Zwiastun - Asocjacja
A A A

Pobieżnie czytała nagłówki, nic nieznaczące wzmianki w kronice towarzyskiej, komunikaty, nekrologi (koniecznie!), nawet rysunki satyryczne Henryka Sawki nie poprawiły jej humoru. Reklamy z błędami ortograficznymi doprowadzały ją do szału. Podziwiała przewodniczącego prowincjonalnego miasteczka za ośli upór, za determinację w samospełnieniu, jednak nikt mu dzisiaj nie poświęcił należytej uwagi, nawet między wierszami. Cisza wokół zacnego polityka, siedzącego na jednym, nieodnawianym stołku od szesnastu lat, na kilka dni przed wyborami, nic dobrego nie wróżyła, dalsze jego światłe rządy stały pod znakiem zapytania. Czyżby spędzony pod Zachętę tłum idiotów, wyssany z błękitnej krwi, domagał się likwidacji lokalnej prasy?
Złożyła gazetę na pół, wstała od stołu i usiadła w fotelu, odchyliła głowę do tyłu, przymknęła powieki.
- Dżodi! Dżodi! - Dżulia próbowała wyrwać się z letargu.
- Tak, pse pani? - przestraszona służąca stanęła w drzwiach.
- Przynieś mi łapkę na muchy, ty niewdzięcznico! Natychmiast! - z pretensjami do całego świata, rozdrażniona Dżulia podjęła walkę z szatanem zagnieżdżonym w jej udręczonym jestestwie. Południowe słońce zaczęło mocno przygrzewać. Ociężałym krokiem wyszła na taras, legła na huśtawce, rozciągnięta nad nią biała markiza rzucała uspakajający, zbawienny cień. Ciało i dusza domagały się uśpienia.
- Dzień dobry, droga Dżulio! Podobno bladym świtem udałaś się na przechadzkę, ostatnio utrzymujące się gorące noce nie przynoszą wytchnienia, wybacz, ale widać to po tobie... Dżanek ubrany w biały lniany garnitur, w czarnych okularach, przysiadł na krześle ogrodowym, łokcie oparł o stolik, na którym stał szklany dzbanek z wodą i trzy szklanki.
- Dżanku, miło cię zobaczyć w dobrym samopoczuciu, mój uroczy chłopczyku. Kiedy wróciłam z karkołomnej wyprawy, tak obecnie mogę określić swoje wczesnoranne wyjście, którego celem było niesienie ci bezzwłocznej pomocy, w całej rezydencji, po moim powrocie panował bezduszny klimat, jakby wszyscy poumierali, więc nie dziw się mojej egzaltowanej radości ujrzenia ciebie w zdrowiu i w całym kawałku, drogi chłopcze. Wybacz, ale teraz muszę odpocząć. Zmienność nastrojów mnie wykończyła.
W obawie o własne zdrowie Dżulia spowolniła oddech i bez osłonek pogrążyła się we śnie.
- Dżulio, Dżulio! Nie zasypiaj, opowiadaj, jestem ciekaw, moja droga... Moja dobrodziejko... Dżulio! Nie wygłupiaj się!
Dżankowi puściły hamulce, napełnił szklankę wodą i opróżnił ją na twarzy dobrodziejki, Dżulia w żaden sposób nie miała zamiaru zareagować.
- Dżodi! Dżodi! - szukał ratunku u służącej, zdjął z nóg Dżulii kremowe, skórzane czółenka, rozpiął pod szyją dwa perłowe guziczki.
- Tak, pse pana? - Dżodi stała przed nim wymachując łapką na muchy. Obok niej, trzymając się za spódnicę, kołysała się Dżudi, szklanymi oczami wpatrywała się w Dżanka.
- Ślij po medyka, pani zaniemogła - Dżanek rozdygotanymi palcami, zbyt poufale, jednak dorabiając do swoich poczynań usprawiedliwiające motywy, pośpiesznie szukał w ukrytych fałdach przepastnej sukni Dżulii miejsc do rozpięcia.
Dżodi położyła łapkę na stole.
- Pani kazała, pse pana - służąca wolno oddalała się, Dżudi opierała się, ciągnęła ją do tyłu.
Dżanek raptownie odskoczył od Dżulii, zdjął okulary, chcąc utrzymać mózg w obrębie czaszki, złapał się za głowę, spojrzał na Dżulię, oddychała miarowo.
- Co za cholerny upał! - krzyknął przed siebie, sięgnął po niebieską łapkę na muchy.
- A jego skutki nieodwracalne, kochany wujaszku! - Dżulietta rzuciła mu się na szyję i pocałowała w policzek, upał jej nie przeszkadzał.
- Dlaczego moja babcia śpi w twojej obecności, to takie niegrzeczne zachowanie z jej strony, traci cenny czas, przecież niedługo nas opuszczasz, nie masz zamiaru doczekać przy nas sądnego dnia, nieprawdaż? - kucnęła przy babci, zbadała puls i odgarnęła niesforny kosmyk włosów z jej twarzy, który śmiesznie podskakiwał przy każdym wydechu - jest zdrowa jak ryba, musi tylko wypocząć po nieprzespanej nocy, wydaje mi się, że to z powodu Dżudi, wyła w nocy, czy coś takiego... Nic wielkiego, na pewno miała zły sen, zmory, upiory, zwidy i te de...
- Dżulietto, dosyć... - uderzył ją packą. Mucha, która niefrasobliwie siedziała na ramieniu Dżulietty pokoziołkowała pod ścianę tarasu.
- Nie mogłem dłużej patrzeć jak ta wstrętna plujka burczy i czyści sobie skrzydełka na twoim ramieniu. Ale, ale! Przypomniałaś mi o Dżudi, widziałem ją przed chwilą, i w związku z nią chciałbym ci zadać kilka pytań, zanim twoja babcia, szczodrobliwa Dżulia nie wróci do przytomności, usiądź wreszcie! Dżulietto! - Ostatkiem sił utrzymał nerwy na wodzy, by z godnością zapanować nad wzburzeniem.
- Dżanku, Dżulietto! - Dżulia nieoczekiwanie wstała z huśtawki, rozprostowała kości, z otwartymi ramionami zapraszała do rozmowy - moi drodzy, usiądźmy wspólnie przy stoliku, winna wam jestem kilka informcji i wyjaśnień, zanim usłyszycie od innych coś znacznie gorszego - krótka drzemka przywróciła ją do życia.
- Zamieniam się w słuch - Dżanek był gotów poświęcić pięć minut na rozmowę, spieszył się bowiem do magistratu po akt urodzenia Dżudi - mam nadzieję, że nie będą to plotki, jakie pojawiają się za sprawą małomiasteczkowych przesądów.
- Drogi Dżanku, to nie jest zabawne, jestem zaskoczona twoim brakiem delikatności i demonstrowaniem złego wychowania. Popełniłeś jakiś występek, zabiłeś kogoś? A może to udar słoneczny? - Dżulia potrafiła dostosować się do poziomu każdego swojego rozmówcy.
- Babciu, babciu! Ja wiem, wiem! Wujek Dżanek zabił muchę, tu na moim ramieniu - pokazała Dżulii czerwoną plamę po uderzeniu.
- Dżanku, mój drogi wybawco, podejdź do mnie, niech cię uściskam, jestem ci niezmiernie wdzięczna - Dżulia ochotnie wykonała kilka zabawnych piruetów, hołdowała starym nietracącym na aktualności przesądom.
Taniec radości przerwało głośne dudnienie przypominające lawinę spadających kamieni. Wszyscy zbiegli się w miejscu, skąd dochodził łomot. Na podłodze przy schodach leżała półprzytomna Dżudi.
Białe obłoki na niebie przysłonił jasnoróżowy kolor, wiatr przybierał na sile. Zapadał półmrok.
- Dżulietto, przynieś sole trzeźwiące, to tylko omdlenie. Zaraz powinien pojawić się medyk - Dżanek odetchnął z ulgą, Dżudi powoli dochodziła do siebie.
- Dżaga uprzedzała... Spalone mięso, choroba, śmierć, uwolnij się... - Dżulia traciła grunt pod nogami - Dżanku, co ty o tym sądzisz?
- Droga Dżulio, to zwykły zbieg okoliczności, a nawet gdyby te dziwaczne zajścia miały jakąś moc sprawczą, to nie dotyczą one ciebie tylko twojej przyjaciółki. Nie myśl o tym, Dżulio. Doprawdy, nie ma czym sobie głowy zaprzątać.
Dżanek pochylił się nad Dżudi, pogłaskał ją po osmolonej, ze śladami krzepnącej krwi, twarzyczce.
- To dziecko potrzebuje pomocy, trzeba je doprowadzić do wyglądu człowieka, zajmijcie się nią. Ja pędzę do magistratu.
- Dżanku, wspomniałeś Dżagę, czy ciebie coś z nią łączy? Dowiedz się o niej czegoś więcej, może w magistracie... - Dżanek już nie słuchał, biegł ulicą Klonową w stronę urzędu.
- Dżodi! Dżodi! - Dżulia z Dżuliettą nawoływały służącą.
- Jak to się stało, że Dżudi spadła ze schodów? Zawsze trzyma się twojej spódnicy! - Dżulia z trudnością zatrzymała biegnącą na oślep Dżodi.
- Nie wiem, pse pani. Ona jest taka zwinna, jak małpka, wszędzie biega, wszędzie jej pełno, nie wiem, pse pani - Dżodi ostatkiem sił wbiegła po schodach na piętro.
- Dlaczego uciekasz, psiakrew, schodź! Natychmiast! Musisz zająć się małą! - Dżulii opadły ręce.
Dżodi stała wysoko na schodach z zastygłym przerażeniem na twarzy. Oddychała ciężko, z kącików jej ust spływała krew. Odwróciła się. Cicho weszła na strych.
Początek szalejącej wichury z trzaskiem pozamykał okna i drzwi.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Asocjacja · dnia 06.11.2018 11:58 · Czytań: 52 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 3
Komentarze
JOLA S. dnia 06.11.2018 17:31 Ocena: Bardzo dobre
Asocjacjo,

ładnie ciągniesz opowieść, choć przeczytałam nie bez wysiłku. Rozpoczynałam lekturę kilkakrotnie. Zlikwidowałaś zbędne akapity i to się chwali, ale tekst się przez to zbił. Nie wiem co, ale coś z tym należałoby zrobić. Marudzę, podobnie jak Miś z mojej bajki. Zresztą, nie upieram się, może masz lepszy pomysł.

Co do tekstu: postaci są czytelne, wciągasz do emocjonującej zabawy. Doczytałam z zainteresowaniem, chociaż momentami akcja wymykała się. Troszkę się znęcam, wybacz.
Myślę, że od Ciebie można wymagać więcej. :)

Serdeczności :) :)
Asocjacja dnia 08.11.2018 11:40
Witam, Jolu :)
znęcam się nad bohaterami mojej opowieści,
przychodzi czas, żeby jednego z nich uśmiercić.
Dziękuję za przebrnięcie :)
Pozdrawiam :)
A
JOLA S. dnia 08.11.2018 11:51 Ocena: Bardzo dobre
Droga Asocjacjo,

nie trać ducha. :)

Jest dobrze. Moje nieśmiałe uwagi dotyczyły tylko szaty graficznej, reszta jest OK. :)
Każdy od czasu do czasu coś wtopi. ;)

Pozdrawiam serdecznie :) :)
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
16/11/2018 23:44
Hej, Kamysiu jestem ciekawa, czemu nie do Wirtajek?… »
Niczyja
16/11/2018 22:09
Dziękuję panowie za komentarze :) Michale Tobie za… »
Marek Adam Grabowski
16/11/2018 13:54
Personalizacja natury to ciekawy zabieg. Nie wiem czy dobry,… »
MP642
16/11/2018 11:16
Dziękuję za ocenę, ale jest ona chyba nieco przesadzona :)»
dodatek111
16/11/2018 10:45
Ananke, rzeczywiście nazbierało się sporo czasowników:)»
Zola111
16/11/2018 00:16
Julando, jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam, z. »
Materazzone
15/11/2018 23:19
Mam to szczęście, że różnimy się w zdaniach i możemy… »
julanda
15/11/2018 22:31
Zolu, bardzo dziękuję! Czekałam na przedświąteczną porę, mam… »
eka
15/11/2018 22:06
Wkurzająca, monologowa narracja, nie? : ) Pierwszy… »
Marek Adam Grabowski
15/11/2018 20:39
Nie, to nie prowokacja artystyczna. Po prostu mam dysleksję.… »
Miladora
15/11/2018 19:44
W ostatnim wersie przydałoby się wyrównać akcenty, Dod.… »
Ananke
15/11/2018 19:17
klimatycznie, śpiewnie i melodyjnie, przywodzi mi na myśl… »
Ananke
15/11/2018 19:09
ten wiersz podobałby mi się bardziej, gdyby nie było w nim… »
Ananke
15/11/2018 18:59
ot filozoficzny dylemat :) uważam, że tak, nadal nim… »
mike17
15/11/2018 15:37
Niczyja, to jest naprawdę udana miniatura :) Taki kadr,… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 16/11/2018 23:49
  • Tak, ajw już zagłosowała. Czekam na Wasze głosy :)
  • Prat Bart Pao
  • 16/11/2018 23:09
  • Siema! Wpadłem na chwilę zostać dłużej.
  • ajw
  • 16/11/2018 22:39
  • Dzięki :) No to już zagłosowałam :)
  • ajw
  • 16/11/2018 20:40
  • Nie mogę znaleźć miejsca z wierszami do głosowania :( Zaśrodkowania #29
  • Zola111
  • 16/11/2018 20:12
  • I już możemy głosować na wiersze#29
  • Zola111
  • 15/11/2018 21:11
  • Jeszcze 3 godzinki! Prawie :)
  • mike17
  • 15/11/2018 18:48
  • Jeszcze parę godzin, by dać Zoli nowe wiersze - do boju :)
  • Zola111
  • 14/11/2018 23:33
  • Jutro o północy Zaśrodkowanie#29 zamyka budkę!
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:22
  • Za starą panną - znowu wiosna a w krok nic.
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas