O tym, jak emo-smarkula uratowała świat - Marek Adam Grabowski
Proza » Humoreska » O tym, jak emo-smarkula uratowała świat
A A A
Od autora: Znów powracam do Piotrka z Barokowej. Opowiadanie ukazało się w miesięczniku "Helikopter".


Moja młodsza siostra jest głupia jak but marki Zara. A jeśli nie wierzycie, to po tym opowiadaniu uwierzycie.
Siedziałem raz na kanapie i czytałem twórczość Komudy (nie pamiętam dokładnie co). Nagle do mojego pokoju weszła (oczywiście bez pukania) ona. Ubrana była w dżinsy z dziurami i czarną bluzę z kapturem (zakrywającym jej głowę).
-Sie ma brat!- przywitała się młodzieżowo- mam problem.
-Wiem, wiem-odburknąłem- co dwa dni przychodzisz z informacją, że masz ochotę popełnić samobójstwo.
-Tym razem to bardziej złożona kwestia – powiedziawszy to, położyła dupsko na mojej kanapie-widzisz, Piotrek dostałam esemesa z nieznanego numeru.
Po tych słowach pokazała mi go. Brzmiał on tak: „Jeśli nie wyrzucisz swoich starych trampek do Wisły z mostu Poniatowskiego cały świat ulegnie zniszczeniu.”
-Ale schizy!- próbowałem się zaśmiać- wysyłasz esemesy na dziwne promocje i podajesz swoje dane w necie, to nie dziw się, że takie gówna do ciebie przychodzą.
Zosia robiła wrażenie poddenerwowanej. Cała się trzęsła (a zwłaszcza głowa spod kaptura).
-A jeśli naprawdę od moich trampek zależą losy całego świata? – prawie płakała mówiąc to.
-Jak chcesz możesz wierzyć we wszystkie bzdety. – powiedziawszy to złapałem się za głowę – lepiej naucz się, kto to był Poniatowski. Jesteś wszak w klasie o profilu historyczno -dziennikarskim.
-Dla mnie ratowanie świata jest ważniejsze niż jakiś tam Poniatowski. Miałam i tak wyrzucić moje stare trampki. Dzisiaj spuszczę je z mostu.
-Miłego robienia z siebie debila! – odparłem jej.
-Tylko widzisz Piotrek.- mamrotała- jest już ciemno i ja się boję dresiarzy. Pójdziesz ze mną?
Powinienem dać jej w dupę, ale jednak zdecydowałem się z nią pójść. Był miły i przyjemny wieczór i wcale nie było tak ciemno. Po drodze wytłumaczyłem jej, kim był Poniatowski. A ona stwierdziła, że byłby on dobrym bohaterem do mangi.
W końcu doszliśmy do celu i z pluskiem pozbyliśmy się znoszonego obuwia.
-W sumie to zmarnowaliśmy dużo cennego czasu- powiedziałem- wracajmy na Barokową.
Wtem odezwał się jej telefon. Przyszedł esemes. Brzmiał on tak:” Wejdź na dach najbliższego domu i na głos powiedz, ile gwiazd widzisz.”
-Kurwa, nowy idiotyzm! – jęknąłem.
-To nie są żadne idiotyzmy. Skąd twórca esemesa mógł wiedzieć, że właśnie w tym momencie wyrzuciłam buty?- powiedziała Zosia.
-Pewnie nas śledził!- krzyknąłem wkurwiony- to jest stalking. Trzeba to zgłosić na policję!
-Nie chcę być skarżypytą. Lepiej policzymy te gwiazdy – powiedziawszy to, siostra spojrzała mi prosto w oczy.
Może to infantylne, ale zgodziłem się. Dostanie się do budynku nie było trudne, gdyż już przy pierwszym numerze domofonu otworzono nam bez pytania. Potem przeszliśmy po schodach i dostaliśmy się na dach. Widok z niego był wspaniały. Było widać pół Śródmieścia i fragment Pragi. Tylko powiew był nieprzyjemny. Siostra spojrzała w górę i powiedziała:
-Ja tu widzę zero gwiazd. No bo księżyc to gwiazdą chyba nie jest?
-On jest satelitą, bezmózgowcu – wyjaśniłem- dzisiaj jest bezgwiezdna noc.
-Czyli zero!- ledwo siostra powiedziała te, słowa doszedł do niej esemes.
„Uwolnij szczura z pudła spod kebaba na Nowym Świecie.”- to była jego treść. To już było jakieś wariactwo.
-Kurwa, nie mógł ten typek, który urządził nam tę chorą grę miejską napisać tego wcześniej, przecież szliśmy tamtędy w drodze na Poniatowskiego!- krzyknąłem.
Byłem wkurwiony, ale i jednocześnie zdziwiony. Na tym dachu byliśmy tylko my dwoje, a jednak esemes doszedł w najbardziej odpowiednim momencie. To nie było możliwe.
-Widać trzeba zachować właściwą kolejność zadań- zaczęła się wymądrzać.
Chcąc nie chcąc poszedłem z nią pod kebab. Było coraz ciemnej, a na ulicy było coraz mniej ludzi. Rzeczywiście stało tam pudło, a kiedy je otworzyłem (oczywiście smarkula się bała) wyskoczył z niego jak oparzony szczur.
-A fuj, jaki ohydny!- krzyknęła Zosia- skąd mógł się tutaj wziąć?
-Pewnie uwięził go ten psychol, który ma z nas niezły ubaw- odburknąłem i włożyłem sobie mentosa do ust- wracamy?
Dźwięk esemesa odebrałem jako odpowiedz: Nie!
„Odbierz od pawia pióro przy Pałacu na wodzie”.
-Pawia to ja zaraz puszczę!- krzyknąłem, omal nie połknąwszy przy tym mentosa.- nie pójdę do żadnych Łazienek. Po pierwsze to daleko, po drugie o tej porze mogą być już zamknięte, po trzecie to zadanie wydaje się absurdalne!
-Piotrek, nie możemy się poddać na półmetku.
Znów ustąpiłem i poszliśmy do parku. O dziwo, był jeszcze otwarty, ale wewnątrz nie było już nikogo. O tej porze w Łazienkach jest dziwnie i strasznie. Konary drzew zakrywają ostatnie promienie światła, co powoduje, że pomniki i budynki są niemal nie widoczne. Pod pałacem było już nieco jaśniej. W czarnej tafli stawu ledwo odbijał się księżyc. Co najważniejsze było tam bardzo cicho. W tej ciszy było coś niepokojącego, ale i jednocześnie fascynującego. Nagle stało się coś niesamowitego; na terem dziedzińca wszedł paw. Kroczył dumnie i wolno, a w dziobie trzymał pióro. Oczywiście było to pióro pawie. Byłem tym wszystkim zdziwiony i zaskoczony, można by rzec zmieszany. Muszę przy tym zaznaczyć, że widok był piękny. Ten, co robił nam te kawały musiał wszystko dokładnie przemyśleć. Istny geniusz. Ptak położył pióro przed moją siostrą i odszedł już nieco szybszym krokiem. Zosia włożyła pióro do kieszenie kurtki. Oczywiście zadzwonił telefon.
„Zapal lampkę pod kapliczką (tutaj był praski adres, który wolę pominąć)”.
-O nie kurwa! – wydarłem się- za nic w świecie nie pójdę o tej porze na praskie osiedle. Nie mam zamiaru wrócić z tulipanem w plecach!
Siostra jednak była uparta.
-Nie możemy się poddać. Dziadek mówi, że Biesowscy nigdy się nie poddają.
Pojechała mi po honorze z tym dziadkiem. On rzucał filipinkami w czołgi. Przy tym nocny spacer po Pradze to nic.
Wsiedliśmy w nocny autobus i dojechaliśmy na miejsce. Było to typowe praskie podwórko. Szare brudne kamienice miały opadający tynk i popękane okna. Niezbyt właściwe miejsce dla dwójki dzieciaków z dobrego domu ze Śródmieścia. Na środku stała rzeźba Maryi. Siostra zapaliła lampkę. Niby mały płomyk, a jednak poczułem się jakby oświetlił to podwórko. Obydwoje patrzyliśmy na kapliczkę, było to nawet wzruszające. Chwilę zadumy przerwał esemes o treści:” Uratowałaś świat. Gratulacje! Ps. Twój brat to bufon!”
Gówniara rzuciła się na mnie z objęciami i krzyknęła:
-Hura! Powstrzymałam zagładę! Jestem bohaterem większym niż Poniatowski!
Chyba pierwszy raz była szczęśliwa, odkąd poszła do szkoły.
-Dobra wracajmy do domu zanim tata wyłączy telewizor i zobaczy, że nas nie ma!- powiedziałem.
W autobusie siostra stwierdziła, że to była najfajniejsza noc w jej życiu. Czuła się jak postać z gry RPG bądź przygodówki. Teraz, kiedy jest bohaterem, już nie będzie miała myśli samobójczych. Jest światu potrzebna.
Esemesy już nie wróciły. Do dnia dzisiejszego, nie wiemy kto i po co je wysłał. A co się stało z siostrą? Czy odeszły jej myśli samobójcze? No cóż, następnego dnia uznała, że to wszystko jest nie fair. Ona uratowała świat, powinna o niej powstać manga, a tu nic. Ludzi, których ocaliła, nawet o tym nie wiedzą i podniecają się jakimś Poniatowskim. Przez tę niesprawiedliwość ma myśli samobójcze.
No i co? Prawda, że głupia.
                                                                                  Marek Adam Grabowski
                                                                                      Warszawa 2018
                                                                               Helikopter nr. 12/2008

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marek Adam Grabowski · dnia 24.01.2019 11:30 · Czytań: 246 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 8
Komentarze
czarnanna dnia 24.01.2019 17:51
Witaj Marku, wpadłam ze względu na tytuł. Ogólnie opowiadanie podoba mi się. Jest tu pomysł, który również mi się spodobał. Tekst, choć niedługi to dynamiczny, co na pewno również działa na plus. Jeżeli zaś chodzi o kwestie do ewentualnej korekty lub przemyślenia, to pozwolę sobie je tu przytoczyć. Być może uznasz, że coś z tego zauważyłam słusznie.


Cytat:
A jeśli nie wie­rzy­cie, to po tym opo­wia­da­niu uwie­rzy­cie.
- ''wierzycie, uwierzycie''... dla mnie to masło maślane

Cytat:
Je­steś wszak w kla­sie o pro­fi­lu hi­sto­rycz­no -dzien­ni­kar­skim
- niepotrzebna spacja po ''historyczno''

Cytat:
Mia­łam i tak wy­rzu­cić moje stare tramp­ki.
- ja bym dała ''I tak miałam...''

Cytat:
A ona stwier­dzi­ła, że byłby on do­brym bo­ha­te­rem do mangi.
- ''ona, on'' - za dużo coś tych zaimków

Cytat:
Było coraz ciem­nej, a na ulicy było coraz
- powtórzenie


Cytat:
Kro­czył dum­nie i wolno, a w dzio­bie trzy­mał pióro. Oczy­wi­ście było to pióro pawie. Byłem tym wszyst­kim zdzi­wio­ny i za­sko­czo­ny, można by rzec zmie­sza­ny. Muszę przy tym za­zna­czyć, że widok był pięk­ny. Ten, co robił nam te ka­wa­ły mu­siał wszyst­ko do­kład­nie prze­my­śleć. Istny ge­niusz. Ptak po­ło­żył pióro przed moją sio­strą i od­szedł już nieco szyb­szym kro­kiem. Zosia wło­ży­ła pióro do kie­sze­nie kurt­ki.
- ''pióro'' wielokrotnie powtórzone


Cytat:
Ona ura­to­wa­ła świat, po­win­na o niej po­wstać manga, a tu nic.
- ''Ona'' niepotrzebne

Podsumowując myślę, że na niekorzyść działają tu liczne powtórzenia. Obawiam się, że nie zdołałam wymienić wszystkich. Ponadto mimo, że moja interpunkcja do wzorowych nie należy, zauważyłam kilka braków przecinków. Zmniejszyłabym również liczbę zaimków. Na moje oko, jest ich za dużo. Dlatego też, myślę że warto Marku do tekstu jeszcze zajrzeć i skorygować to i owo. Tak, czy inaczej opowiadanie samo w sobie uważam za ciekawe. Szczególnie pomysł przypadł mi do gustu. Motyw rodzeństwa, które wyzywa się a mimo to kocha się ponad życie (nie pozwalając, by coś jemu/jej się stało) - ahhh jakie to życiowe :)

Pozdrawiam Cię,

Czarna
Kemilk dnia 24.01.2019 18:38
Heja
Pomysł jest fajny i to jest duży plus. Ciekawa fabuła i akcja interesująco się rozwija. Byłoby znacznie lepiej gdybyś spróbował skorygować parę rzeczy.
1. Podzielić tekst na akapity - będie bardziej czytelny
2. Zastosować półpauzy, a nie myślniki
3. Prawidłowo zapisywać dialogi. Poniżej przykłąd na podstawie jednego zdania.
Cytat:
-Jak chcesz mo­żesz wie­rzyć we wszyst­kie bzde­ty. – po­wie­dziaw­szy to zła­pa­łem się za głowę – le­piej naucz się, kto to był Po­nia­tow­ski.


Powinno być bez kropki po "bzdety", gdyż po myślniku używasz wyrazów tzn "gębowych". Chodzi o to, że gdy w dialogu piszesz: powiedział, warknął, krzyknął itp. to nie używamy kropki. "powiedział" piszesz małą literą, co jest poprawne. "za głowę" dałbym kropkę, gdyż dalsza część lepiej by brzmiała, gdyby była pisana od nowego zdania.

Cytat:
-A jeśli na­praw­dę od moich tram­pek za­le­żą losy ca­łe­go świa­ta? – pra­wie pła­ka­ła mó­wiąc to.

lepiej byłoby mówiąc to, prawie płakała.
Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 24.01.2019 20:35
Dzięki za komentarze. Krytyczne uwagi przemyśle.

Pozdrawiam!

Ps. Miło mi, że został doceniony wątek rodzeństwa.
Jan dnia 25.01.2019 19:52
Bardzo przyjemne, dowcipne, w młodzieżowym stylu… Możliwe, że są jakieś drobne błędy, które chyba w każdym tekście mogą się pojawić. Często szukam je, bo lubię uczyć się na cudzych błędach. Moje mnie dobijają.
Opowiadanie jest na tyle interesujące, że nawet nie pomyślałem o szukaniu. Nie zauważyłem. No, może jedna wątpliwość w zdaniu:
„Konary drzew zakrywają ostatnie promienie światła, co powoduje, że pomniki i budynki są niemal nie widoczne”. Chyba powinno być zapisane łącznie, ale głowy nie dam, bo inni (bieglejsi w tych sprawach) nie zwrócili uwagi...

Co do powtórzeń, to każde powtórzenie ma w sobie jakąś niepowtarzalność.:)
Pozdrawiam
AntoniGrycuk dnia 25.01.2019 22:01 Ocena: Bardzo dobre
Podobało mi się! Co prawda do pełni szczęścia brakowało jakiejś bomby na koniec tej esemesowej gry, ale jest nieźle.
Do minusów to sporo błędów: powtórzeń, interpunkcji, ale i ortograficzne się zdarzały (może tylko raz?).
A co do siostry. Trochę uziemię ostateczny dowcip - niestety czasem nie od nas samych zależy, że wszystko widzimy na czarno. Ale pośmiać się można :)

Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 26.01.2019 13:40
Janie i Antoni wasze komentarze są bardzo miłe.

Pozdrawiam!
Kazjuno dnia 30.01.2019 11:50
Bardzo dobra humoreska.
Marek Adam Grabowski dnia 30.01.2019 14:05
Dzięki!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
viktoria12
21/09/2019 16:22
miłośniczka kanapy i kocyka weź no popraw bo tak leci z… »
Kamila N
21/09/2019 14:59
Dla mnie impresja. Tylko chcę wpisać, że piękne. »
Kamila N
21/09/2019 14:53
Zastanawiam się czy poeta zbyt stary już, to by się… »
retro
21/09/2019 14:51
Odebrałam ten tekst jako dążenie do odpoczynku, wytchnienia,… »
wiosna
21/09/2019 13:03
Bardzo smutny przekaz. Przerażające, żeby przez całe życie,… »
wiosna
21/09/2019 12:59
bruliben, to już nie do mnie pytanie, a do peelki. Uważam,… »
TomaszObluda
21/09/2019 12:41
Kurcze, podobało mi się. Takie trochę smutne, trochę… »
stawitzky
21/09/2019 11:15
Kazjuno Totalnie nie odczytałeś. Mój bohater gubi się w… »
wariat_egzystencjalny
21/09/2019 10:56
Wolna wola to wg mnie jedno z najciekawszych i najbardziej… »
wariat_egzystencjalny
21/09/2019 10:51
Dziękuję za kolejne oceny :) Bardzo trafnie BasiuL… »
bruliben
21/09/2019 08:33
To i tak dużo zrobiłaś.Pewnie kochasz.Macierzyństwo jest… »
bruliben
21/09/2019 00:42
Racja, nawet mama, która jest jedna :) »
Bartek Otremba
21/09/2019 00:41
Akurat tego nikomu nie poświęciłem... co najwyżej swojej… »
Bartek Otremba
21/09/2019 00:31
każdy ma swój czas każdy w godzinie ma 60 minut ;0 i tak… »
bruliben
21/09/2019 00:30
A jednak dopiął swego, nie byłby Benedyktem. Ale tylu ich… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:13
  • Czy ktoś ma iphona i już aktualizował/a do ios13? Lepiej działa?
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:12
  • Miłego z Krakowa :) Słucham jak szumią tutejsze tramwaje :)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:Jordase80
Wspierają nas