Zdębienie na dębie - retro
Proza » Inne » Zdębienie na dębie
A A A

Obudziłam się. Siedziałam na drzewie, a obok mnie jedwabna chusta. Miękka, błękitna, pachnąca. Drzewo, kiedyś potężne i igrające z siłami natury, teraz posłusznie rozciągnięte na łące. Korzenie starczały z jednej strony, z drugiej konary. Obserwując je z dużej odległości miałoby się problem z określeniem co jest czym. Konary korzeniami, czy korzenie konarami.

Rozejrzałam się. Znałam okolicę. Często tu przesiadywałam, na tym konkretnym drzewie, gdy konary tryumfalnie wznosiły się do nieba a korzenie posilały życiodajną wodą z ziemi. Ale co teraz mnie tu przywiodło? Czy na pewno się obudziłam? Skupiłam się na szukaniu odpowiedzi, gdy nagle podszedł  do mnie mężczyzna i głośno zapytał:

– Zamierzasz długo tam siedzieć? Bo też bym chciał.

Pewna byłam jednego, że w ogóle nie chcę tam siedzieć, ale zejście okazało się zbyt trudne, bo zeskoczenie nie wchodziło w grę. Było za wysoko.

– Przynieś drabinę, wówczas usiądziesz – odrzekłam sprytnie.

– Sam nie dam rady, chyba widzisz, że nie jestem silny.

Z mojej perspektywy widziałam rosłego faceta o ponadprzeciętnej muskulaturze, który śmiało mógłby przynieść nie jedną drabinę, ale nie miałam chęci na spór prowadzący donikąd, więc ugodowo kontynuowałam dialog:

– Nie widzę. Ale skoro twierdzisz, że nie dasz rady, to tak jest. Ja też nie dam rady zeskoczyć. Przykro mi.

– Mnie bardziej, bo stamtąd możesz ją ujrzeć.

– Kogo? – zapytałam.

– Ją, tą wyśnioną.

– Nikogo nie widzę. Żadnej żywej istoty – stwierdziłam zgodnie z prawdą.

– Bo źle patrzysz, to nie widzisz – zganił mnie nowoprzybyły.

– Uhm – potwierdziłam, kiwając głową jak piesek-kiwaczek, którego umieściłam na honorowym miejscu w samochodzie.

– Musisz bardziej otworzyć oczy. Szerzej.

– Otwieram i nadal nic, a tak w ogóle to masz jakieś imię?

– Mam.

– A poznam je?

– Nie. Nie umiesz patrzeć, a niewidzącym nie ufam.

Jego słowa pogorszyły mój i tak niewesoły stan. Czułam się jeszcze bardziej zagubiona. Aby odsunąć nieprzyjemne myśli i pozwolić sobie na dystans do zaistniałej sytuacji, skupiłam całą uwagę na otoczeniu. Poczułam szorstkość kory. Przesunęłam ręką po nieprzyjemnej w dotyku powierzchni – po skórze drzewa, z którym miałam związanych tak wiele wspomnień. To na nim zaczytywałam się w fascynujących lekturach, które zabierały mnie w niezwykły świat projekcji mojej wyobraźni. To jemu zwierzałam się ze swoich problemów. To ono było powiernikiem moich najskrytszych sekretów, a teraz umiera. Wywrócone. Słabe. Bezsilne. Delikatne. Dotykałam go najłagodniej jak potrafiłam, jakbym chciała poprzez to muśnięcie znowu je wskrzesić. Korzenie do ziemi! Konary do nieba! Ale nic takiego nie miało miejsca. Tkwiliśmy niczym zawieszeni w bezczasie:  ja, umierające drzewo i poszukujący facet. Zerknęłam na niego. Dreptał z nogi na nogę, wtem uniósł głowę i zapytał:

– A może odważysz się zeskoczyć? Moglibyśmy poszukać jej we dwoje, zawsze to raźniej.

– Nie. Za wysoko, a ponadto nie chadzam z bezimiennymi. Nie sprawdzam się też w roli przyzwoitki. Do tego zaczynam być głodna. Masz coś do jedzenia?

– Siedzisz na drzewie owocowym. Posil się z niego – odparł.

Osłupiałam. Po raz kolejny tego dnia poczułam silne zaniepokojenie, wywołane słowami nieznajomego. Znałam przecież doskonale to konkretne drzewo. Moje drzewo nigdy nie owocowało. To znaczy owocowało, ale przysmakiem dla wiewiórek, nie dla mnie.

– Dąb nie ma jadalnych owoców! – krzyknęłam.

– Znowu nie patrzysz jak trzeba ­ – zganił mnie. – Ślepcze!

Bezczelny koleś – pomyślałam. Ale, gdy się rozejrzałam, czy może szerzej otworzyłam oczy a może tylko bardzo chciałam coś zjeść, ujrzałam owoce i to nie byle jakie, bo pomarańcze, kiwi, banany, melony miodowe i winogrona. Sięgnęłam po melon znajdujący się najbliżej i rozłupałam na gałęzi nie widząc innego sposobu na dostanie się do słodkiego miąższu. Owoc zaspokoił pragnienie i głód. Poczułam się znacznie  lepiej.

– Smaczne. A ty nie jesteś głodny? – zapytałam.

– Nie, zależy mi tylko na jej odnalezieniu, bo już najwyższa pora się ustatkować.

– I tak zacząłeś jej szukać, bo odczułeś potrzebę bycia z kimś, czy to raczej presja?

– Zupełnie co innego. Wyśniłem ją sobie.

– Uhm, no tak: „wyśniona”, czyli wiesz dokładnie jak wygląda, to masz już chociaż jakiś punkt zaczepienia.

– Dokładnie to nie wiem. Zapamiętałem tylko sposób  w jaki się porusza. Nie wiem, jaki ma kolor oczu. Chciałbym, aby było zielone. Włosy też mogłyby być jasne.

– Cóż za precyzja w oczekiwaniach. Wiesz, tak na serio, to dziwne to jest. Twoje poszukiwania. Bo sam zobacz, co dzieje się wokół. Nikt nie wierzy już w prawdziwą miłość. Szuka się dla samego szukania, czyli bezowocnie, albo wręcz tkwi się w roli singla do końca życia. Bo tak najwygodniej, ponieważ nikt nie zagarnia twojej przestrzeni i nie narzuca swojej woli, dlatego dziwi mnie twoja postawa poszukiwacza tej wyśnionej, wymarzonej.

– A mnie dziwi twoje zdziwienie.

– Ale to jest zdecydowanie zdziwienie na plus. Zaskoczyłeś mnie, bardzo pozytywnie, dlatego pomogę tobie w tych poszukiwaniach. Śmiało stwierdzam, że zaimponowałeś mi swoim konserwatywnym podejściem do tematu miłości.

– Miło mi… a nie żartujesz?

– Nie. Spróbuję zeskoczyć, ale będziesz musiał mnie złapać. Dasz radę?

– Nie wiem… filigranową kruszynką to ty raczej nie jesteś…

– Ty też smukłością nie grzeszysz, tak a propos…

– Dobra, skacz!

I skoczyłam. Zderzenie nie było tak drastyczne, jak wskazywały na to rany na dłoniach i kolanach, a lejąca się krew z nosa też nie powodowała zakrztuszenia, czyli nie było tak źle, jak mogłoby się wydawać.

– Uskok! Tylko na to cię stać? – zapytałam, tamując krew jedwabną, niebieską chustą, którą chwyciłam w ostatniej chwili podczas skoku.

– Wybacz, to stało się tak nagle.

– Dzięki tobie odczułam na własnej skórze sens słów: „co nagle, to po diable”. Dziękuje za troskę w temacie doświadczania ludowych przysłów.

– Nie bądź złośliwa. Przepraszam, ale to był refleks. Zadziałałem machinalnie. Odruchowo.

 

Ciąg dalszy powinien nastąpić

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
retro · dnia 25.10.2018 09:17 · Czytań: 136 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 25.10.2018 16:31
Fabuła bardzo sympatyczna. Zwłaszcza tajemniczość na początku i końcu. Gorzej językowo.Czyta się w prawdzie przyjemnie, ale warsztat nie zachwyca. Po pierwsze dialogi są zbytnio filmowo-teatralne. Po drugie dobrze by było tego mężczyznę opisać. Ale to być może kwestia gusty.

Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski
JOLA S. dnia 25.10.2018 17:47
Witaj Aniu,
dawno nic Twojego nie czytałam.
Taki temat jak facet pod drzewem, czy nad, wymaga najmniej siedmiu tomów i tak nie dojdzie się do sedna. Nad tą dziwnością męskiej natury chciałabym chwilkę podumać.
Ogólnie to wdzięczny temat, gdyż facet będzie dla nas zawsze zagadką: myśli inaczej, robi inaczej, kocha po swojemu itp.itd.
Komizm wymyślonej przez Ciebie opowieści to nic innego jak wynik zderzenia dwóch światów, jego i jej. Można było opowiedać o nim w różny sposób, tobie się udało to zrobić ciekawie ku uciesze czytelnika. Nikogo nie potępiasz, nie ośmieszasz, nie gorszysz i nie obrażasz.

To się nazywa optymizm! :)

Tekst czyta się dobrze, bawi, dobry tytuł. Pozostaje mi tylko pogratulować z czystej radości. A warsztat na pewno dopracujesz i będzie kolejna perełka.

Serdeczności :)
retro dnia 26.10.2018 22:00
Marku, dziękuję za czytanie oraz miłe słowa. Co do warsztatowych braków, to aby lepiej pisać powinnam więcej pisać, z czym absolutnie się zgadzam.

Jolu, bardzo się cieszę z Twojej wizyty i odbioru. Tak, faceci są z Marsa, kobiety z Wenus. Niemniej trzeba myśleć pozytywnie.

Pozdrowienia z życzeniami miłego weekendu.
Darcon dnia 03.11.2018 21:28
Nie jestem przekonany, czy mi się podobało, czy nie podobało. :) Więc może najpierw kilka drobnych uwag, niezręcznie brzmiących miejsc.
Cytat:
– Uhm – przy­twier­dzi­łam, ki­wa­jąc głową jak pie­sek-ki­wa­czek,

Cytat:
Śmia­ło mogę rzec, że wręcz za­im­po­no­wa­łeś mi swoim od­mien­nym, wy­su­bli­mo­wa­nym po­dej­ściem do te­ma­tu.

Cytat:
Aby od­su­nąć złe myśli i po­zwo­lić sobie na dy­stans do za­ist­nia­łej sy­tu­acji, sku­pi­łam całą uwagę na miej­scu swego po­by­tu.

Co prawda wszystko się zgadza. Mam ostatnio takie wrażenie, że zamieniają się role (wzorce) żeńskie z męskimi. Ci chłopcy z ułożoną fryzurką, poszukujący miłości, niepewni. I kobiety, które coraz częściej przejmują inicjatywę, są bardziej zero jedynkowe.
Co prawda Twój samiec jest duży i silny, ale sam się takim nie postrzega, to ciekawe spostrzeżenie. Ona jest zdecydowana, trochę lakoniczna i nawet wszystko się w tym zgadza, tylko czegoś mi zabrakło, jakieś ciekawszej refleksji. Opowiadanie odczytuję jako "tak jest", pewien obrazem z życia, ale bez podsumowania. I zgadzam się, nie zawsze musi być refleksja, ale w tym konkretnym opowiadaniu oczekiwałem jej.
Pozdrawiam.
retro dnia 04.11.2018 08:45
Darcon, dzięki za wizytę. Zmienia się świat, zmieniają się wzorce, ale wszystko za naszym przyzwoleniem, przyklaśnięciem.

Zaintrygowało mnie jednak coś innego, to, że nikt z czytających nie zainteresował się ostatnim zdaniem, uznając, że to jest całość. Teraz tak stać się musi, bo czytelnik nasz pan.

Pozdrawiam
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
16/11/2018 23:44
Hej, Kamysiu jestem ciekawa, czemu nie do Wirtajek?… »
Niczyja
16/11/2018 22:09
Dziękuję panowie za komentarze :) Michale Tobie za… »
Marek Adam Grabowski
16/11/2018 13:54
Personalizacja natury to ciekawy zabieg. Nie wiem czy dobry,… »
MP642
16/11/2018 11:16
Dziękuję za ocenę, ale jest ona chyba nieco przesadzona :)»
dodatek111
16/11/2018 10:45
Ananke, rzeczywiście nazbierało się sporo czasowników:)»
Zola111
16/11/2018 00:16
Julando, jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam, z. »
Materazzone
15/11/2018 23:19
Mam to szczęście, że różnimy się w zdaniach i możemy… »
julanda
15/11/2018 22:31
Zolu, bardzo dziękuję! Czekałam na przedświąteczną porę, mam… »
eka
15/11/2018 22:06
Wkurzająca, monologowa narracja, nie? : ) Pierwszy… »
Marek Adam Grabowski
15/11/2018 20:39
Nie, to nie prowokacja artystyczna. Po prostu mam dysleksję.… »
Miladora
15/11/2018 19:44
W ostatnim wersie przydałoby się wyrównać akcenty, Dod.… »
Ananke
15/11/2018 19:17
klimatycznie, śpiewnie i melodyjnie, przywodzi mi na myśl… »
Ananke
15/11/2018 19:09
ten wiersz podobałby mi się bardziej, gdyby nie było w nim… »
Ananke
15/11/2018 18:59
ot filozoficzny dylemat :) uważam, że tak, nadal nim… »
mike17
15/11/2018 15:37
Niczyja, to jest naprawdę udana miniatura :) Taki kadr,… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 16/11/2018 23:49
  • Tak, ajw już zagłosowała. Czekam na Wasze głosy :)
  • Prat Bart Pao
  • 16/11/2018 23:09
  • Siema! Wpadłem na chwilę zostać dłużej.
  • ajw
  • 16/11/2018 22:39
  • Dzięki :) No to już zagłosowałam :)
  • ajw
  • 16/11/2018 20:40
  • Nie mogę znaleźć miejsca z wierszami do głosowania :( Zaśrodkowania #29
  • Zola111
  • 16/11/2018 20:12
  • I już możemy głosować na wiersze#29
  • Zola111
  • 15/11/2018 21:11
  • Jeszcze 3 godzinki! Prawie :)
  • mike17
  • 15/11/2018 18:48
  • Jeszcze parę godzin, by dać Zoli nowe wiersze - do boju :)
  • Zola111
  • 14/11/2018 23:33
  • Jutro o północy Zaśrodkowanie#29 zamyka budkę!
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:22
  • Za starą panną - znowu wiosna a w krok nic.
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas