Publicystyka » Felietony » pisanka
A A A
Od autora: Nierówny stylistycznie zbiór tekstów. Ze względu na nieprzyjemną, polityczną treść, postanowiłem opublikować wszystko na raz i nie rozwijać. Polemika pod tekstem mile widziana.

Prawo i Sprawiedliwość

Klucz tkwi w nazwie partii. Żeby zrozumieć walczących przeciwko PIS-owi i tych po drugiej stronie, a więc zagorzałych zwolenników partii Jarosława Kaczyńskiego, należy zatrzymać się już na samych słowach "Prawo i Sprawiedliwość". Nie jest rzeczą wyjątkową, że nazwa ugrupowania składa się z pretensjonalnie brzmiących, pompatycznych wyrazów. W tym jednak przypadku pomiędzy terminem "Prawo", a terminem "Sprawiedliwość" zachodzi stosunek, który na pierwszy rzut oka wydaje się oczywisty i nie zaprasza do refleksji. Gdy jednak przyjrzeć się poczynaniom partii, wówczas zarówno "Prawo", jak i "Sprawiedliwość" - a w szczególności relacja między nimi - stają się mniej oczywiste. O jakie prawo chodzi? Takie pytanie musi się pojawić w głowie kogoś, kto chce ustosunkować się do PIS-u.

Polski język nie odróżnia prawa odnoszącego się do dziedziny moralności, od prawa odnoszącego się do dziedziny legalności. Takie rozróżnienie istnieje w językach pochodzenia łacińskiego (ius-lex, right-law, droit-loi, Recht-Gesetz). Z tego powodu łatwo manipulować ludźmi poprzez płynne przechodzenie z jednego znaczenia na drugie. W efekcie moralność miesza się z legalnością w prawicowym kotle, np.: odstępstwa od Konstytucji tłumaczone są nakazami moralnymi, cała ta walka z "komunistami" zostaje odmrożona na mocy prawa w znaczeniu ius, do którego naginane jest prawo w znaczeniu lex. O jakie więc znaczenie "Sprawiedliwości" tutaj chodzi? To jest najbardziej zagadkowa sprawa. Prezes partii powtarza słowo "prawda". Ona, ta prawda, ma "zwyciężyć", Prezes jest rycerzem prawdy. Uwaga, to już nie jest polityka, to dyskurs religijny, mesjanistyczny, pradawne urojenie każące człowiekowi mniemać, że jest centrum/początkiem/kresem historii, a przynajmniej partycypuje w czymś na kształt paruzji, gdzie dobro zwycięży nad złem. Owo "Main Kampf" Prezesa porusza ludzi prostych, owszem, dobrych (w sensie chcących tego, co im się wydaje dobre), ale głupich, wtórnych analfabetów zapatrzonych w obrazek rzeczywistości zastanej, jak w jedyny słuszny i konieczny. Zakotwiczeni w teraźniejszości, na łańcuchu tymczasowej koniunktury lgną do tych, którzy im tę jedyną percypowaną przez nich warstwę rzeczywistości - pozór, odmieniają. Naród wybrany, za jakich się mają "Prawdziwi Polacy", depcze wartości szersze, europejskie. Od teraz Polakowi nie wypada tytułować się mianem Europejczyk. Polak znaczy więcej. Uwaga, to już poważne zaburzenie umysłu, ponieważ kontynentalne ambicje plamki na globusie budzą zdumienie. Ta fiksacja poruszana jest innym jeszcze mechanizmem. Władza legitymizuje swoje działania wolą ludu, jest to w istocie władza ludowa (Polska Rzeczpospolita Ludowa). Interpretacja ludowości władzy jest następująca. Oto lud demokratycznie wybrał władzę i tym samym wlał w nią całą swoją wolę, zapłodnił pragnieniami, które rząd spełnia, rodząc w bólach dobro. W bólach, bo opozycja (zło) przeszkadza.

Poza tym, "Prawo i Sprawiedliwość" to pulpet językowy, potoczny patos oparty na jednoznacznie korzystnych skojarzeniach - prawo kojarzy się z porządkiem, a sprawiedliwość z dobrem. Szczęśliwie się składa, że nazwa doskonale pasuje do ludzi tej partii. Codzienną praktyką sądową jest trudny wybór pomiędzy bezduszną literą prawa, a zdroworozsądkową sprawiedliwością, a więc realista i sama rzeczywistość widzą w "Prawie i Sprawiedliwości" pulpet niejadalny, puste - choć wielkie - słowa, czysty populizm.

Prawo ALBO sprawiedliwość! Tyrański porządek albo święte dobro. Nie da się tych rzeczy połączyć.

Syndrom kibola

Drużyna A szanuje drużynę B, ale kibice drużyny A nienawidzą kibiców drużyny B. Piłsudski z Dmowskim szanowali się nawzajem, ale piłsudczycy nienawidzili się z endekami. Ta zasada funkcjonuje cały czas.

Kibol, to pusty człowiek, który nic nie wie. Jedyne co ma, to pragnienie, aby jego drużyna była najlepsza, bo od jej pozycji uzależnia swoją wartość. Katoholicy (sic!) są kibolami chrześcijan i walczą z każdą inną religią i wyznaniem, podczas gdy najwyżsi ich przedstawiciele dogadują się ze sobą w dialogu ekumenicznym. Kibol traktuje dialog jako zdradę, nie rozumie innej postawy, niż radykalna. Kibol nie ma wątpliwości, nie jest rozdarty wewnętrznie, rozdarta jest jego skandująca cudze treści morda.

Sens i znaczenie

Zajmujący się językiem wiedzą, że wartość logiczna zdania nie musi być tożsama z myślą (sensem), którą zdanie reprezentuje. Nie można zatem opierać rozumienia tekstu na samej tylko warstwie językowej, a dokładniej mówiąc, na logice rządzącej gramatyką. Czytanie, to nie jest rozwiązywanie działania arytmetycznego, gdzie pojęcia reprezentują ściśle określone wartości. Niestety potrzeba czegoś więcej, bez myślenia się nie obejdzie. Podobnie jak z pojęciami, dzieje się z faktami. Pojęcia nabierają odpowiedniego znaczenia w zdaniu, a zdanie w kontekście całego tekstu. Fakty też zależą od okoliczności, które z kolei nabierają pełnego znaczenia dopiero w szerokim planie, który sam tylko Zeus obejmuje, ponieważ nie tylko historia jest ich horyzontem, ale także przyszłe wieki (oceny wydarzeń cały czas są płynne, czyny nabierają lub tracą na wartości).

Podałem analogię językową, bo popularnie i zresztą bardzo trafnie mówi się o różnych "narracjach". Dokładnie te same pojęcia (fakty) lewa strona osadza w innym tekście, niż prawa strona. Dlatego faktografia jednej i drugiej strony pokrywa się, najwyżej co innego jest eksponowane, inny jest rozkład ciężkości. Przez to dyskusje polegające na przerzucaniu się faktami nie mają sensu.

Teraz o sztuce czytania. Prawa strona proponuje odczytywanie historii i wszelkich wydarzeń literalnie, jak ktoś, kto nie czyta książek albo czyta płytki chłam. Taki ktoś utożsamia wartość logiczną zdania z jej sensem i pozostając na poziomie języka, w gramatyce upatruje logikę myśli autora (w rozmowie łapie za słówka oraz stosuje przedszkolne chwyty erystyczne typu: "pierwsze słowo do dziennika, drugie słowo do śmietnika"). Nie domyśla się, że zdania i fakty tylko naprowadzają w sposób wcale nie tak bezdyskusyjny na to, co znaczą. Nie niosą ze sobą znaczenia. O ile większość książek ma ograniczony zakres zasadnych interpretacji, o tyle rzeczywistość ma ich - delikatnie mówiąc - więcej.

Umysł prawicowy ma w sobie tę cnotę, która każe mu wierzyć tylko w pierwsze, niepokalane połączenie faktów, albowiem w owym momencie zstąpił Bóg i zalał tak ukształtowaną umysłowość betonem. Właśnie ten brak elastyczności, uwielbienie dla stałości poglądów najdoskonalej wyrażający się przecież w bezkrytycznym kulcie tradycji, a więc tego, co było (jeśli coś było, to musi tak być dalej), jest przeszkodą w procesie tworzenia, a każdy istotny (jakościowy) postęp jest tworzeniem.

Człowiek twierdzący, że zna prawdę nie ma powodu, żeby czytać i dyskutować, ponieważ stanowi to dla jego poglądów zagrożenie, natomiast zmiana zdania dla takiego jest czymś najgorszym.

Historię, tak jak dzieła literatury (które przecież dlatego są dziełami, bo świetnie oddają głębię i wielopoziomowość rzeczywistości) można odczytywać na wiele sposobów i każdy z nich wnosi ze sobą jakiś nowy, prawdziwy element. Dlatego najwięcej prawdy może wyłonić się tylko z dialogu (polilogu).

Postkomuniści

Trudno to ubrać w słowa, ale wydaje mi się, że jest coś na rzeczy w stwierdzeniu, że ci niby postkomuniści działający po stronie Rządu w PRL-u, którzy obecnie podtrzymują swoją aktywność polityczną lub biznesową, wcale nie byli komunistami, tylko ludźmi racjonalnymi, radzącymi sobie w każdej sytuacji i mającymi wszelkie ideologie w dupie. Obecnie, w demokracji, wcale nie zmieniają poglądów, bo ich nie mają, a tylko dopasowują się do zastanej sytuacji ekonomiczno-prawnej. Z tego też powodu zupełnie nie są groźni ani nie mają "krwi na rękach". Przekonał się o tym Michnik i wielu innych działaczy Solidarności, którzy mieli okazję, na luzie (po wódce), nawiązać z nimi kontakt. W jednej z rozmów Michnika z L. Kaczyńskim, Michnik mówi coś takiego: - ale przecież przekonaliśmy się, że wielu po tamtej stronie jest bardziej w porządku od naszych. Na co Kaczyński, z powodu kamer, nieumiejętnie się "niezachował". I to jego "niezachowanie" wydało mi się najpełniejszym wyrazem pewnej mentalności, tego miętolenia w sobie landryna zemsty, żeby nie docenić w przeciwniku ani jednej jego cechy, tylko odrzucić wszystko i podeptać.

To samo widać w prawie każdym patridiocie (sic!), a mianowicie odrzucanie z automatu każdego, kto zaledwie kojarzy się ze stroną lewą i nie ma takich zasług, które miałyby moc zrehabilitowania rzekomego komunisty. Obstawiam wersję, że przy Okrągłym Stole dogadali się ze sobą ludzie racjonalnie myślący, a więc myślący głową, a nie tym mitycznym syrcem (sic!), którego triumf świętowaliśmy 1 sierpnia. Pierwszy raz zachowaliśmy się jak cywilizowani ludzie, to był jeden z niewielu Dni Rozsądku Polaków, dlatego wszystkie głupki do końca świata będą go nienawidziły. Najgroźniejsze są ideologie, bo nie uznają kompromisu ani dialogu. Dlatego zresztą skupiają w swoich szeregach ludzi nie przepadających za myśleniem.

W zasadzie chciałem dojść do czegoś innego.

Wygląda trochę tak, jakby mniej światła strona Solidarności wcale nie chciała zmiany ustroju, ponieważ nie mając szerokich horyzontów myślowych, nie umiała sobie wyprojektować innego modelu rządzenia, niż PRL-owski i tylko marzyła o wymianie personalnej. Wszystko im się zawaliło, gdy się okazało, że nie wszystkie stołki zostały zwolnione, a pojąwszy to, głodne siedzenia dupy podniosły PIS-k.

PIS jest partią postkomunistyczną rytu narodowego.

Heavy Mental

Pasjonuje mnie postać pana J. Kaczyńskiego. Narysowałem pewien obrazek.

Prezes jest jak autentyczny fan metalu, który nigdy nie grał w zespole metalowym w czasach mody na metal, ale wierzył, że zna jego prawdziwą istotę. Nikt go (tego fana) nie słuchał, a to ze względu na aparycję i podrzędną rolę. Może nie tyle przydupasa, co ogona (nosił gitary za muzykami), cienia realizujących ideę. Przez lata trzymał w sobie pasję, kultywował ją, był w tym uczciwy. Po latach, przez autystyczne zakorzenienie się w świecie, którego już nie ma, przeoczył fakt, że świat muzyki się kilka razy zmienił. Metal w czystej postaci zestarzał się: został wyczerpany i możliwy tylko jako konwencja, a nie nośnik aktualnych wartości. Po latach właśnie ten fan, a nie kto inny, zostaje dyrektorem największego studia nagrań oraz osobą mającą realny wpływ na każdą dziedzinę kultury.

PIS jest przestarzałą subkulturą (świetnie ukazuje to Kabaret Studio YAYO, który próbował rozbawiać ludzi peerelowskimi aluzjami do picia alkoholu).

Inakszy zarys dobroci

Władza musi się jakoś manifestować. Prości ludzie, a takimi są politycy, muszą coś z rządzenia mieć, jakiś pawi ogon. O ile PO cichcem podbierało paszę (pieniądz) "wieśniakowi" i poza tym nie dawało się we znaki ludziom mniej "wiejskim", o tyle PIS cofnie łapę znad szkatuły, ale macać nią będzie ciebie bezpośrednio obywatelu.

Istnieją niegłupi "PISofile", którzy zarazem są permanentnie dobrzy, a więc i naiwni (patrzący przez pryzmat własnego usposobienia). Tacy widzą w mówiącym o dobru i sprawiedliwości, dobrego i sprawiedliwego. Trochę takie spanie na jawie, kibicowanie bajkowej narracji, bo w niej nie ma nic skomplikowanego, przeciwnie, wszystko jest proste i swojskie. Są mądrzy - że się tak wyrażę - na wyciągnięcie ręki i na własny użytek.

Patridioci nie wiedzą, co można wiedzieć, są odsunięci od świata wiedzy w ogóle. Żyją jak zapałki w pudełku i jeden od drugiego zapala to, co ma i co go łączy z innymi - nienawiść (rewers miłości) do inaczej myślącego.

Chałupa

Po prawicy są dwa typy ludzi. Jeden patrzy na ojczyznę przez pryzmat wieczności i w efekcie marzy o zahamowaniu jej rozwoju w chwili osiągnięcia przez nią kształtu na obraz i podobieństwo chałupy w jakiej się wychował. Drugi typ patrzy na ojczyznę egoistycznie, przez pryzmat własnego życia doczesnego i najchętniej zrobiłby z niej chałupę na modłę tej, w której mieszka. Oba typy oczywiście łączy to, że patrzą na państwo, jak na swoją chałupę.

Nad wodą

Na basen przychodzi ciotko-babka (stara nie-matka) z... na oko - 10-cio, na ucho - 5-letnim chłopcem. Dziecko jest opóźnione umysłowo. Patrząc na relację pomiędzy nimi, rzuca się w oczy nie to, że chłopiec ma problemy umysłowe, ale że ciotko-babka je non-stop ogłupia, to znaczy, rozwija każdy błąd poznawczy dziecka wchodząc bezkrytycznie w podjęte przez nie działania: nie prostuje, nie ukierunkowuje ich, tylko nadaje im dorosłą nazwę - utrwala chorobę przez nadawanie struktury wykwitom chorego umysłu. Baba nazywa, dopowiada, dorabia cele do tego, co dziecko robi bezwładnie i po najmniejszej linii oporu, a gdy sama zmarznie, ucina w dowolnym momencie zabawę i wynosi przedmiot zabawy do szatni. Przez to, dziecko jest bez reszty zanurzone w swoim nierozumie, jak w wodzie.

Zdaje się, że podobną terapię stosuje rząd na elektoracie.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ekszyn Dupacycki · dnia 31.10.2018 03:49 · Czytań: 130 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 6
Komentarze
Vanillivi dnia 02.11.2018 03:19
Ekszynie, zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że całość jest nierówna stylistycznie: niektóre fragmenty są naprawdę głębokie, inne to typowa publicystyka (co nie znaczy oczywiście, że są złe, nie wszystko musi być rozprawą filozoficzną). W takiej formie na portalu ta nierówność stylistyczna nie przeszkadza, gdybyś miał publikować to gdzie indziej, do przemyślenia.

Większość tego, co napisałeś, uważam za trafne (porównanie Kaczyńskiego do podstarzałego fana metalu boskie), pozwolę sobie jednak na kilka uwag.

1)Twoja analiza nazwy "Prawo i Sprawiedliwość" jest bardzo wnikliwa, zabrakło mi tu jednej rzeczy. A mianowicie nazwa ta odnosi się nie tyle do wartości, które są członkom partii szczególnie bliskie, co do konstatacji, że w Polsce nie panuje prawo ani sprawiedliwość, więc konieczne jest podważenie dotychczasowego porządku. Dlatego też od poczatku można było się spodziewać, że Pis "zabierze się" za sądy, chociaż chyba nikt nie przypuszczał, że nastąpi to tak szybko i w tak bezczelny sposób.

2)Moim zdaniem ten cytat:

Cytat:
Po sto­kroć wolę zło le­wi­cy od dobra pra­wi­cy.


jest niepotrzebny. Od pocżątku może zrazić i podzielić rozmówców, zamiast zachęcić ich do myślenia, co było, jak mniemam, Twoim celem i co, moim zdaniem, robiłeś bardzo sprytnie we wcześniejszych tekstach (chociaż i tak Twoje poglądy były znane, a czasem po prostu znajdowały się osoby, które nie rozumiejąc, obrażały się na wszelki wypadek).

Inna sprawa, że dzisiaj podział na prawicę i lewicę jest już bardzo anachroniczny i określenia te są niejednoznaczne. Instynktownie domyślam się co masz na myśli, ale łatwo w ten sposób wprowadzać w błąd. Przykładowo SLD dzisiaj pod względem gospodarczym często jest bardziej "prawicowe" niż Pis, a to, co w USA nazywane bywa lewicą, w Europie czesto stanowi raczej centrum. Moim zdaniem o wiele bardziej precyzyjne jest podział dwuosiowy.

3. Jest kilka drobnych potknięć językowych: na końcu tytułów nie stawiamy kropek, "zdroworozsądkowy", czy "nieprzepadający" piszemy razem.

Pozdrawiam serdecznie
Ekszyn Dupacycki dnia 02.11.2018 08:49
Dziękuję, Vanillivi, poprawiłem, wykasowałem.
Jako człowiek apolityczny, posługuję się artefaktami "prawica/lewica" jak zasłyszanymi pod blokiem wulgaryzmami.
Darcon dnia 02.11.2018 10:49
To nie jest felieton, a Ty nie jesteś apolityczny. Pisząc takie opinie:
Cytat:
Owo "Main Kampf" Pre­ze­sa po­ru­sza ludzi pro­stych, ow­szem, do­brych (w sen­sie chcą­cych tego, co im się wy­da­je dobre), ale głu­pich, wtór­nych anal­fa­be­tów za­pa­trzo­nych w ob­ra­zek rze­czy­wi­sto­ści za­sta­nej, jak w je­dy­ny słusz­ny i ko­niecz­ny.

Cytat:
Kibol, to pusty czło­wiek, który nic nie wie.

Cytat:
Pre­zes jest jak au­ten­tycz­ny fan me­ta­lu, (...) ze wzglę­du na apa­ry­cję i pod­rzęd­ną rolę. Może nie tyle przy­du­pa­sa

Cytat:
Pa­tri­dio­ci nie wie­dzą, co można wie­dzieć,

To papka, propaganda polityczna, tym razem lewicowa, ale zgadza się, że prawicowcy wyrażają się podobnie. Plujesz na innych i wrzucasz wielu do jednego kotła. Gdzie tu obiektywny felieton?
Ekszyn Dupacycki dnia 02.11.2018 11:31
Darkon, felieton z założenia nie jest obiektywny. Cechą gatunkową felietonu jest stronniczość.

Jestem apolityczny. Krytykuję również stronę lewą, ale oczywiście inaczej, bardziej merytorycznie. Apolityczność rozumiem jako zajmowanie stanowiska poza interesami każdej ze stron politycznych. Krytykuję poziom polityki w ogóle. Wolę stronę lewą od prawej, jednak nigdy nie głosowałem w wyborach i jest mi z tym dobrze.
Darcon dnia 02.11.2018 12:30
Masz rację, założyłem, że deklarując swoją apolityczność, będziesz chciał napisać artykuł obiektywny, choć zawsze byłby po części subiektywny. Nie wiedziałem też, że felieton może zawierać skrajnie złośliwe zdanie Autora, więc wszystko się zgadza. Cel osiągnięty.
Ekszyn Dupacycki dnia 02.11.2018 14:31
Felietonista ma dużą wolność, tak stylistyczną, jak i merytoryczną. Wręcz wszelkie chwyty są tu dozwolone. To gatunek przeznaczony dla osobistej wypowiedzi.

Nie mogłem w jednym tekście zamieścić obu krytyk ("lewaków" i "pisowców" ), mogłoby to być odebrane, jako plucie dla samego plucia, dlatego wcieliłem się w lewaka. Prawdę mówiąc, temat jest bardzo złożony, a ostatnio po stronie "prawicowej" klaruje się ciekawa alternatywa w postaci monarchistów, którzy zadowalają mnie tym, że zabrali się poważnie za definiowanie pojęć, a więc za budowę politycznego dyskursu, którym obecnie jest potoczny język ludu.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
16/11/2018 23:44
Hej, Kamysiu jestem ciekawa, czemu nie do Wirtajek?… »
Niczyja
16/11/2018 22:09
Dziękuję panowie za komentarze :) Michale Tobie za… »
Marek Adam Grabowski
16/11/2018 13:54
Personalizacja natury to ciekawy zabieg. Nie wiem czy dobry,… »
MP642
16/11/2018 11:16
Dziękuję za ocenę, ale jest ona chyba nieco przesadzona :)»
dodatek111
16/11/2018 10:45
Ananke, rzeczywiście nazbierało się sporo czasowników:)»
Zola111
16/11/2018 00:16
Julando, jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam, z. »
Materazzone
15/11/2018 23:19
Mam to szczęście, że różnimy się w zdaniach i możemy… »
julanda
15/11/2018 22:31
Zolu, bardzo dziękuję! Czekałam na przedświąteczną porę, mam… »
eka
15/11/2018 22:06
Wkurzająca, monologowa narracja, nie? : ) Pierwszy… »
Marek Adam Grabowski
15/11/2018 20:39
Nie, to nie prowokacja artystyczna. Po prostu mam dysleksję.… »
Miladora
15/11/2018 19:44
W ostatnim wersie przydałoby się wyrównać akcenty, Dod.… »
Ananke
15/11/2018 19:17
klimatycznie, śpiewnie i melodyjnie, przywodzi mi na myśl… »
Ananke
15/11/2018 19:09
ten wiersz podobałby mi się bardziej, gdyby nie było w nim… »
Ananke
15/11/2018 18:59
ot filozoficzny dylemat :) uważam, że tak, nadal nim… »
mike17
15/11/2018 15:37
Niczyja, to jest naprawdę udana miniatura :) Taki kadr,… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 16/11/2018 23:49
  • Tak, ajw już zagłosowała. Czekam na Wasze głosy :)
  • Prat Bart Pao
  • 16/11/2018 23:09
  • Siema! Wpadłem na chwilę zostać dłużej.
  • ajw
  • 16/11/2018 22:39
  • Dzięki :) No to już zagłosowałam :)
  • ajw
  • 16/11/2018 20:40
  • Nie mogę znaleźć miejsca z wierszami do głosowania :( Zaśrodkowania #29
  • Zola111
  • 16/11/2018 20:12
  • I już możemy głosować na wiersze#29
  • Zola111
  • 15/11/2018 21:11
  • Jeszcze 3 godzinki! Prawie :)
  • mike17
  • 15/11/2018 18:48
  • Jeszcze parę godzin, by dać Zoli nowe wiersze - do boju :)
  • Zola111
  • 14/11/2018 23:33
  • Jutro o północy Zaśrodkowanie#29 zamyka budkę!
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:22
  • Za starą panną - znowu wiosna a w krok nic.
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas