało się niczym kobra w transie fujarki. Wolf nie był tego świadom, przez zawiązane oczy rysowały mu się tylko obrazy których wcześniej nie widział, jednak czuł ciepło którym promieniało ciało Nataszy. Wyobrażał sobie jak tańczy dla niego, nie wiedząc że ona właśnie to robi. Czuł jak jego duch tańczy, nie czuł dziewczyny, on stawał się dziewczyną. Ona natomiast czuła jak jej ciało spokojnie siedzi na fotelu i obserwuje w bezruchu, tańczącą dziewczynę. Nagle poczuli samotność. Zaczęła w ich głowach rysować się myśl że nie są dwoma połówkami jabłka, ale że każde z nich stanowi kompletną całość. Mimo tego odczucia, które pojawiło się u nich niemalże równocześnie potrzebowali bliskości drugiej osoby by móc poczuć tak prawdziwie siebie, istotę jestestwa i ducha. Natasza przestała tańczyć i podeszła do Franka. Podeszła tak blisko że brzuchem dotknęła jego nosa. Zaczął ją całować po nagim brzuchu a ręce zjechały mu na zimne pośladki. Przycisnął lekko je do siebie, głowę podnosząc na wysokość dekoltu. Zatracił się w pieszczeniu jej piersi, drapiąc zarostem sutki które nie musiały się przebijać przez sukienkę. Brakowało już mu tchu kiedy zerwała z niego starannie wyprasowaną koszulę, nie było głośno więc było słychać jak guziki turlają się po parkiecie. Teraz to ona zatracała się w jego torsie. Zaczęła rozpinać jego spodnie jednocześnie lekko gryząc sutki. Oboje czuli ten stan, jedność dwóch całości. Zanim poczuła jego męskość w sobie, chciała się jej przyjrzeć. Gdy rozpinała jego rozporek już widziała że ten widok będzie długo wspominać. Położył ręce na jej kręconych rudych lokach i głośno westchnął czując ciepło ust które go oplotły. Jego ręce nie mogły się oderwać od potargiwania jej włosów, aż w pewnej chwili omal nie zemdlała z braku powietrza. Podniósł ją jak wcześniej, gdy jeszcze nie miał zawiązanych oczu i posadził na sobie, tylko że teraz nic nie stało na przeszkodzie by dokonać rytuału przejścia a w zasadzie wejścia w inny wymiar. Mimo rozmiaru, gdyż był dobrze zbudowanym mężczyzną, cały się w niej schował. Teraz to Natasza wydała z siebie pierwsze dźwięki a on wiedział co to oznacza. Koniec jest bliski. Nie wiedzieli czy to zasługa Mikiego i jego wiedzy ale cały ten akt był owiany tajemniczością i aurą nieznanego. Natasza odwiązała krawat z oczu Franka i dopiero teraz do niej dotarło co się dzieje, wcześniej nie widziała siebie. Zastygła w bezruchu nie chcąc czekać na koniec, miała świadomość snu który właśnie się urealnił. Patrząc w oczy Wolfa widziała siebie w promiennej poświacie, dokładnie takiej jaka wydobywała się z Mikiego gdy spalał papierosa jednego za drugim. Nie mogła do końca pojąć czego doświadczyła, ale z pewnością nie było to zwykłe przespanie się z facetem. Wolf nie mógł już dłużej wytrzymać, wystrzelił tak że aż Natasza podskoczyła do góry. Chwycił ją mocno i wtulił się w nią jeszcze na kilka chwil. I mimo spełnienia i zjednoczenia pojawił się u niego niedosyt, pustka, i zrozumienie że nikt nie wypełni pustki która się zrodziła, poza nim samym. Z ich oczu poleciały łzy, jednak kropla kropli nie była podobna. Ona płakała bo doświadczyła oczyszczenia i zrozumienia, on natomiast płakał nad pustką której doświadczył po raz pierwszy w życiu. Ich stany powodowane tym samym aktem były różne. Ona przeżyła wyjście z ciała, jej duch rozmył się jak dym papierosowy, najpierw uciekając ku górze a później wchłonęło go niczym odkurzacz uchylone okno. Szybowała nad lasem nucąc melodię którą śpiewały kwiaty i drzewa z lasu pod nią. Miała ona mocne powiązanie z ziemią i tryb w jakim prowadziła realne życie był zgodny z naturą. To dlatego tak dobrze znosiła działanie czerwonej pigułki. Odpowiadała śpiewem historię którą słyszała od kwiatów z leśnej polany. Mimo tego że nie rozumiała słów które powtarza miała wizję zjednoczenia z ziemią. Mówiła do niej przez te kwiaty, mniszka z klanu amazonek u których musiała kiedyś być bo mówiła do niej po imieniu i języku który pamiętała z opowiadań swojej babci. To było niesamowite uczucie, jednak tak jak szybko się pojawiło, zniknęło pozostawiając tylko mały ślad w jej świadomości. Otworzyła oczy i zdębiała czując Franka w sobie. To wtedy właśnie poleciały jej oczyszczające duszę łzy. Franek nie mógł się natomiast przebić przez ścianę z luster które jak sześcian zamykały go w klatce jestestwa. Płakał jak bóbr nie mogąc wydusić z siebie słowa by zobrazować to co się działo w jego głowie. Chciał się obudzić, chciał by wizja się skończyła choć była ona realniejsza od całego jego wcześniejszego życia. Zrozumiał że całe realne życie to iluzja o której mówił Mike. Ocknął się nagle, cały zalany łzami, wtulony w Natasze. Przetarli sobie nawzajem łzy i wsłuchując się w muzykę poczuli jak ogarnia ich błogi stan. Pozostając w splocie kochanków zrozumieli dwoistość jednostki i swoją kompletność w jedności.

