Kolejny fragment powieści "Enamorada, truskawki i szampan" Elżbiety Walczak - elawalczak
Proza » Obyczajowe » Kolejny fragment powieści "Enamorada, truskawki i szampan" Elżbiety Walczak
A A A
Od autora: Malwina wyrusza do Andaluzji,żeby odkryć tajemnicę zniknięcia niewidomej dziewczyny.

Na tylnym siedzeniu jego samochodu leżała książka o dziwnym tytule „Aqui el sol nunca baja” (Tutaj słońce nie zachodzi nigdy) Autor – Mariachi. A więc to on, brat tamtej dziewczyny z Meksyku. Tej, która zaginęła. Szli w moim kierunku, on podtrzymywał jej ramię. Ubrana na czarno kobieta płakała.

- Hola – powiedziała do mnie – wsiadaj do tyłu. Otworzyłam drzwi i grzecznie wsiadłam, spoglądając na dom w skale. Moja wyobraźnia szalała. Wydawało mi się, że kogoś tam widzę.

- Kto mieszka w tym domu na wzgórzu? – zapytałam, pokazując palcem.

- Nikt – odpowiedziała kobieta i zasłoniła twarz woalką.

Mariachi nie odzywał się całą drogę. Zerkał tylko ukradkiem na mnie w lusterku.

Zatrzymał się, a kobieta poszła w kierunku domu ich sąsiadów.

- Lubisz książki? – zapytał.

- Tak lubię.

- Weź sobie tą, która leży na tylnym siedzeniu. Przeczytasz, jak będziesz się nudzić. Oddasz, kiedy będziesz chciała. Schowaj do plecaka i nikomu nie pokazuj.

- Dziękuję. A co to za autor? Hiszpan czy Meksykanin?

- Debiutant. Powiesz mi, co o niej sądzisz?

- Oczywiście – schowałam książkę w pośpiechu, bo widziałam, jak wraca jego matka.

- Vamos – powiedziała kobieta.

Pojechaliśmy na plac, w którym stały domy pracowników.

- Wysiadaj – powiedziała do mnie tonem, który zamroził mnie natychmiast. Nie ufałam tym ludziom, jemu też nie. Miquel – tak miał na imię ów Mariachi, który właśnie w tej chwili zmienił się w agresywnego szefa pola mandarynkowego.

- Wszyscy na plac! – krzyczał. Nie słyszałam od nikogo wcześniej, że dziś ma być jakieś zebranie. Wyszli tylko ci, którzy właśnie byli na miejscu.

- Jest godzina dwudziesta druga – zaczął – wszyscy wstajecie o piątej rano. Widzę tylko tych, którzy nie mają w dupie tej pracy. Cała reszta, gdzie jest o tej porze?

- Co go to obchodzi? – usłyszałam komentarz od kobiety, która stała obok mnie.

- Wyniki tej grupy są fatalne. Powiem więcej, jesteście najgorsi w całym Jerez. Czuję rano od was alkohol, zwłaszcza od Polaków. Przekażcie wszystkim, których tu teraz nie ma, że jutro jest sądny dzień. Rano dowiecie się, co przez to rozumiem. Pożegnamy kilka osób. Na pierwszy ogień pójdą ci, którzy się spóźnią, chociaż pół minuty.

Nie bardzo rozumiałam tego przemówienia. W zasadzie zupełnie nie wiem, o co facetowi chodziło. Wszyscy stali przerażeni i nikt na nikogo nie patrzył. Nie było uśmiechów. Zamarli, kiedy jego matka zdjęła woalkę z twarzy.

- Ty – pokazała palcem na Rumunkę o imieniu Amanda. To ona czytała zawsze rano wiersze. – Od jutra nie chcę cię tu widzieć.

- Dlaczego, seńora? – dziewczyna spuściła głowę, jakby bała się czegoś więcej, niż tylko jej spojrzenia. – Tak, oczywiście. Jutro rano wyjadę.

- Nie jutro, tylko dzisiaj. Buenas noches para todos. - Opuściła woalkę i odeszli oboje w kierunku samochodu.

Zostałam na placu, żeby zobaczyć, jaka będzie reakcja tych ludzi i o czym będą rozmawiać. Rumunka klęła jak szewc, mówiąc coś o ciąży.

- Z kim jest w ciąży? – zapytałam jakiejś Polki.

- Wygląda na to, że z Miquelem. Chociaż one wszystkie kłamią. Co chwilę, któraś oznajmia, że z nim spała. Donoszą jedna na drugą, wtedy starucha wypieprza je, nie pytając, czy to prawda, czy nie. I właśnie w takich momentach zaczyna się jazda, bo przez kolejny tydzień będą wywalać każdego, kto im się nie spodoba. Nie mają skrupułów. Płacą dobrze, ale jako ludzie są koszmarni. Zapytaj w miasteczku o nich, kogo chcesz, każdy ci powie, że wisi nad nimi jakaś klątwa.

- Klątwa?

- Nie pytaj kobieto, lepiej, żebyś nie wiedziała. Dobranoc.

Wróciłam do swojego pokoju i słyszałam rozmowy Jasmin z tą Rumunką. Widziałam je często razem. Z pewnością się przyjaźniły. Piły alkohol, dlatego po godzinie już nie rozumiałam, o czym dyskutują, chociaż rozmawiały po hiszpańsku. Mówiły z pewnością o zemście i o tym, że Miquel powinien umrzeć jak jego siostry. Otworzyłam książkę, którą od niego dostałam. Dotrwałam do dziesiątej strony. Była jakaś mroczna, przynajmniej sam początek. Główną bohaterką była mała, niewidoma dziewczynka, która poszukiwała w sobie światła, które rozproszy jej mroczną duszę. Odłożyłam ją po piętnastu minutach. Nie była w moim guście. Sposób pisania był zbyt prosty jakby oczywisty. W zasadzie nie było w tym stylu, który charakteryzuje pisarza lub go określa. Domyśliłam się od razu, dlaczego jeszcze nie odniósł sukcesu. Faktycznie paraliżował go od środka strach, nie było w tym otwartości. Z pewnością była to historia jego siostry. Nie wiem, czy to dobry pomysł debiutować taką książką, ale żeby chcieć się czegoś o nim dowiedzieć postanowiłam ją później zgłębić.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
elawalczak · dnia 21.12.2018 11:57 · Czytań: 106 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
AntoniGrycuk dnia 22.12.2018 10:10
Dla mnie o niczym. Ale rozumiem, bo to wyrwany fragment.
Napisane naprawdę słabo. Aż roi się od różnego rodzaju błędów.
To po kolei:
Cytat:
Ubra­na na czar­no ko­bie­ta pła­ka­ła.

Niepoprawny szyk zdania.
Cytat:
- Hola – po­wie­dzia­ła do mnie – wsia­daj do tyłu.

Po "do mnie" kropka i dalej z dużej.
Cytat:
Otwo­rzy­łam drzwi i grzecz­nie wsia­dłam, spo­glą­da­jąc na dom w skale.

Powtórzenie "wsiadaj" z poprzedniego zdania.
Cytat:
- Oczy­wi­ście – scho­wa­łam książ­kę w po­śpie­chu, bo wi­dzia­łam, jak wraca jego matka.

Kropka po "Oczywiście" i dalej z dużej.
Cytat:
- Jest go­dzi­na dwu­dzie­sta druga – za­czął – wszy­scy wsta­je­cie o pią­tej rano. Widzę tylko tych, któ­rzy nie mają w dupie tej pracy. Cała resz­ta, gdzie jest o tej porze?

Kropka po "zaczął" i z dalej z dużej.
Cytat:
Na pierw­szy ogień pójdą ci, któ­rzy się spóź­nią, cho­ciaż pół mi­nu­ty.

Raczej niepotrzebny przecinek przed "chociaż".
Cytat:
Za­mar­li, kiedy jego matka zdję­ła wo­al­kę z twa­rzy.

Na końcu zdania powinno dawać się słowo najważniejsze, a w tym wypadku jest nim "woalka". Bo tak to chce się spytać: a skąd miała zdjąć, z du...?
Cytat:
- Ty – po­ka­za­ła pal­cem na Ru­mun­kę o imie­niu Aman­da

Kropka po "Ty" i dalej z dużej.
Cytat:
- Dla­cze­go, se­ńo­ra? – dziew­czy­na spu­ści­ła głowę, jakby bała się cze­goś wię­cej, niż tylko jej spoj­rze­nia. – Tak, oczy­wi­ście. Jutro rano wy­ja­dę.

Kropka po "senora" i dalej z dużej. Poza tym wg mnie niepotrzebny przecinek przed "niż".
Cytat:
Co chwi­lę, któ­raś oznaj­mia, że z nim spała.

Niepotrzebny pierwszy przecinek.
Cytat:
Była jakaś mrocz­na, prz­yn­ajmniej sam po­czą­tek. Głów­ną bo­ha­ter­ką była mała, nie­wi­do­ma dziew­czyn­ka, która po­szu­ki­wa­ła w sobie świa­tła, które roz­pro­szy jej mrocz­ną duszę. Odło­ży­łam ją po pięt­na­stu mi­nu­tach. Nie była w moim gu­ście. Spo­sób pi­sa­nia był zbyt pro­sty jakby oczy­wi­sty. W za­sa­dzie nie było w tym stylu, który cha­rak­te­ry­zu­je pi­sa­rza lub go okre­śla. Do­my­śli­łam się od razu, dla­cze­go jesz­cze nie od­niósł suk­ce­su. Fak­tycz­nie pa­ra­li­żo­wał go od środ­ka strach, nie było w tym otwar­to­ści. Z pew­no­ścią była to hi­sto­ria jego sio­stry. Nie wiem, czy to dobry po­mysł de­biu­to­wać taką książ­ką, ale żeby chcieć się cze­goś o nim do­wie­dzieć po­sta­no­wi­łam ją póź­niej zgłę­bić.

Zobacz, ile razy w tym fragmencie użyłaś BYŁ/BYŁA/BYŁO. To, delikatnie mówiąc, przesada.

Ogólnie jestem absolutnie na nie. Dla mnie to nie ma ani treści, ani poprawności, ani klimatu.
W zasadzie nie wiem, czemu tu umieszczasz swoje fragmenty, skoro nawet nie chce Ci się ruszyć Palcem, aby odpowiedzieć na komentarz. Bo jeśli chcesz się chwalić, to według mnie nie ma czym.

Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
przyszycguzik
18/01/2019 23:13
Taki ciekawy, balladowy układ rytmiczny (9-9+). Bardzo… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:44
Bardzo podoba mi się ta stylizacja oddająca wczucie się w… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:34
To tłumaczenie Szekspira? Tylko wtedy taka archaiczna… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:27
Dziwny ten wiersz. Da się przeczytać, ale jest tak… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:18
Ech, a administracja już mi wycina komentarze. Twoje… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:15
W „przenikaniu” jest ukryty ruch dośrodkowy niesiony przez… »
przyszycguzik
18/01/2019 22:03
Dziękuję. Ja tu widzę jeszcze trochę trudności technicznych… »
wiojaw
18/01/2019 19:49
Tak coś jest, jakiś obraz. Ale i mnie te ptaki zgrzytają. A… »
StalowyKruk
18/01/2019 19:30
Podoba mi się twój styl i tak dalej, więc nie chciałbym… »
mike17
18/01/2019 19:21
Ciekawie opisany wieczór w życiu człowieka. Mało słów, a… »
Kazjuno
18/01/2019 18:23
Bardzo ciekawy opis. Podany sprawnie i zajmująco, więc… »
Blanche
18/01/2019 18:15
Nie twierdzę, że nie masz racji i na pewno popracuję. Na… »
Milena1
18/01/2019 18:12
Jest tu pewna myśl, z którą się zgadzam, ale... Cóż, dolna… »
22227
18/01/2019 18:07
Ależ ja Ci jestem wdzięczny za Twój komentarz, wszystko jest… »
wiojaw
18/01/2019 17:51
Oczywiście 22227, że to Twój tekst i rozumiem, że chciałeś… »
ShoutBox
  • viktoria12
  • 18/01/2019 09:04
  • Owszem, podał Pan link do Facebuka, ale tam się trzeba logować, a mnie teraz na to nie czas
  • viktoria12
  • 18/01/2019 09:02
  • @ClakierCat. Ciekawa dyskusja pod Sonetami. Jakie nazwisko Autora tomiku?
  • Esy Floresy
  • 17/01/2019 22:39
  • To wspaniała wiadomość! :)
  • Zola111
  • 17/01/2019 22:13
  • Esy, marcyjkujemy. Poprawiamy, dopieszczamy :)
  • Ananke
  • 15/01/2019 23:26
  • oby ten konsensus wychodził zawsze, wszędzie i wszystkim.
  • mike17
  • 15/01/2019 23:24
  • Miło mi się z Tobą rozmawiało, Ananke, ale łóżko mnie wzywa - na dziś chyba starczy. Życzę Ci kolorowych snów i jak zwykle cieszę się, że udało się nam dojść do konsensusu :) Dobranoc.
  • Ananke
  • 15/01/2019 23:22
  • znam i lubię :)
  • Niczyja
  • 15/01/2019 23:19
  • Nic lepiej nie pasuje do tej śnieżnej ciszy... [link]
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:Mljw3
Wspierają nas