Loki-Rozdział 2 - krajew34
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Loki-Rozdział 2
A A A

     Atmosfera w klasie stała się ciężka, wszyscy już wiedzieli o ciężkim stanie księżniczki, Lokiego jednak nie wiele to obchodziło, bez śladu zmieszania, czy zawstydzenia normalnie uczęszczał na lekcję. Nie przysporzyło mu to sympatii, a następnego dnia na jego ławce pojawiły się zapisane magicznymi runami obelgi: Umrzyj!! Zdechnij! Nikt cię tu nie chce!! Damski bokser! Z pożałowaniem popatrzył i odsunął krzesło, zanim na nie usiadł, naprawił je błyskawicznie swoją maną. Jakiś żartowniś uznał, że uszkodzenie go, będzie śmieszne. Nie udało się, ku rozczarowaniu wszystkich obecnych.
Do sali dziarskim krokiem wmaszerował uśmiechnięty Thor, nie zważając na wzrok innych, podszedł do brata:
– Witam cię szanowny bracie. Co takiego gnębi mojego ukochanego krewnego?
– Nic, co powinno cię interesować... – Skupił w swojej dłoni energie i jednym ruchem zmazał obraźliwe słowa, zanim jego brat zdążył coś przeczytać.
– Taki piękny poranek, a ty naburmuszony jak zwykle. No nic, wracam do ławki, zaraz powinna przyjść pani profesor – Nie czekając na odpowiedź, wrócił na swoje szkolne miejsce. Niemal natychmiast zabrzmiał dzwonek i zaczęła się lekcja. Znowu zirytował go Thor, myślał:
– Dlaczego ten idiota musi do wszystkiego się wtrącać? Czy nie ma własnych spraw? Niech czeluści Helheimu pochłonął tego durnia...
Loki czuł, jak od jego pleców odbijały się oblepione śliną kulki papieru, niesione magią wiatru. Miał dość, normalnie zamieniłby tych nędzników w jakieś nędzne gryzonie, jednak spowodowałoby to gniew Odyna. Jak ten stary dziadyga się złości, to nic dobrego dla jego przybranego syna nie będzie. Podniósł rękę do góry. Pani profesor przerwała tłumaczenie o przepływie many i spytała:
– O co chodzi?
– Chciałbym pójść zażyć świeżego powietrza... Klimat tutaj znacznie różni się od mojego ojczystego, dlatego odczuwam, co jakiś czas dyskomfort. Użyłbym kryształów negujących, ale nowy zapas przyjdzie asgardzką pocztą za dwa dni... Nie potrzeba mi opieki lekarskiej, wystarczy parę minut poza budynkiem.
– Ależ oczywiście, zdrowie ponad wszystko. Idź, tylko nie opuszczaj terenu szkoły – Wstał i po kilku minutach, siedział już na ławce na dziedzińcu. Nic mu nie było, ale tylko dzięki drobnemu fortelowi zyskał możliwość odpoczynku od tych durnych, marnych istot. W końcu nie bez przyczyny był bogiem psot i kłamstw. Rozkoszując się promieniami słońca, położył się, układając ręce pod głową, jedyny plus życia na ziemi, w Asgardzie ciągłe uderzanie metal o metal, może doprowadzić do szewskiej pasji, tu za to można znaleźć miejsca, gdzie nie ma ani jednej żywej istoty. Zamknął oczy, jednak nagle coś zasłoniło ciepłe światło. Po otwarciu powiek, nad nim stała czwórka elfów. Wrócił do poprzedniej czynności i ze spokojem spytał:
– Czego chcecie? Nie widzicie, że przeszkadzacie mi w oddychaniu świeżym powietrzem?
– Zaraz nie będziesz musiał w ogóle oddychać... – W stronę leżącego skierowało się ostrze miecza, które trafiło jedynie w pustkę, uderzając z głośnym trzaskiem w drewno. Napastnicy ze zdumieniem stwierdzili, że ich cel znajduję się po drugiej stronie.
Loki zacisnął dłoń na złotej lasce i rzekł:
– Wiecie, że podnoszenie ręki na mnie, nie kończy się dobrze?
– Zemsta na tobie dopełni się... Skrzywdziłeś naszą panienkę, teraz drogo za to zapłacisz... – Cała czwórka wyjęła i napięła łuki, zakładając na cięciwę specjalne strzały, naładowane energią powietrza, naprzeciw nich, Asgardczyk był gotowy na obronę, wykorzystując promienie słoneczne, jako broń. Gdy wydawało się, że już za niedługo sytuacja się wyjaśni, zabrzmiał ostry damski krzyk:
– Stać! – Ku nim kuśtykała na dwóch kulach, ubrana w zielony strój, spod którego wystawały bandaże Layla. Jej ziomkowie natychmiast upadli na jedno kolano i z ręką na sercu pokłonili się niej. Jeden z nich przemówił:
– Rad jestem moja pani, że widzę cię w zdrowiu i że nie trawią cię boleści, uniemożliwiające powstanie z łóżka.
– Co wy wyrabiacie?
– Chcieliśmy zadośćuczynić panienki krzywdę, sprowadzając słuszny osąd na sprawcę.
– Macie szczęście, że tylko ja was widziałam. Kto wie, co by było, gdyby nie moja interwencja. A teraz uciekajcie, chce z nim porozmawiać...
– Ależ panien... – zaczęli mówić, pełni zdumienia.
– Zmykać mi, ale już! Nic mi nie będzie, chyba że mam powiedzieć mojemu ojcu o waszym nie posłuszeństwie wobec zasad między nami a innymi rasami.– Z wahaniem opuścili stanowiska i wrócili do szkoły. Ranna elfka usiadła na ławce osłabiona po żywiołowym wystąpieniu, zwróciła się do Lokiego, który w międzyczasie rozproszył swoje zaklęcie:
– Musimy pogadać...
– Też chcesz zemsty?
– Nie gadaj głupstw, każdemu należy się lekcja pokory, szczególnie dla takiej osoby jak ja. Wszyscy mi od urodzenia usługują, w końcu pierwsza księżniczka zrodzona z ciała, a nie z probówki, nawet nie wiem, kiedy uznałam się za lepszą od innych. Zresztą, gdybyś chciał mnie zabić, nie atakowałbyś tak byle jak. Prawda?
– Wiec nie jesteś taka głupia... To prawda, że tamten atak miał cię tylko unieszkodliwić, a czy przeżyłabyś, czy umarła, to nie była moja sprawa. – odparł, siadając obok.
– Nie jesteś zwykłą istotą, nikt na tym świecie, nie włada więcej niż dwoma żywiołami.
– Nie ważne, ciesz się, że przeżyłaś. Następnym razem, nie wchodź mi w drogę. Twoi ludzie mieli szczęście, gdyby nie ty, ich trupy leżałyby na tej trawie. – Machnął ręką i odszedł. Niezagojone w pełni rany zmusiły ją do porzucenia próby, zatrzymania go na miejscu. Ciekawił ją ten chłopak, pełny gniewu i niechęci do wszystkiego, który nie powstrzymywał się przy zaatakowaniu jej. Ktoś, kto za nic ma pozycję grup społecznych, jest albo głupi, albo niesamowicie potężny. Kusi ją, by zobaczyć, którym z wariantów on jest. Usłyszała wołanie:
– Panienko Laylo! Panienko Laylo! – Od strony jej akademika, biegli dwoje królewskich medyków. Dobiegli do ławki i głośno dysząc, kobieta rzekła:
– Razem z Eolem szukaliśmy panienkę po całym tym terenie... Nie możesz tak znikać, jesteś jeszcze słaba.
– Spacer nikomu jeszcze nie zaszkodził.
– Czas jednak wracać, pora zmienić opatrunki i zażyć leki. Wiem, że panienka jest stale w ruchu i nie lubi tego czasu bezczynności, ale to niezbędne do pełnego wyzdrowienia.
– Dobra, dobra wracam z wami. I tak mam już niezły plan na tego gagatka... – Medycy nie wiedzieli, o co mogło córce ich władcy chodzić, skupili się jednak na podopiecznej, którą odtransportowali do jej pokoju.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
krajew34 · dnia 22.11.2018 16:29 · Czytań: 85 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiktor Mazurkiewicz
22/07/2019 15:17
22227 Bardzo dziękuję, również za sugestię, ale wolę… »
JOLA S.
22/07/2019 13:55
Antoni, widzę, że dzięki łatwości tworzenia mógłbyś… »
Marek Adam Grabowski
22/07/2019 13:31
Całkiem ciekawe. Sorry, że taki krótki komentarz, ale mam… »
xolowr
22/07/2019 01:06
Do wielkich liter jestem przywiązana tak samo jak do małych… »
domofon
21/07/2019 23:34
Dzięki za wnikliwe potraktowanie tekstu. Temat znam niejako… »
JOLA S.
21/07/2019 19:44
Kocanko, ogólnie tekst mi się podoba, chociaż nie… »
Leopold Mysz
21/07/2019 19:40
Wow. Właśnie mi uświadomiłeś, że gość od lobotomii dostał… »
JOLA S.
21/07/2019 19:12
Kazjuno, przepięknie jest czytać Twój komentarz. Daje… »
22227
21/07/2019 17:20
Bardzo dobry wiersz, Pan Cogito, Sofista, Zosima. Jest… »
22227
21/07/2019 17:13
Podobało mi się i fajnie, że poruszasz takie tematy. Mam… »
Kazjuno
21/07/2019 16:49
JOLU.S Spodobało mi się to krótkie i treściwe opowiadanie.… »
Opheliac
21/07/2019 12:48
Powiem tak - ogólnie niezły - ale znając już jednak Twoje… »
AntoniGrycuk
21/07/2019 11:01
Zdzichu, cały sens, jaki chciałem zawrzeć w tym wierszu,… »
Zdzislaw
21/07/2019 10:21
Konstrukcyjnie wszystko utrzymane, rytmicznie i ze… »
Indyphar
21/07/2019 01:39
@Skuul, dzięki za opinię. Co do "wyjaśniania",… »
ShoutBox
  • Zdzislaw
  • 21/07/2019 22:15
  • Nie ma sprawy, Vinillivi :) Sprawa opóźnień wyjaśniona. Człekowi wypoczynek też należy się.
  • Vanillivi
  • 21/07/2019 15:21
  • Tak, zajmuję się prozą. Właśnie wróciłam. Odsapnę moment i wieczorem biorę się za Wasze teksty. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
  • Zdzislaw
  • 20/07/2019 09:36
  • Witam poranno-sobotnie. Czy red. Vanillivi (która wyjechała na dwa tygodnie) jest od prozy? Jeżeli tak, to ok. Rozumiem, czemu nie ukazuje się wysyłana proza.
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:agicegog
Wspierają nas