Uwięziony w Serze - rozdział XXV - Zbiór część 2. - MP642
Proza » Inne » Uwięziony w Serze - rozdział XXV - Zbiór część 2.
A A A

Ja nie chcę tak żyć, mówisz dumnie. Ja chcę żyć inaczej, po swojemu, chcę tego i tego. Dobrze. Chcesz. Ale dlaczego chcesz? Jaka jest przyczyna? Przecież nie urodziłeś się z tym chceniem, a nawet gdybyś się urodził, to ono tym bardziej nie byłoby twoje, bo przy urodzeniu nie miałeś nic swojego, wszystko dostałeś z zewnątrz, od ciała zaczynając, które jest mieszanką ojca i matki. Jesteś mieszaniną. Zewnątrz cię ukształtowało, zewnątrz stworzyło to, co ty dumnie nazywasz „ja”, a co jest tylko mieszaniną, połączeniem zdarzeń, faktów, cech i nawet nie wiesz jak wpłynął na ciebie kolor ścian, sufitu i podłogi w sali, gdzie przyszedłeś na świat. Człowiek jest mieszaniną, która nie jest w stanie pojąć co ją ukształtowało, co jak na nią zadziałało, co ją stworzyło i to nie jest w stanie zbadać tego mimo wysiłku rozmaitych naukowców i psychologów. Nigdy. Dlatego nie można sobie tworzyć ludzi, dlatego tworzy ich tylko Przypadek lub Los albo Przeznaczenie, Fatum a może Bóg. Bo człowiek jest niczym więcej jak tylko odpowiednią mieszanką. Nie mów co by było gdyby, co by było gdybyś się wychował w innej rodzinie, gdyby to czy tamto się nie stało – to już byś nie był ty. Nie byłbyś już tym, kim jesteś teraz. Nie byłbyś w ogóle, byłby ktoś zupełnie inny. Obcy absolutnie wobec tego, co nazywasz „sobą”. Mówisz: ja wybieram, ja decyduję tak i tak, ja chcę tego i tamtego. Ale dlaczego chcesz? Dlaczego tak wybierasz? Wszystko ma swoją przyczynę. To nie ty wybierasz, to wybiera to wszystko, co cię spotkało w życiu, suma i mieszanina tego, co przeżyłeś i czego doświadczyłeś, to twoja przeszłość wybiera, bo ty jesteś przeszłością. Twój wybór jest zdeterminowany, ale nie wiesz jeszcze na jaki. Wybierasz w poczuciu wolności: o, tak, ja, ja sam sobie wybieram, ja właśnie decyduję. Dobrze, wybieraj sobie, ale miej tą świadomość, że tak naprawdę twój wybór jest z góry wiadomy, nie jest wyborem, jest zaprogramowany przez to wszystko, co ci się przydarzyło i nawet nie wiesz jaki element przeszłości w jakim stopniu zaprogramował twój teraźniejszy niby-wybór. Bo wszystko ma przyczynę, a człowiek jest tylko fragmentem zewnątrz. Nie ma nic, co byś mógł nazwać prawdziwie swoim, oryginalnym, nie ma czegoś takiego jak twój własny plan na życie, twoje własne poglądy, wybory i decyzje. Gdyż to wszystko jest tylko odpowiednią mieszanką przeżyć, wydarzeń, genów, koloru kołderki w łóżeczku, temperatury przy narodzinach, pogody w dzieciństwie i takich szczegółów, z których nie zdajesz sobie nawet sprawy. Przyczynowość. Tak...Twój wybór ma przyczynę, ma powód, a ten powód leży w tak zwanym tobie, które jednak jest tylko tym, co zostało ci przekazane. Jesteś tradycją. Cały człowiek jest tradycją, jest przekazem, mieszanką przekazów. Mieszaniną wydarzeń, przypadków, przeznaczeń, tego wszystkiego co z zewnątrz od niego dociera i go tworzy, kształtuje, stwarza. Człowiek nie istnieje bez zewnątrz, człowiek nie istnieje sam jako taki, jako własny wewnętrzny i samodzielny, lecz jest zlepkiem i mieszanką tego, co stworzyło Zewnątrz, jest jeszcze jednym wariantem połączenia tego, co już istniało poza nim. Nie ma nic swojego, nic własnego, a jego wybór, jego decyzja nie jest żadną decyzją. Jest decyzją tylko dla niego samego i dla innych, lecz nie jest nią naprawdę, gdyż ma przyczynę, gdyż jest zdeterminowana przez Zewnątrz, przez Przeszłość. A jego poglądy nie są jego poglądami lecz mieszaniną poglądów innych, które znowuż są tylko mieszaninami i tak aż po horyzont gdzieś daleki dziejów. A on sam nie jest sobą i nigdy sobą być nie może, gdyż jest tylko Zbiorem, Zlepkiem, Połączeniem, Mieszaniną, Miksem tego wszystkiego, co uważa za zewnętrzne. A jego ciało nie jest jego ciałem, lecz mieszaniną ciał innych. A jego uczucia nie są jego uczuciami, lecz mieszaniną przeżyć, genów, hormonów, substancji i ogólnie tego wszystkiego, co nazywa się charakterem i temperamentem i Bóg wie czym jeszcze. A jego wiedza nie jest jego wiedzą, lecz połączeniem wiedzy innych. I nic on nie przynosi na świat, gdyż nie przybywa on do świata, lecz ze świata się wyłania i wydobywa, ze świata powstaje, ze świata się kształtuje, to świat go tworzy, to on jest światem po części, jest tym, co przez Przypadek bądź przez Przeznaczenie do niego dotarło, co porysowało na pustej tablicy genów, które też przecież nie są jego genami, to bądź tamto. Dlatego nie ma nic wewnętrznego ani nic własnego. Dlatego wszystko jest zewnętrzne i cudze, dlatego człowiek nigdy sobą być nie może, gdyż nie ma czegoś takiego jak on sam. To jest wszystko Zbiór, Zlepek cząsteczek, części, elementów. Zbiór uczuć, emocji, komórek, tkanek, poglądów, moralności, Zasad, wiedzy, rozumu, umysłu. Zbiór części i jedna część wobec drugiej jest całkiem obca, zewnętrzna, przeciwna drugiej, a wszystkie dążą do Władzy, do Stłamszenia pozostałych części i własnej dominacji nad pozostałymi częściami. A człowiek mówi: „Ja”. Jakie „ja”? Masz podjąć decyzję – doznajesz wahania. Jedna część namawia cię na to, druga na to. Gdzie tu ja? Która część bardziej jest moja, skoro obydwie są mną, a zarazem żadna w pełni mną nie jest, gdyż wszystkie tworzą w Skupisku coś nazywane „człowiekiem”...Lecz nie ma człowieka! I co, myślisz też może, że gdy jedna część to ci podsuwa, a druga do czegoś przeciwnego namawia to jakiś „ty” osobny całkiem i zewnętrzny wobec wszystkich swych części, neutralny decydujesz...Ale na podstawie czego? Na podstawie jakich kryteriów?! Kim ty jesteś?! Czego chcesz i dlaczego właśnie tego?! Nie ma ciebie!!! Są tylko części i to która wygra zależy znowuż od Zewnątrz, od tego, która w toku wydarzeń, życia, kształtowania umocniła się bardziej, która jest silniejsza, mocniejsza i pokona części inne...Ale tak, tak myśl sobie dalej, że jesteś jakiś ty, że ty wybierasz na podstawie jakichś sobie tylko znanych kryteriów, które nie mają powodu, że części tylko ci podsuwają wybór, ale Ty, Ty sam wybierasz...Wmawiaj sobie to dalej! Ale wiedz, że tak nie jest. Że nie ma jednego ciebie monolitycznego, niezależnego od części swych i od Zewnątrz, bo czym byś to był? Kim byś to był? Gdzie byś siedział, wyższy nad części swe? Zabrać ci ciało, zabrać psychikę, rozum, umysł., duszę, charakter, poglądy i co tam jeszcze – i co zostanie?! Zabrać wszystko, co od świata, od Zewnątrz pochodzi – i co zostanie?! Jakieś „ja” wewnętrzne najbardziej, czyste, szczere i niezabrudzone światem...GDZIE?! Gdzie to ja? Czym jest to ja, kim jest to ja?! Tworzycie sobie mity, legendy, o racjonaliści, o naukowcy od siedmiu boleści! Czcicie ja, którego nie ma! Czcicie szczerość, której nie ma! Czcicie naturalność, której nie ma! Czcicie siebie, a was nie ma! Buntujecie się przeciw Władzy zewnętrznej, przeciw Światu, przeciw Zewnątrz, ale wy jesteście Zewnątrz! Wy z Zewnątrz pochodzicie i nie macie nic swojego! Zrozumcież wreszcie, że jesteście tylko Zbiorem, Połączeniem, że wyrośliście ze świata, z rodziny waszej, z domu, ze środowiska, z genów – że tym tylko jesteście! Że nie macie ciała, lecz ciałem jesteście! Że nie macie psychiki, lecz nią jesteście! Nie macie duszy, lecz nią jesteście! Nie macie rozumu, umysłu, lecz nim jesteście! Nie macie poglądów, lecz nimi jesteście! Nie macie charakteru, lecz nim jesteście! Nie macie przeżyć, lecz nimi jesteście! Nie macie przeszłości, lecz nią jesteście! Jesteście budowlą z klocków...Czyż zamek ma bramę, wieżę, ma komnaty, ściany, podłogi, sufity, piętra, piwnice?! Tak?! To czym niby JEST ten zamek, który to wszystko MA?! Czy nie raczej jest tak, że zamek JEST piwnicami, jest piętrami, podłogami, sufitami, ścianami, bramami, wieżami – że JEST tym wszystkim i niczym więcej, że z tego wszystkiego się SKŁADA, że jest tylko ZBIOREM, Mieszaniną, Połączeniem – i niczym więcej?! Czyż jeśli połączę dwa klocki powstanie coś więcej niźli dwa klocki? Skąd?! Tak i wy wiedzcie, żeście zamkami z klocków, które Los, Bóg, Fatum czy Przypadek buduje z klocków poszczególnych wydarzeń, chwil, przeżyć, genów i tego wszystkiego, czego nawet nie zauważyliście...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MP642 · dnia 09.11.2018 23:40 · Czytań: 114 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 7
Komentarze
eka dnia 10.11.2018 10:22 Ocena: Świetne!
Niewyobrażalna dla przeciętnego zjadacza liter introspekcja siebie i zewnętrza. Wiem, to co napisałam, przeczy postawionej tezie BRAKU siebie.
Ale że co? Samoistność musi opierać się na braku przyczynowości? Kto/co jest oryginalne tylko?
Bezrozumny akt pierwszotwórczy? PIERWSZE co powstało z Niczego? Wychynęło z niedającej się zdefiniować absolutnej Nicości?
Kapitalne rozważania:)

Czytam od początku Twoją Serową historiozofię, bo jest świetna w każdym aspekcie. Poczynając od różnie realizowanej fabuły po kapitalny styl, niesamowitą swobodę w operowaniu słowem. Zmuszasz język do uległości, wykorzystujesz zawarte w nim możliwości.
Do strasznie gorzkich dochodzisz wniosków. Biednyś Ty, Ujeżdżaczu treści i składni:)
Wielkie ochy i achy, bardzo cenię Twoje pisanie i rażącą z niego inteligencję.
Nawet ten sposób zapisu, bo uwiarygadnia przekaz.

Czytałam jakże klasyczną, wysmakowaną sztukę z filozofami w roli głównej. Podziwiam wszechstronność oglądu i zapisu myśli cudzych, jak i własnych.
To jest to Twoje własne, oczywiście uwarunkowane, ale myśl i forma jej zapisu, przyczynowości nadają NOWY BYT. Oryginalny.
Zamek nie powstanie z niczego, ale, jeżeli nie powiela ściśle innego projektu i realizacji, jest niepowtarzalny (chyba, że powstania wierna jego kopia:).
A Ty nie musisz się tego obawiać. Jesteś nie do podrobienia, MP642.
Zupełnie nie spod sztancy:)
Pozdrawiam!

Na marginesie, gdyby Twoje -ja- wyskoczyło jak filip z pozawszechświatowych konopii - nie zrozumiałby by Cię nikt:)
MP642 dnia 11.11.2018 19:26
Chyba trochę źle zrozumiałaś. W powyższym tekście nie chodzi o to, że ludzie są tacy sami, nie chodzi o oryginalność czy jej brak. Oczywiście, że każdy jest inny, to nam mówi nawet sama biologia. Tak - każdy zamek z klocków jest inny. Ale chodzi o to, że to nie zasługa czy wina zamku! Zamek nie buduje sam siebie, klocki nie tworzą się same, same nie układają się w taki czy inny zamek - układa je konstruktor. Tak samo z ludzkimi klockami. I oczywiście, w zależności od światopoglądu, możemy powiedzieć, że tym konstruktorem jest Bóg, Przypadek, czy Los, które działają poprzez naturę, społeczeństwo etc. Chodzi o powiedzenie, że nikt nie tworzy się sam - i to w jakimkolwiek stopniu. Nikt nie wybiera - ponieważ to, co wybierze jest zdeterminowane przez to, czego nie wybrał, to kim jest. Chodzi o powiedzenie, że nie ma nijakiego "ja", które gdzieś tam siedzi i wybiera, które nie powstało z niczego, lecz jest tylko zbiór genów, doświadczeń, przeżyć itp. Nie ma więc podmiotowości, nie ma wolnej woli, nie ma woli w ogóle, nie ma "ja", ponieważ nie ma nic "mojego", ponieważ cokolwiek jest "mojego" pochodzi z zewnątrz, ze świata, z natury, ze społeczeństwa, z życia, z doświadczeń - jestem tylko zbiorem tego wszystkiego, zbiorem ciała, psychiki, rozumu, może duszy, poglądów, norm, form, uczuć etc. - czyli tego, co mi się wydaje, że "mam", lecz tak naprawdę tym jestem, tak samo jak zamek jest tylko zbiorem klocków, ułożonych w określonym układzie - niczym więcej.

Dobra, bo zaś się rozpisałem :)
W każdym razie dziękuję za pochwały, zawsze miło się je czyta :)
A te gorzkie wnioski... To dopiero początek. Za parę rozdziałów będą wnioski dużo bardziej gorzkie i załamujące...
Pozdrawiam.
eka dnia 11.11.2018 23:21 Ocena: Świetne!
Dobrze zrozumiałam, tyle że zareagowałeś na terapeutyczną : ) część komentarza:
eka napisała:
Jesteś nie do podrobienia, MP642.
Zupełnie nie spod sztancy:)


Przepraszam w tym miejscu za zrównanie Autora z bohaterem tekstu.

Interpretacja (polemizująca) jest tu:

eka napisała:
Ale że co? Samoistność musi opierać się na braku przyczynowości? Kto/co jest oryginalne tylko?
Bezrozumny akt pierwszotwórczy? PIERWSZE co powstało z Niczego? Wychynęło z niedającej się zdefiniować absolutnej Nicości?
MP642 dnia 12.11.2018 12:22
Znowu piszesz o oryginalności. Albo o samoistności, cokolwiek by to miało znaczyć. Tymczasem mi chodziło o podmiotowość i to w dwóch znaczeniach: po pierwsze jako "ja" niezależne od świata, oczywiście nie całkiem niezależne, ale takie, które ma swoje zdanie, swoją opinię, swoje poglądy, swoje uczucia, a wreszcie swoje chęci, pragnienia i wybory, a po drugie jako "ja" niezależne od swoich części, takie, które wybiera spośród propozycji i wariantów działania podsuwanych mu przez to, co nazywam "siłami korpokratycznymi", takimi jak psychika, rozum czy dusza. Otóż ani jedno, ani drugie takie "ja" nie istnieje, jest tylko złudzeniem, ułudą, ponieważ człowiek jest tylko zbiorem, pustą tablicą na ścianie genów, po której piszą różne kredy doświadczeń, przeżyć itd.
Nie ma zatem nic "mojego", nie ma zaś przede wszystkim "prawdziwego ja", nie ma "szczerości" ani "zdzierania masek" (o czym zresztą też będzie później), a w końcu nie ma wolnej woli, a nawet woli w ogóle, ponieważ każde moje "chcenie" jest zdeterminowane "mną", to znaczy moimi cechami, których sam sobie nie nadałem, a zatem nie wynikają z mojego wyboru, z mojej podmiotowości. Nie ma więc "ja" nijakiego - i to jest główna intuicja, która tak naprawdę powinna być punktem wyjścia, ale równie dobrze, jak widać, może być punktem dojścia.

Ta intuicja jest tak naprawdę przeniesieniem na grunt, nazwijmy to, "antropologii", innej intuicji - że mianowicie nie ma ogólnie żadnego bytu nijakiego, każdy więc byt, który poznajemy, jest tylko zbiorem swoich cech, takich jak kształt, kolor, masa, długość, szerokość etc. Żadna zaś z tych cech nie istnieje realnie sama - jest to tylko abstrakcja. Nie ma bowiem koloru bez kształtu, kształtu bez długości, długości bez masy - takie byty materialne nie występują, lecz każdy byt materialny rzekomo "ma" wszystkie te cechy. Gdy jednak przyjrzymy się bliżej, okaże się, że nie ma ich, tylko nimi jest. Skoro zaś tak, to jest zbiorem abstrakcji, sam więc musi być abstrakcją. Skoro zaś abstrakcją, to pytanie - czyją? W czyim umyśle istnieje? Przecież nie człowieka, gdyż nie tworzymy sobie świata dookoła. I tak dochodzimy do kogoś, kogo zwykliśmy nazywać Bogiem - w którego Umyśle wszystko istnieje. Ten Bóg, jak wynika z dalszej analizy, jest właściwie, można powiedzieć, upodmiotowioną Nicością. Skoro ma bowiem prawdziwie istnieć, musi Być, Być jako Podmiot, niezależny do Swoich cech - bo inaczej sam byłby abstrakcją. I to On oczywiście jest na "początku" (a właściwie JEST poza czasem) - to co do początku.

Teraz to brzmi może trochę nielogicznie i skrótowo, bo nie chcę się więcej rozwodzić. Zresztą pisałem o tym nie raz, również w samym "Uwięzionym", przede wszystkim zaś na moim blogu (http://milkblog.cba.pl). Wpisy na ten temat można tam znaleźć w zakładce "Wpisy ideowe", w podzakładce "Teoria Bytów Zbiorowych".
Zapraszam do lektury, uprzedzam jednak, że jest ona chyba jeszcze bardziej "niewyobrażalna dla przeciętnego zjadacza liter" niż ten rozdział "Uwięzionego" :)
Pozdrawiam.
eka dnia 12.11.2018 13:33 Ocena: Świetne!
Zaprawdę powiadam Ci, że pierwszy akapit tego komentarza oraz cały poprzedni koment, to niepotrzebny Twój trud, bowiem fragment opublikowanego rozdziału doskonale mi temat rozważań wyjaśnił. Naprawdę czaję, tu nie ma nic zawikłanego. Kwestia terminologii Cię zwiodła : )
Interesowało mnie jedynie, czemu dałam wyraz w zapytaniu interpretującym, ontologia prezentowanej rzeczywistości:

eka napisała:
Bezrozumny akt pierwszotwórczy? PIERWSZE co powstało z Niczego? Wychynęło z niedającej się zdefiniować absolutnej Nicości?


i piszesz, że:

MP642 napisał:
każdy więc byt, który poznajemy, jest tylko zbiorem swoich cech, takich jak kształt, kolor, masa, długość, szerokość etc. Żadna zaś z tych cech nie istnieje realnie sama - jest to tylko abstrakcja. Nie ma bowiem koloru bez kształtu, kształtu bez długości, długości bez masy - takie byty materialne nie występują, lecz każdy byt materialny rzekomo "ma" wszystkie te cechy. Gdy jednak przyjrzymy się bliżej, okaże się, że nie ma ich, tylko nimi jest. Skoro zaś tak, to jest zbiorem abstrakcji, sam więc musi być abstrakcją. Skoro zaś abstrakcją, to pytanie - czyją? W czyim umyśle istnieje? Przecież nie człowieka, gdyż nie tworzymy sobie świata dookoła. I tak dochodzimy do kogoś, kogo zwykliśmy nazywać Bogiem - w którego Umyśle wszystko istnieje. Ten Bóg, jak wynika z dalszej analizy, jest właściwie, można powiedzieć, upodmiotowioną Nicością. Skoro ma bowiem prawdziwie istnieć, musi Być, Być jako Podmiot, niezależny do Swoich cech - bo inaczej sam byłby abstrakcją. I to On oczywiście jest na "początku" (a właściwie JEST poza czasem)


Coś (każdy byt materialny) nie jest podmiotowy, bo 'nie produkuje' swoich cech, lecz nimi jest.
Dwa, jest abstrakcją, bo nawet te cechy nań się składające, jedna bez drugiej, bez trzeciej, bez czwartej... (itd.itd.) nie istnieją. I tu słaby punkt teorii jest. Chyba że inaczej definiujemy pojęcie abstrakcji.
Trzy, istnienie abstrakcji w umyśle Boga - jedynego Podmiotu Sprawczego. Z Nicości, którą jednocześnie jest (kapitalne i zgubne, patrząc pod kątem etycznym, zrównanie Nica z jedyną możliwą podmiotowością) jedynie w swoim umyśle (który z nicości jest) podtrzymuje byty abstrakcyjne, niesamodzielne, czyli wszystkie możliwe stany materialne, w zasadzie będące iluzją materii.

Ja Ci coś powiem, ten Bóg, ta jedynie mająca swoją podmiotowość Istota to Matematyka.

________
I wszystko byłoby okey, ale nie wiem, jak Ty rozumiesz pojęcie Nicości.

PS. dzięki za namiary.
MP642 dnia 12.11.2018 21:23
Matematyka mająca podmiotowość to już nawet dla mnie za dużo :) A tak na serio to raczej jest to fikcja literacka (nie w sensie, że jest nią matematyka oczywiście).

W zasadzie mogę powiedzieć, że odsyłam do wpisów i tyle. Tylko problem jest też troszkę taki, że te wpisy były pisane na przestrzeni dobrych paru lat... I sam już nie wiem, co w nich napisałem :) To znaczy - cały czas wydaje mi się, że piszę to samo tylko innymi słowami. A potem nagle okazuje się, że jednak czegoś brakuje. Albo okazuje się, że pewne kwestie są porozrzucane po różnych wpisach...
Tak naprawdę powinienem siąść i napisać coś w rodzaju książki, objaśniając systematycznie całą Teorię Bytów Zbiorowych, ale nie za bardzo mam na to czas, siłę i ochotę :)

To, że Bóg jest Nicością to tak naprawdę trochę prowokacja i specyficzne ujęcie wniosków płynących z TBZ, żeby ładnie brzmiały. Chodzi tak naprawdę o to, że jest Tym, Który Jest, to znaczy, że Jego Istotą jest samo bycie, to znaczy... brak Istoty. Chodzi o to, że Bóg Jest, nie jest zaś kimś, czymś, nie jest jakiś w samej Swej Istocie (co najwyżej niejako dodatkowo, drugorzędnie). Jeżeli by bowiem miał Istotę, to ta Istota ograniczałaby Jego Wolność, a więc zasadniczy element Podmiotowości. Poza tym, oczywiście, nie może być zbiorem cech, gdyż byłby jedynie abstrakcją. To zatem, że Bóg jest Nicością, należy rozumieć tak, że Bóg jest Żaden, Nijaki, jest czystym Podmiotem, można powiedzieć: czystą Osobą (a może Trzema - relacją TBZ-owskiego rozumienia Boga do Trójcy Świętej też się zajmowałem, aczkolwiek wymaga to chyba jeszcze dopracowania), czystą Wolą, czystą Wolnością.

Co do rozumienia abstrakcji, to na początku teorii, gdy jeszcze nie jest udowodnione, że materia jest abstrakcją, należy ją zdefiniować jako to wszystko, co nie jest materią i zasadniczo podzielić na dwie części: fikcję i abstrakcję sensu stricto. Fikcja no to oczywiście to, co sobie wymyślamy, jakieś słonie w kropki bordo, elfy, smoki, cała literatura etc. Abstrakcja zaś sensu stricto to wszystkie te pojęcia, które pomagają nam zrozumieć materię, wszystkie, można rzec po kantowsku, "kategorie intelektu" czy tam "filtry", wszystko to, co nie jest materią, a jednak nie jest również naszą fikcją. Na przykład cała matematyka to abstrakcja. Co nie znaczy przecież oczywiście, że nie działa w realnym świecie. Ale przecież liczba nie jest materialna, jest tylko pewnym pojęciem.

I teraz - cóż mówi TBZ (czyli Teoria Bytów Zbiorowych) w tzw. aspekcie kwalitatywnym (tzn. dotyczącym jakości, czyli cech)? Otóż nic innego jak to, że byt jest zbiorem tego, co nazywamy "jego" cechami. Wynika to z prostego założenia, że nie ma bytów nijakich, nie ma więc np. jabłka, które "miałoby" swoje cechy, ponieważ nie wiadomo, czym to jabłko miało by być - nikt nigdy nie widział jabłka bez żadnych cech. Skoro tak, to jabłko JEST tymi cechami, zbiorem tych cech. Ponieważ zaś nikt również nie widział pojedynczej cechy, mało tego, nawet wyobrazić sobie pojedynczą cechę nie za bardzo się da, to należy uznać, że jest ona czymś abstrakcyjnym. Skoro zaś byt (materialny) jest tylko zbiorem abstrakcyjnym cech, sam musi być również abstrakcyjny.
eka dnia 13.11.2018 10:17 Ocena: Świetne!
: ) Bardzo naciągane, ale jeżeli kwantyfikatorem jest ten egzystencjalny, tu fikcja literacka, to okey.
Dzięki za wyjaśnienia. Szalenie zajmujące, chylę czoło. I czekam na kolejne Serowe odsłony.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JOLA S.
18/12/2018 21:11
Wspaniała medytacja i pełen miłości hołd złożony bliskiemu.… »
AntoniGrycuk
18/12/2018 21:11
Tak, Jolu, to je dobre. Naprawdę. Nie do końca chyba… »
Arkady
18/12/2018 20:41
Normalna praca w biurze projektowym (nno teraz jest autocad… »
Zola111
18/12/2018 20:37
ajw, nie, nie obrażę się. Przeciwnie. Dziękuję za uwagi i… »
Zola111
18/12/2018 20:33
ajw, dziękuję pięknie :) Pozdrawiam, z. »
BlueRiver
18/12/2018 20:15
Dziękuję bardzo wszystkim za poświecenie swojego cennego… »
Arkady
18/12/2018 20:13
Artur, nie przejmuj się, komentarz są różne. Ja w ty… »
msh
18/12/2018 20:05
Dziękuję wszystkim za przeczytanie i komentarze. Pozdrawiam… »
Berele
18/12/2018 19:00
Bardzo ładny tekst. Z wielką przyjemnością zapełnia się nim… »
Arkady
18/12/2018 18:49
Trochę trudno się czyta ze zrozumieniem, ale zrozumiałem.… »
Arkady
18/12/2018 18:44
Prosto i przejrzyście, też tak zaczynałem, nno może… »
Arkady
18/12/2018 18:40
Dzięki kochani za komentarze i za tak wspaniałe oceny. To… »
AntoniGrycuk
18/12/2018 18:24
Marku, fajnie, że zajrzałeś do mnie kolejny raz. To… »
ajw
18/12/2018 18:08
I takie Twoje wiersze lubię. Piękny :) »
ajw
18/12/2018 18:06
I ja się dołączę do pochwał, bo wiersz ich warty jak nie… »
ShoutBox
  • AntoniGrycuk
  • 18/12/2018 20:37
  • StalowyKruku, już kiedyś pisałem, że przydałaby się edycja tekstów w kolejce. Nie jesteś jedyny.
  • Arkady
  • 18/12/2018 20:01
  • Stalowy, każdy...nieraz sprawdzam parę razy a i tak coś zawalę...powodzenia
  • StalowyKruk
  • 18/12/2018 19:55
  • Znacie to głupie uczucie, kiedy nie zauważycie błędu w tytule tekstu i musicie czekać na jego przyjęcie, żeby to zmienić, czy tylko ja jestem tak nieuważny?
  • allaska
  • 18/12/2018 19:25
  • Rzeczywiście piękny kawałek
  • mike17
  • 18/12/2018 18:39
  • George, dzięki wielkie za ten kawałek : [link]
  • allaska
  • 18/12/2018 14:46
  • Fajnie by było choć istnieje obawa przed mnominowaniem tekstów nie że względu na poziom a na uczucia do.konkretnego Autora
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:weronikajasinsk
Wspierają nas