Byli jeszcze w transie jak usłyszeli dobiegające z sali pukanie do drzwi. Dochodziła północ a świeczka która dawała półmrok zgasła uchylając drzwi nocy. Ubierali się w pośpiechu, po omacku, potykając się o siebie szukali ubrań. Natasza oświeciła lampkę, którą napotkała pod ręką szukając majtek. Ubrała sukienkę i ledwo przytomna poszła boso zobaczyć kto to się dobija o tej porze. Bo choć knajpa miała być otwarta do ostatniego klienta to dzisiaj był tylko jeden klient – Mike, który właśnie stał cały przemoczony przed drzwiami i mókł by tak dalej gdyby Natasza nie wpuściła go do środka.

- Ale jesteś mokry, gdzie byłeś jak Cię nie było?

- To się stało przed chwilą, jakieś nagłe oberwanie chmury…

Uśmiechnął się pod nosem bo wiedział że to nie przypadek, on też doświadczał jedności z wszechświatem i wiedział już z doświadczenia że deszcz jest bardzo potrzebny i czasami koi rozgrzane ciało i gasi płomienie, a czasem tylko rozpuszcza iluzje, które powstają na naszej drodze. Mimo tego że nie był obecny przy akcie przejścia z Nataszą i Frankiem doskonale wiedział co zwiastuje ten deszcz i zamknięte drzwi.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mixer.mysli · dnia 18.10.2018 13:27 · Czytań: 48 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
16/11/2018 23:44
Hej, Kamysiu jestem ciekawa, czemu nie do Wirtajek?… »
Niczyja
16/11/2018 22:09
Dziękuję panowie za komentarze :) Michale Tobie za… »
Marek Adam Grabowski
16/11/2018 13:54
Personalizacja natury to ciekawy zabieg. Nie wiem czy dobry,… »
MP642
16/11/2018 11:16
Dziękuję za ocenę, ale jest ona chyba nieco przesadzona :)»
dodatek111
16/11/2018 10:45
Ananke, rzeczywiście nazbierało się sporo czasowników:)»
Zola111
16/11/2018 00:16
Julando, jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam, z. »
Materazzone
15/11/2018 23:19
Mam to szczęście, że różnimy się w zdaniach i możemy… »
julanda
15/11/2018 22:31
Zolu, bardzo dziękuję! Czekałam na przedświąteczną porę, mam… »
eka
15/11/2018 22:06
Wkurzająca, monologowa narracja, nie? : ) Pierwszy… »
Marek Adam Grabowski
15/11/2018 20:39
Nie, to nie prowokacja artystyczna. Po prostu mam dysleksję.… »
Miladora
15/11/2018 19:44
W ostatnim wersie przydałoby się wyrównać akcenty, Dod.… »
Ananke
15/11/2018 19:17
klimatycznie, śpiewnie i melodyjnie, przywodzi mi na myśl… »
Ananke
15/11/2018 19:09
ten wiersz podobałby mi się bardziej, gdyby nie było w nim… »
Ananke
15/11/2018 18:59
ot filozoficzny dylemat :) uważam, że tak, nadal nim… »
mike17
15/11/2018 15:37
Niczyja, to jest naprawdę udana miniatura :) Taki kadr,… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 16/11/2018 23:49
  • Tak, ajw już zagłosowała. Czekam na Wasze głosy :)
  • Prat Bart Pao
  • 16/11/2018 23:09
  • Siema! Wpadłem na chwilę zostać dłużej.
  • ajw
  • 16/11/2018 22:39
  • Dzięki :) No to już zagłosowałam :)
  • ajw
  • 16/11/2018 20:40
  • Nie mogę znaleźć miejsca z wierszami do głosowania :( Zaśrodkowania #29
  • Zola111
  • 16/11/2018 20:12
  • I już możemy głosować na wiersze#29
  • Zola111
  • 15/11/2018 21:11
  • Jeszcze 3 godzinki! Prawie :)
  • mike17
  • 15/11/2018 18:48
  • Jeszcze parę godzin, by dać Zoli nowe wiersze - do boju :)
  • Zola111
  • 14/11/2018 23:33
  • Jutro o północy Zaśrodkowanie#29 zamyka budkę!
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:22
  • Za starą panną - znowu wiosna a w krok nic.
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas