(Przedmowa do książki) - Ekszyn Dupacycki
Proza » Inne » (Przedmowa do książki)
A A A
Od autora: Od ponad roku testuję na ludziach różne przedmowy i wstępy do książki, którą prawie mam uchwyconą w słowa. Wydaje mi się, że początek trzeba napisać najlepiej jak się umie. Proszę o podpowiedzi.

Tak jak tylko seria zdjęć potrafi zasugerować prawdziwą osobowość portretowanej postaci, tak posługujący się słowem również nie pochwyci myśli od razu w całości. Zmuszony jest do tworzenia jej fragmentów w postaci następujących po sobie zdań. Te fragmenty, gdy przypominają klatki filmu, rejestrują również ruch myśli, wówczas nabiera ona głębi i wywołuje potrzebę tła dla doprecyzowania; rośnie podejrzenie, że myśl jest żywa, a więc w jakimś sensie prawdziwa, opisuje coś realnego. Kontemplując świetną fotografię albo obraz, czy też znakomicie ujętą myśl, narasta pragnienie wejścia w świat, do którego fotografia-obraz-myśl należą, są to bowiem elementy wyrwane z czegoś większego, mające kontekst, są prawdziwsze od płaskich fantazji twórców wizualizujących domniemane pragnienia potencjalnych nabywców (handlowo zabarwieni odbiorcy), które, jako takie, wyczerpują się w warstwie pozoru.

Myśl jest naturalna jak kwiat, który żyje krótko, a zarazem wiecznie, ponieważ każdorazowo odradza się o określonej porze i na odpowiedniej glebie oraz zawsze w licznych, podobnych egzemplarzach. Zdarza się, że kwiatami okazują się kwiaty cięte, owoce pracy umysłu z potocznymi skojarzeniami, a nie z pojęciami (od pojmowania).

Pojmować coś to rozumieć, przy czym rozumienie wcale nie oznacza znania prawdy o tym czymś. Chodzi raczej o posiadanie definicji tego czegoś. Błędne i prawidłowe rozumienie odczuwa się tak samo (definicje mogą być chybione) - jako brak napięcia umysłowego. Ci, którzy nie podejmują prób definiowania pojęć, nie mają okazji, by zweryfikować (chociażby logicznie) własny tok rozumowania, dlatego wszelkie błędy i niekonsekwencje myślowe pozostają ukryte przed ich świadomością.

Myśl pojawia się naturalnie i niekoniecznie w jednej tylko głowie. Możliwa jest koincydencja. To jeden z moich nieukrywanych artykułów wiary, że człowiek niczego podobnego do prawdy nie wymyśla, tylko najwyżej budując warunki w postaci dogodnych okoliczności wewnętrznych, stwarza okazję umysłowi do pracy na czystszych, rafinowanych pojęciach. Natomiast tym, co tworzy, jest ujęcie, na przykład ujęcie w słowa. Myśl nie ujęta byłaby najwyżej pojęciem myśli.

*

Niewątpliwie istnieje coś takiego jak powszechny paradygmat pod postacią zbioru przesądów, myśli i wyrazów sklejonych ze sobą pierwszą lepszą śliną skojarzenia, nawyków myślowych, odruchów wewnętrznych - wszystkiego tego, co stanowi swoistą automatykę, jaką się przyjmuje bezrefleksyjnie bądź bardziej świadomie urabia pod siebie, w pewnych granicach, indywidualizuje. Tej automatyki nie może nie być. Wybrałem termin paradygmat, ponieważ w istocie chodzi o powszechne, milczące, nigdy nie wyrażone akceptowanie pewnych - również nie wyrażonych - norm i zasad. Swoiste tabu, o którym się nie mówi, bo się nie umie. Człowiek w wysokim stopniu zautomatyzowany, zrobiony z płynnie następujących po sobie akcji (które są reakcjami, ale o tym później), zawsze toczy się w przewidywalnym kierunku, zależnie od tego, jak nachylona jest płaszczyzna, na której w danym momencie się znajduje. Mowa oczywiście nie o kimś konkretnym, ale o typie człowieka. Typ nie jest czymś fizycznie istniejącym, jednak coś, co nie istnieje namacalnie, w rzeczywistości, wcale nie musi być fantazmatem bez mocy oddziaływania na nią. Mityczne figury, wyidealizowane postacie historyczne, bohaterowie literaccy, pełnią rolę abstrakcji, struktur zewnętrzno-wewnętrznych, archetypów, na których opisuje się konkretne przypadki. Typ byłby taką mityczną figurą, tyle że wyciągniętą z rzeczywistości.

*

Jeden, zapuszczając sondę wgłąb siebie zobaczy to samo, co drugi, ale wyrazi innymi słowami. Prawdopodobnie każdy dysponuje odmiennym aparatem metafizycznym, elementami którego byłyby korpus intelektualny i optyka intuicji. Od czystości tej ostatniej i struktury intelektu zależeć będzie, ile znajdzie się esencji określonego typu, a ile specyfiki samego autora. Ortega y Gasset, pisząc "Bunt mas", scharakteryzował "człowieka masowego", David Riesman w "Samotnym tłumie" - "człowieka zewnątrzsterownego", w XX wieku (ale również wcześniej) powstało wiele tekstów około filozoficzno-socjologicznych na temat kondycji człowieka zaskoczonego nagłym wzrostem możliwości z jednoczesnym, paradoksalnie, pomniejszeniem jego jednostkowej wartości.

Można podejrzewać, że wymienieni autorzy nie należeli do typu ludzi, który brali pod lupę. Robili to z pozycji obserwatora, z zewnątrz, z wyżyn swojej specjalizacji. Czy uchwycili pospolitość - bo ostatecznie o nią chodzi - w jej codziennym, narzucającym się i przytłaczającym działaniu? Czy mając już ukształtowany intelekt i zdolności wyrazowe doświadczali owego ciśnienia społecznego, które dobija każdy wystający gwóźdź, jak mówi chińskie przysłowie, a który (gwóźdź) w niezróżnicowanej istotnie społeczności mieszkańców, nie pozwala przebić się subtelniejszym wartościowaniem, odmiennością zdania, stylem życia? Czy przeżywali opór niedyskursywnej masy ludzkiej, społecznego, chóralnego "nie, bo nie"? Czy wreszcie posmakowali bycia nikim z założenia? To są pytania, na które nie szukam odpowiedzi. Bardzo możliwe, że skoro poruszali te tematy, nierzadko z emocjonalnym zaangażowaniem, i trafiali w sedno, to były im jakoś bliskie. Jednak ekspansja pospolitości postępuje. Ich dzieła pozostały opisami nowej, na owe czasy, przyrody, którą pod panowaniem pospolitości stała się kultura i na której kształt przestali mieć wpływ jako intelektualiści. Pozostał im przywilej nieinwazyjnego komentarza jaki przekonuje tylko przekonanych.

Pragnę swoim tekstem przypomnieć problematykę i być może dorzucić coś z pozycji owego nikogo: zdać relację z codziennego przebywania w samym sercu tłumu - tym dusznym położeniu bez okien i klamek, z wieczną świadomością, że ktoś podsłuchuje, podgląda i przeinacza. Tym bardziej, że duchowość człowieka pospolitego zeszła do katakumb internetu i się digitalizuje, a digitalizacja oznacza nieuchronną kwantyzację, upraszczanie, rektangularyzację osobowości i zacieranie tego, co w człowieku tajemnicze, nieokreślone, ruchliwe.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ekszyn Dupacycki · dnia 28.11.2018 02:16 · Czytań: 157 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 7
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 28.11.2018 17:03
Jerzykowo jest to dość dobre. Używasz ciekawych środków stylistycznych. Niektórzy mogliby to uznać za patetyczne, ale mnie się to nawet podoba. Kwestia gustu. Wspominasz o Ortege. Zapamiętałem go z studiów jak dziwnego filozofa, ale mimo wszystko wielkiego.

Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski
GregoryJ dnia 28.11.2018 20:51 Ocena: Świetne!
Ekszynie

Wiadomo – istnieją poważne ograniczenia dla prób rzetelnej oceny tekstu, będącego wyizolowanym wstępem… czegoś. Brak mi układu odniesienia, brak mi orientacji w tym, jak preludium koresponduje z treścią, dla której ma zaorać przedpole.

Spróbuję zatem przekazać wrażenia po skosztowaniu tego ekstraktu.

Nie sposób przeoczyć, że mamy do czynienia z wysoko ustawioną poprzeczką, gdyż to, co przed chwilą przeczytałem, z pewnością nie jest strumieniem świadomości zakochanej nastolatki. Obstawiam, że będzie czymś pozbawionym fabuły, może traktatem filozoficznym bądź esejem popularnonaukowym. Chociaż nie, jak na naukę wtapiającą się w tłum język jest zbyt wyrafinowany, wysmakowany. Jeśli będzie to literatura piękna, to już raczej taka kalibru „Wilka stepowego”. Domyślnie przyjmuję okolice pierwszej z tych opcji.

Z lektury wyciągam wniosek, że mam do czynienia z autorem kompetentnym w tematyce, którą zamierza mi przybliżyć. Język jest odpowiednio wyważony, bez kategorycznego tonu, przesadnie mentorskich zapędów. Wręcz przeciwnie; czuję atmosferę elementarnej intelektualnej uczciwości, która niemal w charakterze przecinków zwykła używać zwrotów typu: „wydaje się”, „możliwe także”; która dostrzega wartość w drobiazgowych i coraz precyzyjniejszych pytaniach, a nie w prowizorycznych odpowiedziach. Wywody prowadzone w zaprezentowany przez Ciebie sposób jestem w stanie wysoko cenić także w przypadku, gdy przyjdzie mi się diametralnie nie zgodzić z proponowanymi konkluzjami.

Cytat:
Nie­wąt­pli­wie ist­nie­je coś ta­kie­go jak po­wszech­ny pa­ra­dyg­mat pod po­sta­cią zbio­ru prze­są­dów, myśli i wy­ra­zów skle­jo­nych ze sobą pierw­szą lep­szą śliną sko­ja­rze­nia, na­wy­ków my­ślo­wych, od­ru­chów we­wnętrz­nych - wszyst­kie­go tego, co sta­no­wi swo­istą au­to­ma­ty­kę, jaką się przyj­mu­je bez­re­flek­syj­nie bądź bar­dziej świa­do­mie ura­bia pod sie­bie, w pew­nych gra­ni­cach in­dy­wi­du­ali­zu­je. Tej au­to­ma­ty­ki nie może nie być.


Ktoś już tę myśl wyraził oszczędniej, mówiąc „Byt określa świadomość” :)


Tekst odczuwam jako powiew świeżego powietrza – ożywczy przeciąg w zaduchu „niekultury” masowej. Dziś prawo do opiniotwórstwa uzurpowane jest przez chłam, by nie powiedzieć – chamstwo. O! Na koniec też to wyraziłeś tylko ładniej ode mnie:
Cytat:
zdać re­la­cję z co­dzien­ne­go prze­by­wa­nia w samym sercu tłumu - tym dusz­nym po­ło­że­niu bez okien i kla­mek, z wiecz­ną świa­do­mo­ścią, że ktoś pod­słu­chu­je, pod­glą­da i prze­ina­cza. Tym bar­dziej, że du­cho­wość czło­wie­ka po­spo­li­te­go ze­szła do ka­ta­kumb in­ter­ne­tu i się di­gi­ta­li­zu­je, a di­gi­ta­li­za­cja ozna­cza nie­uchron­ną kwan­ty­za­cję, uprasz­cza­nie, rek­tan­gu­la­ry­za­cję oso­bo­wo­ści i za­cie­ra­nie tego, co w czło­wie­ku ta­jem­ni­cze, nie­okre­ślo­ne, ru­chli­we.



Jeszcze mała dygresja: Tak, podczas pisania wstępu wypada wykazać się szczególnym pedantyzmem mając na uwadze siłę pierwszego wrażenia. Jako warunek stawiam jednak wysoki poziom reszty, bo czytelnik może nabrać się tylko raz.
Reasumując: Założywszy, że nie mam do czynienia z zabiegami stylizacyjno-marketingowymi wyłącznie na użytek chwytliwego wstępu, to wzbudzona została we mnie chęć poznania reszty.


Dziękuję za intubację umysłu, doktorze Dupacycki

pozdrawiam
Grześ
Ekszyn Dupacycki dnia 28.11.2018 21:57
Mimo że ogólny i raczej pozytywny (wskazywanie błędów bardziej pomaga) komentarz, to jednak wartościowy, dziękuję @GregoryJ.

Najbardziej boję się nie trafić w ton, bo w zasadzie nie wiadomo, z jakiej pozycji mam pisać. Twoja opinia mnie trochę uspokoiła. Co do dalszej części tekstu, to podobno broni się udaną kompozycją i jest stylistycznie konsekwentny, męczę się tylko nad tym wprowadzeniem. W poprzednich wersjach definiowałem pojęcia, co błędnie sugerowało tekst filozoficzny, a ma to być esej pisany literackimi środkami bez wchodzenia w obce światy myśli i unikający odniesień (nie ukrywam, że trochę dla wygody, żeby mnie nie rozliczano z każdego słowa ;> ).

Byt określa świadomość

Cytat zupełnie z innego kontekstu. Albo - inny aspekt mechanizmu społecznego poruszam.

Pozdrawiam.
Silvus dnia 02.12.2018 01:27
Cytat:
Tak jak tylko seria zdjęć po­tra­fi za­su­ge­ro­wać praw­dzi­wą oso­bo­wość por­tre­to­wa­nej po­sta­ci, tak po­słu­gu­ją­cy się sło­wem rów­nież nie po­chwy­ci myśli od razu w ca­ło­ści.

Zaczynasz jakby od środka akapitu. Dałbym jakiś wstęp, o co w ogóle chodzi – chyba że książka jest o myśleniu nad pisaniem lub pisaniu o myśleniu (czyli o rzeczach wprost wynikających z tego pierwszego zdania).

Cytat:
Kon­tem­plu­jąc świet­ną fo­to­gra­fię albo obraz, czy też zna­ko­mi­cie ujętą myśl, ro­śnie pra­gnie­nie wej­ścia w świat, do któ­re­go fo­to­gra­fia-ob­raz-myśl na­le­żą, są to bo­wiem ele­men­ty wy­rwa­ne z cze­goś więk­sze­go, ma­ją­ce kon­tekst, są praw­dziw­sze od pła­skich fan­ta­zji twór­ców wi­zu­ali­zu­ją­cych do­mnie­ma­ne pra­gnie­nia po­ten­cjal­nych na­byw­ców (han­dlo­wo za­bar­wie­ni od­bior­cy), które, jako takie, wy­czer­pu­ją się w war­stwie po­zo­ru.

Nie za długie zdanie? Ty je rozumiesz (?), ja je rozumiem (może z trudem), ale czy każdy?

Cytat:
Myśl jest na­tu­ral­na jak kwiat, który żyje krót­ko, a za­ra­zem wiecz­nie

Kłóciłbym się o słowo "naturalna". Albo pasuje mi tu do kwiatu, albo do myśli – ale nie do obu naraz, nie łączy tych pojęć.

Cytat:
Te ostat­nie [cięte kwiaty] rodzą się przez pracę umy­słu z pu­sty­mi (nie zde­fi­nio­wa­ny­mi) sło­wa­mi.

Być może tak jest, ale dla mnie metafora cięcia kwiatów ciężka do przełożenia na pracę umysłu.

Cytat:
Słowo, to na ogół zde­fi­nio­wa­ne po­ję­cie

Zbędny przecinek.

Cytat:
to wciąż bra­ku­je de­sy­gna­tu w po­sta­ci po­ję­cia (od poj­mo­wa­nia) w umy­śle re­cy­ta­to­ra.

Tekst i tak jest dość trudny (przynajmniej w mojej ocenie); pozbyłbym się uściślenia w nawiasie i napisał "w postaci ujęcia" albo podobnie. Chyba – że zależy Ci na tym słowie.

Cytat:
Poj­mo­wać coś, to ro­zu­mieć

Zbędny przecinek.

Cytat:
jako brak na­pię­cia umy­sło­we­go

Brzmi dość psychologicznie-biologicznie. Książka oscyluje w stronę naukowej czy popularnonaukowej?

Cytat:
nie mają oka­zji, by zwe­ry­fi­ko­wać (cho­ciaż­by lo­gicz­nie) wła­sne­go toku ro­zu­mo­wa­nia

Zła odmiana: "własny tok rozumowania".

Cytat:
Po­rów­na­nie myśli do kwia­tu miało na celu

Może być "miało" (czas przeszły), jak najbardziej, ale to dynamizuje tekst i nie wiem, czy o to Ci chodziło. Ja bym napisał bardziej statycznie: "ma" (wtedy cały tekst widzi się jako całość, a nie dwa fragmenty, z których drugi ocenia pierwszy).

Cytat:
Nie­wąt­pli­wie ist­nie­je coś ta­kie­go jak po­wszech­ny pa­ra­dyg­mat pod po­sta­cią zbio­ru prze­są­dów, myśli i wy­ra­zów skle­jo­nych ze sobą pierw­szą lep­szą śliną sko­ja­rze­nia, na­wy­ków my­ślo­wych, od­ru­chów we­wnętrz­nych - wszyst­kie­go tego, co sta­no­wi swo­istą au­to­ma­ty­kę, jaką się przyj­mu­je bez­re­flek­syj­nie bądź bar­dziej świa­do­mie ura­bia pod sie­bie, w pew­nych gra­ni­cach in­dy­wi­du­ali­zu­je

Dla mnie za długie zdanie.

Cytat:
Mowa oczy­wi­ście nie o kimś kon­kret­nym, ale o typie czło­wie­ka. Ten typ nie jest czymś ist­nie­ją­cym, jed­nak coś, co nie ist­nie­je na­ma­cal­nie, w rze­czy­wi­sto­ści, wcale nie musi być fan­ta­zma­tem bez mocy od­dzia­ły­wa­nia na nią. Mi­tycz­ne fi­gu­ry, wy­ide­ali­zo­wa­ne po­sta­cie hi­sto­rycz­ne, bo­ha­te­ro­wie li­te­rac­cy, peł­nią rolę abs­trak­cji, struk­tur ze­wnętrz­no-we­wnętrz­nych, ar­che­ty­pów, na któ­rych opi­su­je się kon­kret­ne przy­pad­ki. Typ byłby taką mi­tycz­ną fi­gu­rą wy­cią­gnię­tą z rze­czy­wi­sto­ści.

Nie jestem pewien, ale chyba przytaczasz definicję "typu literackiego" (np. "typ bohatera" ). Nie jestem pewien, czy w ogóle istnieje takie pojęcie. Jeżeli nie, to dobrze, że to piszesz. Jeżeli tak, to raczej bym tego nie pisał, a jedynie uściślił terminologię.

Cytat:
ele­men­ta­mi któ­re­go byłby kor­pus in­te­lek­tu­al­ny i opty­ka in­tu­icji

"byłyby".

Cytat:
Wy­mie­nie­ni au­to­rzy

Zacząłbym nowy akapit.

Cytat:
Wy­mie­nie­ni au­to­rzy nie na­le­że­li do typu ludzi, który brali pod lupę. Ro­bi­li to z po­zy­cji ob­ser­wa­to­ra, z ze­wnątrz, z wyżyn swo­jej spe­cja­li­za­cji.

Piszesz o swojej ocenie tych autorów, czy też czyjejś?

Cytat:
nie­rzad­ko z emo­cjo­nal­nym za­an­ga­żo­wa­niem (y Gas­set) i tra­fia­li w sedno

Brak przecinka po nawiasie (fragment przed nawiasem to wtrącenie).

Cytat:
Jed­nak eks­pan­sja po­spo­li­to­ści po­stę­pu­je dalej.

Nadajesz dynamizm opisowi historii, ale ja tego opisu nie widzę. Być może to kwestia mojego intelektu, ale dla mnie jest tutaj zbyt mało historii, by dynamizować jej opis. Ja bym uniknął tutaj czasu teraźniejszego, może w ogóle wyciął to stwierdzenie; ewentualnie jakoś je zgeneralizował, przykładowo: "zawsze w tym przypadku postępuje". Bez "dalej", "postępuje dalej" to pleonazm.

Cytat:
du­cho­wość czło­wie­ka po­spo­li­te­go

Termin "duchowość" wydaje mi się tutaj jakoś zbyt nieokreślony. Chyba że przedstawiasz jego definicję dalej w książce.

Cytat:
za­cie­ra­nie tego, co w czło­wie­ku ta­jem­ni­cze, nie­okre­ślo­ne, ru­chli­we.

Widzę, że piszesz z pozycji "nie wszystko da się wyjaśnić". Jeśli się mylę, popraw mnie. Ciekawe, jaka będzie (jest) książka.

Jako przedmowa wygląda mi na zbyt wyrwane z kontekstu. Chyba że przedtem będzie jeszcze coś. Bo po tym tekście trudno zrozumieć, o czym będzie książka. Może to kwestia mojego rozumienia, taką możliwość przyjmuję.

Więcej nie podejmę się pisać, bo mam zbyt odmienne poglądy i raczej wszystkiemu bym zaprzeczył, pięknie demagogizując swój wywód. Albo po prostu zmarnowałbym czas, bo napisałbym to samo innymi słowami.

Tak czy siak, lubię takie rozważania.

Pozdrawiam Cię.

PS. Napisałeś w komentarzu, że "to ma być esej unikający odniesień (nie ukrywam, że trochę dla wygody, żeby mnie nie rozliczano z każdego słowa ;> )". Ja trochę inaczej rozumiem sens (czy też definicję) słowa "odniesienia". Dla mnie odniesienie – link, dzieło źródłowe, autor, coś podobnego – ma na celu właśnie oddalenie "odpowiedzialności" za słowa, kierując czytelnika do definicji podanej przez autora tekstu, do którego przypis się odnosi (czasem, co prawda, definicji brak, po prostu trzeba przeczytać całe źródłowe dzieło lub jakiś jego rozdział).
Ekszyn Dupacycki dnia 02.12.2018 23:55
Bardzo mądre uwagi stylistyczne i mniejsze "techniczne"! Dzięki @Silvus.
Co do uwag merytorycznych, to tutaj świadomie ryzykuję i zamierzam przetestować swoje patenty literackie, które są zarazem moimi poglądami artystycznymi, manifestem w praktyce ;)

Na przykład pytasz, czy każdy zrozumie takie długie zdanie, ja nie pytam siebie o takie rzeczy.

A propos: "naturalności" myśli, metafory "kwiatów ciętych", "napięcia umysłowego", "duchowości", to są wybory literackie, wybory środków, które nie są w żadnym razie ściśle definiowane przeze mnie. W eseju postanowiłem całkowicie pójść w stronę literatury, a więc traktować słowa jak znaki naprowadzające na sens, a nie jako znaczące, że się tak wyrażę. Inaczej powiedziałbym, że treść zawiera się za tym co napisane, a nie w słowach (trochę jak u Kafki, w sensie technologicznym). Esej poniekąd jest też i o tym, o głębszym odczytywaniu rzeczywistości, o agresywnym pozorze, który skolonizował duchowość człowieka, o iluzjach i takich tam.

Cytat:
Nie jestem pewien, ale chyba przytaczasz definicję "typu literackiego" (np. "typ bohatera" ). Nie jestem pewien, czy w ogóle istnieje takie pojęcie. Jeżeli nie, to dobrze, że to piszesz. Jeżeli tak, to raczej bym tego nie pisał, a jedynie uściślił terminologię

Używam pojęcia "typ" na zasadzie podobnej do wymienionych: postaci literackich, mitycznych... tyle że jest on wyciągnięty z rzeczywistości, a nie wymyślony, coś jak np. "przeciętny obywatel".
Cytat:
Napisałeś w komentarzu, że "to ma być esej [...]

Ja trochę inaczej rozumiem sens (czy też definicję) słowa "odniesienia". Dla mnie odniesienie – link, dzieło źródłowe, autor, coś podobnego – ma na celu właśnie oddalenie "odpowiedzialności" za słowa, kierując czytelnika do definicji podanej przez autora tekstu, do którego przypis się odnosi (czasem, co prawda, definicji brak, po prostu trzeba przeczytać całe źródłowe dzieło lub jakiś jego rozdział).

Zależy mi na autonomiczności książki, dlatego wszelkie odniesienia rzucałyby na nią światło, sugerowałyby kąt, z jakiego należy ją odbierać, jak ją rozumieć. W efekcie autor byłby zobowiązany do trzymania jakiejś nie swojej linii wywodu, byłby zobowiązany do określonego posługiwania się użytym terminem, obrazem itp. Tego nie chcę. Nie ukrywam, że to za wysokie progi dla mnie, na to trzeba mieć chociażby rzetelne środowisko do konsultacji.
Cytat:
"Wymienieni autorzy nie należeli do typu ludzi, który brali pod lupę. Robili to z pozycji obserwatora, z zewnątrz, z wyżyn swojej specjalizacji."

Piszesz o swojej ocenie tych autorów, czy też czyjejś?

No to są znani autorzy. Z ich biografii można wywnioskować, że nie pisali jako szatniarze, maszyniści czy śmieciarze, tylko już uznani i mający posłuch intelektualiści.
_____________
Poprawki naniosę niebawem. Świetne sugestie stylistyczne!
Pozdrawiam.
Silvus dnia 03.12.2018 00:32
Ekszyn Dupacycki napisał:
Na przykład pytasz, czy każdy zrozumie takie długie zdanie, ja nie pytam siebie o takie rzeczy.

Teraz rozumiem.

Ekszyn Dupacycki napisał:
W eseju postanowiłem całkowicie pójść w stronę literatury, a więc traktować słowa jak znaki naprowadzające na sens, a nie jako znaczące, że się tak wyrażę. Inaczej powiedziałbym, że treść zawiera się za tym co napisane, a nie w słowach (trochę jak u Kafki, w sensie technologicznym). Esej poniekąd jest też i o tym, o głębszym odczytywaniu rzeczywistości, o agresywnym pozorze, który skolonizował duchowość człowieka, o iluzjach i takich tam.

Widzę problem. Rzeczywistość rzeczywiście można głębiej odczytywać, ale trzeba mieć kontekst. Jeżeli go nie ma, to człowiek dopowiada go sobie z uwagi na własne myśli, wiedzę, przeżycia i doświadczenia. W przypadku Twojego tekstu nie wiem, czy czytelnik będzie mieć kontekst, jeżeli tak do tekstu podchodzisz. Miałby, gdyby np. przeczytał pięć Twoich wcześniejszych książek (gdybyś je napisał?). Wtedy mógłby powiedzieć o tej, szóstej: "Hm, to zwrot, którego nie rozumiem, ale w pięciu pozostałych autor użył go w takim a takim znaczeniu, więc tu będzie oznaczać to a to". Może masz na uwadze, żeby każdy odczytał tekst inaczej? Jeśli tak, to w porządku. Ja sam bym tak nie zdecydował.

Ekszyn Dupacycki napisał:
Zależy mi na autonomiczności książki, dlatego wszelkie odniesienia rzucałyby na nią światło, sugerowałyby kąt, z jakiego należy ją odbierać, jak ją rozumieć.

Rozumiem.

Ekszyn Dupacycki napisał:
Nie ukrywam, że to za wysokie progi dla mnie

Może kiedyś?

Ekszyn Dupacycki napisał:
No to są znani autorzy. Z ich biografii można wywnioskować, że nie pisali jako szatniarze, maszyniści czy śmieciarze, tylko już uznani i mający posłuch intelektualiści.

O to mi chodziło. Bo subiektywnie, tak się domyślam, trudno byłoby to ocenić, chyba żeby Ci autorzy pisali swoje dzieła oczywistym językiem. Domyślam się, że nie pisali tak – choć nie czytałem żadnego, ani nawet nie pamiętam, bym słyszał o którymś.

PS. Rok to za długo. Napisz najlepiej, jak Cię stać, daj wstępnie jakiemuś redaktorowi/korektorowi do poprawy i ślij do wydawnictwa.
Ekszyn Dupacycki dnia 04.12.2018 00:33
Silvus napisał:
Widzę problem. Rzeczywistość rzeczywiście można głębiej odczytywać, ale trzeba mieć kontekst. Jeżeli go nie ma, to człowiek dopowiada go sobie z uwagi na własne myśli, wiedzę, przeżycia i doświadczenia. W przypadku Twojego tekstu nie wiem, czy czytelnik będzie mieć kontekst, jeżeli tak do tekstu podchodzisz. Miałby, gdyby np. przeczytał pięć Twoich wcześniejszych książek (gdybyś je napisał?). Wtedy mógłby powiedzieć o tej, szóstej: "Hm, to zwrot, którego nie rozumiem, ale w pięciu pozostałych autor użył go w takim a takim znaczeniu, więc tu będzie oznaczać to a to". Może masz na uwadze, żeby każdy odczytał tekst inaczej? Jeśli tak, to w porządku. Ja sam bym tak nie zdecydował.

"Może masz na uwadze, żeby każdy odczytał tekst inaczej?" - dla mnie dobrym tekstem jest taki, który znajduje potwierdzenie w odczuciach i doświadczeniach czytelnika. Zupełnie nie chodzi o odgadywanie, co autor miał na myśli i czy dobrze zgadłem. Przedstawiam pewien sposób patrzenia na rzeczywistość konfrontując go z innym i liczę na zaistnienie refleksji u czytelnika, czy na przykład odnajduje siebie po którejś stronie, a przy okazji podsuwam mu wysnute konsekwencje obu postaw.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
12/12/2018 00:40
Niczyjko, jesteś wielka, Dziękuje pięknie. Niemniej -… »
Niczyja
11/12/2018 22:59
Zolu, Już sobie poradziłam. Właśnie w tej chwili tekst… »
MarcinD
11/12/2018 21:35
Spoko. Jestem tutaj "trochę" dłużej od Ciebie… »
AntoniGrycuk
11/12/2018 21:04
Skoro przeczytałem, to trzeba zostawić komentarz. No to… »
BlueRiver
11/12/2018 18:45
Nie wiem co mam napisać... Zatkało mnie. Dziękuję :) »
jackass1408
11/12/2018 17:47
Darcon: Metaforyzm narracji nie był zamierzony. Chciałem po… »
mike17
11/12/2018 15:37
Artur, rozpoznałbym Twój styl na końcu świata :) Bo? Bo… »
mike17
11/12/2018 15:21
BlueRiver, zaskoczyłaś mnie na plus i to wielki :) Ten… »
mike17
11/12/2018 14:39
Slavku, piszesz rzadko, ale zawsze bardzo dobrze. Jak dziś,… »
mike17
11/12/2018 13:51
Choć można było dać mocniejszą, bardziej wyrazistą pointą, i… »
Hubert Z
11/12/2018 12:25
Arkady, poruszający, niesamowity wiersz. Trafia we… »
pociengiel
11/12/2018 09:17
Dzięki. Z tą zagwozdką to jak z pierwszymi podrywami.… »
allaska
11/12/2018 08:15
Nie będę pokutował jakbyś była... - tu mam zagwozdkę dziwnie… »
MP642
10/12/2018 19:39
Jak to bez przesady, skoro cały "Uwięziony" jest… »
AntoniGrycuk
10/12/2018 19:29
Tak. Ta część brzmi jak początek książki. I teraz powinny… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 12/12/2018 00:46
  • Jolu S. Niczyjko, sprawdzacie się na medal. Dzięki i oczekiwania na twórczość do nowej edycji Wirtajek.
  • Esy Floresy
  • 11/12/2018 23:33
  • Wirtajkowicze dzisiaj szaleją, widzę. Cieszy to, nawet bardzo :)
  • JOLA S.
  • 11/12/2018 23:11
  • Zolu, jest ok. Dobranoc:)
  • Zola111
  • 09/12/2018 23:46
  • A możecie zagłosować na wiersze Zaśrodkownia#29!
  • BlueRiver
  • 09/12/2018 15:33
  • Esy Floresy - jestem ZA ;)
  • Esy Floresy
  • 09/12/2018 15:21
  • Jest niedziela, relaks, Ludziki ;)
Ostatnio widziani
Gości online:9
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas