Zarys fabuły - GB2033
Proza » Przygodowe » Zarys fabuły
A A A
Od autora: Jest to mój pierwszy tekst jaki napisałem sam dla siebie. Co prawda jest to dopiero zarys fabuły jaką chciałbym stworzyć, myślę jednak że można to już jakoś ocenić, coś o tym powiedzieć. Ostrzegę jednak że tekst ten nie przechodził żadnej korekty i może mieć masę błędów nie tyle ortograficznych co interpunkcyjnych, dlatego proszę tutaj o wyrozumiałość i z góry przepraszam. Chciałbym się dowiedzieć czy mój styl pisania jak i pomysł na fabułę jest ciekawy, interesujący oraz czy można z tego zrobić książkę (lub komiks, nad formą jeszcze się zastanawiam) która wciągnie, zaciekawi i którą będzie się po prostu dobrze czytało. (tekst już raz poprawiony pod względem błędów).

Niczym szczur, który bezskutecznie węszy pod nosem ludzi,szukając, choć najmniejszych okruchów. Tak ja umazany aż po pas w błocie z zakrwawioną nogą i okropnymi wspomnieniami, czołgam się tuż pod nosem „wroga” i z myślą, że każdy oddech może być moim ostatnim, wypatruje nadziei jednocześnie pogrążając się w myślach o tym, jak beznadziejne i komiczne było moje dotychczasowe życie. A zaczęło się to jakieś sześć miesięcy temu pięć lat po Wielkim Kataklizmie. Dni mijały czas leciał a społeczeństwo powoli przyzwyczaiło się do obecnego stanu rzeczy. W zgliszczach miast znów powoli zaczęło tętnić życie, ba nawet na przedmieściach zaczęły się tworzyć małe obozowiska. Było to zazwyczaj kilka namiotów lub starych domów, w których pochowali się ludzie. Żyłem w jednym z tych obozowisk zaraz obok „Miasta na Płycie” mojego rodzinnego miasta, chociaż nie było ono już takie jak kiedyś a na pewno nie tak rodzinne. Jeszcze dwa lata przed tym całym zamieszaniem, niczym z jakiegoś postapokaliptycznego filmu, byłem technikiem. Teraz również wykorzystywałem umiejętności nabyte w tym zawodzie. Co prawda umiejętności te przydawały się tylko do naprawiania złomu, który znalazłem wkoło osady, aby później móc oddać je Rafałowi i podzielić zyski ze sprzedaży tego, co naprawiłem w Mieście na Płycie, aby mieć co jeść, jednak lepiej tak wykorzystać umiejętności niż w ogóle. Cały teren wokół miasta zamienił się w pustynie, nie było już ani jednej malowniczej łąki niczym z pejzażu, które pamiętam z dzieciństwa. Były za to zgliszcza starego świata oraz rozległe kamienne równiny niczym płyty oddzielone od siebie pęknięciami. Żeby móc zjeść cokolwiek trzeba albo uprawiać to z resztek ziemi i nasion, które pozostały ludziom w domowych ogrodach lub przywieść jedzenie z miasta. Tym właśnie zajmował się Rafał, najbardziej zaufany kupiec i przemytnik, jakiego znałem. Umówiliśmy się, że ja będę dostarczał mu towaru a on sprzeda co się da w mieście i kupi mi co tylko będę potrzebował, za moją działkę pieniędzy. Po takim dniu pracy, o ile można nazwać to jeszcze uczciwym zajęciem, wracałem do mojego „domu”, choć może raczej powinienem powiedzieć do ruin które sobie upatrzyłem i w miarę możliwości wyremontowałem. Wnioskując po gruzach mogę stwierdzić, że był to kiedyś ładny piętrowy dom z werandą. Teraz jednak zostało tylko jedno piętro i weranda, samodzielnie, za pożyczoną za trzy konserwy łopatą, wykopałem piwnice, w której urządziłem sobie pracownie i schron. Kiedy tylko wracałem z pustkowia, z poszukiwania części, było już ciemno i mimo że okolica wydaje się raczej opustoszała lepiej nie wychodzić po zmroku. To właśnie wtedy, z różnego rodzaju pieczar lub innych kryjówek, wychodzą wszelkiej maści bandyci i niczym hieny polują na jakiekolwiek zapasy, nieważne co to jest, ważne by dało się przeżyć do następnej nocy. Za dnia natomiast jest bezpiecznie, ponieważ mimo braku pożywienia, zbiry te doskonale wiedzą skąd i za co mogą dostać alkohol, mimo iż wątpliwej jakości to pozwala on zająć ich na dzień a trzeźwieją dopiero nocą. Tego dnia nie udało mi się jednak powtórzyć mojego spokojnego cyklu. Pierwszą rzeczą, jaka zakłóciła mój spokój, była klamka pochylona zbytnio do dołu. Zawsze, kiedy wychodzę podciągam zepsutą klamkę drzwi do góry, to moje zabezpieczenie. Teraz jednak była opuszczona. Mój dom znajdował się na uboczu osady, przy prowadzącej do niej drodze, dlatego nie miałem pomysłu kto oraz po co miałby się do mnie włamywać. Ostrożnie na palcach wszedłem do środka. To był pierwszy krok do zniszczenia mojej spokojnej egzystencji w Nowym Świecie. Poczułem przerażający chłód na moim gardle. Był to nóż trzymany przez napastnika schowanego z lewej strony tuż przy drzwiach, nie widziałem go dokładnie, jedynie słyszałem jak mówił.
-Nie panikuj a nic się nie stanie-szepnął.
Przy małym okrągłym stole na środku pokoju siedziało jeszcze dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn. Już po samej ich budowie mogłem stwierdzić, że to nie ci sami wyniszczeni alkoholem i używkami bandyci, bardziej niż na zbirów wyglądali mi na żołnierzy. Przeraziło mnie to jeszcze bardziej, jednak zaraz po tym nieco uspokoiło. „W końcu na pewno są ludźmi rozsądnymi, dam im czego chcą i się wyniosą” pomyślałem chcąc uspokoić sam siebie. Po paru sekundach ciszy jeden z nich siedzący przy stole przemówił.
-Spokojnie panie Danielu, przychodzimy z przyjacielską ofertą zdolną odmienić pana szare, dotychczas bezsensowne życie.- Powiedział. Był najstarszy z nich, z lekką siwizną po bokach głowy i srebrnym zadbanym zarostem. Twarz miał spokojną, nieco pomarszczoną, respekt i przerażenie budziły natomiast półokrągłe blizny na prawym policzku. Były to blizny po skomplikowanej operacji nanitowej. Nie było to coś, do czego szary człowiek w Nowym Świecie miał dostęp, a te ślady czerwieniły się jeszcze co oznacza, że były świeże.
- Chodzi o moje sprzęty ? Jeżeli tak to wszystko jest-
-Dość!-przerwał mi gwałtownie.
-Nie jesteśmy tutaj po takie błahostki. Tak jak powiedziałem na początku, mamy dla pana propozycję zdolną odmienić wszystko, w co pan do tej pory wierzył.
-Jaka to propozycja?-Wykrztusiłem w końcu.
-Najpierw pozwól, że nas przedstawię. Jesteśmy Ładem Nowego Świata. Zapewne nie słyszał Pan o nas. Zresztą nie mogłeś o nas słyszeć. Mówiąc krótko, jesteśmy organizacją trzymającą ten cały Nowy Świat za przysłowiową mordę. Utrzymujemy w nim porządek i staramy się odbudować cywilizację, jaką znaliśmy przed Kataklizmem.
-Do czego więc ja jestem potrzebny? Nie chcę bawić się w żadną politykę a tym bardziej ratowanie świata.
-Ależ wcale tego od Ciebie nie wymagamy. Powiedziałbym, że sprawa, w jakiej przychodzimy jest ściśle z tobą powiązana, a dla świata mogłaby się wydawać błaha. Chodzi o twojego brata.
-W takim razie to pomyłka. Mój brat zginął, kiedy to wszystko zaczęło się walić, nie żyje tak jak cała moja rodzina.
Ten, który dotychczas mi groził, odsunął się i przystawił do stołu jeszcze jedno krzesło, wskazując, abym usiadł. Cały czas czując presję pokornie wykonałem nieme polecenie.
-A co jeżeli on żyje ?-Ponownie odezwał się najstarszy z nich
-To wykluczone.-odparłem natychmiastowo
Wtedy na stole został postawiony coś na rodzaj starej ciężkiej walizki. Kiedy jednak moi nieproszeni goście otworzyli ją, okazało się, że jest to coś na rodzaj laptopa. Był jednak o wiele większy i bardziej rozbudowany niz urządzenia, które pamiętam lub które sam naprawiałem.
-Na tej maszynie znajdują się dowody potwierdzające nasze słowa.-Oznajmili jednocześnie odpalając jakieś nagranie.
Okazało się, że było to nagranie z lotniska, kiedy Marek wraz z rodzicami lecieli do Norwegi na wakacje. Brat mieszkał i pracował tam jako badacz geodezyjny, odkąd się tam przeniósł zawsze zabierał rodziców na miesiąc na wakacje. Jednak tym razem, lecieli w pierwszy dzień Katastrofy. Dalej na nagraniu było pokazane jak ich samolot wpadł w wir powietrzny tak silny, że wyciągał w górę wody z morza.
-Tego dnia nikt z 40 osób, które leciały, licząc z załogą, nie przeżył. Wliczając w to moją rodzinę. Widziałem ciała.
Pełen goryczy odpowiedziałem. Wtedy jednak zostało puszczone kolejne nagranie. Tym razem napisy wskazywały na to, że jest z Orandri w Norwegi, najwidoczniej z jakiegoś szpitala. Zatrzymali w chwili, gdy człowiek w białym płaszczu opuszczał placówkę.
-Czy poznaje pan tego mężczyznę ? - Zapytali jakbym był na jakimś przesłuchaniu.
-Jeżeli chodzi o to, czy to mój brat to nie.-Na nagraniu był to wysoki blondyn, natomiast mój brat był średniego wzrostu szatynem.
-Dla pewności czy Marek miał jakieś operacje, coś może metalowego w jakiejś części ciała np. płytkę ?
-Tak, kiedy miał 5 lat upadł z wysokości i lekarze musieli umieścić platynową płytkę w jego czole.
Nie zwlekając pokazali mi ten sam obraz,jednakże teraz w trybie termowizji.
-Widzi pan w czole tego mężczyzny również znajduje się płytka, również platynowa o tej samej wielkości. Zanim powiesz że to zbieg okoliczności, proszę. To numer seryjny elementu twojego brata i ten, który udało nam się uzyskać ze szpitala w Norwegi. Są takie same, zostały wykonane tego samego dnia, o tej samej godzinie w tym samym miejscu. To nie przypadek. Pański brat żyje, tak teraz wygląda.
-Dlaczego? Jak?
-Prawdę powiedziawszy nie zależy nam na pańskich sprawach osobistych. Jednak to nie zmienia faktu, że chcemy znaleźć Marka lub jakkolwiek się teraz nazywa i go o coś spytać. Do tego jednak jesteś nam niezbędny. Rozumiem, że może być to teraz dla ciebie niezwykle przytłaczające, daje ci tydzień na przemyślenie tego. Po tym czasie znowu się zobaczymy, jednak wtedy chciałbym znać już twoją odpowiedź.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
GB2033 · dnia 18.12.2018 11:32 · Czytań: 133 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
faith dnia 18.12.2018 11:54
Cytat:
Jest to mój pierwszy tekst jaki napisałem sam dla siebie.

Jeśli napisałbyś go sam dla siebie i nie wyciągał z tzw. szuflady, to nikt nie miałby okazji, ani prawa przyczepić się do jakichkolwiek błędów.

Ale jeśli już decydujesz się na publikację tekstu, to nawet jeśli miałby być to tylko zarys fabuły, jakaś wersja robocza, czy cokolwiek w tym rodzaju, to jednak dobrze byłoby się pochylić nad tekstem i wyeliminować chociaż te największe błędy. Z szacunku dla odbiorcy, ale i dla własnego doskonalenia warsztatu. Ten tekst roi się od byków. Nie da się oddzielić fabuły od jakości narracji. Jedno ma wpływ na drugie. Możesz mieć arcychwytliwy temat, którego jednak nikt nie będzie w stanie przeczytać do końca, bo po prostu zmęczy go ciągłe potykanie się o błędy.

W tym opowiadaniu zniechęcają już niestety pierwsze dwa zdania.
Cytat:
Ni­czym szczur[,] który bez[ ]sku­tecz­nie węszy pod nosem ludzi,[]szu­ka­jąc choć naj­mniej­szych okru­chów[.]Tak ja[,] uma­za­ny aż po pas w bło­cie[,] z za­krwa­wio­ną nogą i okrop­ny­mi wspo­mnie­nia­mi,[]czoł­gam się tuż pod nosem "wroga" i z myślą[,] że każdy od­dech może być moim ostat­nim,[]wy­pa­tru­je na­dziei[] jed­no­cze­śnie po­grąn­ża­jąc się w my­ślach o tym[,] jak bez­na­dziej­ne i ko­micz­ne było moje do­tych­cza­so­we życie.

Brak przecinków, brak spacji i zbyt rozbudowane zdania, w których gubi się sens. Proponuje budować krótsze zdania, łatwiej będzie wtedy zapanować nad interpunkcją i okiełznać to, co mamy do powiedzenia. Aha, i "bezskutecznie" zapisujemy łącznie.

Nie będę pochylać się nad pojedynczymi błędami. Jest ich tutaj zbyt wiele. Proponuję po prostu jeszcze raz prześledzić tekst pod kątem ich wyłapania i pozbyć się tych niedociągnięć. Jeśli poważnie myślisz nad wydaniem tego w jakiejś formie, poczytaj też o zasadach dotyczących zapisu dialogów i pomyśl nad podziałem tekstu na akapity.

Jeśli chodzi o fabułę na tym etapie trudno jeszcze cokolwiek powiedzieć. We wstępie, jak i w tytule piszesz, że jest to jej zarys. Ale szczerze powiedziawszy po pierwszej części niewiele z tego zarysu jest nam przedstawione.
Cytat:
A za­czę­ło się to ja­kieś sześć mie­się­cy temu pięć lat po Wiel­kim Ka­ta­kliź­mię. Dni mi­ja­ły czas le­ciał a spo­łe­czeń­stwo po­wo­li przy­zwy­cza­iło się do obec­ne­go stanu rze­czy. W zglisz­czach miast znów po­wo­li za­czę­ło tęt­nić życie, ba nawet na przed­mie­ściach za­czę­ły się two­rzyć małe obo­zo­wi­ska.

Nie wiadomo, o jaki Wielki Kataklizm chodzi, co się w ogóle stało, jaką miało skalę. Domyślam się, że chodzi o jakieś postapokalipyczne wizje, ale dobrze byłoby to czytelnikowi jakoś przybliżyć, by nabrało charakteru i autentyczności. Tutaj wszystko zaczyna się tak, jakby było kontynuacją, nie początkiem.

Uważam, że ten pomysł może zainteresować i zyskać sobie czytelników, ale tylko pod warunkiem, jeśli popracujesz nad stylem narracji, dialogami i wyeliminowaniem licznych błędów. By "po prostu dobrze czytało" te rzeczy są niezbędne.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
Marek Adam Grabowski dnia 18.12.2018 14:40
Skoro to debiutancki zarys fabuły bez korekty to musimy być tolerancyjni. Faktem jednak jest, iż błędów masz tutaj mnóstwo. Aż trudno się czyta. Niemniej jednak fabuła jest ciekawa i (tutaj nie zgadzam się z faith) nie musisz jej mam przybliżać.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
GB2033 dnia 22.12.2018 17:38
Po pierwsze dziękuję za przeczytanie faith. Z interpunkcją zawsze miałem problemy jednak postaram się nad nią popracować. Co do zdań, to zawsze mam wrażenie że są za krótkie i w efekcie pisze je właśnie za długie :D. Postaram się te błędy wyeliminować by nie męczyć tak czytelnika. Co do zarysu fabuły to się nie zgodzę. Chciałem tutaj przedstawić tylko informacje niezbędne aby można było zrozumieć motywację, jak i sytuację głównego bohatera. Postawiłem sobie za cel zaciekawienie widza światem w takim stopniu aby czytał dalej, ale uznałem że podanie wszystkich tych informacji może odbiorcę trochę przytłoczyć na początku. Postanowiłem więc że zacznę od jakiejś sytuacji ze środka historii i do tego miejsca treść będzie przedstawiona jako wspomnienia protagonisty. W ten sposób czytelnik będzie wiedział w jakim miejscu i stanie skończy bohater ale nie w jaki sposób i dlaczego tak się stało. Na przykład ta ranna noga. Widz już od początku wie że protagonista zostanie zraniony, ale nie wie w jakiej sytuacji, czy to było podczas ucieczki, czy został zdradzony przez kogoś,a może po prostu gdzieś się skaleczył. Chciałem zaciekawić tym widza, a jednocześnie pokazać że akcja na pewno się rozwinie. Jeżeli chodzi o główny cel bohatera to sądzę że można już się go domyślić. Nie chcę też zakładać że moi potencjalni odbiorcy będą idiotami którym wszystko trzeba podać na tacy bo inaczej się nie domyślą tego i owego. Mam nadzieje że wiesz o co mi chodzi. Jeszcze raz dziękuje za przeczytanie i wytknięcie mi moich błędów, spróbuje się poprawić i może efekty tego jeszcze tutaj opublikuję :).
DanielKurowski1 dnia 22.12.2018 22:57
Hej, na wstępie powiem, że powinieneś zrobić akapity, bo taki blok tekstu źle się czyta.

Rozumiem, że to tylko zarys fabuły i dopiero zaczynasz, więc błędy i niezręczności są oczywiste, jednak powinieneś również uważać na kropki i robić osobne zdania, bo czasem to bywa irytujące.

Fragment nie jest zły, ale jest za krótki i wyrwany z kontekstu, by coś więcej o nim powiedzieć. Pewnie będzie ciekawie, ale musisz poćwiczyć warsztat, by lepiej się czytało i odbiorca był zaciekawiony od początku.

Z uwag technicznych - nie pisz ''cię, ciebie'' z dużych liter, bo to nie list.

Pozdrawiam i powodzenia, na pewno przeczytam twoje dalsze prace :)
GB2033 dnia 23.12.2018 00:18
DanielKuriwski1 Dzięki wielkie za przeczytanie, na pewno wezmę to pod uwagę. Następny tekst jaki tutaj opublikuje będzie dłuższy (może nawet kilka rozdziałów) chociaż już innego projektu. :yes:
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
przyszycguzik
18/01/2019 23:13
Taki ciekawy, balladowy układ rytmiczny (9-9+). Bardzo… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:44
Bardzo podoba mi się ta stylizacja oddająca wczucie się w… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:34
To tłumaczenie Szekspira? Tylko wtedy taka archaiczna… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:27
Dziwny ten wiersz. Da się przeczytać, ale jest tak… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:18
Ech, a administracja już mi wycina komentarze. Twoje… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:15
W „przenikaniu” jest ukryty ruch dośrodkowy niesiony przez… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:03
Dziękuję. Ja tu widzę jeszcze trochę trudności technicznych… »
wiojaw
18/01/2019 19:49
Tak coś jest, jakiś obraz. Ale i mnie te ptaki zgrzytają. A… »
StalowyKruk
18/01/2019 19:30
Podoba mi się twój styl i tak dalej, więc nie chciałbym… »
mike17
18/01/2019 19:21
Ciekawie opisany wieczór w życiu człowieka. Mało słów, a… »
Kazjuno
18/01/2019 18:23
Bardzo ciekawy opis. Podany sprawnie i zajmująco, więc… »
Blanche
18/01/2019 18:15
Nie twierdzę, że nie masz racji i na pewno popracuję. Na… »
Milena1
18/01/2019 18:12
Jest tu pewna myśl, z którą się zgadzam, ale... Cóż, dolna… »
22227
18/01/2019 18:07
Ależ ja Ci jestem wdzięczny za Twój komentarz, wszystko jest… »
wiojaw
18/01/2019 17:51
Oczywiście 22227, że to Twój tekst i rozumiem, że chciałeś… »
ShoutBox
  • viktoria12
  • 18/01/2019 09:04
  • Owszem, podał Pan link do Facebuka, ale tam się trzeba logować, a mnie teraz na to nie czas
  • viktoria12
  • 18/01/2019 09:02
  • @ClakierCat. Ciekawa dyskusja pod Sonetami. Jakie nazwisko Autora tomiku?
  • Esy Floresy
  • 17/01/2019 22:39
  • To wspaniała wiadomość! :)
  • Zola111
  • 17/01/2019 22:13
  • Esy, marcyjkujemy. Poprawiamy, dopieszczamy :)
  • Ananke
  • 15/01/2019 23:26
  • oby ten konsensus wychodził zawsze, wszędzie i wszystkim.
  • mike17
  • 15/01/2019 23:24
  • Miło mi się z Tobą rozmawiało, Ananke, ale łóżko mnie wzywa - na dziś chyba starczy. Życzę Ci kolorowych snów i jak zwykle cieszę się, że udało się nam dojść do konsensusu :) Dobranoc.
  • Ananke
  • 15/01/2019 23:22
  • znam i lubię :)
  • Niczyja
  • 15/01/2019 23:19
  • Nic lepiej nie pasuje do tej śnieżnej ciszy... [link]
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:Mljw3
Wspierają nas