Uwięziony w Serze - rozdział XXIX - MP642
Proza » Inne » Uwięziony w Serze - rozdział XXIX
A A A

Czy Ser można zaplanować? Mam teraz na przykład taki plan ogólny na Ser, który ma nastąpić, ale nie wiem czy mi się uda, bo nie leży w Sera naturze dać się kształtować tak, aby Serem pozostał zawczasu, to jest w sensie takim, że gdy treść serowa zbyt długo w innym miejscu poleży, posiedzi, postoi, pokuca miast zaraz w Uwięzionym w Serze być Uwięziona w Serze, to gnije tak jakoby i potem już nie ma tegoż smaku Serów pysznych znad zatoki prawej, lewej i środkowej i w ogóle jeszcze jakiejś, lecz jedynie z zatoki zatkanej, zasmarkanej, zalanej katarem jakoby, choć może zaś bez przesady. Więc czy plan się uda? Czy warto próbować teraz plan ten ówciż realizowaćiż, czyżyż tyż myże, to znaczy może jednakowoż odczykać...Wprawdzie każdy plan na Ser jest dobry, a najlepszy jest twój, Autorze drogi, jak mówi jeden taki do znudzenia w reklamie banku, co się nazywa tak, jak Che Rand, a właściwie jego końcówka, tego rozdygotanego Che Randa, czy Che Randu. W każdym mądź razie nie wiem co mam teraz z tym fantem, który na loterii wygrałem, choć mnie nie ma, to jest chciałem napisać: fantem, którym Ser czy też Los czy też Kto tam jeszcze mnie obdarzył, to znaczy rzucił Ja moje czy też mego Ja złudzenie w taką część moją i tak to wszystko poukładał, że mi się wydaje, iż sobie plan na Ser obmyśliłem i nie wiem co z nim zrobić, to znaczy znowu: nie ja nie wiem, lecz mi się zdaje, ale nie mi tylko części mojej nie-mojej, taka, która na mnie się składa, a się akurat mi-nie-mi wydaje, że jest mną...Ach, z Sera tego wyzwalanie! Ser języka mego, który każe ciągle twierdzić, że ja! Że mój, moja, moje, że podmiot jakiś jest! I nie da się, nie da się o sobie pisać, mówić, śpiewać zewnętrznie, bez jakiegoś zawsze zaznaczenia, że to jakieś ja niby, choć żadnego ja tak naprawdę nie ma...Trud, trud, lecz błogosławiony, bo z jego twórczej mocy powstanie...co właściwie? Jakieś gu-zero? G***0! Żaden but chyba nie powstanie z bredzenia i potu intelektualnego jakichś części spośród części wśród części, Ser, z wyróżnieniem, choć nie ma pojęcia po co tu przyszedł...No właśnie, przyjacielu, po coś przyszedł? Po coś zasiadł przed tym tekstem, przed generałem maczkiem oblanym potem umysłu Twego, który wcale nie Twój, zatopionego w pocie myśli Twojej, w ślinie uczuć Twych, przeżyć Twych i o zgrozo w czym jeszcze innym całego Ciebie! Płyny ustrojowe ustrój tworzą Serowy nad maczkiem generałem, zalewając go całkiem, lecz i on zalewa Otchłań i Próżnię stron białawych, wordawych, komputerawych, pustych jak ocean, lecz pełnych tylko bieli; oto wyspa biała niezapisanego, wolnego od potu i innych płynów ustrojowych pseudo-papieru elektroniczno-lordowsko-łordowskiego pośród morza niebieskiego fal elektroniczno-lordowskich, a z tyłu, za nią długi ogon się ciągnie, most jak gdyby z maczka generała zbudowany, mak zasiany na morzu, choć nie krwi, a właśnie lordowsko-łordowskim morzu złudzeń i wydawań ekranu srebrnego, bitów nie-bytów sztucznych i animowanych...Siała