Dzieciństwo. - oldakowski2013
Proza » Inne » Dzieciństwo.
A A A

Ze szkolnego pamiętnika - Dzieciństwo.

Postanowiłem zaprezentować wam kilka fragmentów ze „Szkolnego pamiętnika” pt. „Dzieciństwo”. Wspomnienia te napisane zostały w roku 1962 i 1963 w internacie szkoły rolniczej, do której chodziłem po ukończeniu siedmioklasowej podstawówki. Fragmenty są oryginalne, nie zmieniam ich, uczynię to dopiero po wakacjach, kiedy będę opracowywał moje notatki i maszynopisy. Opowiadanie to pisane było na zwykłej maszynie do pisania, jakie dawniej można było zobaczyć w każdym biurze, mnie takiej maszyny użyczyła sekretarka szkoły z Technikum Rolniczego w W. Forma zapisków odbiega od dzisiejszego trendu pisania, dlatego zachowałem ją, aby pokazać jaki był dawniej trend i jak się pisało.

 

(…) Niedaleko mojej szkoły stała sobie poczciwa wieża spadochronowa, żelazna, wysoka, mierząca … no nie będę zgadywał, nie wiem ile miała metrów, pięćdziesiąt, siedemdziesiąt, a może więcej. W każdym bądź razie ćwiczono na niej skoki spadochronowe i to często, bo taki skoczek zanim zacznie skakać z samolotu, najpierw tu, na tej wieży przechodził solidny trening. (…) Wybraliśmy się całą klasą na tę wieżę, mieliśmy podziwiać panoramę Stalowej Woli, a przy okazji śmiałkowie mieli oddać swe pierwsze skoki spadochronowe. (…) Długo wspinamy się krętymi schodami na jej szczyt, ciężko nam to idzie, niektórzy liczą schody, ale wnet gubią się w tym, za dużo ich jest. Docieramy na szczyt, na tak zwane „bocianie gniazdo” , okrągłe, ogrodzone wysoką solidną siatką. Oglądamy panoramę miasta, której tak faktycznie nie ma. Widzimy tylko las i las, wśród niego kilka bloków, niedużych, wieżowców jeszcze nie ma, w oddali majaczy wieża ciśnień, a jeszcze dalej widzimy zarys Rozwadowa. Po prawej stronie leniwie wije się San, obok Elektrociepłownia i dalej … znów tylko las.

(…) Następną wycieczkę odbyliśmy do pobliskiego Sandomierza, a więc w moje rodzinne strony. Jest dużo zabytków w tym mieście, naprawdę ładnym mieście, cichym, spokojnym (wówczas) ale rozciągniętym. Niezbyt dużo pamiętam z tej wycieczki, wiem że zwiedzaliśmy słynny wąwóz Królowej Jadwigi, jakiś zabytkowy kościół, Bramę Opatowską i różne stare średniowieczne kamieniczki. (…)

W zabytkowym kościele oglądaliśmy trumnę ze zwłokami dziewczynki (według przewodniczki, zmarła ok.500 lat temu (teraz był rok 1962), a więc dawno. Dobrze była zachowana postać, którą oglądaliśmy przez szklaną szybkę zamontowaną w niewielkiej trumience. Wyglądała jak gdyby spała… spokojny dziecinny wyraz twarzy. Zapamiętałem jeszcze jedno, otóż przewodniczka powiedziała nam, że gdyby teraz otworzyć trumienkę, postać dziewczynki zamieniłaby się w … popiół. Powietrze atmosferyczne zrobiłoby swoje… postać przestałaby istnieć… Czy faktycznie? Inne wycieczki? (…) Nie sposób nie wspomnieć o wycieczkach do Krakowa i do Oświęcimia do zbrodniczego obozu pracy, katorgi i śmierci wielu, bardzo wielu ludzi. Wycieczki te odbyłem przebywając na koloniach letnich w Andrychowie i choć miałem wówczas tylko i aż tylko trzynaście lat, zapamiętałem wiele i pamiętam wiele do dnia dzisiejszego… a minęło tyle lat… to jednak, zostaje w człowieku na zawsze, do końca życia. Takich widoków jakie zobaczyłem w Oświęcimiu nie można zapomnieć, ten widok ma się stale przed sobą i nie należy go usuwać, wręcz przeciwnie, należy go pielęgnować i przekazywać kolejnemu pokoleniu… aby ten niechlubny obraz naszej cywilizacji był w każdym na zawsze, przestrzegał i przypominał. Przygnębiające wrażenie robił obóz już od pierwszej chwili, gdy przekroczyliśmy jego słynną bramę z niemniej słynnym napisem. (…) Zdawaliśmy sobie jednak sprawę w jakim miejscu jesteśmy, na terenie jak wielkiego cmentarzyska się znajdujemy, to nam wpajano w szkole i w domu, rany minionej wojny były jeszcze nie zabliźnione, jeszcze krwawiły, jeszcze ziały ogniem, ale nie nienawiścią. Odczuwało się tylko ból i bezradność.(…) Zaczęliśmy od miejsca, które dla niektórych było ostatnim miejscem jakie widzieli, a więc od łaźni i komór gazowych. Trudno nam było patrzeć na te piece, na te tagi, na te wiszące na ścianach zdjęcia zamordowanych ludzi. Wielu z nas odwracało głowy … zbyt drastyczny był to widok…

(…) Wreszcie blok nr. 11 i jego podwórko. Tego widoku nigdy się nie zapomina… czarna ściana śmierci, wysoki mur, po obu stronach więzienne budynki z oknami zasłoniętymi okiennicami… ponuro… chłodno. Brama otwarta tylko do połowy, wchodzimy ostrożnie, bojaźliwie rozglądamy się dookoła… mamy kwiatki, składamy je pod ścianą… biało-czerwone… goździki, są ślady pocisków… dużo tych dziurek, bardzo dużo… w skupieniu oddajemy hołd pomordowanym tutaj więźniom, nie słuchamy co mówi przewodniczka… my to znamy, znamy od dawna, nigdy tego nie zapomnimy.

Następny blok, też blok śmierci, cele malutkie, trudno to sobie wyobrazić, to trzeba zobaczyć… albo nie, oszczędźmy sobie tego widoku… lepiej jest posłuchać opowiadań na ten temat… po kilku w jednej celi, zginą śmiercią głodową, ale zanim to nastąpi ileż muszą wycierpieć, w imię czego, co zrobili… czym zawinili i komu…

(…) Czas biegnie szybko, nie zdążymy wszystkiego oglądnąć, to było do przewidzenia, nie zwiedzamy kobiecego obozu, nie ma na to czasu… oglądamy tylko szubienicę, na której zawisnął kat Oświęcimia… odczuwamy jakby ulgę, ale czy na pewno? Żaden widok, żadna kara na tych zbrodniarzach nie rozjaśni żadnej twarzy, nie pojawi się żaden uśmiech… śmierć zebrała wielkie żniwo. Tę pamiątkę, ten obóz, powinniśmy pielęgnować, nie wolno nam zapominać o tym co wydarzyło się tutaj, widok tego obozu powinien być przestrogą dla przyszłych pokoleń… nigdy więcej wojny, nigdy więcej takich obozów…

(…) Zupełnie w innych nastrojach, kilka dni później zwiedzaliśmy Kraków i jego zabytki, a w szczególności nasz piękny Wawel, Rynek, Kościół Mariacki, czy Barbakan i Kopiec Kościuszki. Czuliśmy się rozluźnieni, swobodni, szkoda, że nie mieliśmy aparatów fotograficznych, z pewnością zdjęcia byłyby wspaniałe… Wawel… piękny, tylko podziwiać i zachwycać się jego pięknem i urokiem… wspaniała budowla. Oglądamy sarkofagi naszych królów, są wspaniale, świetnie zachowane, świetnie utrzymane… Kościół Mariacki, hejnał dźwięczy nam jeszcze w uszach, Sukiennice… stado gołębi… świetnie zaopatrzone stoiska przekupek, jest w czym wybierać i przebierać, nie mamy tylko pieniędzy. Barbakan, to już historia… z daleka oglądamy Kopiec Kościuszki, nie idziemy tam, nie mamy czasu… pora wracać do Andrychowa. (…)

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
oldakowski2013 · dnia 24.12.2018 22:54 · Czytań: 184 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 8
Komentarze
Darcon dnia 24.12.2018 23:53
Przyznam się, że nie potrafię jednoznacznie ocenić tych fragmentów. Z jednej strony brzmią jak relacja, pamiętnik i spisywanie przypadkowych myśli, owszem, ciekawych, ale jednak bez widoku na zaplanowaną umyślnie całość.
Z drugiej strony przedziera się przez te fragmenty prawda i takie piękno samego pisania. Jednak niestety, jeszcze zbyt "nieokrzesane", "swawolne", choć już z głębszą myślą.

Jestem ciekawy, co inni powiedzą na temat "Szkolnego pamiętnika".
Pozdrawiam.
oldakowski2013 dnia 25.12.2018 10:03
Dziękuję za komentarz. Jest to moje pierwsze pisanie, napisane w wieku 14-15 lat zaraz po skończeniu podstawówki. Gdy znalazłem się w szkole średniej, nieżyjący już prof. śp. Kazimierz Skowroński, zadał nam zdanie domowe, aby napisać coś o swoim dzieciństwie ( w szkole przeważała młodzież wiejska), no i zacząłem pisać i wyszła z tego gruba księga "Ze szkolnego pamiętnika", a fragmenty z niej już tutaj publikowałem. W warunkach szkolnych zeszło mi to dwa lata. Tak gwoli ścisłości dodam, że cała książka pod tym tytułem znajduje się w bibliotece mojej dawnej szkoły średniej (Technikum Rolnicze) w W. na Podkarpaciu. Pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 25.12.2018 11:15
Przeczytałem. I wpadł mi do głowy pewien pomysł. A może by tak na końcu umieścić jakikolwiek fragment napisany obecnie? Byłoby to zderzenie stylów, "przepaść", jaka dzieli obecny warsztat pisarski od tamtego. Bo owszem, treść tego, co umieściłeś, jest ważna, cholernie ważna, i to nie tylko ze względu na miejsca, które opisujesz, ale sądzę, że dodatkowym atutem byłaby świadomość poczynionych postępów pisarskich.

Przeczytałem z zaciekawieniem. Bo wiesz, zwiedzałem z wycieczką szkolna Oświęcim i mam dziwne wrażenie, że moi rówieśnicy nie odczuwali tego miejsca w taki sposób. A może to tylko moja własna, prywatna świadomość? Kto wie?...

Pozdrawiam.
oldakowski2013 dnia 25.12.2018 12:13
Dziękuję za komentarz. Piszesz, ze twoi rówieśnicy nie odczuwali tego co ja i moi rówieśnicy zwiedzający ten obóz, tak masz rację, z pewnością nie odczuwali tego. Przypomnę ci, że ja zwiedzałem Oświęcim w roku 196o -tym. Do tego czasu, a i później wychowywany byłem inaczej niż moi koledzy i koleżanki z późniejszych roczników, mnie wpajano inne wartości, wychowałem się na gruzach II wojny i w mojej pamięci utkwiły inne przekazy, inne wartości. Zobacz dzisiejszą (nie wiem kiedy Ty zwiedzałeś) młodzież, zapytaj ich o obóz, o historię wojny i nie tylko, a zobaczysz, co ci większość odpowie. Nie wkładam wszystkich do jednego worka, ale sam chyba wiesz jakie ma poglądy dzisiejsza młodzież i nie tylko ona, bo można do niej zaliczyć i grono "szacownych" naszych profesorów i innych. Co do pisania, to we wstępie napisałem, że będę opracowywał drugą wersję (poprawioną) mojego pamiętnika, ale to w późniejszym czasie, może zdążę ją tutaj zaprezentować. Pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 25.12.2018 13:09
Zapewne masz rację. Ja zwiedzałem ten obóz gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych, a to przepaść. Moi rówieśnicy byli pełni zadumy, może nieco smutni, ale nie wyobrażam sobie, aby ktoś odwrócił głowę, bo coś go aż tak poruszyło. I masz rację, że czas zaciera przeszłość, bo nikt już dziś nie czuje smutku, gdy jest na polach Grunwaldu. Dziś to miejsce jest w zasadzie tylko pełne inscenizacji i radości. (Swoją drogą, ta radość dominuje, bo wygraliśmy tę bitwę.)

Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 26.12.2018 13:24
W latach 62-63, gdybym to wcześniej przeczytał nie pytałbym ciebie w poprzednim komentarzu o wiek. Fajnie, że odnalazłeś coś z poprzedniej epoki. Oczywiście, storo to twoje archiwalne początki, to nie ma sensu abyśmy je oceniali. Spytam tylko czy wchodzenie w dorosłość za Gomułki były smutne?

Pozdrawiam
oldakowski2013 dnia 26.12.2018 16:25
A dlaczego w tamtych czasach miało być smutne? Wchodziliśmy w dorosłość jak wszyscy normalni ludzie, polityka, polityką a codzienne życie - życiem. A czy teraz wszystko jest słodkie? Może właśnie dzisiaj wchodzenie młodzieży jest smutne, ja tamte czasy wspominam z rozrzewnieniem, były wspaniałe, na luzie, śmieszne, przyjemne i wesołe. Teraz wygląda to wszystko sztucznie, sztywnie, jest pewna segregacja ludzi, jedni drugich się wstydzą, dawniej tego nie było, każdy każdemu podał rękę i wyciągnął go z "bagna", przynajmniej starał się to zrobić. Podział nastąpił i to wyraźny za czasów Balcerowicza i trwa do dnia dzisiejszego. Mam duży żal do tego "ekonomisty", bo razem z Lewandowskim, podzielił tak społeczeństwo, że długo z tego nie wyjdziemy. Mógłbym wiele pisać o tamtych czasach, ale nie każdy słuchać tego chce. Na koniec, nie było tak źle jak niektórzy o tym mówią. Dziękuję za komentarz.
Marek Adam Grabowski dnia 26.12.2018 19:10
Pytałem, gdyż jakoś tak odebrałem twój opis. Może to była nadinterpretacja?
Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
szalonaromantyczna511
23/03/2019 23:38
Ja też nie rozumiem, trochę jakbyś napisał losowe rzeczy.… »
pociengiel
23/03/2019 23:11
Nie. Nawet za opłatą, wielką jak tsunami. »
RChomik
23/03/2019 22:00
Dobra. Może jestem głupi czy coś. Ale czy ktoś mógłby mi… »
szalonaromantyczna511
23/03/2019 21:57
Świetnie piszesz, aż miło czytać »
Yaro
23/03/2019 18:37
Dziękuję bardzo . Miło słyszeć takie słowa. ,piszę od… »
Kushi
23/03/2019 16:22
, kamienie patrzące na nas ludzkimi twarzami, historią ,… »
Kushi
23/03/2019 16:15
Witaj Arkady :) Twoja interpretacja bardzo mi się podoba:)»
mike17
23/03/2019 15:25
Yaro, masz talent, chłopie :) Żeby tak opisać stan pustki i… »
tsmat
23/03/2019 14:50
~ Droga, Iri_rudakitka, :) Twoja wersja też fajna, jednak… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:30
Słodki jeżu, jakbym umiała i miała czym, to bym płakała,… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:26
tylko swojej miłości do Ciebie nie mogę zmieścić w żadnej,… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:21
Opadam bezwładnie, gdzie szum wiatrów dookoła, gdzie korony… »
Friday
23/03/2019 14:17
Echhh... Jest tak jak Ci powiedziałem, Twoje wiersze są jak… »
Hubert Z
23/03/2019 13:03
Dzięki Arkady. Pozdrowionka. :) »
Nuria
23/03/2019 11:36
Wiktor Mazurkiewicz napisał: "...Gdybym miał odnieść… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 24/03/2019 02:14
  • I jak Wam się pisze doZaśrodkowania#30? [link]
  • StalowyKruk
  • 23/03/2019 23:04
  • Wiesz, myślę, że to zależy od punktu widzenia. Z mojego mógłbym zapytać: "Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza?" ;)
  • RChomik
  • 23/03/2019 22:02
  • Mam pytanie. Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza z górnej półki?
  • mike17
  • 23/03/2019 21:46
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać miniaturkę na 5000 znaków. Trudne? Chyba nie. Więc piszcie, bo sława czeka i nagrody :)
  • Kushi
  • 22/03/2019 19:35
  • A na dobry wieczór... [link] miłego Kochani :)
  • Zola111
  • 22/03/2019 01:05
  • Czyżby poetom zacięła się pisawka? [link]
  • Kushi
  • 21/03/2019 21:23
  • Na nocne marzenia i dobre sny Kochani łapcie [link]
  • mike17
  • 20/03/2019 20:36
  • Tu przedstawiam KONKURSOWE NAMIARY : [link]
  • mike17
  • 20/03/2019 20:35
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać małą miniaturkę. Pozostanie miłe wrażenie, że się wzięło udział w fajnym konkursie i pozostawiło po sobie znak
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:igesutu
Wspierają nas