Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II /Królestwo Pszczół - dalszy ciąg/ - JOLA S.
Proza » Dla dzieci i młodzieży » Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II /Królestwo Pszczół - dalszy ciąg/
A A A

Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II /Królestwo Pszczół - dalszy ciąg/

 

Musiało być późne popołudnie, gdy Miś zamykając za sobą drzwi pszczelej spiżarni, rozejrzał się i powiedział:

—  Muszę jeszcze zbadać ten las. To ważne wiedzieć, gdzie jestem.

W chwilę później znalazł zupełnie nową ścieżkę, która prowadziła prosto do zagadkowego lasu. Miś zapuszczał się coraz głębiej, pogwizdując cichutko. Słońce błądziło między białymi chmurami, było prawie bezwietrznie. Mała rzeczka wiła się  spokojnie pomiędzy pagórkami. Nad nią widniał świeżo pomalowany mostek. Pluszak przeszedł go szybko i po kilku minutach dotarł do zacisznej polanki wysłanej po brzegi błyszczącym srebrnym mchem  otoczonej ze wszystkich stron wysokimi paprociami, o srebrnobiałych liściach, ich łodygi wglądały jak gdyby były ze szkła. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć było pełno rozmaitych owadów; latających, pełzających, skaczących.

— Ojej, to coś zupełnie wyjątkowego — wyszeptał, rozpinając z wrażenia poplamiony miodem kubraczek.

Czerwone i czarne mrówki biegały po mchu w niezwykłym pośpiechu, targając do swoich kopców wielkie ciężary. Niebieska gąsienica przeciągała się leniwie na liściu łopianu, jakby dopiero obudziła się z głębokiego snu. Ogromne biedronki wytrwale wspinały się po źdźbłach ostrej trawy, gubiąc z wysiłku czarne kropki. Pod krzakiem dzikiej róży grzała się w słońcu  para ślicznych, brązowych żuków. Miś zrobił gwałtowny krok, chciał pogładzić je łapką. Spłoszone owady podskoczyły jak pchły na trampolinie, by wkrótce potem skryć się pod poduszką ze srebrnego mchu. Niepocieszony Miś ruszył dalej, stąpając po kępkach mchu najciszej jak umiał.  Nagle, tuż nad nim coś zaszemrało, zabulgotało. Miś spojrzał w górę i jęknął:

— Ja chcę do domu.

Wysoko, na długiej białej nici wisiał wielki kosmaty pająk. W złowrogim skupieniu tkał swoją misterną sieć, by spruć ją po chwili do zera. Nawet z daleka było widać, że jest wściekły. Miś stanął jak zahipnotyzowany, bojąc się nawet mrugnąć. O dziwo, obecność przerażonego Pluszaka wcale nie zrobiła na zapracowanym pająku wrażenia.

— Bogu dzięki — odetchnął Miś z ulgą.

I  już po chwili w znacznie lepszym humorze sadowił się na brzegu wielkiego pnia. Nie wiadomo ile czasu  tak siedział. Z zadumy wyrwał go wiatr. Narastał z każdą minutą, szybko oplótł pobliskie drzewa, przebiegł przez plątaninę gałęzi, wywołując tysiące szeptów pośród zdumionych liści. Wieczór ciemnym płaszczem powoli otulał Królestwo Pszczół. Niebo przyoblekło szaro—różową szatę. Wzdłuż horyzontu zamiast białych obłoków przesuwały się pospiesznie gromady granatowych, postrzępionych chmurek. W pobliskich krzakach odezwała się tęskna kapela ptaków, prawdopodobnie szukały miejsca na nocleg. Nagle rozległy się kroki i znajome pochrząkiwanie. Na skraju drogi przecinającej polankę pojawił się zdyszany Pajacyk. Na widok przyjaciela uśmiechnął się od ucha do ucha.

— Ach, jesteś Misiu. Widzę, że się nie nudzisz.

— Popatrz, Pinokio, niedługo zajdzie słońce i Królestwo Pszczół zatonie w cudownej, wieczornej poświacie. Czy nie warto żyć dla takiego widoku? Tu nawet wiatr inaczej wygrywa swoją melodię. Niezwykły jest ten bajkowy świat, tu można zapomnieć o wszelkich smutkach. Och, żeby tak znowu być małym, wtedy wszystko byłoby takie proste — Miś ciągnął, niewzruszony.

 Pajacyk klepnął go przyjacielsko po ramieniu.

— Lubię cię, ale czasem zachowujesz się jak dziecko. Kiedyś, gdy byliśmy mali problemów też było bez liku, ale słabo je pamiętamy. Czasem nic nie układa się po naszej myśli, ale to mija i znowu wychodzi słońce.

— Och, wszystko to prawda — westchnął Pluszak i ponownie zamyślił się.

— Misiu, skończmy filozofować, pora wracać, jeszcze nie byliśmy tak daleko — rzekł Pajacyk, patrząc spod oka na rozmarzonego przyjaciela.

— E tam, Pinokio — obruszył się Pluszak. — Zobaczysz, na pewno w kwadransik będziemy na miejscu.

W ciemności wiśniowego sadu udało się odnaleźć leżaki. Miś wyciągnął z przepastnego plecaka latarkę i kołderkę w muchomorki. Nie trzeba rozumieć Misia, żeby go lubić, pomyślał Pajacyk, wdrapując się na swój leżak. Pluszak otulił się szczelnie miękką kołderką. Nie minął jednak kwadrans, gdy zapalił latarkę i podjął na nowo rozmowę.

 — Pajacu, chodzi mi po głowie milion pomysłów. To poważna sprawa. Lubię tańce, ale z nie mniejszą ochotą pograłbym  na pianinie. Czy to uda się zrobić?

 Pinokio kompletnie zbaraniał.

 — Pianino w pasiece, dobre sobie. Ciekawe, co jeszcze wymyślisz? Objadłeś się jak bąk i teraz przychodzą ci do głowy zwariowane pomysły — wykrztusił zdumiony i zamilkł.

 Miś przekrzywił głowę, widać było, że nie potrafi myśleć o niczym innym.

— Pluszaku, już późno, nie marudź, proszę. Co się tyczy tańców to ani mi one w głowie  — kontynuował Pinokio, ziewając.

Może jednak mądrala wymyśli jakąś dobrą zabawę? W czarnych oczkach zapaliły się iskierki nadziei, ale Pajacyk dobrze wiedział, że nic nie może zrobić. W takich sytuacjach moje czary nie działają, nieraz sprawdzałem i nic z tego. Nie mam ochoty na cokolwiek, jestem okropnie zmęczony i śpiący.

W międzyczasie niebo przybrało kolor ziemi, powietrze nad Królestwem Pszczół zupełnie opustoszało. Pszczoły schroniły się w ulach. Zachodni wiatr przybrał na sile. Pojawiły się pierwsze gwiazdy, świeciły jak paciorki nanizane na złociste sznurki. Miś zacisnął łapki na brzegu kołderki, oczka mu się kleiły, ale desperacko bronił się przed snem. Pajacyk leżał skulony na leżaku i też nie mógł zasnąć. Po trosze winna temu była księżycowa poświata.

— Pinokio, czy już coś wymyśliłeś? Chyba, że na przyjaźń nie starczy ci czasu?

— Ech, Misiu.

— No, ostatecznie może być dobra muzyka. Czy pamiętasz Dziadka do orzechów, słuchałem go po kryjomu, w naszej toalecie, gdy Ewa spała. Dobrze, że dała sobie radę z tym starym, trzeszczącym radio i wymieniła je na nowe.

Dziadek do orzechów w toalecie? Ciekawe — zdziwił się Pajacyk. — Rozumiem, że lubisz muzykę, ale teraz już śpij.

Spojrzeli niepewnie po sobie. Miś spochmurniał.

— Och, Pajacu, zawsze wiedziałem, że masz drewniane ucho.

Nie miałem pojęcia, że to po mnie widać.  Pinokio poczerwieniał ze złości.

— Pluszaku, posłuchaj. Dotąd myślałem, że tylko dzieci marudzą przed snem. Nie mam siły, by ruszyć zadek z leżaka, a co dopiero myśleć o zabawie — syknął zniecierpliwiony Pinokio.

— Tak, tak, zawsze widzisz tylko swój czubek nosa — Pluszak biadolił dalej.

— Misiu, słyszę, że na dobre zazieleniło się w pluszowej głowie.

— Ach, tak. Sam złowię sobie szczęście, powieszę na gałęzi wiśni, tu nad sobą i troszkę pomarzę o Ewie. Ciekawe, co teraz robi? Tak bym się do niej przytulił i nic nie byłoby już ważne.

Miś zachowywał się władca tęsknoty, wszystko, co duże i małe, powróciło w Pajacyku z ogromną siłą, jakby zdarzyło się wczoraj. Przed oczami Pinokia zaczęły przemykać setki obrazów. Nagle zatęsknił za starym ojcem, pochylającym się nad nim w nocy i za małą, pocieszną Brendą, najlepszą siostrą pod słońcem. Pajacyk wiercił się i wiercił, aż nagle usłyszał, że Pluszak robi to samo. No, i sen znowu pocałował klamkę, pomyślał zrezygnowany.

— Misiu, mówię serio, koniec kropka. Pszczoły obudzą nas już o bladym świcie.

 W tej samej minucie Pluszak zgasił latarkę. Do oczu Pajacyka napłynęły łzy tęsknoty. Tyle, że było ciemno i Miś nie mógł ich zauważyć.

— Aport. Głos. Siad. Graj. Znikaj. Z tobą tak zawsze, Pajacu. Nie umiem znaleźć w sobie jasności, a ty mówisz, że to przyjdzie z czasem dorosnę i wtedy nauczę się cierpliwości. 

— Pluszaku, obyś tylko poszedł w jakość, a nie w ilość. A teraz sza, pozwól, że się zdrzemnę.

— Pinokio, wybacz moją paplaninę, ale gdy jesteś obok, łatwiej zrozumieć mi każdy błąd. Sam tu jestem bez szans.

— Mnie też samemu czasami jest źle — wyznał Pajacyk, obracając się na drugi bok. — Życie pajaca jest pełne paradoksów — dodał.

W chwilę potem w wiśniowym sadzie słychać było miarowe posapywanie dwójki przyjaciół. Pierwszy dzień w Krainie Niekończącej się Bajki dobiegł końca.

 

****

Nad linią horyzontu wstawało słońce, budziła się przyroda. Drugi dzień w Królestwie Pszczół rozpoczął się łagodnym światłem słonecznym, upał gdzieś znikł bez śladu. Łąki tonęły w wilgotnej, porannej mgle. Wszystko jak okiem sięgnąć błyszczało i lśniło w porannej rosie. Rosnące na drzewach resztki pęków różowych kwiatów wiśni wydzielały intensywną, miłą woń. Wszędzie panował spokój, cisza i porządek. Pinokio przetarł zaspane oczy, spuścił nogi leżaka, zatapiając się w kontemplacji:

W Krainie Niekończącej się Bajki natura umie sobie radzić ze wszystkim, albo to jest nadzwyczajna interwencja tutejszego czarodzieja. Mógłbym całymi godzinami siedzieć przyglądając się tym drzewom i mieniącym się zielenią bezkresnym polom i łąkom.

Nagle Pajacyk omal nie poskoczył. Szum w stojących w pobliżu ulach nasilał się się z każdą sekundą. Pszczoły zaczęły latać tuż nad jego głową, bezładnie i niebezpiecznie nisko, ich oczy płonęły żądzą zemsty. Wyglądało to groźnie.

— Co się dzieje? — wyszeptał przestraszony i zastygł w napięciu.

— Zdrada, zdrada, ktoś wyjadł cały miód z naszej spiżarni. Wieści o tragedii trzeba przekazać Królowej Pszczół i to natychmiast — nagle dobiegło ze wszystkich stron.

Rwetes w pasiece obudził Misia, zerwał się z leżaka na równe nogi. Pajacyk przybrał posępną minę.

No i zrobił się mega problem, pomyślał ze smutkiem.

— Pinokio, wiedziałam, że to okropne, ale nie mogłam się pohamować. Nikt mnie o to nie pytał czy mogę, może nie jestem bez winy, ale...