baba mak! Leczem nie baba, leczem chłop, leczem tylko leczem! Leczo leczem mak zasiało, choć jak do końca nie wiedziało i nawet jak nie wiedział jak, a to było tak. Albo nie, to zależy jaki rabin oczywiście, zgodnie z czwartym aksjomatem akapu, co to tak nazwali dziwni jacyś ludzie nikt nie wie po co ani dlaczego, to znaczy ktoś zapewne wie, ale ja nie. Albo tak, to zależy...Albo zastoi. To zależy jak się zastoi, jak się tak zastanie to będzie zastane, to jest będzie czymś, co jak kałuża niewysychająca w dziejów Słońcu stoi na znak i drogowskaz ludom wędrownym, a w niej much pełno i muszek trupów na znak i ostrzeżenie, że na dróg rozstaju we brzozowym gaju nie ma dobrej drogi, ni to w lewo, ani w prawo, ani na wprost, ani zawrócić nie wypada, lecz właśnie w tą kałużę zastaną, pełną trupów owadzich wejść nam trzeba, bracia, w to zastane g***0, choćby g***0em było nawet śmierdzącym wyjelce, choćby się zdawało, że tam nic...Lecz to lustro świata tego! Lecz to nieba lustro, co już jednak nie odbija nieba, bo zbyt dużo trupów owadzich, więc się stało ziemi zwierciadłem, a nie błękitnego nieba, oprócz którego nic nie potrzeba tylko jakiemuś post-rusowskiemu pse-udo-artyście! Więc dalejże, wejdźmy w tą ową kałużę zastaną, brudną i śmierdzącą, a przejdźmy przez nią do świata lepszego, po drugiej stronie lustra świata tego, do świata innego, gdzie nie za króliczkiem się goni białym ni szarym, lecz za Lwem na Wilku się pędzi, na Rumaku Wilczym, czystej krwi Pegazie nadzwyczajnym! Przez much, muszek, pająków i komarów trupy, choćby i śmierdzące były, do świata tego innego się przedrzyjmy! Dalejże, choć kałuża stroma i śliska, to jest, chciałem napisać, śmierdząca i brudna, wstręt i słabość bronią wchodu, czy tam wschodu czy tam czego tam jeszcze...Wstręt niech się wstrętem odciska? Może wtrętem? A może skrętem? Ale nie, nie, bo skręty niezdrowe przecież są bardzo, jako tak i dopalacze, jak Minister Zdrowia mówi gimnazjalistom, którzy na to odpowiadają tak, a inni nie, jak to rabini. W każdym razie również jeśli chodzi o skręt w lewo czy w prawo, to, jak pisałem, też nie na tym skrzyżowaniu, rozstaju i rozdrożu, bo tu w sam środek kałuży środkowej wleźć! I co dalej, i co dalej? Plan realizować? Nie wiem czy dzisiaj, teraz bredzą mi za uszami propagandziści, a w ogóle trzeba kolację zjeść i wyspać się w końcu do jasnej kolery czy tam kolendry czy innego szczawiu albo mirabelek przy TOR-ach furgalskich rosnących! Czy się uda? Uda, o, fe! O, fe, OFE, hehehehe. Już nic. Naprawdę. Nic nie pomoże tej książce. Nikt nigdy nic. Koniec. Pisz smutno, teraz. Przestaw zwrotnicę swego bredzenia na egzystencjalne blebleble, na trwogę, twarogę, drżenie i bredzenie. Wyznania dziwaka co się na psychopatę chce lansować. Nie, nic nie mów już. Wystarczy. Dość się usprawiedliwiałeś logiczką swoją od nieskończonej liczby boleści. Teraz nadszedł czas, by iść w las. W ciemny las straszliwego Wilka Wyjącego W Nocy O Północy, Gdy Gałązka Każda Pod Nogą Zwiędła Szeleszcze, Aż Tu Nagle...Nagle...Nic. Koniec. Wystarczy. Zostaw, nie warto. Porzuć, wyjdź stąd. Muszę wyjść, natychmiast wyjść i nie raz. Albo raz a dobrze. Wyjść stąd i do widzenia, którego nie będzie. Zostawić ten Ser...Ale na rzecz czego? Wszystko rzucić? Rzucić rzucanie wszystkiego? Nie, nic, nie wiem. Już lepiej pisz plan. Zapełniaj kartki elektroniczno-lordowskie licząc, że ktoś to kiedyś przeczyta, że ktoś o tym napisze, że się ktoś tym zachwyci, że ktoś to skrytykuje i zmiażdży, że ktoś to wyśmieje, że ktoś coś z tym, cokolwiek...Zapełniaj dla siebie, czas marnuj, a w sumie co byś nie zrobił, to i tak zmarnujesz. Wszystko dziadostwo, nawet takie gadanie, że wszystko to dziadostwo. Zaś propaganda antyrosyjska, ło matko. Zatkaj uszy, dzieciąteczko, nie słuchaj tych bredzeń, nie słuchaj tej mowy nienawiści i fobii amerykańskich paluchów, jak to nazwał niemały, a maluczki człowieczyna z Kwiczyna. A teraz pisz. Nie. Pisz. Nie! Pisz! Zacznij w końcu! Zacznij! Jak zacząć? Wiem, zawsze masz problem. Boisz się. Najlepiej trwać. O właśnie, to miałeś pisać, że najlepiej trwać. Bo prawdą jest, że największym nieszczęściem w życiu człowieka na tym świecie jest zmiana, a może raczej zaskoczenie. Zaskoczenie zaś jest źródłem wszystkich uczuć i stanów emocjonalnych, od radości przez smutek do lęku panicznego, który jest królem świata tego. Niepokój, oczekiwanie. Zaskoczenie, które wyrywa ze Schematu, z Rytu, z Monotonii, które każe wyjść z siebie i zaangażować się w Zewnątrz, które dotąd było ujarzmione i zorganizowane przez Schemat. Tak, bo temu służy każda Organizacja, każdy Porządek, każdy Schemat, Ryt, Obrzęd, wszystko to, co stałe, a przez to znane, każda Sekwencja wydarzeń służy temu, aby w jak największym stopniu kontrolować przyszłość, aby ją znać, aby wiedzieć, co się stanie, bo zawsze dzieje się to samo. O jakże wspaniale znać przyszłość! Ta wiedza daje Władzę, nawet wtedy, gdy nie ma się wpływu na tą przyszłość, która ma nastąpić, bo przecież do wszystkiego się można przyzwyczaić....Ale żeby wiedzieć! Żeby kontrolować! Żeby ujarzmić, opanować, żeby Władzę mieć! Temu służą wszystkie Schematy, Ryty i Obrzędy i to się kryje za nimi: to odwieczne pragnienie Władzy i Kontroli. Lepiej nawet ciężko pracować w kopalni całe dnie, ale wiedzieć, co się stanie, ale stale i schematycznie, niż pozostawać w niepewności. Niepewność jest zaiste największym nieszczęściem człowieka na tym świecie, którego niestety nigdy nie da się całkiem wyeliminować. Można jedynie ograniczać ją przez Schematy, Ryty, Obrzędy, Prawa, ale ona zawsze jednak pozostanie. Niepewność. Nie wiem, więc się boję. Nie wiem, tylko mi się wydaje że wiem, że nagle coś z szafy nie wyskoczy. Nie wiem nic i stąd się bierze to nieznośnie rozedrganie, Niepewność straszliwa, ciągłe Napięcie i Rozedrganie. Więc dąży człowiek do Stanu, do Statusu. Najlepsza rzecz na świecie: siedzieć. Po prostu siedzieć, odciąć się od świata na Zewnątrz, niech Wewnątrz się we mnie przelewa, niechaj myślę tylko, myślę i nic więcej. Nie działać. Nie mówić. Nie ruszać się. Nie widzieć. Nie słyszeć. Nie oddychać. Nie trawić. Nirwana pewna taka, Stan Idealny, gdy wszystko Stoi. Albo nawet obserwować, ale niezobowiązująco. Ot, pij piwo i obserwuj gości na tej wielkiej Imprezie Świata, co to ciągle to na dół, to do góry w nieustannym Tańcu Niepewności, Tańcu Zaskoczenia i Rozedrgania, Szalonym Pląsie bez Norm, Zasad i Rytów...Zrozumcież: jedynie uporządkowanie Zewnątrz pozwala na rozwój Wewnątrz. Na Zewnątrz działam nie myśląc, mogę myśleć Wewnątrz. Mogę przeżywać wewnętrznie to i owo, mogę sobie z samym sobą rozmawiać na cztery głosy, albo i więcej, mogę sobie co chcę w Środku robić, Idee tworzyć, Przemyśliwać, Wielkie Konstrukcje Logiczne tworzyć...Oczywiście sam żem Zewnątrz, od Zewnątrz pochodzę i Zewnątrz tak naprawdę przemyśliwuję czy tam jak to się odmienia, ale nie o takie Zewnątrz chodzi. Chodzi o to, żeby pewne czynności sobie zeschemacić, żeby móc się poświęcić Sprawom Ważniejszym. Przecież na tośmy na tym Padole! A nie taki skrajny jakiś praktycyzm, takie skupienie się tylko na tym, co praktyczne i codziennie, takie wymyślanie dyjet zbilansowanych, a jedz rybki, a owocki, a warzywka, a to, a śmo, a kup sobie Jabłuszko Pełne Snu, a spaceruj, a Zdrowie, Zdrowie, Zdrowie Najważniejsze! W zdrowym ciele zdrowe ciele, to jest, oczywiście Duch! Wprawdzie nie wiadomo gdzie widać tego Ducha w takim cielaku, gdzie ten Umysł, gdzie Przemyślenia, gdzie cokolwiek co by było Teorią dla Teorii, Wiedzą dla Wiedzy i w ogóle w oderwaniu od codzienności, no ale oczywiście – Duch! Zdrowy Duch w dodatku, choć nie widziałem nigdy chorego. Wszystko zdrowe, zdrowe, zdrowe! A olać to zdrowie! A olać to ciało moje, więzienie moje, Ja-Duch! A rzucić tam ochłap ciału, żeby cicho siedziało, skopać je jak psa złego gdy szczeka za dużo i gryźć próbuje, ciało ma Duchowi służyć, ma Umysłowi być poddane, Rozumowi być podporządkowane! Ciało to tylko narzędzie, które jako-tako trzeba utrzymywać w stanie sprawności, ale tak tylko – w ramach tych, co je Schemat wyznacza! Śniadanie, obiad, kolacja. Schemat. Ciągle to samo, o błogosławiono Monotonio! Po co zmieniać cokolwiek? Niby dlaczego, skoro dotąd tak było i dobrze było, a w każdym razie jakoś się żyło? Dlaczego teraz, a nie za 5 minut? Dlaczego mam sobie, ot tak, ni z gruszki ni z pietruszki jabłko kupić? A bo ja to codziennie jabłko kupuję? No już widzę kurde jak myślę o tym, żeby jabłko sobie kupić i żywić się zdrowo! Ja nie myślę o takich rzeczach, zrozumcież. Schemat mam i proszę łaskawie mnie z niego nie wyrywać, a aż pod chmury urosnę z Teorii mojej! Coś trzeba doskonalić bardziej – albo ciało albo Duszę, albo Umysł, Rozum czy co tam jeszcze. Życie nie jest dla życia samego, aby jak najdłużej tylko sobie pożyć, żeby dożyć. To jest narzędzie. Dzieło życia mego gdzie indziej się zawiera, a wszystko inne i wszyscy inni to narzędzia jedynie do realizacji Dzieła. Lecz nawet nad Dzieło moje Cel wyrasta, do którego zmierzam, skacząc po palach nad morzem wzburzonym, po drabinie się wspinając, której szczeblem ludzie, przedmioty i zdarzenia, aż wreszcie i ciało moje i życie moje i wszystko moje-niemoje, wszystko to są tylko szczeble, po których depczę, które depczę, aby dotrzeć do Celu, aby dojść do Kresu drogi mojej, gdzie wieczny już Status osiągnę, bez zmian żadnych ni niepewności, bez rozedrgania, bez zaskoczenia, bez uczuć żadnych ni stanów emocjonalnych, bez Lęku panicznego, bez Trwogi i Drżenia ciągłego, bez ciągłego Ryzyka...Ach, Stan wieczny, Status! Wieczne Trwanie, Obserwowanie, Myślenie, Napajanie się Mądrością, która na początku była, jest i będzie, napajanie się Słowem Przedwiecznym, Logiką Ponad Czasem Zawieszoną...Samym Istnieniem czystym, i Prawdą jedyną, i Dobrem jedynym, i Pięknem jedynym! Pięknem dobrym i prawdziwym, pięknem Umysłu, który wszystko wymyślił, Pięknem Umysłu Autora tej Powieści, której jestem bohaterem, ja – marny abstrakt Pisarza, ot, twór fantazji Jego Umysłu Płodnego Nad Wyraz, ot, ja – wymyślony...Ja, który sobą nie jestem, podmiotowości swej nie mam tak naprawdę, ja – Leczo wieczne, wieczna Mieszanina i Zbiór...Ale żeby Ruchu nie było! Ach, żeby tak zmiany nie było! To by było! A może będzie...Może będzie...Pożyjemy, zobaczymy, a raczej jak już żyć nie będziemy. W każdym razie miło było, idę rzucić ochłap wieczorny memu cielsku świńskiemu, co ino mi wierci dziurę w brzuchu o materię, co zbiorem jest przymiotów swych, ach, co za bezsens. Dobra, idę. Naprawdę, idę. Wiem, nie chcecie, ale co ja mogę zrobić. Tylko wstać i iść.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MP642 · dnia 22.11.2018 06:11 · Czytań: 95 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 3
Komentarze
Darcon dnia 22.11.2018 06:16
Jest kilka fajnych przemyśleń, podoba mi się ten fragment:
Cytat:
Lecz to nieba lu­stro, co już jed­nak nie od­bi­ja nieba, bo zbyt dużo tru­pów owa­dzich, więc się stało ziemi zwier­cia­dłem, a nie błę­kit­ne­go nieba, oprócz któ­re­go nic nie po­trze­ba tylko ja­kie­muś post-ru­sow­skie­mu pse-udo-ar­ty­ście!

ale serowy ser już mniej, tak samo jak trudno przełknąć mi stromą kałużę i napastliwy ton, który przewija się czasem.
Pozdrawiam.
eka dnia 22.11.2018 20:03 Ocena: Świetne!
Cytat:
Ser ję­zy­ka mego, który każe cią­gle twier­dzić, że ja! Że mój, moja, moje, że pod­miot jakiś jest! I nie da się, nie da się o sobie pisać, mówić, śpie­wać ze­wnętrz­nie, bez ja­kie­goś za­wsze za­zna­cze­nia, że to ja­kieś ja niby, choć żad­ne­go ja tak na­praw­dę nie ma...


W zasadzie tzw. generator wierszy też różne teksty wypluwa, nie mając wszak podmiotowości, może to jakiś argument? : )

I można wybrać na tej pisarskiej ścieżce. Tekst jak lustro przechadzające się po gościńcu, a fe, kałuża pełna trupków.
Przejść przez zwierciadło w egzystencjalne bleble?
Też nie, ale:
Cytat:
Rzu­cić rzu­ca­nie wszyst­kie­go? Nie, nic, nie wiem. Już le­piej pisz plan. Za­peł­niaj kart­ki elek­tro­nicz­no-lor­dow­skie li­cząc, że ktoś to kie­dyś prze­czy­ta, że ktoś o tym na­pi­sze, że się ktoś tym za­chwy­ci, że ktoś to skry­ty­ku­je i zmiaż­dży, że ktoś to wy­śmie­je, że ktoś coś z tym, co­kol­wiek...​Zapełniaj dla sie­bie, czas mar­nuj, a w sumie co byś nie zro­bił, to i tak zmar­nu­jesz.


Się zachwycam, serio : )
Urocze wtręty językowe, autoironia, dystans do swej profesji... kapelusze z głów!

A dalej pod lupą wesołego tchórza - niepewnofobiość.
Może pojedyncza cela z dziennym rytuałem niezmiennym? E, też nie. A jak katar dopadnie albo sraczka, a papiru oddziałowy nie dostarczy? Co za życie nam dano, zero spokoju świętego. : )
Ale nuda jeszcze gorsza. Piekło bez tortur - to świadomość uwięziona w sekundzie na wieczność - moim skromnym zdaniem oczywiście.

Dalej dualizm egzystencji, nędza pragnień ciała, wiadomo : )
Świetny rozdział.
***
Lubisz twórczość Lema?
MP642 dnia 23.11.2018 11:15
Właściwie mało Lema czytałem, może by wypadało kiedyś nadrobić, ale tyle jest jeszcze innych rzeczy do czytania i nie tylko...
Czytałem chyba tylko "Dzienniki gwiazdowe" i też nie wiem, czy przypadkiem nie w jakiejś skróconej wersji.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
12/12/2018 00:40
Niczyjko, jesteś wielka, Dziękuje pięknie. Niemniej -… »
Niczyja
11/12/2018 22:59
Zolu, Już sobie poradziłam. Właśnie w tej chwili tekst… »
MarcinD
11/12/2018 21:35
Spoko. Jestem tutaj "trochę" dłużej od Ciebie… »
AntoniGrycuk
11/12/2018 21:04
Skoro przeczytałem, to trzeba zostawić komentarz. No to… »
BlueRiver
11/12/2018 18:45
Nie wiem co mam napisać... Zatkało mnie. Dziękuję :) »
jackass1408
11/12/2018 17:47
Darcon: Metaforyzm narracji nie był zamierzony. Chciałem po… »
mike17
11/12/2018 15:37
Artur, rozpoznałbym Twój styl na końcu świata :) Bo? Bo… »
mike17
11/12/2018 15:21
BlueRiver, zaskoczyłaś mnie na plus i to wielki :) Ten… »
mike17
11/12/2018 14:39
Slavku, piszesz rzadko, ale zawsze bardzo dobrze. Jak dziś,… »
mike17
11/12/2018 13:51
Choć można było dać mocniejszą, bardziej wyrazistą pointą, i… »
Hubert Z
11/12/2018 12:25
Arkady, poruszający, niesamowity wiersz. Trafia we… »
pociengiel
11/12/2018 09:17
Dzięki. Z tą zagwozdką to jak z pierwszymi podrywami.… »
allaska
11/12/2018 08:15
Nie będę pokutował jakbyś była... - tu mam zagwozdkę dziwnie… »
MP642
10/12/2018 19:39
Jak to bez przesady, skoro cały "Uwięziony" jest… »
AntoniGrycuk
10/12/2018 19:29
Tak. Ta część brzmi jak początek książki. I teraz powinny… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 12/12/2018 00:46
  • Jolu S. Niczyjko, sprawdzacie się na medal. Dzięki i oczekiwania na twórczość do nowej edycji Wirtajek.
  • Esy Floresy
  • 11/12/2018 23:33
  • Wirtajkowicze dzisiaj szaleją, widzę. Cieszy to, nawet bardzo :)
  • JOLA S.
  • 11/12/2018 23:11
  • Zolu, jest ok. Dobranoc:)
  • Zola111
  • 09/12/2018 23:46
  • A możecie zagłosować na wiersze Zaśrodkownia#29!
  • BlueRiver
  • 09/12/2018 15:33
  • Esy Floresy - jestem ZA ;)
  • Esy Floresy
  • 09/12/2018 15:21
  • Jest niedziela, relaks, Ludziki ;)
Ostatnio widziani
Gości online:9
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas