Akumulator - Zewediach
Poezja » Wiersze » Akumulator
A A A

Oto i jest kolejna historia z zimą w tle.

Poznacie znów osoby i zachowania złe.

 

W mojej rodzinie było kilka samochodów.

Mój ojciec zwykł mieć zamiłowanie do dieslów.

Dwadzieścia lat skończył nasz stary passat B5.

Na jego tle dochodziło do różnych spięć.

Matka liczyła na zakup czegoś nowego

Lub realizację remontu domowego.

Ojciec stwierdził, że pojeździ jeszcze tę zimę,

A za nowym „gnojem” rozejrzy się za chwilę.

Mrozy nadeszły jednak szybko niespodziewanie.

Fiaskiem zakończyło się auta odpalanie.

Pomogłem więc ojcu wyjąć akumulator.

Wzięliśmy prostownik i jakiś regulator

Oraz zaczęliśmy go w łazience ładować.

Podczas podłączania zwykł iskry wywoływać.

Bałem się być z akumulatorem w łazience,

Choć ojciec rzekł, iż ładowanie jest bezpieczne.

 

Zbliżał się Sylwester. Kupiono ognie sztuczne.

Nie mogłem dłużej czekać na zabawy huczne.

Zabroniono mi je dawać młodszemu bratu,

Lecz dałem i nie obyło się bez dramatu.

W trakcie, kiedy rodzice byli na zakupach,

Skończyłem wartę przy gotujących się zupach

Oraz wyciągnąłem zimne ognie z szuflady.

Na mojego brata nie padł wtedy strach blady.

Zaczął mnie błagać, żebym dał mu zimne ognie.

Uległem, prosząc by uważał na swe dłonie.

Po całym mieszkaniu ganiać się zaczęliśmy.

W którymś momencie w łazience się zamknęliśmy.

Zimny ogień w ręku brata ciągle się palił.

Do akumulatora przy gniazdku się zbliżył.

Wtedy właśnie urządzenie eksplodowało.

Mojego brata elektrolitem oblało.

Kilka bezpieczników natychmiast wyleciało.

W całym naszym mieszkaniu prądu brakowało.

Przydałby się nam zapasowy generator.

W łazience świecił płonący akumulator.

Brat zaczął głośno płakać i się do mnie łasić.

Nie wiedziałem, czy mam pomóc bratu, czy gasić.

Elektrolit musiał go w twarz boleśnie parzyć.

Taki wypadek nie miał prawa się zdarzyć.

Powinienem brata zimną wodą opłukać,

Lecz dym sprawił, że zaczęliśmy się podduszać.

Jak najszybciej z łazienki się wydostaliśmy

Oraz przez przedpokój do kuchni pobiegliśmy.

Kazałem bratu płukać twarz i oczy w zlewie.

Wtedy dostrzegłem, że brat załatwił się pod siebie.

Zaczynali się do nas sąsiedzi dobijać.

Nim jeden zaczął drzwi wejściowe wyłamywać,

Otwarłem je i mieszkanie opuściliśmy.

Natychmiast pogotowie i straż wezwaliśmy.

Nasi rodzice również szybko się zjawili,

Bowiem o niedzieli bez handlu zapomnieli.

Brat miał spuchnięte oczy i liczne pęcherze.

Chciałem już zapomnieć o tej całej aferze.

Poparzonego brata wzięto do szpitala.

Straż pożarna nasze mieszkanie przewietrzała.

Wcześniej, szczątki akumulatora wynieśli.

Na kilka godzin do sąsiadów mnie przenieśli.

 

Akumulator wybuchł przez zapłon wodoru.

Ciężko jest się pozbyć spalenizny odoru.

Wieczorem rodzice ze szpitala wrócili

I od przemiłej sąsiadki mnie odebrali.

Gdy rzuciła im się w oczy łazienka stara,

Ojciec powiedział, że czeka mnie sroga kara.

Matka spytała ojca, czy jest przekonany.

Ojciec milczeniem potwierdził, że będę lany.

Wiedziałem już na co się szykować.

Zacząłem mej uległości bardzo żałować.

Ojciec kazał mi położyć się na fotelu

I zerwał ze mnie majtki jak kurwie w burdelu.

Następnie związał mi ręce i nogi sznurem.

Do ust dał kijek, bym łatwiej mierzył się z bólem.

Przypiął mnie do fotela pasem transportowym

Tak trywialnie, że prawie oddychać nie mogłem!

Następnie wyjął z szafy rzemień z supełkami,

Które miały spotkać się z mymi pośladkami.

Ojciec wziął zamach i siarczyście mnie uderzył.

Piekący ból z tyłu mego ciała mnie przeszył.

Łzy gwałtownie do mych oczu się cisnęły.

Za każdym razem pośladki bardziej paliły.

Ojciec zadał mi pięć serii po dziesięć razów.

Wypuściłem w trakcie sporo śmierdzących gazów.

Cały czas drewniany kij mocno zagryzałem.

Z końcem drugiej serii na fotel się zeszczałem.

Równocześnie wyłem, krztusząc się własną śliną

Oraz rozważając nad swoją wielką winą.

Matka na to uwagi zbytniej nie zwracała.

Gdy ojciec mnie lał, krzyżówkę rozwiązywała.

Rozpaczliwie próbowałem się jakoś wyrwać,

Jednak pas dawał radę skutecznie mnie trzymać.

Przy piątej serii już milczałem patrząc w ścianę.

Nie czułem już pośladków, które były lane.

 

Gdy było po wszystkim, ojciec odłożył rzemień.

By poprawić resztki włosów, sięgnął po grzebień,

A potem zluzował pas i zdjął ze mnie sznury.

Podduszony miałem twarz w kolorze purpury.

Krztusząc się wyplułem drewniany kijek z mych ust.

Upadł na leżącą na fotelu stertę chust.

Stanąłem niepewnie na silnie drżących nogach.

Poczułem strużki krwi na pośladkach i udach.

Ojciec kazał mi się skłonić i podziękować.

Braku rozsądności powinienem żałować.

Matka podała mi zimny okład z rumianku.

Leżałem na brzuchu, tylko z górą we wdzianku.

 

Zanim ojciec niemalże zatłukł mnie w amoku,

Było jasne, że brat stracił wzrok w jednym oku.

Przez tydzień nie byłem w stanie chodzić normalnie.

Z trudnością przychodziło mi też załatwianie.

Zamiast siadać na desce, musiałem przykucać,

A potem tyłek ostrożnie wodą wypłukać.

Miast siadać w wannie, nauczyłem się brać prysznic.

To lanie miało mi się jeszcze nie raz przyśnić.

Zazwyczaj musiałem potem zmieniać piżamę,

Bowiem w śnie było przyjemne niespodziewanie.

Fotel w salonie starannie umyć musiałem,

Gdy byłem bity, obficie się nań zeszczałem.

Ojciec postanowił w końcu sprzedać passata.

Zszedł segment niżej i kupił tipo (fiata).

Kiedy tylko robiło się zimniej na dworze,

Przypominałem sobie o akumulatorze…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zewediach · dnia 23.01.2019 20:30 · Czytań: 65 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Blanche dnia 24.01.2019 07:27
Powiem tak (oczywiście bez obrazy, bardzo obiektywnie).
Styl pisania iście grafomański, ale nie mogłem oderwać się od czytania. Coś jest w tych twoich opowiastkach, że czyta się je ciurkiem, do samego końca. I najgorsze, że nie wiem, czy się śmiać, czy płakać - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przez bardzo poważną historię, która czasami i doprowadza do łez, nagle przeplatają się wątki, które rysują uśmiech na twarzy. Powiem tak - nie nadają się te historie na rymowane wiersze, ale są niesamowite. Próbowałeś kiedyś prozy? Mógłbyś się w tym odnaleźć, a ja byłbym na 100% twoim czytelnikiem.
Kobra dnia 24.01.2019 07:55
Tak, to prawda co wyżej w komentarzu. Fajnie się je czyta, ale ... jakoś trzeba by to oporządzić. :)
Zewediach dnia 25.01.2019 18:03
Blanche, bardzo cieszę się, że moje wiersze potrafią być wciągające nie tylko dla mnie samego :)

Jeśli chodzi o prozę, to pisałem dużo jak byłem w podstawówce. Albo były to właśnie tego typu historie (ale na poziomie 10-latka), albo zmyślone historie o mojej klasie (całkiem na poważnie). Potem skończyły się pomysły, minęło parę lat i zaczęły się te wierszyki. Myślę, że potrzebowałbym dużo czasu, żeby stworzyć jakąś spójną treść w formie prozy. Wrzuciłem tutaj początek opowiadania "Oskarżony asystent projektanta", ale chyba za wysoko sobie dałem poprzeczkę.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
lew morski
24/04/2019 03:44
Wielkie dzięki za przeczytanie i komentarz – myślałem, że… »
Abi-syn
23/04/2019 21:28
Hejka Wiki to prawie jak ja, :) , też rzadko, też z… »
Elminster
23/04/2019 18:10
@Marek Adam Grabowski nie zmieniłem czcionki, ponieważ… »
cliffhanger
23/04/2019 16:47
Bardzo dobre. »
Marek Adam Grabowski
23/04/2019 16:16
Widzę, że powtarzasz błędy z poprzedniej części. Nawet… »
Marek Adam Grabowski
23/04/2019 16:08
Bardzo piękny wiersz. I piszę to mimo tego, że nie przepadam… »
al-szamanka
23/04/2019 14:55
Nie dziwię się, że próbowała utonąć. Doskonale pokazałaś… »
Madawydar
23/04/2019 12:09
Fabuła zapowiada się całkiem nieźle. Błędy są, ale nie… »
pociengiel
23/04/2019 10:01
Dzięki. Jest najlepsza. Aczkolwiek zaszalałem dodając cztery… »
allaska
23/04/2019 09:38
Popracowalabym nad ostatnia strofa:) »
AntoniGrycuk
22/04/2019 21:14
Marku, dzięki za nalot na tę mini-miniaturę. I za taką… »
Marek Adam Grabowski
22/04/2019 20:18
Świetne. Tylko tyle i aż tyle. Pozdrawiam »
maleo
22/04/2019 10:31
Pełen uczuć, słodki :) »
al-szamanka
22/04/2019 05:26
Hmm, widać wyraźnie, że puenta ma tu być z założenia mocna i… »
Scareto
22/04/2019 01:28
Dziękuję ślicznie za wizytę! :) Czy puenta nie wydaje się… »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/04/2019 18:46
  • Głosujcie w MUZO WENACH 7 na swoich faworytów, oto konkursowe namiary : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 23/04/2019 13:31
  • A kto inny mówi, że w Słowniku Poprawnej Polszczyzny z 2016 jest: winny wszystkiemu. I co tu sądzić? Ja mam tylko taką sugestię: być winny wypadku, zdarzeń (kogo, czego).
  • AntoniGrycuk
  • 23/04/2019 13:27
  • Otóż dzwoniłem do poradni językowej Uniwersytetu w Poznaniu. Podano mi, że w słowniku sprzed 40 lat obie formy są dopuszczane, a w nowym tylko w formie dopełniacza. Więc: winny wszystkiego.
  • Dobra Cobra
  • 23/04/2019 10:40
  • Jaka piękna wymiana celowników i dopelniaczy ! Lata cale czekałem na taką rozrywkę umysłową na Sb.
  • MitomanGej
  • 23/04/2019 04:30
  • "Wszystkiemu" to celownik, a "wszystkiego" - dopełniacz. Z logicznego punktu widzenia poprawna jest forma z końcówką -ego, gdyż jesteśmy winni kogo/czego, w celowniku to możesz być winny koledze 5 zł
  • AntoniGrycuk
  • 22/04/2019 18:12
  • Dzięki. Choć logicznie to brzmi, jakby chodziło o znaczenie słowa winny w sensie długu, a nie przyczyn wydarzeń.
  • al-szamanka
  • 22/04/2019 18:02
  • Jestem winny WSZYSTKIEMU... WSZYSTKIEMU jestem winny.
  • mike17
  • 22/04/2019 16:51
  • Nasza zabawa trwa. Głosujcie w MUZO WENACH 7, łatwo czytać miniatury, bo jest ich niewiele. Dlatego liczę na Wasz odbiór i cenne głosy. Czekają na nie też Autorzy, którzy zaszczycili konkurs :)
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:8giannac3123tc4
Wspierają nas