Leśna Dama - Marek Adam Grabowski
Proza » Historie z dreszczykiem » Leśna Dama
A A A

 

Żył kiedyś u nas na wsi pewien chłopak. Celowo piszę w czasie przeszłym, gdyż już nie żyje. Ani u nas, ani nigdzie indziej. Ale wszystkiego dowiecie się za chwilę. 

 

Nazywał się Zbyszek. Był chudy. Miał niechluje, nachodzące na oczy, blond włosy. Taki chłopaczek, ale na swój sposób ładny. 

 

Już jako malec miał pewne dziwactwo. Mianowicie słyszał jakiś, śpiew którego inni nie słyszeli. Tak przynajmniej twierdził. Ten śpiew pojawiał się w różnych sytuacjach i zawsze znienacka. Mówił, że to śpiewa jakaś pani. Słyszał ją, lecz nigdy nie widział. Zawsze pragnął jednak ją ujrzeć. Zastanawiał się, jak ona może wyglądać. Domyślał się tylko, że musi być bardzo piękna. 

 

Co do samego śpiewu, twierdził, że jest on bardzo cichy, taki lekko słyszalny. Jednak było bardzo dziwne, że nigdy nie potrafił podać żadnych słów z tej pieśni. Mówił, że nie może ich zrozumieć. Zapewniał jednak, że jest to zawsze ta sama pieśń. To wszystko było bardzo dziwne. 

 

Nic więc dziwnego, że na wsi uchodził za cudaka. Skoro słyszy to, czego inni, nie odczuwają to musi być z nim coś nie tak. Ta piosenka to zapewne wytwór jego chorego umysłu. Istny czubek. Właściwie to powinien przeprowadzić się ze wsi Kości Wielkich do Tworek. Tam jest jego miejsce. Tak o nim mówili. 

 

Tylko proboszcz traktował te opowieści poważnie. Uważał, że mogą mieć charakter demoniczny. Jednak większość była pewne, że chłopak to wariat. Ubaw z niego był czymś powszechnym. Istniało nawet powiedzenie: „Zbyszek, co zamiast mózgu używa kiszek!”. Ludzie lubili je powtarzać. Oczywiście, on tego nienawidził. No cóż, dla nikogo nie jest miłym bycie wiejskim pośmiewiskiem. Jednak popatrzcie na to z naszej strony. Jak tutaj się nie śmiać, skoro ktoś słyszy jakieś śpiewy, których inni nie słyszą. Przecież to jakieś wariactwo. 

 

Finał tej historii ma miejsce w osiemnastym roku życia Zbyszka. 

 

Było przedwiośnie, a on poszedł do lasu. Roztopy się już skończyły i na ziemi pojawił się pierwsze trawy. Takie są najprzyjemniejsze jak się po nich skąpa. Również na drzewach pojawiły się pierwsze liście. Jednak nadal nie było można dojrzeć ptaków. 

 

Ledwo przekroczył skraj lasu, już usłyszał jej śpiew. Niby coś do czego był przyzwyczajony, jednak tym razem śpiew był specyficzny. Mianowicie był głośniejszy niż dotychczas. 

 

Zbyszek nadal nie był w stanie zrozumieć słów, jednak zmiana tonu była dla niego nowym impulsem. Pierwszy raz mógł zlokalizować skąd ten śpiew dochodzi. Ruszył więc w jego stronę. 

 

Był pewny, że wreszcie będzie mógł poznać tę tajemniczą panią. Marzył o tym całe życie. 

 

Szedł więc szybkim krokiem. Przedzierał się przez krzaki i potykał się o korzenie. Był jednak zdeterminowany. Nie specjalnie zwracał uwagę na drzewa i padoły. Chciał jak najszybszej dojść do celu. Właściwie to zaszedł już dość daleko, można by rzec, że w głąb lasu. Chyba się jeszcze nigdy tak nie zapuścił w te knieje. Jednak ciągle śpiew nie wydawał się bliższy. Jakby nic się nie przybliżył. To wszystko było bardzo dziwne. Nie poddał się jednak, gdyż czuł, że jest mu pisane dzisiaj spotkać się ze śpiewaczką. 

 

Jak długo szedł? Około dwóch godzin, może dłużej. Jednak nie specjalnie czuł zmęczenie. Świadczy to o jego zapale.

 

W końcu dostrzegł jakieś rozwidlenie. Właśnie stamtąd wydobywał się śpiew. Co jednak znamienne, głos się zrobił dużo bardziej wyraźny. 

 

-Jestem na miejscu!- powiedział sam do siebie.

 

Serce mu zaczęło mocniej bić. Przyspieszył kroku; to był już prawie bieg. Minął ostatnie drzewa i ujrzał następujący widok. 

 

Na niewielkiej polanie znajdowało się małe, leśne jeziorko. Otaczał je ze wszystkich stron mech, oraz jakieś białe kwiatki. Woda w nim była jasna, niemal przezroczysta. Ani Zbyszek, ani nikt inny z naszej wsi nigdy nie widział tego miejsca. 

 

To właśnie z tego oczka wodnego wydobywał się śpiew.

 

Zbyszek podszedł bliżej. Dopiero, gdy był przy samym brzegu, nastąpiło to, czego pragnął niemal od zawsze. Z tafli wody wyłoniła się kobieta. Naga, dzięki czemu można było dokładnie ujrzeć jej wielkie piersi, oraz owłosienie na łonie. Długie, blond włosy sięgały za pupę. Najbardziej widoczne i wyraziste były jednak jej olbrzymie oczy. Miały odcień błękitny, ale nie taki, jaki występuje u innych ludzi. Ten wyglądał jak czysta woda. Co jednak ważniejsze te oczy nie miały źrenic. Kobieta była jeszcze piękniejsza niż w wyobrażeniach Zbyszka. 

 

Stała w miejscu i śpiewała, patrząc prosto na niego. 

 

Nie ociągając się wszedł do wody. Nawet chyba nie zauważył, że zamoczyły mu się spodnie. 

 

Kobieta była już tak blisko niego, że śpiew niemal bezpośrednio przechodził z jej ust do jego uszu. Mimo tego, nadal nie rozumiał o czym ona śpiewała. To jednak nie było ważne. Bez zrozumienia słów upajał się tymi dźwiękami.

 

Wyciągnął dłoń, żeby ją dotknąć i napiął usta, żeby ją pocałować. Miał to zrobić pierwszy raz w życiu. Nawet nie zastanawiał, się czy jest to właściwe. W sumie nie zastanawiał się nad niczym; to była chyba jakaś forma transu.

 

Niewiasta początkowo nie reagowała na niego; i tylko dalej śpiewała. Jednak potem odsunęła się z znienacka. 

 

W tym samym momencie Zbyszek stracił grunt pod nogami. Może się to wydać niezrozumiałe z dwóch powodów. Po pierwsze cały czas stał w miejscu. Po drugie woda wydawała się być bardzo płytka. Nie mniej jednak po chwili widział już tylko błękit jeziora. Toń kazała się być ciemniejszy niż myślał. Nadal jednak słyszał śpiew. Piękna śmierć. 

 

Zapewne zastanawiacie się skąd znamy tę historię. Otóż trzy dni po jego zaginięciu, znaleźliśmy na końcu wsi jego telefon komórkowy. Był na nim nagrany film przedstawiający to wydarzenia. Powyższy opis jest próbują ilustrowanie tego filmu. Oczywiście w kilku miejscach musiałem się domyślać i coś dopowiedzieć. Przyznam się też, że kilka fragmentów ubarwiłem. Inaczej bym nie był wielkim bajarzem. Jednak nie są one najważniejsze. Sens oddałem wiernie. 

 

Co do samego telefonu był przemoknięty, ale działał dobrze. Nie wiemy, kto go wyłowił, a potem odniósł do wioski. 

 

Nigdy nie znaleźliśmy ciała Zbyszka, ani nawet miejsca w którym się utopił. Wprawdzie próbowaliśmy za pomocą telefonu odtworzyć tę trasę, ale zawsze się wtedy gubiliśmy. Może dlatego, że las z każdym miesiącem zmienia się bezpowrotnie. 

 

Dzięki nagraniu możemy jednak wreszcie usłyszeć tę pieść. Jest bardzo ładna, aczkolwiek nie rozumiemy słów.

 

                                                                               Marek Adam Garbowski 

                                                                                   Warszawa 2018 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marek Adam Grabowski · dnia 15.12.2018 02:50 · Czytań: 154 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 10
Komentarze
DanielKurowski1 dnia 17.12.2018 21:37 Ocena: Dobre
Hej,

Historia fajna i ciekawa, zwłaszcza motyw z niemożliwością dotarcia do miejsca śmierci, jednak dreszczyku niestety nie było. Trochę zbyt krótkie, by poczuć dobrze klimat i poznać bohatera. Jednak nie jest źle, mi się podobało.

Z rzeczy technicznych zauważyłem tylko jedno:

Cytat:
Toń ka­za­ła się być ciem­niej­szy niż my­ślał


Powinno chyba być: Toń okazała się być ciemniejsza, niż myślał. Przycinka pewien nie jestem, więc nie bierz sobie tego do serca.

Pozdrawiam i życzę powodzenia! ;)
Marek Adam Grabowski dnia 18.12.2018 08:58
Dzięki. Kategoria "z dreszczykiem" była wybrana nieco dla sarkazmu. Te opowiadanie na pewno nie jest straszne.

Pozdrawiam
Wiktor Orzel dnia 18.12.2018 13:15 Ocena: Przeciętne
Cytat:
Był na nim na­gra­ny film przed­sta­wia­ją­cy to wy­da­rze­nia.


wydarzenie.

Cytat:
Po­wyż­szy opis jest pró­bu­ją ilu­stro­wa­nie tego filmu


ilustrowania.

Niestety, motyw rusałki jest oklepany i Tobie nie udało się wprowadzić tutaj nic ciekawego, co by wykraczało poza znany schemat. Do tego mamy enterozę i styl, który przypomina szkolną wprawkę, akcja toczy się topornie i ślamazarnie, a naiwne narracyjne wtrącenia zaburzają rytm.
Marek Adam Grabowski dnia 18.12.2018 13:52
No cóż każdy ma prawo do własnej oceny. Temat rzeczywiste nie był oryginalny. Mimo wszystko dziękuję za przeczytanie.
Kemilk dnia 30.12.2018 13:18
Cześć
Samo opowiadanie jest kolejną wersją o syrenach, topielcach lub też innych postaciach wciągających ludzi, tym samym nie jest odkrywcze. Wykonanie dosyć poprawne, niestety fabuła nie wciąga.
poniżej moje uwagi:
Cytat:
Miał nie­chlu­je, na­cho­dzą­ce na oczy, blond włosy.

raczej "niechlujne"
Cytat:
Chyba się jesz­cze nigdy tak nie za­pu­ścił w te knie­je.

można dodać słowo "głęboko" i wtedy słowo "wgłąb" w poprzednim zdaniu zamienić na "środek"
za dużo używasz słowa "jakieś", spokojnie w większości przypadków można je pominąć
Cytat:
Stała w miej­scu i śpie­wa­ła, pa­trząc pro­sto na niego.

może "wprost"
Cytat:
Po­wyż­szy opis jest pró­bu­ją ilu­stro­wa­nie tego filmu.

te zdanie zdecydowanie trzeba poprawić
Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski dnia 30.12.2018 13:33
Dzięki. Błędy poprawie w wolnym czasie.
mlodepioro dnia 05.01.2019 15:58 Ocena: Bardzo dobre
Cześć,
Hm... tekst ciekawy i specyficzny jak dla mnie. Wyczułem w pierwszych kilku akapitach mocny sarkazm, co dodaje temu utworowi swoistą oryginalność. Momentami miałem wrażenie stylizacji językowej, stylizacji mowy ludzi ze społeczności wiejskiej(oczywiście nie wszyscy tak się wypowiadają), co dało efekt prostoty i to jest według mnie implus. Miałem wrażenie, po przeczytaniu utworu, że Lwem Tołstojem mi to trąci i jego wychodzeniem do ludu pod koniec twórczości, ale poza tym gratuluję pomysłu!
Marek Adam Grabowski dnia 05.01.2019 16:12
Młodepióro bardzo dziękuję za miły komentarz. Najważniejsze jest to, iż wyczułeś sarkazm.

Pozdrawiam
Daniela Jadwiga Jarszak dnia 07.01.2019 14:46
Telefon komórkowy w zderzeniu z baśniowością historii - niezłe złożenie. Już nic nie jest wiarygodne, gdyby nie technika... Tekst mnie zwyczajnie wciągnął, a nawet uwiódł, jak ten syreni śpiew.
Marek Adam Grabowski dnia 07.01.2019 15:20
Trzeba iść z duchem czasu. Dzięki za sympatyczny komentarz.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
przyszycguzik
18/01/2019 23:13
Taki ciekawy, balladowy układ rytmiczny (9-9+). Bardzo… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:44
Bardzo podoba mi się ta stylizacja oddająca wczucie się w… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:34
To tłumaczenie Szekspira? Tylko wtedy taka archaiczna… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:27
Dziwny ten wiersz. Da się przeczytać, ale jest tak… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:18
Ech, a administracja już mi wycina komentarze. Twoje… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:15
W „przenikaniu” jest ukryty ruch dośrodkowy niesiony przez… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:03
Dziękuję. Ja tu widzę jeszcze trochę trudności technicznych… »
wiojaw
18/01/2019 19:49
Tak coś jest, jakiś obraz. Ale i mnie te ptaki zgrzytają. A… »
StalowyKruk
18/01/2019 19:30
Podoba mi się twój styl i tak dalej, więc nie chciałbym… »
mike17
18/01/2019 19:21
Ciekawie opisany wieczór w życiu człowieka. Mało słów, a… »
Kazjuno
18/01/2019 18:23
Bardzo ciekawy opis. Podany sprawnie i zajmująco, więc… »
Blanche
18/01/2019 18:15
Nie twierdzę, że nie masz racji i na pewno popracuję. Na… »
Milena1
18/01/2019 18:12
Jest tu pewna myśl, z którą się zgadzam, ale... Cóż, dolna… »
22227
18/01/2019 18:07
Ależ ja Ci jestem wdzięczny za Twój komentarz, wszystko jest… »
wiojaw
18/01/2019 17:51
Oczywiście 22227, że to Twój tekst i rozumiem, że chciałeś… »
ShoutBox
  • viktoria12
  • 18/01/2019 09:04
  • Owszem, podał Pan link do Facebuka, ale tam się trzeba logować, a mnie teraz na to nie czas
  • viktoria12
  • 18/01/2019 09:02
  • @ClakierCat. Ciekawa dyskusja pod Sonetami. Jakie nazwisko Autora tomiku?
  • Esy Floresy
  • 17/01/2019 22:39
  • To wspaniała wiadomość! :)
  • Zola111
  • 17/01/2019 22:13
  • Esy, marcyjkujemy. Poprawiamy, dopieszczamy :)
  • Ananke
  • 15/01/2019 23:26
  • oby ten konsensus wychodził zawsze, wszędzie i wszystkim.
  • mike17
  • 15/01/2019 23:24
  • Miło mi się z Tobą rozmawiało, Ananke, ale łóżko mnie wzywa - na dziś chyba starczy. Życzę Ci kolorowych snów i jak zwykle cieszę się, że udało się nam dojść do konsensusu :) Dobranoc.
  • Ananke
  • 15/01/2019 23:22
  • znam i lubię :)
  • Niczyja
  • 15/01/2019 23:19
  • Nic lepiej nie pasuje do tej śnieżnej ciszy... [link]
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Mljw3
Wspierają nas