Pinokio pokiwał ze zrozumieniem głową, poprawiając na głowie różową czapeczkę.

— Nie smuć się, Pluszaku. Zgoda, nie miałeś wyjścia. Jest jak jest i nic na to nie poradzimy.

Pinokio widząc zakłopotanie Misia, wziął jego łapkę i położył sobie na sercu. Pluszak przymknął oczy, wsłuchując się w  spokojne bicie.

— To była tylko takie moje maleńkie osłabienie. Pajacu, w twoich ramionach jest wszystko, czego kiedykolwiek potrzebowałem.

Pajacykowi ze wzruszenia głos uwiązł w gardle. Zaczął nasłuchiwać, emocje w pasiece siadały. Pszczoły przestały interesować się przybyszami.

W Królestwie Pszczół czas, jakby nie istniał. Pszczoły — dumne, pracowite owady, o pięknych, błyszczących w słońcu odwłokach powróciły do swoich zwykłych zajęć, tak jak przed tysiącami lat. Ciepły zachodni wiatr przyniósł cudowne zapachy: kwiatów, szmaragdowej trawy, igliwia sosen i żyznej ziemi. Z drzew wiśni spadały dojrzałe owoce. Nikt ich nie zbierał, oprócz roztargnionych szpaków. Przyleciały tłumnie, wesoło świergocząc.

— Co robimy, Misiu, z tak dobrze rozpoczętym dniem?

— Tego, nie wie nikt — odpowiedział tajemniczo, siadając po turecku na leżaku.

Słychać było szelest jego myśli. Pinokio nachylił się nad przyjacielem.

— Nie wiem, co za przygodę mogę ci dziś zaproponować i źle się z tym czuję — szepnął zawstydzony.

 Miś zrobił zawiedzioną minę, ale już po sekundzie:

— Pinokio, co to za numer z udawaniem? Znowu stracimy pół godziny na rozprawianie o niczym. Ciągle myślę o tym wielkim, czerwonym balonie, tym wiszącym nad łąką. Brzmi odlotowo, prawda?

Zapadła chwila ciszy. Przykre, ale nie wszystkie balony wracają na Ziemię, mimo, że tak zmieniła się technologia ich produkcji. Miś musi się o nich wiele nauczyć, pomyślał, obgryzając kciuk lewej dłoni.

Miś nie spuszczał oczu z przyjaciela. Nie wiedział, czy nadejdzie tak czy nie, ale czekał cierpliwie. Pinokio jednak milczał jak zaklęty. Pluszak widząc jego strapioną minę, roześmiał się.

— Pajacu, od czego masz wybujałą wyobraźnię. Może potrzebna jest jakaś czarodziejska sztuczka lub sekretne zaklęcie, no rusz głową!

Miś napierał jak wściekły, jego mózg osiągnął temperaturę wrzenia.

— Spokojnie! Podróż balonem jest skomplikowana, muszę ją przemyśleć, a poza tym trochę straciłem serce do ryzykownych przygód…

— Oj, Pajacu, jesteś zbyt dumny, by użyć czarów, a może...

 Pluszak jeszcze nie skończył mówić, gdy z góry uszu dobiegło radosne ćwierkanie Ptaszka.

— A tu jesteście, słodziaki! Opowiem wam niewiarygodną historię, jeszcze się boję! Byłem cały czas w drodze, dawno się z wami nie kontaktowałem, ale…

— Oj, dobry początek, długo stąd nie wyjdziemy. Ptaszek zawsze zaczyna lekturę od ostatniej strony, gdy o tym pomyślę dostaję gęsiej skórki — jęknął Miś, zakrywając oczy łapkami.

— Cierpliwości, Misiu. Poczekajmy chwilę. Ptaszek jest szalony, uwielbia duchy i kocha ryzyko. Może coś nam ciekawego opowie...

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 08.11.2018 10:54 · Czytań: 89 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 2
Komentarze
Asocjacja dnia 08.11.2018 13:07 Ocena: Świetne!
Witaj, Jolu :)
przed zaśnięciem dzieci marudzą, dialogi bohaterów to potwierdzają. Jedno zdanie wprowadzające?
A może pszczółki podsunęły Misiowi beczułkę miodu? Może Łakomczuch otrzyma drugą na pożegnanie?
Zmartwiły mnie jego wyrzuty sumienia :(
Nie zaszkodzi im Dolina Strachu, dzieci lubią się bać :) Tak tylko podpowiadam...
Wciągnęły mnie ich przygody :)
Życzenia dla Zosi, pamiętam :) :)
Pozdrawiam
A
JOLA S. dnia 08.11.2018 15:08
Asocjacjo,

bardzo mi miło, że wiernie kibicujesz moim wysiłkom. :)
Przesłana przeze mnie, pierwotna wersja tego odcinka w mojej ocenie pozostawiała wiele do życzenia, zapewne dlatego wylądowała na dolnej półce. :(
Wszystko przez ten pośpiech, moja culpa. Przyznaję się bez bicia, że szybko podmieniłam duże partie tekstu i teraz brzmi dużo lepiej. ;)

Twoje serdeczne życzenia przekażę Zosi, obiecuję. :) To już dzisiaj. :)

Dziękuję i pozdrawiam cieplutko. :)
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Darcon
19/11/2018 19:20
Dobry pomysł, rzeczywiście nie rzuca się jakoś specjalnie w… »
pociengiel
19/11/2018 19:16
Wiem, wiem, wielu to tutaj zgrzyta, a mi pogrywa - tak jak… »
Opheliac
19/11/2018 18:38
W tym miejscu mi czegoś brakuje - "cześć nieutracone… »
wodniczka
19/11/2018 18:12
Witajcie 22227 - Jesień nie działa na mnie dobrze:).… »
kamyczek
19/11/2018 17:58
Bardzo ładny wiersz, Wodniczko, podoba mi się, a zwłaszcza… »
22227
19/11/2018 17:24
Bardzo dobry wiersz szczególnie to zdanie mi się podoba… »
kamyczek
19/11/2018 17:20
Marku, dziękuję za słowa uznania dla wiersza. Pozdrawiam. »
Zola111
19/11/2018 17:00
Marku, dziękuję bardzo. Pozdrawiam, z. »
allaska
19/11/2018 15:02
Marku, dziękuję za odwiedziny:) pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
19/11/2018 14:44
Wiersz ładny, chociaż temat oklepany. Pozdrawiam Marek… »
Marek Adam Grabowski
19/11/2018 14:41
Przesłanie tego wiersza genialne. Onomatopeje tylko dodają… »
Marek Adam Grabowski
19/11/2018 14:37
Pierwszej (ponoć nieudanej) wersji nie znam; to też nie będę… »
Marek Adam Grabowski
19/11/2018 14:30
Dla mnie jest to nieco chamskie. Wiem w w swojej twórczości… »
Marek Adam Grabowski
19/11/2018 14:10
Myślę że ten biały wiersz (chyba tak to można nazwać)… »
Marek Adam Grabowski
19/11/2018 14:08
Zolu, Jak zwykle dobra recenzja. Pozdrawiam Marek… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 19/11/2018 20:35
  • Uwaga, gorzkie żale. Mój tekst utknął w poczekalni. Potrzebuję ślusarza :D
  • dodatek111
  • 19/11/2018 11:03
  • Głos oddany, dzień udany #zaśrodkowanie :)
  • Zola111
  • 19/11/2018 00:14
  • Wyobraźcie sobie, że dziś nikt nie zagłosował w Zaśrodkowaniu#29. Cóż...
  • Niczyja
  • 18/11/2018 22:20
  • Moje dzisiejsze odkrycie. Piękne... [link]
  • Berele
  • 17/11/2018 01:49
  • To był nocny nalot na poezję :)
  • Zola111
  • 16/11/2018 23:49
  • Tak, ajw już zagłosowała. Czekam na Wasze głosy :)
  • Prat Bart Pao
  • 16/11/2018 23:09
  • Siema! Wpadłem na chwilę zostać dłużej.
  • ajw
  • 16/11/2018 22:39
  • Dzięki :) No to już zagłosowałam :)
  • ajw
  • 16/11/2018 20:40
  • Nie mogę znaleźć miejsca z wierszami do głosowania :( Zaśrodkowania #29
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas