Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. Królestwo Pszczół - JOLA S.
Proza » Dla dzieci i młodzieży » Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. Królestwo Pszczół
A A A

Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. Królestwo Pszczół

 

Miś zamiast ruszać do Królestwa Pszczół podejrzanie kręci się w kółko i już nie papla jak przedtem? Wyraźnie coś mu nie daje spokoju. Pajacyk oparł się o drzewo i patrzył. Z każdą minutą jego oczy robiły się większe i większe. Tym razem Misiowa lista pretensji będzie długa, mam to jak w banku, pomyślał zaniepokojony, ale nic nie powiedział. Nie minęła minuta jak Miś z hukiem stawiał plecak na zarośniętej zielskiem ścieżce.

— Pajacu, uśmiałem się jak nigdy — zaczął. — Mamy iść drogą w prawo, tak? Królowa Motyli pokazywała nam, że mamy skręcić w lewo, ale nie szkodzi, nie jestem osłem i nie będę się spierał o drobiazgi.

— Nie mogę trzasnąć drzwiami, ale chętnie bym to zrobił! — odpalił Pajacyk, z wyrazem najwyższego zniecierpliwienia w głosie.

— Byłoby to nieuprzejme.

Milczeli przez chwilę.

— Rozumiem — stwierdził Pajacyk lodowatym tonem. — Misiu, jesteś, największym marudą jakiego dotąd spotkałem. Od początku nic ci nie pasuje i nie będę tego dłużej znosić.

Pluszak podszedł bliżej, trzęsąc się ze złości jak galareta.

— Pajacu, powiedz coś takiego, czego jeszcze nie słyszałem. Bo, o tym, że jestem marudny to wiem przynajmniej od roku.

 Pinokio podskoczył jak oparzony.

— Misiu, czy wiesz, która godzina? Nie pora na takie rozmowy — odrzekł, jakby od niechcenia, ale w duszy zrobiło mu się wstyd.

Pluszak skinął głową na znak zgody, ale Pajacykowi nagle odechciało się wszystkiego.

Trzeba być ostrożnym, co się mówi, nigdy nie miałem w tym wprawy, pomyślał i ponury wyrwał do przodu. Miś z trudem dźwignął plecak z ziemi i posłusznie podreptał za drewnianym przyjacielem.

Niepostrzeżenie ścieżka, którą podążali mali wędrowcy, okrążyła gęstwinę sosen i zamiast poprowadzić na płaskowyż, zbiegła w lewo, w płytką, otwartą na las kotlinę. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć było pięknie i zielono, aż miło było popatrzeć. Majestatyczne buki, graby i cisy roztaczały swoje dorodne korony. Czyste powietrze drżało od ćwierkania ptaków, koników polnych i zielonych chrząszczy buszujących w bujnych trawach i zaroślach. Miś rozglądał się zauroczony, w pluszowej głowie kłębiły się dziesiątki pytań, misiowe serce biło coraz mocniej.

Wszystko tu jest takie lekkie i spokojne. Niebywałe!krzyknął. — Srebrzyste ptaki chętnie biorą w ich liściach kąpiel pyłową. O, tam niedaleko, czarny dzięcioł pracowicie wykuwa wielka dziuplę w pniu dębu. Czyste barwy i cudowne zapachy wirują wokół, że aż zapiera mi dech.

Pluszak nie posiadał się ze zdumienia i zachwytu. Nigdy las nie był taki interesujący, nawet ten w Krainie Głuptaków. Po godzinie marszu przystanął na skraju piaszczystej dróżki i wbił wzrok w malowniczą kępę młodych brzózek.

— Chyba muszę chwilkę odpocząć. Od tych awantur z Pinokiem i zapachu igliwia kręci mi się w głowie — szepnął, przywierając pluszowym ciałkiem do białego pnia rosnącej na poboczu brzózki.

Pajacyk szedł powoli, tuż za nim, jak węszący kot. Chcąc nie chcąc zatrzymał się przed przyjacielem.

— Wszystko w porządku?

— Pinokio, lubię ten las, z każdą chwilą bardziej mi się podoba. To istna kraina marzeń, chciałbym być jej częścią, po prostu tu zostać, przespać się, a potem znowu wyruszyć w dalszą drogę. To najczarowniejsze miejsce jakie kiedykolwiek widziałem. Tu nawet szyszki, są jakieś większe i bardziej pachnące. Nie mogłem oderwać od nich wzroku, musi to być dar Dobrej Wróżki. Właściwie, nie wiem czemu to tobie mówię ...

Słowa oszołomionego Misia uspokoiły Pinokia. W głosie Pluszaka wyczuwało się dziecięcą beztroskę, czarne oczka promieniały ciepłem.

— Och, Misiu, dziękuję za brawa, ale przypominam, że nie mamy czasu do stracenia! Cała Kraina Niekończącej się Bajki jest niezwykła, już nieraz wpadałeś w zachwyt... Wiesz, przyszło mi na myśl, patrząc na ciebie, że ty tylko udajesz dorosłego, bo w samotności zachowujesz się jak słodki maluch.

Pluszak zamrugał, wyglądał, jakby obudził się ze snu.

— W lesie zawsze czuję się malutki, a czas pokaże, kto z nas jest dorosły — odparł filozoficznie, wzruszając ramionami.

— Dobrze, dobrze, jeszcze zobaczymy. Jak cię doprowadzę do ostateczności, to zapomnisz o swoich pięknych zasadach i trzepniesz, co ci ślina na język przyniesie — powiedział poważnie Pinokio.

Miś przełknął ślinę. W rozmowie dobrnęli do punktu, którego najbardziej się obawiał, więc postanowił zamilczeć. Odwrócił się na pięcie i dał nurka w pobliskie krzaki dzikiej róży.

Godziny mijały szybko, a Pinokio i Miś wędrowali zagubieni w myślach. Nagle słońce skryło się za chmurami, małe krople deszczu miękko spływały z gałęzi drzew, wiatr smętnie grał w liściach. W lesie zrobiło się nieco chłodniej, ale ziemia pod stopami była ciągle nagrzana. Na ścieżkę deszcz i wilgoć sprowadziły ślimaki. Największy z nich, o muszli w kolorze bursztynu, pełzł prosto do nóg Misia. Z ślimakowego rogu zwisał niedbale zatknięty słomkowy kapelusik. Pluszak spojrzał na przybysza bez zaskoczenia, ale i bez specjalnej radości.

— Ślimaku, nie chcę być niegrzeczny, ale ...

I wykonał niejasny gest łapką.

— Och, rozumiem, mam ci zejść z drogi.

— No, tak, nie gniewaj się. Idziemy z Pinokiem do Królestwa Pszczół i czas nas nagli.

Zadrżał na wietrze dziurawy kapelusik, ale jego właściciel uśmiechał się życzliwie.

— Królestwo Pszczół jest  fantastyczne. Wielkie niczym trzydzieści trawiastych boisk do piłki nożnej, ułożonych koło siebie. To niezwykle przyjazne miejsce, wyspecjalizowane, pełne słodkich smakołyków. Goście potrafią tam spędzić cały dzień albo nawet dwa. Koniecznie skręćcie tą dróżką w lewo, potem miniecie dwa zakręty szerszej drogi, stamtąd jest najbliżej ...

— Hm, czy się przesłyszałem, czyżbyś grał w piłkę nożną? — wtrącił Pinokio z niewinną miną.

Miś spojrzał na Pajacyka i pokręcił z politowaniem głową.

— Nie, ale pracowałam w szkole dla ślimaków specjalnej troski. Od głuchych uczyłem się słuchać, od ślepych widzieć.

— Ależ masz rzadkie poczucie humoru, Ślimaku! — żachnął się Pajacyk.

Pluszak parsknął śmiechem. Pinokio spąsowiał, ale chyba nie był obrażony, gdyż uśmiechnął się ukradkiem.

 — Już cię lubię Ślimaku — wyznał Miś słodkim głosem.

Ślimak wziął to za dobry znak i dowód sympatii.

— Pójdę z wami, chyba nie będę zawadzać? — cicho zapytał, znacznie przyspieszając.

— Jestem na tak, ale nie wiem, co, na to powie Pinokio — rzekł Miś z figlarnym uśmieszkiem.

Zamyślony Pajacyk szedł przodem, nie biorąc udziału w miłej pogawędce. Nawet nie zauważyli, że leśny krajobraz nieco zszarzał. Tylko od czasu do czasu można było trafić na kępkę zielonej, soczystej trawy. Wysoko nad drzewami kłóciły się ptaki. Wydawane przez nie dźwięki były podobne do muzyki, dość hałaśliwej i niezbyt melodyjnej. Nie zatrzymując się, mali wędrowcy doszli do zarośniętego trzcinami i sitowiem bajorka. Wyglądało jak grząska, rozmokła plama na tle dywanu z wypalonej słońcem trawy. Wody w nim było niewiele, tyle, co na lekarstwo. Na dnie bajorka czatowały różowe raczki. Na brzegu bajorka rosły dwa niskie rozłożyste drzewa, gdyby były wyższe można byłoby je wziąć za cedry.

—  To jakiś bardzo dziwny las — stwierdził rozczarowany Miś.

Blade słońce pomału chyliło się ku zachodowi. Ślimak ledwo nadążał za Misiem, jego entuzjazm gasł z minuty na minutę.

 — Jaka ciężka ta droga, prawda? Może zaśpiewamy coś wesołego, to będzie raźniej — zaproponował, wyraźnie zwalniając.

 Pinokio rzucił mu kwaśne spojrzenie.

 — Ale ubaw po pachy! Wiedziałem, że tak się skończy! Wlokąc się jak żółwie dojdziemy do Królestwa Pszczół po kolacji — mruknął pod nosem, spoglądając pytająco na pluszowego przyjaciela.

Ślimak na słowa Pajacyka, posmutniał.

Pinokio zwykle życzliwy i dobroduszny tym razem jest zupełnie inny, zdumiał się w duchu Pluszak.

— Pajacu, brzydko zabrzmiało, wstydź się  — warknął.

— Misiu, nie chciałem Ślimakowi zrobić przykrości, uwierz.

— Nie odpowiadam za to, co sobie myślałeś, Pinokio.

Pajacyk się lekko przygarbił, ale widać było, że nie popuści.

— Pluszaku, a jednak to jest zabawne, jeszcze parę godzin temu prawie umierałeś z głodu, a teraz ci wszystko jedno.

— Pinokio, czy nie zauważyłeś, że Ślimak ma tylko jeden róg. Zapewne to okropnie utrudnia mu życie.

 Przy tych słowach Miś otarł łezkę. W powietrzu zawisło widmo kolejnej awantury. Szczęściem, w tej samej chwili zbliżył się Ślimak.

 — O czym, rozmawiacie? Zapewne o mnie?  Moja ułomność budzi zdziwienie, ale co mam robić? — oświadczył spokojnie.

Miś się skulił i pobladł.

 — Miałeś wypadek? — Pinokio drążył dalej.

Ślimak zmusił się, żeby popatrzeć Pajacykowi prosto w oczy.

—  Od urodzenia mam tylko jeden róg i jedno oko, ale można się przyzwyczaić. Nikt zegara nie cofnie i niczego nie odmieni. To nic takiego, nie boli, gorsze rzeczy się przydarzają...

Ślimak łypnął okiem na Misia, szukając zrozumienia.

— Pinokio, żadnych uwag więcej, tak? Czy jest się ładnym, czy brzydkim, zawsze trzeba być grzecznym — oburzył się Miś.

Pajacykowi zrobiło się głupio, jego wstyd przybrał czerwoną barwę.

— Zgoda, Ślimaku? Już nie będę, przepraszam — wykrztusił.

Deszcz ustał, ciemne chmury rozstąpiły się i znowu wyjrzało słońce. Okolica  zatonęła w morzu złotych blasków, poprzecinanym rozkołysanymi cieniami wierzb, smukłych topoli, sosen i jodeł wkręcających się chytrze między dorodne buki.

— Mam nadzieję, że do Królestwa Pszczół jest już blisko. Wolę wędrować nocą — burknął Miś, ocierając łapką pot z czoła.

Po tonie jego głosu można było wywnioskować, że jest zniecierpliwiony, wędrówka nadspodziewanie przedłużała się.

— Misiu, weź się w garść.

Pinokio wcale nie wygląda na zmęczonego. Jak on to robi?, pomyślał Pluszak z zazdrością.

Nagle za szpalerem drzew pojawił się łan bladozłotej pszenicy lekko falującej od podmuchów ciepłego wiatru. Nad nim wisiał wielki czerwony balon z napisem „ Królestwo Pszczół. ” Miś poczuł się  raźniej.

 — Pajacu, czy pilotowałeś  balon? — krzyknął zaskoczony niespodziewanym widokiem — To dopiero, byłaby Wielka Przygoda, polecieć balonem do Doliny Duchów — dodał, nie mogąc ukryć podekscytowania.

Pinokio spojrzał na Misia z powątpiewaniem.

 — Latające balony to spełnienie marzeń dla stojących w korkach. Nie widzisz, to jest balon reklamowy.

 Miś spojrzał na przyjaciela z wyrazem niezadowolenia w oczach.

 — Rozumiem, ale od zawsze chciałem znaleźć się w górze. Latać i poznawać świat. O, gdybym nie zapomniał smartfona, sprawdziłbym w Internecie jak to jest naprawdę z tymi balonami!

— Litości! Misiu, tu nie ma zasięgu! — wrzasnął Pinokio.

— Tak kończą się wszystkie sprawy ze sztywniakami, to beznadziejne — skwitował krótko Pluszak.

— Cóż, jeśli uważasz wszystko za beznadziejne, może lepiej będzie jak tu zostaniesz. Mogę pójść sam...

— Ach, tu cię mam, Pinokio! — przerwał mu gniewnie Miś.

 Zapadła niezręczna cisza.

— Chyba już was zostawię  — odezwał się niepewnie Ślimak, wpełzając na kamień. — Wybieram się do Doliny Duchów, nie byłem tam od dwóch tygodni, chodzę tym oto lasem, na skróty, tak szybciej. Misiu, będziesz wiedział, gdzie mnie szukać.

— Ślimaczku, dzięki za pomoc, ale teraz musimy już iść. Prawda, Pajacu?

Pajacyk ukłonił się nisko, uśmiechając się serdecznie. Ślimak, nucąc, bezszelestnie zapuścił się w pobliskie zarośla.

Marzenia i echa nie zawsze są wystarczającym towarzystwem, westchnął Miś, podążając smutnym wzrokiem za odchodzącym Ślimakiem.

W tym samym momencie ciszę lasu rozdarło wściekłe bzyczenie. Pinokio stanął prawie na baczność.

— Jakbym włożył głowę do ula ... — rzucił przestraszony.

Nie zdążył dokończyć, gdy Pluszak zerwał się i ruszył jak czołg w stronę źródła hałasu. Plecak zostawił Pajacykowi, bez pytania, czy może. Pinokio nie nadążał za nim biec. Miś stanął  jak wryty:

— Czy ja śnię? O, rany! Te pszczoły są takie wielkie i latają dosłownie wszędzie  — jęknął, łapiąc się za głowę.

Gwar i zamęt panujący w Królestwie Pszczół przeszedł jego najśmielsze wyobrażenia. Pszczoły unosiły się tłumnie nad rabatami bajecznie kolorowych kwiatów, ich setki oblepiały cudownie kwitnące krzewy i drzewa. Tyle jest jeszcze roboty, dobiegało ze wszystkich stron.

Na widok Misia owady wpadły w furię, zawrzało we wszystkich ulach. Ich głosy nie brzmiały pokojowo.

Już po mnie! Te wampiry zaraz mnie zabiją!

Pluszak mówiąc to, zamknął oczy. Cofając się o dwa kroki, poczuł, że opada z sił, zakręciło się w pluszowej głowie. Trwało to  kilka sekund.

— Do licha! — wyrwało się z misiowej krtani.

Miś powoli podniósł powieki, odzyskując świadomość. Niedługo trzeba było czekać, aby zebrał się na odwagę.

— O co, wam chodzi, pszczółki? — zapytał, mrużąc oczy.

— Co za obrzydliwe zwierzę! ... No... to teraz się zabawimy! — krzyknęła rozgniewana pszczoła, ukazując swoje wielkie żądło.

Krążyła jak hałaśliwy helikopter tuż nad głową biednego Pluszaka. Miś wstrzymał oddech i osłonił łapkami głowę. Pozostałe pszczoły milczały złowrogo, rzucając w jego stronę ostrzegawcze spojrzenia. Pluszak tkwił w miejscu jak słup soli, na jego czole perliły się kropelki potu, oddech robił się coraz cięższy, nie mógł pojąć, co się stało.

— Jestem tylko małym pluszowym misiem, to wy macie żądła, więc, po co ta panika? Od wczoraj nic nie jadłem — wyjąkał płaczliwym tonem.

Pszczoły nie przestawały przyglądać mu się nieufnie. Miś wodził błagalnym wzrokiem od jednej pszczoły do drugiej.

— Dajcie mu spokój! Naszą jedyną troską powinna być pogoda. Jeśli jutro deszcz się rozpada na dobre to będzie po naszych zbiorach — krzyknęła pszczoła pospiesznie wracająca z nektarem w koszyczku do ula.

— Nie trać nadziei. Pilnuję czasu — rzekła pszczoła zwiadowca i wzbiła się w górę, tańcząc w powietrzu.

Po dłuższej chwili Miś rozejrzał się wokół, ale już nikt się nim przejmował. Udało się! Podniósł łapki w geście zwycięstwa, biorąc głęboki oddech.

— No, nie jest dobrze, wręcz fatalnie, nadal jestem głodny — stwierdził, opuszczając głowę.

Pszczoły szybko wróciły do zwykłych zajęć, w ulach ucichł nerwowy szum. W Królestwie Pszczół, jakby nigdy nic trwała codzienna, wytężona praca. Miś oprzytomniał, ale nadal był przekonany, że pobudki, jakimi się kierował, przychodząc do Królestwa, były dobre. Nawet próbował uśmiechnąć się półgębkiem, ale gdzieś głęboko chciało mu się płakać. Wciąż było przeraźliwie gorąco. Ptaki przestały śpiewać. Miś i Pajacyk stali przez chwilę nieruchomo, w milczeniu.

— Fajnie było, prawda? — wreszcie odezwał się Pinokio, otwierając w uśmiechu usta.

Pluszak zmierzył przyjaciela ostrym spojrzeniem.

— Nie świruj, Pajacu! Z miodku wielkie nici, z lotu balonem jeszcze większe i na dodatek głód miesza mi rozum — powiedział  łamiącym się głosem.

Pinokio pokiwał głową, widząc kątem oka, że czarne oczy przyjaciela robią się mokre łez. Miał ochotę podejść i go przytulić.

— No dobrze, już dobrze, ale to jedyne miejsce w Krainie Niekończącej się Bajki, gdzie, jakby zatrzymał się czas. Nic tu się nie zmienia prawie od zawsze. Pszczoły pochodzą z czasów dinozaurów - naukowcy szacują, że pojawiły się 120 milionów lat temu. Nawet odnaleziono bursztyny, w których zatopione są te owady. Ciekawe, że porozumiewają się przez taniec; nigdy nie próżnują i jak pracowały tak pracują. Wykorzystując niespożyte siły, zapylają kwiaty, zbierają nektar, przetwarzają na miód i tak na okrągło. Dopiero jak przybywa Królowa Pszczół to zaczyna się dziać coś innego, wtedy trudno o większą uroczystość. 

Może Pinokio ma dobre intencje, ale przemawia jakby zaczynał wykład, to do niego niepodobne. W oczach Misia pojawił się błysk rozczarowania.

— Pajacu, czy ty słyszysz samego siebie? Porządna impreza, tak? Mam niezły pomysł, tylko muszę się skupić ... — powiedział i urwał, podrygując w miejscu.

Głos Misia nagle stał się spokojny, ale w pluszowym ciałku słychać było kotłujące się emocje.

Coś jest na rzeczy i wróży nowe kłopoty — przemknęło przez głowę Pinokia. Otwarł już usta, chcąc powiedzieć, żeby Miś się nie wygłupiał, ale w ostatniej sekundzie powstrzymał się od złośliwości.

 — Jak miło, Misiu. Widzę, że kręci cię perspektywa nowych przygód? —  rzekł, lustrując pluszowego przyjaciela z trwogą w oczach.

Pluszak skrzyżował łapki na plecach.

 — Mądralo, dobrze wiesz, że staram się unikać Pani Nudy jak ognia, ale teraz muszę coś zjeść, a potem zobaczymy.

Pinokio nerwowo odgarnął dłonią grzywkę, nie mając pojęcia, co powiedzieć, ale Miś nie dał mu czasu na odpowiedź.

— Pajacu, a olać te pszczoły! Pod drzewem wiśni stoją puste leżaki, chyba sobie poleżę i pomyślę. Jestem z tych, co nigdy się nie poddają w dążeniu do perfekcji ...

— Źle to wygląda — mówiąc to, Pajacyk rozejrzał się wokół, jakby chciał sprawdzić, czy w pobliżu niego jest ktoś jeszcze, kto podziela jego zdumienie.

Miś nie czekał na to, co Pajacyk ma jeszcze do powiedzenia.

— Droga wolna! Na bok, Pinokio! — krzyknął i już po sekundzie niczym strzała mknął ścieżką między drzewami, w kierunku lśniącego czystością, drewnianego domku stojącego w cieniu starej wiśni.

Nigdy nie widziałem, żeby tak gnał? Pinokio nie zdążył dobrze pomyśleć, gdy usłyszał:

 —  Wyczuwam cię na kilometr... już mam cię już w brzuszku, w łapkach, wszędzie...

Miś w oka mgnieniu przeskoczył niski płot i po krótkiej chwili już hamował nogami przed solidnymi drzwiami domku. Podskakując, chwycił za klamkę, dwa razy mocno szarpnął i w sadzie rozległo się skrzypienie otwieranych drzwi. W chwilę później w sadzie było słychać odgłosy rozkosznego mlaskania. Pajacyk dobrze wiedział, co pluszowy przyjaciel robi w pszczelej spiżarni.

 — Okropny łasuch z tego Misia, jak dorwie się do miodku to zapomina o bożym świecie... Hm, czasem tak niewiele potrzeba, żeby dotknąć nieba  — szepnął rozczulony i roześmiał się serdecznie.

Zdawało się, że powietrze w Królestwie Pszczół nagle zgęstniało od dobrych myśli, a to, co kiedyś mali wędrowcy uważali za istotne, nagle straciło znaczenie.

 

cdn                                                                                                                                             

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 26.10.2018 11:55 · Czytań: 138 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 6
Komentarze
Asocjacja dnia 26.10.2018 13:54 Ocena: Świetne!
Witaj,Jolu
Wprowadziłabym kilka poprawek :)
Poczekam, zajrzę później... Och, ten pośpiech, zabieganie... :)
Pozdrawiam :)
A
JOLA S. dnia 27.10.2018 11:16
Droga Asocjacjo,

Naniosłam poprawki, a teraz poczekam cierpliwie, nie mam wyjścia.:)

Pozdrawiam serdecznie :)
Asocjacja dnia 27.10.2018 14:09 Ocena: Świetne!
Witaj, Jolu :)
Doczarowałaś :) Opisy pogłębiły wrażenie tajemniczości. :yes:
Z polonistami też bym dyskutowała; każą nam pisać "nie raz" łącznie. "Nie raz i nie dwa", oddzielnie...
Miło wędrować z bohaterami, uczestniczyć w ich wielkiej przygodzie.
Buziaki w imieniu dzieci :) :)
Pozdrawiam :)
JOLA S. dnia 27.10.2018 16:23
Asocjacjo,

Wielkie, wielkie dzięki.za miłe słowa i ogromne wsparcie.:)

Tekst się podobał, zaciekawił, a to najbardziej cieszy. :)
Winnam wyjaśnienie, im bardziej wchodziłam w temat, tym było trudniej/ za dużo materiału/. Mam świadomość, że do cacy jeszcze troszkę.
Tekst jeszcze wygładzę, nie spocznę :)
Pisanie bajek stanowi dla mnie ciągle ogromną przyjemność.

Serdeczności :)
kamyczek dnia 29.10.2018 17:12
Cytat:
Cza­sem tak nie­wie­le po­trze­ba, żeby do­tknąć nieba, po­my­ślał roz­czu­lo­ny Pi­no­kio, ob­ser­wu­jąc przez uchy­lo­ne drzwi szczę­śli­we­go przy­ja­cie­la.
- pomyślałam zupełnie jak Pinokio z Krainy Niekończącej się Bajki. W trakcie lektury odezwało się we mnie dziecko, zatęskniłam za tą beztroską szczenięcych lat, za kolorami, które mienią się w dziecięcej wyobraźni.

Ładne opowiadanko, Jolu, podoba mi się.
W niektórych miejscach dały znać o sobie chochliki – kilka nadmiarowych przecinków, brakujące literki - ale kto by się tam nimi przejmował, ot, mała kosmetyka i po sprawie.

Cytat:
Chcąc, nie chcąc za­trzy­mał się przed Plu­sza­kiem.
- Chcąc nie chcąc

Cytat:
Miś oprzy­tom­niał, ale nadal był prze­ko­na­ny, że po­bud­ki, jakim się kie­ro­wał, przy­cho­dząc do Kró­le­stwa, były dobre.
- jakimi się kierował

Cytat:
—  Pa­ja­cu, nikt cię nie pro­sił, żebyś się mnie po­uczał, a poza tym dawno nie byłem na po­rząd­nej im­pre­zie.
- żebyś mnie pouczał

Cytat:
Do­pie­ro wiem, co zna­czy głód.
- napisałabym: Dopiero teraz wiem, co znaczy głód.


Pozdrawiam serdecznie.
JOLA S. dnia 29.10.2018 22:03
Droga Łucjo,

bardzo dziękuję za piękny komentarz. :)

Tak, tak, z bajek się nie wyrasta. Ich czytanie to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła, powtórzę za Wisławą Szymborską.

Sama przygoda wydaje się mało istotnym szczegółem, ale osnuć wokół niej wesołą historyjkę lub wierszyk to dopiero zadanie.

Lubię Twoje wiersze dla dzieci. Olśniewają niezwykłością spojrzenia na dziecięcy świat i właściwym tylko Tobie poczuciem humoru. :)

Tym bardziej mi miło, że moja opowieść zyskała Twoje uznanie. :)

Wzajemne serdeczności.


PS: A chochliki muszą być. Obiecuję solennie, że szybko znikną. :)
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
16/11/2018 23:44
Hej, Kamysiu jestem ciekawa, czemu nie do Wirtajek?… »
Niczyja
16/11/2018 22:09
Dziękuję panowie za komentarze :) Michale Tobie za… »
Marek Adam Grabowski
16/11/2018 13:54
Personalizacja natury to ciekawy zabieg. Nie wiem czy dobry,… »
MP642
16/11/2018 11:16
Dziękuję za ocenę, ale jest ona chyba nieco przesadzona :)»
dodatek111
16/11/2018 10:45
Ananke, rzeczywiście nazbierało się sporo czasowników:)»
Zola111
16/11/2018 00:16
Julando, jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam, z. »
Materazzone
15/11/2018 23:19
Mam to szczęście, że różnimy się w zdaniach i możemy… »
julanda
15/11/2018 22:31
Zolu, bardzo dziękuję! Czekałam na przedświąteczną porę, mam… »
eka
15/11/2018 22:06
Wkurzająca, monologowa narracja, nie? : ) Pierwszy… »
Marek Adam Grabowski
15/11/2018 20:39
Nie, to nie prowokacja artystyczna. Po prostu mam dysleksję.… »
Miladora
15/11/2018 19:44
W ostatnim wersie przydałoby się wyrównać akcenty, Dod.… »
Ananke
15/11/2018 19:17
klimatycznie, śpiewnie i melodyjnie, przywodzi mi na myśl… »
Ananke
15/11/2018 19:09
ten wiersz podobałby mi się bardziej, gdyby nie było w nim… »
Ananke
15/11/2018 18:59
ot filozoficzny dylemat :) uważam, że tak, nadal nim… »
mike17
15/11/2018 15:37
Niczyja, to jest naprawdę udana miniatura :) Taki kadr,… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 16/11/2018 23:49
  • Tak, ajw już zagłosowała. Czekam na Wasze głosy :)
  • Prat Bart Pao
  • 16/11/2018 23:09
  • Siema! Wpadłem na chwilę zostać dłużej.
  • ajw
  • 16/11/2018 22:39
  • Dzięki :) No to już zagłosowałam :)
  • ajw
  • 16/11/2018 20:40
  • Nie mogę znaleźć miejsca z wierszami do głosowania :( Zaśrodkowania #29
  • Zola111
  • 16/11/2018 20:12
  • I już możemy głosować na wiersze#29
  • Zola111
  • 15/11/2018 21:11
  • Jeszcze 3 godzinki! Prawie :)
  • mike17
  • 15/11/2018 18:48
  • Jeszcze parę godzin, by dać Zoli nowe wiersze - do boju :)
  • Zola111
  • 14/11/2018 23:33
  • Jutro o północy Zaśrodkowanie#29 zamyka budkę!
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:22
  • Za starą panną - znowu wiosna a w krok nic.
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas