Zwycięzca - 22227
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

   Spokojnie siedział w pozycji za-zen z oczyma patrzącymi w dół na bliżej nieokreślony punkt w trawie. Był jak kamienna rzeźba, bez życia, pogrążona w swoim lodowatym wnętrzu. Ktoś podszedł do niego i zapytał.

– Jesteś już gotów?

– Tak – odparł i wstał. Jego oczy wciąż patrzyły w dół, nagle w ich polu widzenia pojawiły się dwie stopy idące szybkim krokiem. Chwilę potem stanęły w miejscu, dał się słyszeć cichy spięty dźwięk aaa! Ciało osunęło się na ziemię.

– Wygrałeś! – usłyszał głos po swojej prawej stronie – i to z samym Mon..

– Milcz! – nie dał mu skończyć. – Nie chcę wiedzieć, kim był.

– Jak sobie życzysz – odpowiedział samuraj, patrząc na zwycięzcę, jak idzie pewnym krokiem w stronę swego konia. Potem ruszył za nim.

– Zawsze patrzy pan w dół podczas pojedynku? – jakiś kobiecy głos odezwał się za jego plecami. Odwrócił się szybko. – Jak pani się tu znalazła?!

– Jestem bezszelestna, prawda –  powiedziała, uśmiechając się, nieznajoma.

– Pierwszy raz komuś się to udało? –  Patrzył na nią z niedowierzaniem. Była młoda, wysoka, o trochę demonicznym spojrzeniu. Ubrana w męski strój, choć nie japoński, miała długie rozpuszczone włosy sięgające talii.

– Nie jesteś Japonką? – zapytał mistrz.

– Zgadza się, pochodzę z Chin, ale dużo podróżuję, nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam w swoim kraju. Nie odpowiedziałeś na pytanie?

– Zawsze – powiedział wsiadając na konia.

– Czy mogłabym porozmawiać z tobą, o tym, co robisz?

– Dlaczego chcesz o tym rozmawiać?

– Interesują mnie ludzie tacy jak ty. To, co robisz musi mieć jakiś głębszy sens, chciałabym go poznać.

– Pierwszy raz ktoś podszedł do mnie tak blisko, gdybyś chciała mnie zabić zrobiłabyś to, nie zdążyłbym się obronić. W dowód szacunku zgadzam się z tobą porozmawiać.

– Jestem zaszczycona, gdzie się spotkamy?

– Wybór należy do ciebie.

– Zatrzymałam się na zamku Pana Minamori, czy może być tam?

– Tak, jutro późnym wieczorem stawię się na zamku Pana Minamori.

– No to do zobaczenia – odpowiedziała.

 

– Uważaj na tę kobietę – odezwał się idący za nim samuraj.

– Co znowu?

– Na zamku Minamori, odkąd pojawiła się ta kobieta, dzieją się straszne rzeczy.

– Jakie?

– Ta kobieta interesuje się śmiercią, rozmawia z ludźmi skazanymi na śmierć, obserwuje egzekucje. Pan Minamori oszalał na jej punkcie. Nigdy nie zgładził tylu ludzi, on, nigdy nie uchodził za okrutnika, a teraz…?

– Ciekawe, ile jest prawdy w tym, co mówisz, jeżeli chociaż trochę, to ta kobieta jest naprawdę warta bliższego poznania.

– Nie wiem, czy spotkanie z nią to dobry pomysł. – Spojrzał na niego błagalnie.

– Masz rację, ja też nie wiem, wszystko się okaże.

 

 

– Witam tajemniczy wojowniku –  powitał go kobiecy głos. Spojrzał na nią. Była ubrana w białe kimono, z haftowanymi czerwonymi różami. Włosy kruczo czarne, idealnie pasowały do bieli i czerwieni. Wyglądała dostojnie, a zarazem dziewczęco. Jej twarz była  delikatna, choć w spojrzeniu dało się wyczuć coś demonicznego, jakby w jej środku czaiła się jakaś otchłań o niszczycielskiej mocy.

Mistrz miecza ukłonił się na znak pozdrowienia, Chinka poprosiła, aby się rozgościł.

– Słyszałam, że jesteś jednym z największych mistrzów miecza?

–  Nie wiem, to jedyna moja pewna odpowiedź –  odpowiedział spoglądając na jej kimono. – Te róże…  to taka piękna śmierć – powiedział prawie szeptem.

– Słucham? – Spojrzała na niego nie rozumiejąc, co mówi.

– Nic, to tylko skojarzenie.

– Jakie skojarzenie?

– Kwiaty to piękno, kiedy je widzimy, zrywamy i wstawiamy do wazonów, cieszymy się ich pięknem, ale one są już martwe. To chyba jedyne istoty, które zabijamy wyłącznie dla ich piękna.

Uśmiechnęła się delikatnie. – To bardzo poetyckie – powiedziała nalewając sake.

– Są chwile, że każdy człowiek może być poetą.

– To dlaczego na świecie jest ich tak mało?

– Większość ludzi nie potrafi takiej chwili ubrać w słowa, ale każdy czuje piękno i to już jest poezja.

– Ile stoczyłeś pojedynków? – zapytała zmieniając temat.

– Nie wiem, dla mnie każdy jest pierwszy.

– Co czujesz, kiedy zabijasz?

– Nic.

– Nic nie czujesz?!

– Ja nie zabijam, ja wygrywam.

– Wygrywasz ze śmiercią?

– Z życiem, kiedy walczę jestem zupełnie martwy, gdybym na chwilę ożył, przegrałbym. Życie to gniew, nienawiść, pycha. Śmierć jest pusta, niczym nie można jej przeszyć.

– To bardzo ciekawe, z jednej strony jesteś żywy, z drugiej martwy. Dla samego życia to bardzo nieżyciowe… Ha…Ha…Ha… – nie mogła powstrzymać się od śmiechu.

– Życiowe? – powtórzył. –  Bardzo różnie rozumiemy życie. Jestem zbiorem wielu sprzeczności, które muszą ze sobą walczyć, bym był taki a nie inny.

– Więc cały czas tak naprawdę walczysz ze sobą?

– Tak.

– To, dlaczego ludzie boją się śmierci?

– Bo nie rozumieją życia.

– A radość zwycięstwa, satysfakcja, sława? Większość wojowników po to walczy.

– To dobre dla tych, którzy nie szukają prawdy. –  Spojrzał  na  obraz przedstawiający mewę lecącą ponad morską falą. –  Cóż znaczą te skrzydła, wobec morskiego bezmiaru…? ale jednak to one  decydują.

– Dlaczego zgodziłeś się na to spotkanie?

– Kiedy cię zobaczyłem, poczułem coś, czego od dawna nie doznawałem.

– Co to takiego?

– To, że istnieję?

Chinka sięgnęła po dzwoneczek leżący na stoliku, zadzwoniła. Po chwili zjawił się wojownik trzymający w dłoniach włócznię.

– Zabij go! –  krzyknęła. – Wojownik podszedł ostrożnie, sądząc, że tamten wstanie i podejmie walkę. Mistrz patrzył na podłogę, jego przeciwnik, trochę się zawahał, nie wiedząc, co ma robić. Mistrz spojrzał na niego, po chwili wojownik dźgnął go w krtań. Samuraj osunął się na podłogę.

 

– Przegrałeś! – krzyknęła Chinka.

Samuraj pokiwał głową, zaprzeczając, uśmiechnął się i skonał.

Chinka patrzyła na martwe ciało, jakby chciała się dowiedzieć, dlaczego dał się zabić.

– Ty też walczysz z życiem? –  zapytała wojownika.

– Nie, ja walczę tylko z lękiem – odpowiedział wycierając ostrze z krwi.

 

 

Koniec.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
22227 · dnia 26.11.2018 10:14 · Czytań: 87 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Darcon dnia 26.11.2018 10:23
Jest w tym potencjał, ale opowiadanie jest niedopracowane. Piszesz o kraju kwitnącej wiśni, starasz się uzyskać odpowiedni klimat, ale nie zadbałeś o szczegóły. Kobieta mówi do samuraja per pan. Używa polskich, potocznych zwrotów.
Cytat:
– No to do zo­ba­cze­nia

Oj, nie bardzo.

Pojawiają się też drobne wpadki:
Cytat:
Jego oczy wciąż pa­trzy­ły w dół, nagle w ich polu wi­dze­nia po­ja­wi­ły się dwie stopy idące szyb­kim kro­kiem.

Co można zobaczyć patrząc w dół? Swoje stopy, a nie kogoś przechodzącego. Pomijam niefortunny zwrot "idących stóp".

Masz też toporne wpadki z powtórzeniami, na przykład tutaj.
Cytat:
– Uwa­żaj na tę ko­bie­tę – ode­zwał się idący za nim sa­mu­raj.– Co znowu?– Na zamku Mi­na­mo­ri, odkąd po­ja­wi­ła się ta ko­bie­ta, dzie­ją się strasz­ne rze­czy.– Jakie?– Ta ko­bie­ta in­te­re­su­je się śmier­cią,


Ogólnie, pomysł jest, ale potraktowany po łebkach.
Pozdrawiam.
22227 dnia 26.11.2018 15:07
Masz rację z tymi potocznymi polskimi zwrotami, jakoś mi to umknęło co do per pan, to nie wiem? w wielu japońskich filmach zarówno dokumentalnych jak i fabularnych w polskim tłumaczeniu dość często tego określenia się używa. no oczywiście z opowiadaniem jest inaczej i może faktycznie powinno być typowo japońskie określenie. Co do stóp to mam dylemat? Bo faktycznie to brzmi dość idiotycznie, jednak w japońskich sztukach walki dość często zwraca się na nie uwagę. Musashi pisał, że musisz się im przyglądać, one idą biegną, są niezdecydowane, zbyt pewne siebie. w aikido ćwiczy się w szerokich spodniach hakama, by nie było widać ruchu stóp. Pisząc: "patrzył w dół" miałem na myśli, że nie patrzy na przeciwnika, można zobaczyć czyjeś stopy... oczywiście zależy pod jakim kontem się w ten dół patrzy, ale może faktycznie trzeba by było w tym coś zmienić? No i dziękuję za zwrócenie uwagi na powtórzenia, czasem są dla mnie niewidzialne.
Dzięki za cenne uwagi.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
12/12/2018 00:40
Niczyjko, jesteś wielka, Dziękuje pięknie. Niemniej -… »
Niczyja
11/12/2018 22:59
Zolu, Już sobie poradziłam. Właśnie w tej chwili tekst… »
MarcinD
11/12/2018 21:35
Spoko. Jestem tutaj "trochę" dłużej od Ciebie… »
AntoniGrycuk
11/12/2018 21:04
Skoro przeczytałem, to trzeba zostawić komentarz. No to… »
BlueRiver
11/12/2018 18:45
Nie wiem co mam napisać... Zatkało mnie. Dziękuję :) »
jackass1408
11/12/2018 17:47
Darcon: Metaforyzm narracji nie był zamierzony. Chciałem po… »
mike17
11/12/2018 15:37
Artur, rozpoznałbym Twój styl na końcu świata :) Bo? Bo… »
mike17
11/12/2018 15:21
BlueRiver, zaskoczyłaś mnie na plus i to wielki :) Ten… »
mike17
11/12/2018 14:39
Slavku, piszesz rzadko, ale zawsze bardzo dobrze. Jak dziś,… »
mike17
11/12/2018 13:51
Choć można było dać mocniejszą, bardziej wyrazistą pointą, i… »
Hubert Z
11/12/2018 12:25
Arkady, poruszający, niesamowity wiersz. Trafia we… »
pociengiel
11/12/2018 09:17
Dzięki. Z tą zagwozdką to jak z pierwszymi podrywami.… »
allaska
11/12/2018 08:15
Nie będę pokutował jakbyś była... - tu mam zagwozdkę dziwnie… »
MP642
10/12/2018 19:39
Jak to bez przesady, skoro cały "Uwięziony" jest… »
AntoniGrycuk
10/12/2018 19:29
Tak. Ta część brzmi jak początek książki. I teraz powinny… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 12/12/2018 00:46
  • Jolu S. Niczyjko, sprawdzacie się na medal. Dzięki i oczekiwania na twórczość do nowej edycji Wirtajek.
  • Esy Floresy
  • 11/12/2018 23:33
  • Wirtajkowicze dzisiaj szaleją, widzę. Cieszy to, nawet bardzo :)
  • JOLA S.
  • 11/12/2018 23:11
  • Zolu, jest ok. Dobranoc:)
  • Zola111
  • 09/12/2018 23:46
  • A możecie zagłosować na wiersze Zaśrodkownia#29!
  • BlueRiver
  • 09/12/2018 15:33
  • Esy Floresy - jestem ZA ;)
  • Esy Floresy
  • 09/12/2018 15:21
  • Jest niedziela, relaks, Ludziki ;)
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas