Reakcja sodu z wodą — Natrium - Makaria
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Reakcja sodu z wodą — Natrium
A A A

 

— Pani? — Garbaty sługus wszedł do komnaty z przestrachem.

Królowa potrafiła onieśmielać. Najdzielniejsi wojowie zapominali przy niej o pochodzeniu własnych blizn, najwrażliwsi poeci mylili symbole z alegoriami. Jej dzika, bezwzględna uroda płonęła ciepłym światłem, blaskiem niedostępnym dla śmiertelników. Mogli tylko przyglądać się i wzdychać do jej wdzięków, świadomi, że same mrzonki o dotykaniu tego płomienia skończyłyby się poparzeniem.

— Mów.

— Pani, jakiś młodzian koniecznie prosi o audiencję.

Królowa omiotła garbusa przelotnym spojrzeniem.

— Każ go utopić w jeziorze Petriego.

— Pani. Ja… Ja myślę, że młodzieniec godny jest wysłuchania.

Władczyni wstała, zsuwając z kolan śnieżnobiałego kota, ruchem pełnym jej zwykłej, naturalnej gracji.

— Ty myślisz? — zaśmiała się pobłażliwie. — Bez mojej wiedzy i przyzwolenia twój zakuty łeb nie spłodzi żadnej myśli, wierz mi.

— Ale pani! — wybuchnął krasnolud — jak żyję na tym świecie, nie widziałem takiej krzepy. Młodziak powalił wszystkich strażników. Wyjrzyj jeno przez okno! Leżą, jeden koło drugiego, wojownicy wielcy.

Królowa zbliżyła się do parapetu, nie zdradzając ruchami cienia zdenerwowania. Z dziedzińca spoglądał na nią niewysoki blondyn, otoczony kwintetem nieprzytomnych mężczyzn. Martwi, to oni nie są na pewno, pomyślała.

— Więc? — Krasnolud niecierpliwił się — zbrodnię popełnił wielką, to nie ma co dyskutować, ale aż żal taki talent uśmiercać, albo na zmarnowanie do lochów wtrącać…

— Hej, wy tam! — donośny głos władczyni dotarł do strażników trzymających chłopca. — Puścić go!

— Ależ miłościwa! On jest niebezpieczny!

— Rozkazów się nie kwestionuje! Puść go i wynoś się! W moich oddziałach nie ma już dla ciebie miejsca!

Strażnik zdusił przekleństwo w zębach, ukłonił się pokornie i odszedł, odprowadzany zszokowanym wzrokiem przyjaciela, który na swoje szczęście wykonał polecenie od razu, bez namysłu. Bez ryzyka.

 

— No, to mów, co dałeś moim żołnierzom?

Aparycja chłopca wskazywała na to, że odpowie jakimś żałosnym, pochlebnym tekstem, w stylu: Ach, pani, twej przenikliwości i bystrego oka z pewnością zazdroszczą nawet sokoły , ale nie, to nie było w jego stylu. Popisy tego rodzaju zostawiał arystokratom, lubującym się w fikuśnych komplementach.

— Roztwór strzegowy. Obudzą się o świcie.

— Strzega… Ciekawe to ziele, nie sądzisz? Zupełnie, jakby Czarny Bóg stworzył je na uciechę wszelakich oszustów. Człowiek wygląda jak uduszony, ale dla tak spektakularnych efektów musiałeś się nieźle natrudzić, co? O ile mi wiadomo, krzewy strzegowe rosną tylko w okolicach jeziora…

— Petriego.

Królowa uniosła gniewnie brew, nie lubiła gdy jej przerywano.

— Pani, po łodygi strzegowe nie za wiele się nachodziłem, mieszkam w tamtych stronach. Droga do pałacu była jednak długa i kręta, przeto liczę, że nie przybyłem tu na marne.

— Na twoim miejscu liczyłabym, że nie przybyłam zamieszkać w tutejszych lochach. Wiedz, że słucham cię tylko z powodu mojego zaciekawienia twoją osobą. Bądź co bądź, wieśniacy nie znają się na magicznych roślinach, a już na pewno nie mężczyźni. — Posłała mu kpiący uśmieszek. — Gdzie się tego nauczyłeś?

Szare oczy młodzieńca zaszkliły się.

— Uczyłem się od najlepszego naukowca, mojego ojca. — odpowiedział głosem dumnym i smutnym. — W dzieciństwie mieszkaliśmy w tym mieście, ale gdy miałem pięć lat, tato zdecydował o przeprowadzce na wieś. Chciał poświęcić się botanice, badać bogactwo flory Petriaskiej… Oczywiście, zaraził mnie pasją! Zrobiliśmy razem tyle zielników…  

— Coś czuję, że ta ckliwa historyjka dokądś zmierza. Chyba nawet wiem dokąd… — Poprawiła niesforny kosmyk. — Mów dalej.

— Więc… Jak zapewne wiesz, w jeziorze pojawiła się syrena. Jakby… Jakby zupełnie znikąd.

Władczyni prychnęła.

— Tak to już jest z wszelkim plugastwem, nawet rodzić tego nie trzeba. Z brudu się pewnie lęgnie, szkaradztwo… No, nie uruchamiaj się tylko, wiem, że to nie nienaukowy pogląd. Z pewnością porzucę go, gdy tylko wy, jajogłowi, podacie inne wyjaśnienie samorództwa.

Do komnaty wszedł krasnolud, tym razem inny, sztywny jak poziomica. Ukłonił się głęboko i wyszeptał do ucha królowej jakąś informację, podejrzliwie obserwując szarookiego chłopca.

Wyszedł, kłaniając się jeszcze niżej.

— No cóż, złotowłosy, musimy się streszczać. Czas mnie, jak widzisz, nagli.

— Dobrze, pani, przedstawię sprawę jak najzwięźlej. — Zmarszczył brwi, zbierając myśli. — Otóż mój ojciec, podobnie jak wielu rybaków, został zabity przez syrenę. Widziałem to. Stałem na brzegu, podczas gdy on zrywał wodne różeczniki. Nagle, coś go wciągnęło. Pomyślałbym, że to jakiś wir, tak to właśnie wyglądało, ale wiry występują tylko na morzu. Poza tym, zaraz po jego krzyku, usłyszałem kobiecy śmiech…

— Ach! Czy ty sobie myślisz, że interesuje mnie twoje świadectwo? Nie obchodzi mnie w jaki sposób działa syrena, obchodzi zaś, jak jej w tym działaniu przeszkodzić.

— Pani, czy nie zauważyłaś? Stałem wtedy na brzegu, bardzo blisko. Spokojnie mogłaby porwać i mnie, jednak z jakichś powodów tego nie zrobiła. Syreny, jak wiemy, są bezwzględne nie przepuszczają żadnej ofiary.

— Jaki z tego wniosek?

— Wniosek nasuwa się sam! Nie mogła mnie dopaść, bo stałem na lądzie, a ona najwyraźniej może atakować tylko tych ludzi, którzy wejdą lub wypłyną na jezioro. To dlatego zginął mój ojciec i rybacy. To dlatego żyję ja i elfy, zamieszkujące krzewy dookoła jeziora.

Kobieta wstała, chcąc wyprostować nogi. Zgrabne nogi.

— Hm… Teraz już wiem, dlaczego tak zależało ci na spotkaniu ze mną. Zapewne chcesz wypożyczyć z mojej stajni pegaza, aby bezpiecznie przelatując nad jeziorem pomścić śmierć ojca i zasłużyć sobie na moją wdzięczność? — Schyliła się, by powąchać rosnącą w kącie Pelesfonę, ukazując przy tym kształtny biust. — Zastanawiam się tylko, dlaczego miałabym powierzyć to zadanie tobie, a nie profesjonalnemu wojownikowi…

— Ja…

— Cii… Nie obchodzi mnie co powiesz. Teraz muszę już iść, i tak konwersujemy za długo. Rozważę jednak twoją prośbę, no, oczywiście nie licz na wiele. Mój pegaz jest dla mnie jak dziecko.

Popłynęła ku drzwiom, rytmicznie kołysząc biodrami.

— A, jeszcze jedno. Dali jakieś imię tym metalicznym oczętom?

— Natrium.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Makaria · dnia 04.02.2019 12:56 · Czytań: 139 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 9
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 04.02.2019 14:06
Tematyka zupełnie nie dla mnie; doceniam jednak twoje dobre, lekkie pióro.

Pozdrawiam!

Ps. Czy królowa też jest krasnoludem?
Makaria dnia 04.02.2019 15:49
Dzięki, że zajrzałeś, Marek. Królową można sobie wyobrażać jak się chce, można jako krasnoluda. Gdy piszę, nie mam w głowie obrazków.
Pozdrawiam!
Marek Adam Grabowski dnia 04.02.2019 17:12
W moim wyobrażeniu jest człowiekiem. Jednak chciałem się upewnić, czy jest to zgodne z fabułą.
Canulas dnia 06.02.2019 22:59
Trochę mnie zdziwiła lekkomyślność królowej w odprawianiu ze służby krasnoluda. Spoko był na odległość wsadzenia topora, musiał być zaufany. Nieco lekceważąco postąpiła.
Reszta spox.
Bardzo lekkie pisanie.
StalowyKruk dnia 06.02.2019 23:19
Lekkomyślność? Tu wygląda to raczej na świadomość własnej potęgi. Albo arogancję. Musisz przyznać Canulas, że królowa sprawia wrażenie abstrakcyjnej. Miałem flashbacki z narnii.

Tekst fajny, Makaria. Dawno nie widziałem tego typu stylistyki. A może po prostu źle to odbieram, czy postrzegam pisanie inaczej. Ja, w przeciwieństwie do Ciebie pisząc po prostu opisuję obrazki, które mam w głowie.
Canulas dnia 06.02.2019 23:49
Zgodzę się co do świadomości o potędze, co nie znaczy — tak, to spekulacja —, że nie jest ona złudna. Trochę mi to zalatuje pyszałkowatością Marii Antoniny, która zamiast spierdzielać z miasta, wlokła się ciężkim wozem, do tego kompletnie nie przebrana. Oczywiście zachowując skalę. Tutaj jest wiele niedopowiedzianych kwestii czy czynników mogących grać istotną rolę. Królowa na przykład może władać potężną magią czy czymś takim. Nie jest to dookreślone, ale trzeba wierzyć, że skoro jest królową, wie co robi.
W zasadzie nie jest to do końca zarzut, co zdziwienie.
Tekst bardzo ok.
SzalonaJulka dnia 07.02.2019 02:08
Zaintrygował mnie chemiczny trop, ale póki co nigdzie nie doprowadził... Mam nadzieję, że to dopiero wstęp do opowiadania - chciałabym się dowiedzieć, co się wydarzy nad jeziorem Petriego (urocze), czy wodą jest królowa czy syrena? Spotkanie bohaterów powinno być mocno ezgoenergetyczne, gawałtowne i efektowne... ale czy jego produkt nie spowoduje biegunki?
Czekam na cd.
Pozdrawiam
Madawydar dnia 08.02.2019 10:15
Ta konwersacja wzbudziła we mnie zainteresowanie tematem i zaciekawienie, co dalej z ta historią?
Makaria dnia 10.02.2019 11:55
Canulas, racje masz z tą lekkomyślnością. Chciałam pokazać jaka to ona nie potężna itd ale spoko. Zmieniłam troszkę fabułę i teraz to wyrzucenie krasnoluda ma sens. Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Yaro
21/04/2019 12:58
Dziękuję za miły komentarz . Miłość nie jest mi obca .… »
al-szamanka
21/04/2019 07:50
Zabierałam się już do tego tekstu kilkakrotnie i zawsze mi… »
AntoniGrycuk
20/04/2019 23:03
Faktycznie, szambonurek to dosłownie nurek w szambie. Zawsze… »
Milena1
20/04/2019 22:46
Hmm, zastanawiam czy kanalarz i szambonurek to to samo. Dla… »
al-szamanka
20/04/2019 19:52
A to ciekawe podejście. Babskie? To znaczy jakie? Ho,… »
Marek Adam Grabowski
20/04/2019 17:31
Długie opowiadanie to nie jest. B) Trudno mi oceniać… »
AntoniGrycuk
20/04/2019 17:10
D.urbanska, bardzo dziękuję za pochylenie się nad tekstem.… »
hopeless
20/04/2019 16:16
Cholera, brakowało mi tego:))) Wesołych Świąt Miladoro. »
d.urbanska
20/04/2019 14:56
Cytat"Pod stopami kilometry kanałów ściekowych" -… »
Miladora
20/04/2019 13:47
A mnie brakuje tego zakończenia. :) Tak ładnie… »
Marek Adam Grabowski
20/04/2019 11:19
Ile komentarzy łał! B) Opowiadanie ma piękny klimat;… »
Marek Adam Grabowski
20/04/2019 10:02
Antonii rozumiesz Idealnie. Al-Szamanka może powinienem… »
Graiel
20/04/2019 00:44
Coś co przyciąga... jak ten Twój wiersz :) cieszę się, że go… »
AntoniGrycuk
19/04/2019 21:24
Przykro mi, że się wtrącam, ale dla mnie kluczowe w tym… »
al-szamanka
19/04/2019 21:18
W takim razie zbyt mało o tej nadziei napisałeś, raczej… »
ShoutBox
  • Arkady
  • 20/04/2019 18:04
  • Zdrowych wesołych Świąt Wielkanocnych i mokrego dyngusa
  • leskos
  • 18/04/2019 09:25
  • Dzień dobry
  • mike17
  • 17/04/2019 22:06
  • A tu utwory, na które możecie głosować : [link]
  • mike17
  • 17/04/2019 22:04
  • Zapraszam serdecznie do oddania swoich głosów na naszych artystów w MUZO WENACH 7, nie jest ich zbyt wielu, ale może właśnie dlatego zbiorą maksimum głosów. Czytajcie i głosujcie :)
  • StalowyKruk
  • 17/04/2019 12:13
  • A ja myślałem, że wy to tak pod wpływem natchnienia w chwilę piszecie :)
  • allaska
  • 17/04/2019 12:11
  • Pocienglu gdybyś się nie spieszył twoj wiersz o sledziach trafilby na półkę gorna za szybko publikujesz, prawdziwa poezja zaczyna się od szlifowania, ja Ci to mówię, co się ciągle poprawia:)
  • Gramofon
  • 16/04/2019 18:21
  • metallica w majtki sika!
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:alokove
Wspierają nas