niedokończona opowieść o nastolatkach - Arabeska
Proza » Obyczajowe » niedokończona opowieść o nastolatkach
A A A

Była 8 rano kiedy obudził mnie brzęczący budzik, który dzwonił coraz głośniej i głośniej. Melodia – hit lat 80-tych przypadła mi do gustu na tyle, ze postanowiłam ustawić ją w telefonie na budzik. Postanowiłam jeszcze trochę pospać wyłączając jednym przyciskiem głośno grającą komórkę. Niestety, po dwóch minutkach usłyszałam, jak ktoś otwiera drzwi do mojej różowej sypialni.
- wstawaj bo się spóźnisz
- tak, wiem mamo – odparłam i przekręciłam się z boku na bok. Budzik znowu zaczął wrzeszczeć. Widocznie musiałam ustawić go na drzemkę. Wyłączyłam telefon i pomału wylęgłam się z łóżka rzucając niechcący na ziemię kołdrę. Byłam bałaganiarą, więc nie zwróciłam uwagi na mały bałagan, który urządzałam co dziennie rano włączając w to dzisiejszy dzień. Pomału otworzyłam skrzypiącą szafkę komody i wyjęłam zwykłe dżinsy i biały podkoszulek. Ubrałam się i zrobiłam codzienną toaletę. Wyszczotkowałam zęby, umyłam twarz specjalnym płynem na trądzik. W kuchni czekała na mnie mama ze śniadaniem i kanapkami na drogę.
- spakuj sobie te kanapki. Będziesz głodna.
- wiem mamo i dziękuję. – przytuliłam mamę, usiadłam na krześle obok stołu i zajęłam się wsuwaniem cynamonowych płatków śniadaniowych z zagotowanym, gorącym mlekiem. Minęło dziesięć minut kiedy skończyłam codzienny rytuał jedzenia śniadania przed szkołą. Spakowałam do plecaka kanapki i jabłko, ubrałam grubą, zimową bordową kurtkę z kożuszkiem, skórzane buty, wełnianą różową czapkę i byłam gotowa, żeby ruszyć przed siebie. Autobus szkolny właśnie stanął kiedy przyszłam na przystanek. Miałam szczęście, że się nie spóźniłam. W autobusie rozpięłam zimową kurtkę, zdjęłam czapkę, rękawiczki i szalik. Czekała mnie długa jazda. Założyłam słuchawki na uczy i włączyłam ulubioną muzykę. Po jakimś czasie przysiadła się do mnie Oli – chodząca gwiazda naszej klasy. Jej rodzice zarabiali spore sumki. Sama Oli miała ciuchów po uszy, basen koło domu i co tydzień wycieczki z rodzicami do różnych miejsc. Każdy zazdrościł Oli statusu jaki trzymała jej rodzina, tego, ze stać ich niemalże na wszystko.
- cześć – Oli pierwsza odezwała się podając rękę
- yy… cześć – jąknęłam i podałam zimną rękę koleżance z klasy. Nie ukrywałam, że byłam zaskoczona tym, że Oli przysiadła się do mnie. musiała mieć jakiś interes i uśmiechnęłam się, kiedy Oli zaczęła mówić, że ma do mnie jakaś sprawę wartą dużej wagi, którą musimy przedyskutować.
- a więc, mam sprawę do ciebie kochana – Oli dosiadła się do mnie bliżej, żebyśmy się słyszały
- jaką? – otworzyłam oczy. Nagle odechciało mi się spać, przestałam mrużyć oczy bo byłam ciekawa o co takiego prosi Oli
- słuchaj, Kiwi (tak miała na nazwisko i tak zwracałyśmy się do jednej z koleżanek z naszej klasy) skręciła nogę i nie ma kto zastąpić jej na występie z okazji mistrzostw o puchar wojewody w piłce siatkowej. Chciałabym, żebyś nauczyła się naszego układu. Jest bardzo prosty. Wchodzimy w przerwy i będziemy tańczyć trzy razy. Na początku, w środku i na końcu. Mówię ci jako dobra koleżanka, ze masz świetną figurę. Nadajesz się do tego.
- yyy.. a mam czas na zastanowienie? - w jednej chwili zdumiałam. Ja? Taka łamaga, która zawsze stała z boku kiedy chłopcy prosili ja do tańca i najczęściej im odmawiała bo kompletnie nie umiała tańczyć? Nagle miałam wskoczyć w kusy, cheerleaderkowy kostium składający się ze króciutkiej spódniczki mini, top-u na szelkach i pomponów? Oli odpowiedziała na moje pytanie.
- nie bardzo. Mamy dzisiaj 5 godzinny trening. Występ odbędzie się w następny czwartek. Albo się decydujesz albo weźmiemy kogoś innego.
- naprawdę, muszę to przemyśleć.
- ok. możemy się dogadać. Szczerze to nie widze nikogo innego oprócz ciebie Monika. Umówimy się, że jeśli nie pojawisz się dzisiaj na próbie biorę kogoś innego. Masz czas do 12:30.
- ok. ok. na pewno dam ci wcześniej znać. – Oli przesiadła się do swojej paczki, która głośno hałasowała siedząc na samym tyle śmiechem i gadaniną. Włożyłam słuchawki spowrotem, zanurzyłam się w kojąca słodką otchłań, jakie dawało mi słuchanie ulubionych kawałków. Mogłam się zrelaksować i odprężyć. I pomyśleć o propozycji Oli, co napawało mnie ogromnym stresem. Ja miałam gdzieś występować? To żart?
Po 30 minutach autobus zatoczył koło na placu parkingowym i otworzyły się drzwi. Było tak mroźno na zewnątrz, że o jednym o czym tylko marzyłam było schować się pod cieplutkim kocem w domu z gorącą herbatką w rękach i oglądając komedię romantyczną a później wieczorem zafundować sobie gorącą kąpiel z mocno pachnącym czekoladowym płynem do kąpieli, który robi nieziemskie, ogromne piany. Tak, tego potrzebowałam. Na razie musiałam wytrzymać jakoś w szkole no i zastanowić się nad tymi tańcami. Intuicja podpowiada mi w głowie, żebym próbowała jednak nie jestem pewna czy dam radę. Mam na szczęście pół dnia na zastanowienie się. Pierwsza lekcja – matematyka. Siedziałam, ze swoją przyjaciółką jak na szpilkach. Pani profesor przepytywała nas, zapraszając do tablicy. Mieliśmy liczyć jakieś pierwiastki. Nic z tego nie rozumiałam, ale miałam szczęście. W tym tygodniu Pani Domagalska przepytywała numery w dzienniku od 1 do 10. Ja miałam numerek 15. Zdążę wiec przygotować się w domu na tą pytaninę. Po matmie mieliśmy chwilę przerwy na zjedzenie czegoś albo poprawienie make-upu w toalecie. Jedni poszli na fajki. Ja nie chciałam palić. Dym papierosowy od dziecka mi śmierdział. Poza tym, że spróbowałam parę papierosów – w ogóle mi nie smakowały. Razem z Elle poszłyśmy do sklepiku i kupiłyśmy czekoladę na spółkę. Opowiedziałam jej o Oli, która szuka dziewczyny na zastępstwo. Ku mojemu zdumieniu powiedziała, że to dobry pomysł i żebym poszła.
- nadajesz się do tego. Będę ci kibicować na tym występie jak tylko się zdecydujesz.
- sama nie wiem. Mam czas do 12:30 – pokręciłam głową i zaczęłyśmy inny temat.
Dobiegła godzina 12:30 a ja czekałam pod salą gimnastyczną na kogokolwiek. W jednej chwili grupka dziewczyn na czele z Oli weszła pewnym krokiem ubrana w spódniczki mini i dresy z logo ich drużyny.
- wiedziałam, że wpadniesz – uśmiechnęła się Oli i wręczyła mi strój ich drużyny razem z pomponami. Na początku była rozgrzewka. 5 minut po czasie przyszła nieco spóźniona trenerka razem z choreografem.
- przepraszam za spóźnienie ale były potworne korki
- same zaczęłyśmy się już rozgrzewać – powiedziała jedna z dziewczyn
- świetnie. Zrobimy dzisiaj streching, czyli rozciąganie. Później przejdziemy do powtarzania układów. – po chwili zawieszając wzrok na mnie dodała – o, widzę, że mamy nową koleżankę.
- Monika – podałam jej rękę – to ty przyszłaś na zastępstwo za Adę? – w tym momencie Oli dodała – tak, zdążyłam ja namówić, tak to nie wiem co byśmy zrobiły bez niej.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Arabeska · dnia 10.02.2019 14:01 · Czytań: 142 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
Vanillivi dnia 10.02.2019 16:22
Arabesko, przede wszystkim, witaj na Portalu!

To Twój pierwszy tekst, więc nie chcę Cię zniechęcać, niestety, jest on napisany bardzo nieporadnie. Jeśli chodzi o treść, to jest to typowa "kartka z pamiętniczka" uczennicy. Rozumiem, że dla nastoletniej dziewczyny szansa zostania cheerleaderką jest dużym przeżyciem, jednak to trochę za mało, by stworzyć dobre opowiadanie. Problem nie polega na tym, że Twój tekst jest niedokończony - nie ma tu na razie jeszcze żadnego pomysłu, trudności, interesującego splotu akcji. Relacjonujesz wszystko, co się wydarza po kolei, bez względu na to, czy ma to znaczenie dla fabuły, czy nie. W tekstach nastolatek bardzo charakterystyczne jest nadmierne skupienie uwagi na wyglądzie i stroju bohaterek, także gdy nie ma on żadnego znaczenia - widać to trochę także u Ciebie.

Niestety, opowiadanie jest również niedobre pod względem językowym. Już na pierwszy rzut oka widać ogromną ilość błędów wszelkiego rodzaju (zdania zaczynasz z małej litery, błędnie stosujesz frazeologizmy, brakuje 3/4 przecinków) - tekst napisany jest bardzo niechlujnie, nie ma sensu, bym wypisywała teraz wszystkie błędy, sugeruję byś sama nad tym przysiadła i postarała poprawić korzystając ze słownika. Wskazówki możesz znaleźć również tutaj: http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/1557/debiut-na-pp-proza-co-warto-wiedziec

Pozdrawiam serdecznie
Kemilk dnia 10.02.2019 22:00
Proponowałbym zrobić kosmetykę opowiadania, czyli w dialogach zaczynać od dużych liter, liczby zapisywać słownie, zrobić akapity, wrzucić na stronę www.ortograf.pl co pomoże wychwycić błędy w interpunkcji.
A tak ogólnie nie jest najgorzej, a dokonanie powyższej korekty zdecydowanie ułatwi ocenę utworu.
Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 22.02.2019 19:24
Czyta się to całkiem fajnie. Źle jednak, że nie robisz spacji przed nowym akapitem. Fabuła zapowiada się ciekawie, ale finał jest jaki jest. Dobrze podsumował go Vanillivi.

Pozdrawiam!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
al-szamanka
22/08/2019 22:45
Tu nieco za bardzo nachodzi, Wodniczko. A poza tym… »
wodniczka
22/08/2019 17:54
Kamyczku Jaki piękny komentarz. Odczytał zaczytałam się.… »
wodniczka
22/08/2019 17:47
Kushi Piękny komentarz napisałaś. Piękniejszy od tej mojej… »
wodniczka
22/08/2019 17:41
Kushi Zawsze bardzo miło Cię gościć. Cała przyjemność jest… »
Kazjuno
22/08/2019 15:24
RafaleSulikovski SF nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale… »
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe. Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
ShoutBox
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:4miae113gc7
Wspierają nas