To nie ja - Darcon
Proza » Inne » To nie ja
A A A
Od autora: Temat z tych gatunkowo cięższych.

Pszczoły. Pokrywały całą podłogę. Czuł, jak rozgniata je pod butami. Były na ścianach, wszędzie. Ich ruch wytwarzał harmonijny dźwięk. Zwiastował coś, czuł to podskórnie.

 

*

 

Naga kobieta siedziała pochylona. Na plecach łatwo było policzyć każdy kręg, wychudzone łopatki wystawały.

Jak skrzydła.

Tkała.

Mówiła coś, melodyjnie, nuciła raczej. Nie potrafił rozróżnić słów ani melodii, choć wiedział, że często ją słyszał.

Głos miała przyjemny i ciepły.

Przesunął się tak, by lepiej widzieć, co tka. Owady zachrzęściły pod nogami. Wzdrygnął się instynktownie. Przemknęła mu myśl, czy oblezą całe pomieszczenie. Czy będą wtedy spadać z sufitu jak krople deszczu? Deszcz. Podniósł wzrok. W suficie widniała wielka dziura, a nad nią ciemne niebo. Krople spadały na kobietę, on stał z boku, osłonięty. Odwróciła lekko głowę, zobaczył strużki wody cieknące po policzku, albo łzy.

Uśmiechnęła się kącikiem ust.

Wróciła do zajęcia, więc powiódł za nią wzrokiem. Ujrzał dłonie tkające, pod nimi dywan pleciony z własnych żył. Kobieta wyciągała je sprawnie z przedramion. Dziwne, ale nie wystraszył się. Spojrzał na utkany dywan o skomplikowanym wzorze, trójwymiarową siatkę, która dalej przekształcała się w przepołowiony kokon.

A w nim leżał plugawiec.

Równie chudy i nagi, trzynastoletni. Z nieadekwatnie wielką głową, czarnymi oczyma bez białek, zupełnie okrągłymi, jak dwa guziki. Zaśliniony, z rozwartą gębą pełną przegniłych zębów. Patrzył gdzieś w górę, chyba.

 

Poczuł złość i bezsilność.

Maszkara wydała niezrozumiały kwik. Kobieta szybko podniosła się, podeszła do plugawca i pogładziła uspokajająco po łysej głowie. Pochyliła się i czule ucałowała. Szeptała coś do ucha. Nie dosłyszał, znowu. Trzynastolatek jęknął.

Z radości, czy z bólu? Nie wiedział, nie rozumiał.

 

– Co robicie?

Dopiero teraz zorientował się, że w pokoju jest ktoś jeszcze. W rogu stała mała dziewczynka, choć ledwo rozpoznał płeć, tak była brudna. Nie tak zwyczajnie, jak dziecko. Brud ją porastał, tworzył skorupę, przedziwny pancerz. W ręku trzymała loda, który rozpuszczał się i kapał na podłogę. Pszczoły spijały każdą odrobinę.

Chciał jej odpowiedzieć, ale wtedy kobieta dostała konwulsji. Nie, to były torsje. Pochyliła się nad kokonem. Potwór rozdziawił pysk na całą szerokość głowy, wył głośno, by po chwili połykać łapczywie wymiociny kobiety.

Mężczyzna zamrugał, powiódł spojrzeniem po pokoju, po nich. Spojrzał na swój nienagannie wyprasowany garnitur, czystą koszulę, lśniące buty.

– Jesteście obrzydliwi.

Plugawiec poderwał głowę, spojrzał na niego. Czarne oczy, teraz wielkości spodków, patrzyły oskarżycielsko. Wyciągnął chudą, przykurczoną dłoń i zawył boleśnie, wskazując go.

 

*

 

Marek zerwał się na łóżku. Dzięki Bogu przebudził się. Ukrył twarz w dłoniach. Koszulka lepiła się do pleców, mokra od potu. Rozejrzał się w panującym półmroku. Miejsce obok było puste. Wstał z trudnością i wyszedł z pokoju. W sąsiednim pomieszczeniu Marta stała oparta o łóżko rehabilitacyjne. Janek leżał z maseczką inhalacyjną na ustach, patrzył gdzieś w górę, nieobecny. Chudziutkie podkurczone dłonie trzymał tuż pod brodą.

– Charczał, musiałam go odessać. – Spojrzała na Marka, zmęczona, choć z błąkającym się po ustach uśmiechem. – Teraz jest już lepiej, zrobię mu jeszcze inhalację, żeby nie miał nawrotu.

Zerknął na fotel, gdzie spała mała dziewczynka zwinięta w kłębek.

– Co tu robi Ptyś?

Marta wzruszyła ramionami, poprawiła odruchowo synowi rurkę tracheostomijną.

– Coś jej się śniło. – Zmarszczyła brwi. – Czemu wstałeś?

Przypomniał sobie sen, coś ścisnęło mu gardło. Spojrzał na Janka, na Martę i córkę. Rozejrzał się po pokoju.

– Marek??

Łzy popłynęły same.

– Marek, co się stało? – Marta podeszła do niego, objęła.

– Ja bardzo was kocham, naprawdę! Nie jestem taki.

– Wiem, nie musisz o tym mówić. – Pogładziła go po włosach. – To się czuje.

Nie słyszał jej.

– Tylko czasem jest tak cholernie ciężko…

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Darcon · dnia 20.11.2018 14:33 · Czytań: 347 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 15
Komentarze
JOLA S. dnia 20.11.2018 17:39
Witaj, Draconie,

nie jestem zagorzałą wielbicielką horrorów, ale od czasu do czasu jak jest dobry... ;) Nie robię tego ukradkiem pomimo, że uważam je za gatunek podrzędny, obliczony na zaspokojenie gustów prymitywnych.
Po przeczytaniu lub obejrzeniu zwykle ubolewam nad niedorozwojem własnego umysłu.
Filmy grozy jako gatunek bardzo wcześnie, już od sześćdziesięciu lat straszy ludzi, odrywając ich myśli od codziennych kłopotów. Materiał literacki już wtedy czekał - tylko brać.

Cóż mogę powiedzieć o Twoim tekście? Uprzedzam, że nie będę lukrować, gdyż to nie w moim stylu.

Do rzeczy:

warsztat masz dobry, budujesz klimat jak należy, stopniowo, ale mimo tego czegoś mi brak. :)
Trochę współczuję autorowi, któremu przypadłoby napisanie scenariusza do filmiku opartego na Twoim tekście. Jest w nim niewiele opisów, a ściśle za mało efektów wzbogacających treść, a jeżeli są to anemiczne. Reasumując tekst jest za krótki, to w zasadzie miniatura.
Sam pomysł może jest niezły, chociaż uważam, że niezbyt oryginalny.
Straszny sen, istny horror, a potem przebudzenie w smutnej rzeczywistości.

Mam u Redaktora przechlapane, no cóż...


Pozdrawiam serdecznie. :) :)
StalowyKruk dnia 20.11.2018 18:01
Dlaczego rozdeptuje pszczoły :mad: ?
Fajne. Pokazuje człowieka, brzydzącego się swoją rodziną. Oczywiście nie chce się do tego przyznać A przynajmniej tak to zrozumiałem. Bohater wydaje się bardzo ludzki.
I szczerze wątpię, czy kwalifikuje się to pod horror, Jolu. To raczej tematyka senna. W horrorach występują zjawiska nadnaturalne, a sny to rzecz naturalna w stu procentach.
Darcon dnia 20.11.2018 19:21
Dziękuję za opinię, Jolu. Podobnie, jak Stalowy Kruk nie pisałem utworu z myślą o horrorze. To raczej surrealistyczna miniatura, tak sam postrzegam tekst. I tak, na film to się nie nadaje, bardziej widziałbym jako zbiór opowiadań z ilustracjami.
Muszę się przyznać, że ostatnio dużo mam takich obrazów w głowie, wrzucę pewnie jeszcze niejedną miniaturę, jak ta. Emocje, uczucia, fantastyka i surrealizm to kluczowe elementy w mojej pisaninie.
Rozdeptuje pszczoły, gdyż są wszędzie, nie sposób przejść, żeby nie nadepnąć. Z tym obrzydzeniem to nie do końca tak, możliwe, że nie wszystko wystarczająco dobrze ukazałem.
Dzięki za poświęcony czas.
dodatek111 dnia 21.11.2018 09:28
Wzruszające i bardzo ciekawe opowiadanie. Znakomicie prowadzisz czytelnika i bawisz się, czy może raczej kontrolujesz jego emocje. W moim odbiorze druga część dominuje nad pierwszą, która jest dla niej tylko tłem. Podstawowym uczuciem z jakim boryka się bohater jest strach. Przed trudnościami, niespełnieniem, bezsilnością. Jedyne, co można by zmienić, to początek drugiej części, który, tak mi się wydaje, zbyt szybko i jednoznacznie wyjaśnia wszystko.
Pozdrawiam:)
Darcon dnia 21.11.2018 11:10
Dzięki, Dodatku. Nie ukrywam, że piszę dla takich czytelników, jak Ty. I nie ze względu na pozytywne opinie, ale interpretację. Nic nie daje mi takiej satysfakcji, jak słowa czytelnika "rozumiem, co chciałeś przekazać". A gdy jeszcze podziela emocje, nie trzeba już nic więcej.

Miałem już spory feedback to tej miniatury, ale nikt nie zaproponował wydłużenia drugiej części. To świetny pomysł, jeden czy dwa dodatkowe akapity trzymające w niepewności wyszłyby tylko na dobre. Tego tekstu nie będę już poprawiał, ale zapamiętam na przyszłość.
Pozdrawiam.
allaska dnia 21.11.2018 16:23
jakby tu napisać, by Autor się za bardzo nie obraził:)
Mało czytam w necie prozy, raczej w ogóle, skupiam się bardziej na wierszach.
jest tu opis snu,a w śnie czy wszystko musi byc odrealnione? nierzeczywiste? tak mi się ten Twój sen, znaczy twego bohatera jawi. Dla mnie to jakaś groteska wyszła. Bo są pszczoły i co? zrozumiałam że bohater nie jest przez nie atakowany reszta bohaterów też, no ciekawe:) skoro miał trzynastolatek czarne oczy, to jak ja mam widzieć jak on patrzył, w tekście narrator wyjaśnia:"patrzył w górę" - sorry, ale może by dopisać: uniósł głowę spoglądając w górę, bo same czarne oczy bez głowy nie pojadą wysoko:) no licz na inteligencję czytelnika. Pszczoły nierealne, oczy nierealne znaczy spojrzenie, śmieszne to wręcz wszystko, no Darcon zdenerwowałeś mnie:)
Czego to ludzie nie wymyślą:)
Czarne oczy patrzyły oskarżycielsko - naprawdę? a jak czarne oczy patrzą tak oskarżycielsko? hę? nie no od czapy:)
druga część to już inna bajka, nie wiem ktoś tu zauważył powiązanie, ja w tym plugawcu dostrzegłam chłopca z rurką, i to plugawiec powinien dawać odchody wychudzonej by pierwsza część się wiązała z drugą, a tu mamy odwrotnie plugawie łyka plwociny, w drugiej części Marta odsysa syna, ona bierze od niego "jaki związek z pierwszą częścią, za słabo to zostało ujęte. Mnie osobiście ten utwór efekciarski mym zdaniem przez gimnazjalistę pisany jakby nie przypadł. na szczęście nie długi. No przepraszam. Wolę być szczera. A teraz mi się dostanie:)

Pozdrawiam
A.
Darcon dnia 21.11.2018 18:22
Nie, nie dostanie. Chociaż zdania typu
allaska napisała:
Mnie osobiście ten utwór efekciarski mym zdaniem przez gimnazjalistę pisany
są dla mnie na granicy opinii o tekście i wycieczek personalnych. Nie miałeś pewnie takiego zamiaru.
Dużo piszesz o oczach, mniej o reszcie. Wszystko w miniaturze ma swoje znaczenie, nic nie jest z kapelusza. I pszczoły i oczy i wymiociny. Nie zrozumiałaś metafor, ale widzi mi się, że raczej nie chciałaś. ;)
Pozdrawiam.
allaska dnia 21.11.2018 18:48
Oj przepraszam, nie pisany przez gimnazjaliste tylko tekst na poziomie gimbazy. A jakaż metafora w oczach czarnych spogladajacych w górę? Może i o strach chodzi. Ale... Dobra, nie podoba mi się, mam prawo:)
Pozdrawiam
Leniwiec2 dnia 22.11.2018 00:55
To może komentarz ode mnie, w trochę mniej napastliwych klimatach.

Podoba mi się fantazja w pierwszej części, nie wiem czy ktoś Ci już o tym wspominał na portalu, ale przy lekturze tego tekstu, tak samo jak i poprzedniego(o twarzach, nie pamiętam tytułu) czuję się jakbym oglądał obrazy Beksińskiego. To takie bardzo mroczne, niepokojące, ale i organiczne zarazem. Bardzo dobre.

Mniej mi się podoba to, że metafora jest trochę zbyt oczywista. Może lepiej gdybyś zostawił w drugiej części tekstu więcej niedopowiedzeń? Albo gdyby sen nie tłumaczył się na rzeczywistość aż tak dosłownie?
Co do warsztatu - wydaje mi się, że jest parę niezręczności, ale to jak u wszystkich ;)
Kilka grubszych rybek:
Cytat:
W ręku trzymała loda, który rozpuszczał się i kapał na podłogę. Pszczoły wchłaniały każdą odrobinę.

Rozumiem scenę, pszczół jest tak dużo, że wyglądają jak żywy ruchomy dywan, ale mogłeś ładniej opowiedzieć co się stało z rozpuszczony lodem. "Wchłaniały" jest trochę nieprecyzyjne, no bo jak, przez skórę? Wchłaniać może dywan pszczół, nie same pszczoły.
Cytat:
Marek zerwał się na łóżku. Dzięki Bogu przebudził się.

Wydaje mi się, że drugie zdanie niepotrzebne, trochę nawet łopatologiczne.
Cytat:
Wstał ciężko i wyszedł z pokoju.

Nie no, nie wstał ciężko, bo ciężko raczej się nie wstaje :) Przynajmniej na moje ucho :D

Zauważyłem, że bardzo mało operujesz kolorem, co jest dość zaskakujące, przy takiej obfitości opisów. Nie wciskaj go na siłę, jeśli tego nie czujesz, ale myślę, że trochę ostrości obrazu, którą taki kolor serwuje, podeszłoby odbiorcy.
Więc ogólne odczucia mieszane - może to moje takie skrzywienie, że nie lubię wprost, a może też jakiś temat do rozważań dla Ciebie. Opisy snu/dziwności za to jak zawsze miodzio. I jak zwykle - to tylko moja opinia
Pozdrawiam
Darcon dnia 22.11.2018 06:09
Dzięki za wizytę i obszerny komentarz, Leniwcu. Uwagi cele, dwie wprowadziłem. Boga zostawiłem, to miała być krótka wzmianka, że bohater może być/jest wierzący. Zapamiętam uwagę o kolorze. Ta miniatura miała być bardziej oczywista w odbiorze, niż Głowy, które musiałeś czytać na innym portalu, tu ich jeszcze nie mam. ;) Drugą część napisałem trochę zbyt skrótowo, ale wydźwięk chciałem jasny.
retro dnia 22.11.2018 15:12 Ocena: Świetne!
Darcon, mroczny klimat opowiadania, utrzymany w konwencji horroru (analogia: pszczoły - „Candyman”). Ale do sedna: sprawnie ukazałeś niemoc radzenia sobie z przeciwnościami losu, z czymś (choroba) co przytłacza, co powoduje, że człowiek odczuwa bezsilność i niemoc. Mężczyzna kocha swoją rodzinę, ale nachodzą go wyrzuty sumienia w postaci koszmarów, powstałe na skutek zderzenia z chorobą syna i tu warto wspomnieć o kolejnym filmie z lat 90-tych, pt. „Olej Lorenza”, w którym rozgrywa się podobny dramat, ale zostaje podjęta walka. W Twoim opowiadaniu to matka jest jedyną walczącą (może nazbyt dosłownie to ukazałeś, poprzez wypruwanie żył) i zgodzę się z przedmówcą, że niedopowiedzenie w drugiej części przysłużyłoby się całości.

Pozdrawiam,
R.
Darcon dnia 22.11.2018 17:00
Dziękuję za wizytę. Widziałem Olej Lorenza, to była imponująca walka. Cieszę się, że mój surrealizm znajduje zadowolonych czytelników.
Marek Adam Grabowski dnia 22.11.2018 17:23
Dobrze udało ci się oddać w pierwsze części trwogę i obrzydzenie;a w drugiej smutek. Jednak nie załapałem logicznego związku między snem, a tym co było potem na jawie.

Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski
Ten_Smiertelny dnia 29.01.2019 12:12 Ocena: Świetne!
Hej Darcon!
Odnoszę wrażenie, że może nie powinienem czytać komentarzy innych ludzi, nim sam coś skomentuję. Z jednej strony bowiem zwracają mi one zawsze uwagę na coś, czego nie dostrzegłem, z drugiej strony – niemal zawsze piekielnie irytują. Jestem zły, gdy ktoś chwali coś co mi się nie podobało i oczywiście zły jestem również, gdy ktoś gani coś, co akurat przypadło mi do gustu. Na szczęście, tym razem ma miejsce ten drugi przypadek…

Bardzo fajne opowiadanie. Bardzo… klimatyczne. Działające na wyobraźnię i wciągające. Komentarze zwróciły, mi między innymi, uwagę na to, że może faktycznie w twoim stylu tzn. – oszczędne, ale ja tego nie czułem. Nie czułem, że jest oszczędne, że mało opisów, albo coś w tym stylu. Przeciwnie – wsiąkłem. Wszystko wydawało się realistyczne, rzeczywiste…

Z komentarzy wnioskuję, że raczej zawiodłem jako czytelnik; nie załapałem metafor, nie zwróciłem więcej uwagi na każdy szczegół i nawet nie bardzo umiałbym to zrobić. Mogę więc jedynie pokazać ci jak ja to odebrałem i odczułem:

Wyznaję: Jestem winny, czytałem zdecydowanie zbyt szybko i pobieżnie.

Praktycznie w ogóle nie zauważyłem pszczół. Dziwi mnie co się ich wszyscy tak czepili. Pszczoły, owady czy inne robactwo, nie miało to dla mnie aż takiego znaczenia. Nie wiem Darcon, jak ty to chciałeś zrobić ze wstępem. Po króciutkim wstępie jest gwiazdka, więc uznałem to za różne obrazy – niepowiązane ze sobą. Jak w filmie: najpierw obrazek o jakimś gościu z pszczołami, a potem przeskok i zupełnie inny obrazek. Pszczoły wystąpiły w tekście tylko dwa razy, na początku i później, więc nie zwróciłem na nie większej baczności. Nie mam pojęcia po co ten wstęp przed gwiazdką, dla mnie opowiadanie zaczynało się dalej.

Nie odczułem też zrazu, że to horror, albo jakiś nierzeczywisty opis, zbyt bardzo przyzwyczajony jestem do przenośni. Tzn. przez dłuższy czas czytania pierwszej części, nie widziałem niczego co uznałbym za nadnaturalne albo nierzeczywiste, w oczach stawały mi jakieś slamsy, bieda. Opisy uznawałem za przenośnię życia w nędzy itd. Nie zauważyłem, że to nierzeczywiste, horrorowe, nienaturalne itd.

Cytat:
Chciał jej odpowiedzieć, ale wtedy kobieta dostała konwulsji. Nie, to były torsje. Pochyliła się nad kokonem. Potwór rozdziawił pysk na całą szerokość głowy, wył głośno, by po chwili połykać łapczywie wymiociny kobiety.

Dopiero w tym momencie obudziłem się i stwierdziłem, że coś jest nie tak. Wtedy pomyślałem,że to może dosłownie jakiś potwór, a tekst jest czymś w rodzaju horroru. Zaraz jednak zaskoczyłeś mnie, bo choć zwroty akcji w stylu: „to sen”, to chwyty poniżej pasa, tutaj absolutnie się tego nie spodziewałem.

Ostatnią część zinterpretowałem w ten sposób, że bohater jest dobrym człowiekiem, który zwyczajnie się boi; bardzo boi się, że porzuci żonę i syna; że przestanie ich kochać; że sobie ich zohydzi. Pomyślałem, że jego sen absolutnie nie przedstawiał prawdy o nim, lecz właśnie jego lęki – czyli nawet pewnie przeciwieństwa. Gdyby bowiem był nieczułym draniem, gotowym od tak porzucić rodzinę, czemu miałby się tego obawiać? Dlaczego miałby być to koszmar, w którym moczy koszulkę potem? Mógł przecież obudzić się z rana, z uśmiechem, po tym jak w śnie rozgniótł obrzydliwego potwora i załatwił sprawę na dobre. A jednak był to dla niego koszmar – co oznaczało, że nie chce takiej wizji rzeczywistości, w której mówi: „Jesteście obrzydliwi.” i w ten sposób widzi całą sytuację.

Ja sny interpretuję trochę tak jak grę komputerową; czasem mamy możliwość wykonania wyborów w śnie, jednak tylko z tych które nam umożliwiono. Jak w grze – nigdy nie mamy zupełnej swobody działania, czasem zaś są cutscenki/filmiki w których jesteśmy jedynie widzami wyreżyserowanych scen, na które nie mamy absolutnie żadnego wpływu. Budząc się zdajemy sobie czasem sprawę, że część snu stanowiły decyzje które, bądź co bądź, podjęliśmy my sami – nie wiedzieliśmy, że to świat nierzeczywisty, więc podjęliśmy takie same decyzje jakie podjęliśmy w życiu mając tak ograniczoną swobodę działania i będąc w takiej właśnie stacji. Czasem zaś tylko oglądamy co się dzieje. Możemy się temu wewnętrznie sprzeciwiać, możemy krzyczeć w duszy, jednak i tak widzimy, że nasza postać robi to czy tamto – jesteśmy jedynie widzami, nie mamy sterów w rękach i nie decydujemy.

Znane i dość banalne jest, że nasze lęki powracają w snach. To czego się obawiamy, do czego nie chcielibyśmy nigdy dopuścić, czasem powraca w nocy byśmy mogli się z tym zmierzyć. A także może uświadomić sobie, że to wizja której naprawdę nie chcemy.

Myślę, że właśnie tak było w tym opowiadaniu. Ten sen w istocie (według mnie) go uniewinnia. Zareagował na tą wizję nie akceptacją, radością i zadowoleniem, lecz wstrząsem, sprzeciwem i protestem; co oznacza, że jego lęki są bezzasadne – w głębi serca nie chce tego, nie jest taki; nie musi się więc obawiać, że taki się stanie. To był dla niego koszmar i to go uniewinnia. Taką bym mu robił psychoanalizę <lol> Polubiłem bohatera, współczuję mu i mam ochotę trzymać za wszystkich kciuki.

Słowem: To nie on, to tylko jego lęk/lęki.

Tak też to zrozumiałem, pewnie źle, ale co tam…
Może mógłbym to jeszcze lepiej przemyśleć i przeanalizować, ale… do licha! podobała mi się taka wizja i nie chcę jej sobie zepsuć. Kończę zatem.
Pozdrawiam wzburzony widząc, że większość moich utworów wylądowała w dolnej półce – arght! redaktorzy, nie cierpię was! – trzymaj się Darcon i oby tak dalej.

Ten Śmiertelny
Darcon dnia 30.01.2019 09:48
Dziękuję za komentarz, to bardzo dobra interpretacja, Śmiertelny. Nie jestem już redaktorem, więc tym razem cieszę się, że ostatnie słowa nie są do mnie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Niczyja
27/05/2019 00:29
Kochani, skroplami, retro i Lilah, Trochę spóźnione, a… »
allaska
26/05/2019 22:52
Moja droga, miło mi że nie zrugalas mnie za komentarz raczej… »
mike17
26/05/2019 20:08
Piękna, delikatna opowieść, choć koniec niewesoły... Wiele… »
al-szamanka
26/05/2019 19:10
Kurcze, Zolu, rozpłakałam się. Taka ze mnie szybka beksa.… »
al-szamanka
26/05/2019 19:02
Niesamowity tytuł i niesamowita atmosfera. Ten wiersz… »
d.urbanska
26/05/2019 12:00
Piękne, chwyta za serce. Podważam niniejszym werdykt jury :) »
Vanillivi
26/05/2019 05:12
W zasadzie nie wiem, co napisać, mam wrażenie, że wszystko… »
Vanillivi
26/05/2019 04:35
Allasko, absolutnie się nie gniewam, wręcz przeciwnie -… »
Zola111
26/05/2019 02:06
Abi, serdecznie dziękuję. Przyznam, że najmocniej… »
Matwiej
25/05/2019 22:58
Dzięki za komentarz. Utwór w swoim zamierzeniu miał być… »
ajw
25/05/2019 22:12
Urocze opowiadanko z nutą czegoś niedotykalnego. Cieszę się,… »
al-szamanka
25/05/2019 20:52
Fajne, magiczne opowiadanko. Czytałam z przyjemnością,… »
Kazjuno
25/05/2019 19:48
Zacznę od końca. Dokonałem tak mało dżentelmeńskiego wyboru… »
AntoniGrycuk
25/05/2019 18:30
No tak. jak zwykle nazpisane świetnie. I tym razem prawie z… »
al-szamanka
25/05/2019 17:08
Gdybym wyczuła moim siódmym zmysłem, że napisałeś TAKI… »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 25/05/2019 23:35
  • zwróciłem uwagę nastolatce że przeklina porównując jej język do dawnych pijaczkowych zawołań pod sklepem. Odpowiedź mnie rozbroiła. --uznałą że się czepiam. Ewolucja "nie masz prawa mnie oceniać.
  • Hubert Z
  • 25/05/2019 21:05
  • SMAR SW- “Punk’s not dead”
  • MitomanGej
  • 25/05/2019 18:18
  • [link] największy zespół w historii polskiej muzyki antykomercyjnej
  • mike17
  • 22/05/2019 15:36
  • Tych z Was, którzy jeszcze nie poznali wyników MUZO WEN 7, zapraszam tutaj : [link]
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:pmarcin3744
Wspierają nas