14. Dziewczyna o zielonych oczach: Jestem silna... - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » 14. Dziewczyna o zielonych oczach: Jestem silna...
A A A

 

Dziewczyna o zielonych oczach:

14. Jestem silna...

Mocny cios w głowę sprawił, że aż się zachwiałam. Popatrzyłam na mężczyznę gniewnie.
- Za co znowu? - warknęłam.
- Za to, że gapiłaś się we własne oczy jak ciele w malowane wrota przez trzy minuty. Wpadłaś w stupor. Dopóki nie nauczysz się być odporną na własny wzrok unikaj luster. A w obecnych czasach lustra są wszędzie wokół. Gdy wyjdziesz na ulicę, byle szyba samochodu może cię zawiesić. Albo wystawowe okno. I będziesz robić za posąg dopóki ktoś cię nie potrąci.
- Skąd ty tyle wiesz? - zapytałam. I ledwo co uniknęłam uderzenia kijem.
- Skąd ty tyle wiesz, co? - zapytał gniewnie.
- No, o nas? - Nie zrozumiałam. I tym razem był szybszy. Znów pałka grzmotnęła mnie w głowę, teraz z drugiej strony.
- Skąd ty tyle wiesz, co? - powtórzył, a ja sobie przypomniałam. I zacisnęłam zęby z wściekłością.
- Skąd ty tyle wiesz, panie? - syknęłam.
- No, grzeczna dziewczynka. Zrozum, że z takimi jak ty mam kontakt od prawie czterdziestu lat lat. Kiedyś z wami walczyłem i zabijałem jednego po drugim, teraz trenuję i sprawdzam umiejętności. Tutaj jest tylko biznes, dziewczyno. Rozumiesz? B i z n e s - powtórzył z naciskiem. - Jesteś teraz w tym biznesie. I to jako jedno z jego narzędzi. Jak się sprawdzisz, wejdziesz na stałe, jak nie, zostaniesz skasowana. Józef na pewno przedstawił ci swoją walizę i złożył propozycję ostatniej posługi. Więc jak, wchodzisz w to?
- Co to za biznes... panie? - zapytałam, dodając "panie" w ostatnim momencie, widząc, jak znów unosi rękę ze swoim kijem.
- Dowiesz się, jeżeli się sprawdzisz. Jeżeli ja i inni uznamy cię za wartościową. Co ty na to?
- A mam wybór? - warknęłam.
- Grzeczna dziewczynka - odparł z uśmiechem mężczyzna. - Teraz pokażesz mi swoją siłę. Idziemy - powiedział i skierował się ku otwartym drzwiom, prowadzącym do niewielkiej siłowni.

Gdy weszliśmy do małego pomieszczenia, rozejrzałam się wokoło. Jakoś nigdy nie miałam okazji wylądować na siłowni, nie czułam takiej potrzeby. Na zajęciach WF w moim technikum kilka razy byliśmy na szkolnej siłowni, ale było to dosłownie dwie, trzy godziny zajęć w ciągu tych wszystkich lat. Nawet nie umiałam sama prawidłowo usiąść na większości przyrządów.
- Rozbierz się do samej bielizny i siadaj tutaj - wskazał ręką pierwszą z ławek rozbudowanego atlasu. Fuknęłam na niego gniewnie, ale zdjęłam szybko spodnie i t-shirt, po czym usiadłam na miejscu. Lesław zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się pod nosem nieznacznie, ale udałam, że tego nie widzę. Popatrzył na moje szczupłe nogi.
- No dobrze. Najpierw sprawdzimy twoje nóżki - dodał. - Stopy tutaj, dłonie tutaj i zacznij prostować nogi. Zaczniemy od minimum - nakazał. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam ćwiczyć. Rzeczywiście na początku niemal nie czułam obciążenia. Potem obciążenie zaczęło się nieco zwiększać i domyślałam się, że Lesław dodawał kolejne ciężarki. W pewnym momencie uniosłam wyprostowane nogi, po czym opuściłam je i nie byłam w stanie już ich podnieść. Mężczyzna stanął obok mnie.
- Nie? To już koniec? E, nie wierzę - powiedział, po czym chwycił za swoją laskę i przysunął srebrnym okuciem do mojej łydki. Uśmiechnął się, gdy drgnęłam. - Czujesz to, prawda? Sreberko. Zaboli jak przyłożę - dodał i przysunął do mojej skóry jeszcze bliżej. Usiłowałam podnieść, ale naprawdę nie byłam już w stanie. Delikatnie dotknął mnie okuciem i syknęłam z bólu na moment, gdy moja skóra została podrażniona metalem. Zacisnęłam zęby i z jękiem zaczęłam powoli unosić ciężar. Lesław uśmiechnął się i wraz z moimi nogami przesuwał swój kij, by ten był cały czas pod moją łydką. Gdy wyprostowałam nogi całkiem, nadal go trzymał, zmuszając mnie do utrzymywaniu ciężaru w górze.
- No, wystarczy - powiedział i jednocześnie cofnął swój kij, a ja od razu opuściłam nogi i zeskoczyłam z ławki.

Stanęłam przed nim i z zaskoczeniem popatrzyłam na swoje nogi.
- Ty... cholerny...
- Udam, że tego nie słyszałem. A jak się czujesz? Czyżby ani śladu wysiłku? - zapytał z szelmowskim uśmiechem. Chciałam na niego warknąć,  ale zdałam sobie sprawę że faktycznie nie czułam ani śladu zmęczenia. Jakbym przed chwilą kompletnie nie robiła nic.
- Tak... ani śladu. To takie... dziwne. Przecież powinnam czuć... ból i zmęczenie. A czuję tylko gorąc, jakbym stała przed otwartym piekarnikiem - powiedziałam. W odpowiedzi popatrzył do góry, na duże okna, również zasłonięte roletami.
- Gorąc to akurat kwestia słońca. Jest środek dnia. Czujesz je na sobie. A i tak mamy ochronę. Bez niej doznałabyś dotkliwych poparzeń. A może nawet zajęłabyś się żywym ogniem, przynajmniej na początku. Ale spokojnie, przywykniesz z czasem, nabierzesz odporności. Musisz wiedzieć, do jak ogromnego wysiłku możesz się zmusić, do swojej granicy, po której pozrywasz ścięgna, ponaciągasz mięśnie i połamiesz kości. Tego nie poczujesz, za to będziesz długo czekać na regenerację. Założę się, że tylko robisz się trochę bardziej głodna, co? - Skinęłam głową.
- Tak - potwierdziłam i rozejrzałam się w oczekiwaniu na kolejne ćwiczenie. - Ale za to jestem silna - dodałam z dumą. - Jak jeszcze nigdy.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 10.12.2018 12:36 · Czytań: 205 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 7
Komentarze
StalowyKruk dnia 10.12.2018 16:06
Szybko. Niestety znów krótko i znów dolna półka. No cóż, ja się nie znam na kryteriach. To sprawa redaktorów. Zapewne głównie Darcona. Mam nadzieję,że się tu wypowie, konkrety zawsze się przydadzą.
Ten rozdział podoba mi się o wiele bardziej, niż poprzedni. Większa spójność i tak dalej. Znaczy, myślę, że to ma sens i to po prostu ja za bardzo lubię przebrutalizowywać sytuacje. Każdy ma swoje dziwactwa.
W każdym razie, wciąż za mało... Wciąż czekam niecierpliwie, aż zaserwujesz porządny kawałek krwistego (tu wstaw żart o wampirach) steku. Wprowadzenie jest ważne, ale małe kawałki tekstu dają tylko szczątkowe informacje.
Chyba sam nie jestem lepszy. Wygląda na to, że faktycznie coś robisz, podczas gdy ja nie napisałem prawie nic od tygodni.
Życzę miłego pisania i miłego popołudnia.
MarcinD dnia 10.12.2018 18:34
Małe kawałki wynikają z tego, że dzięki takiej długości, szybko się czyta i łatwiej wyłapać błędy i błądy ;-). Myślę, że większy sens "całości celowości" istnienia Majki zostanie pokazany już w najbliższych odcinkach. Teraz jeszcze jeden rozdział o... nie, dobrze, nie będę sam spoilerował własnych tekstów, musisz poczekać ;-).

A co do dolnej czy też górnej półki - dolna półka też jest potrzebna. Cieszę się, że w ogóle mogę być tutaj, na tym Portalu, prawie od samego dnia jego powstania i publikować tutaj. Cenię sobie bycie tutaj :-).
Darcon dnia 10.12.2018 18:36
Witaj, Marcinie.
Tak, dolna półka jest "moją sprawką", ale nie przejmuj się tym za bardzo. Rozdziałom z natury jest trudniej, to fragmenty wyrwane z całości, trudniej to w ogóle ocenić. Znacznie łatwiej argumentować zamknięte opowiadania i miniatury.
To, co zwróciło moją uwagę, to didaskalia, o których pisałem już wcześniej, nie wiem tylko czy komuś innemu, czy Tobie.
Cytat:

- Za co znowu? - warknęłam.
- Skąd ty tyle wiesz? - zapytałam.
- Skąd ty tyle wiesz, co? - zapytał gniewnie.
- Skąd ty tyle wiesz, co? - powtórzył, a ja sobie przypomniałam. I zacisnęłam zęby z wściekłością.
- Skąd ty tyle wiesz, panie? - syknęłam.
- No, grzeczna dziewczynka. Zrozum, że z takimi jak ty mam kontakt od prawie czterdziestu lat lat. Kiedyś z wami walczyłem i zabijałem jednego po drugim, teraz trenuję i sprawdzam umiejętności. Tutaj jest tylko biznes, dziewczyno. Rozumiesz? B i z n e s - powtórzył z naciskiem.
- Co to za biznes... panie? - zapytałam,
- A mam wybór? - warknęłam.
- Grzeczna dziewczynka - odparł z uśmiechem mężczyzna. -

- Rozbierz się do samej bielizny i siadaj tutaj - wskazał ręką pierwszą
- No dobrze. Najpierw sprawdzimy twoje nóżki - dodał. -
- Nie? To już koniec? E, nie wierzę - powiedział,
- No, wystarczy - powiedział i jednocześnie
- Udam, że tego nie słyszałem. A jak się czujesz? Czyżby ani śladu wysiłku? - zapytał z
- Tak... ani śladu. To takie... dziwne. Przecież powinnam czuć... ból i zmęczenie. A czuję tylko gorąc, jakbym stała przed otwartym piekarnikiem - powiedziałam.
- Tak - potwierdziłam i rozejrzałam się w oczekiwaniu na kolejne ćwiczenie. - Ale za to jestem silna - dodałam z dumą. - Jak jeszcze nigdy.

Dosłownie wszystkie, bodajże bez jednego, są elementami mowy. To nie przyśpiesza akcji, można powiedzieć, że to pewnego rodzaju powtórzenie. Wiadomo przecież, że powiedział, a nie wystukał, czy zamrugał.
Stosujesz jakieś zamienniki, ale to mało, zdecydowanie należy je urozmaicić. To jest właśnie jeden z elementów, który charakteryzuje debiuty.
Poza tym nie przekonał mnie dialog - popatrz, gość mówi, że ma kontakt z nimi od czterdziestu lat. To masa lat doświadczenia, dlatego wydaje się, że powinien zachowywać się bardziej jak na to doświadczenie przystało, a zachowuje się, za przeproszeniem, trochę jak kretyn. Nie mówię, że to źle, ale fakty wydają się nie pasować do osobowości i zachowania. A to powoduje, że bohater staje się niewiarygodny.
Pozdrawiam.
MarcinD dnia 11.12.2018 21:35
Cytat:
Tak, dolna półka jest "moją sprawką", ale nie przejmuj się tym za bardzo.


Spoko. Jestem tutaj "trochę" dłużej od Ciebie i znam zasady (hohoho, jak to brzmi, jakbym się chwalił czy coś...). Nie, mam do siebie dystans, piszę tak naprawdę dla siebie, bo pisanie sprawia mi ogrom najzwyklejszej frajdy, a to, czy trafię na górną, czy na dolną... Oczywiście, że górna jest "jakąś tam" nobilitacją, ale podjąłem taką, a ie inną decyzją - to znaczy pokrojenia mojego tekstu na tak krótkie kawałki - mając tego świadomość. Wiem, że łatwiej się to czyta i szybciej załapie się błędy, co widać po Twoich skrupulatnych i dokładnych komentarzach (w pełni pozytywnie to piszę!).

A co do samego dialogu... z jednej strony tak, wieloletnie doświadczenie, jednak z drugiej chciałem pokazać, że jest on potwornie znudzony swoją rolą, wypalony zawodowo i już mu się nie chce - widzę, że tego nie widać i muszę nad tym popracować ;-).
czarnanna dnia 12.12.2018 18:39
Przeczytałam, więc pozwolisz, że wkleję kilka elementów do ewentualnej korekty.

Cytat:
Za to, że ga­pi­łaś się we wła­sne oczy jak ciele w ma­lo­wa­ne wrota przez trzy mi­nu­ty.
- Za to, że przez trzy minuty gapiłaś się we własne oczy jak ciele w malowane wrota. - czy nie byłoby lepiej?
Cytat:
Do­pó­ki nie na­uczysz się być od­por­ną na wła­sny wzrok uni­kaj lu­ster.
- dałabym po ''własny'' przecinek.
Cytat:
Usi­ło­wa­łam pod­nieść, ale na­praw­dę nie byłam już w sta­nie.
- usiłowałam ''je''/''to'' podnieść..., nie wiem tak jakby coś tu brakuje?


Ściągnął mnie do Ciebie tytuł. Fajnie się czytało, choć to brutalność w opisach to nie moja bajka (jak pewnie większości przedstawicielek płci ponoć piękniejszej hehe) :) życzę sukcesów w dalszych rozdziałach! Pozdrawiam serdecznie,

Czarnanna
MarcinD dnia 13.12.2018 08:41
Dziękuję za szczególiki, które mi umknęły ;-). Rzeczywiście o wiele łatwiej samemu zobaczyć małe potknięcia, gdy ktoś je podrzuci. Zapraszam do kolejnych rozdziałów :-).
viktoria12 dnia 13.12.2018 13:21
Cytat:
ale zda­łam sobie spra­wę że fak­tycz­nie nie czu­łam ani śladu zmę­cze­nia. Jak­bym przed chwi­lą kom­plet­nie nie ro­bi­ła nic.


Tu je jesce, Mocium Panie, brak przecinka przed: ,, że".
Chwała Panu, bo dobrze widzę. Bez olularów. Heh.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kobra
24/03/2019 19:06
Świetnie. :) »
pociengiel
24/03/2019 18:53
Serdeczne dzięki - pomyślę. »
Gramofon
24/03/2019 18:38
Ładny obrazek, łatwo czytelny. Tylko ta oblepa obleci… »
SzalonaJulka
24/03/2019 15:57
Zolu, chyba lekka zbieżność doświadczeń nas dopadła - stąd… »
SzalonaJulka
24/03/2019 15:55
Haha, a ja chyba pierwszy raz u Ciebie w pełni widzę ten… »
pociengiel
24/03/2019 14:27
no nie mam aż tyle czasu na tłumaczenia. Ochota odeszła… »
allaska
24/03/2019 14:11
ruiny zamku niestrawione przez zieleń przetarta… »
Wiolin
24/03/2019 10:32
Witaj K z bliska. Ja widziałbym ten wiersz tak: czte­ry… »
Wiolin
24/03/2019 09:48
Serdecznie dziękuję komentującym... »
pociengiel
24/03/2019 08:03
Daleki jestem od oblania się wstydem, łzami tudzież… »
szalonaromantyczna511
23/03/2019 23:38
Ja też nie rozumiem, trochę jakbyś napisał losowe rzeczy.… »
pociengiel
23/03/2019 23:11
Nie. Nawet za opłatą, wielką jak tsunami. »
RChomik
23/03/2019 22:00
Dobra. Może jestem głupi czy coś. Ale czy ktoś mógłby mi… »
szalonaromantyczna511
23/03/2019 21:57
Świetnie piszesz, aż miło czytać »
Yaro
23/03/2019 18:37
Dziękuję bardzo . Miło słyszeć takie słowa. ,piszę od… »
ShoutBox
  • StalowyKruk
  • 24/03/2019 11:16
  • Nie mam pojęcia. Nie moja kategoria. Nie będę ani narzekał, ani pisał złośliwych komentarzy zakończonych "pozdrawiam". Jak koniecznie potrzebujesz sensu, podciągnij to może do emocjonalnego... czegoś.
  • RChomik
  • 24/03/2019 07:41
  • StalowyKruk no ale taki "przystanek na żądanie", o co w nim chodzi?
  • Zola111
  • 24/03/2019 02:14
  • I jak Wam się pisze doZaśrodkowania#30? [link]
  • StalowyKruk
  • 23/03/2019 23:04
  • Wiesz, myślę, że to zależy od punktu widzenia. Z mojego mógłbym zapytać: "Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza?" ;)
  • RChomik
  • 23/03/2019 22:02
  • Mam pytanie. Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza z górnej półki?
  • mike17
  • 23/03/2019 21:46
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać miniaturkę na 5000 znaków. Trudne? Chyba nie. Więc piszcie, bo sława czeka i nagrody :)
  • Kushi
  • 22/03/2019 19:35
  • A na dobry wieczór... [link] miłego Kochani :)
  • Zola111
  • 22/03/2019 01:05
  • Czyżby poetom zacięła się pisawka? [link]
  • Kushi
  • 21/03/2019 21:23
  • Na nocne marzenia i dobre sny Kochani łapcie [link]
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:yfolohyqa
Wspierają nas