Uwięziony w Serze - rozdział LVI - Wnętrze - MP642
Proza » Inne » Uwięziony w Serze - rozdział LVI - Wnętrze
A A A

- Piękne wnętrze – powiedział XY, choć nie Kyle.

 

Zaiste wnętrze było malownicze.
Dwie ściany pochyliły ku sobie oblicze.
Metrów kwadratowych nie zliczę.

 

(Ty, ale jak to pochyliły, to się walił ten dom, pałac, czy co tam jeszcze? A może, może... A tak w ogóle to ściany chyba cztery, a nie dwie, no chyba że to jakiś namiot, które Słowo rozbiło wśród nas albo też Namiot Spotkania a może zwykły biwak jakichś post-rousseau-istów).

Wnętrze rzeczywiście należało do tych, które mogły wzbudzać zachwyt. Ale nie będę go tu opisywał, gdyż nie jestem jakimś postrealistycznym, neopozytywistycznym pisarzem, który musi ze szczegółami opisywać każdy elemencik swojego wymyślonego światka, choćby nie miał on żadnego znaczenia dla fabuły. Chociaż tak, lubię wymyślać światy, lubię wymyślać wielkie, luksusowe wnętrza, projektować łazienki i gabinety na hektar, pełne granitów, marmurów i złota, uwielbiam je sobie wyobrażać, ale niekoniecznie już opisywać, a poza tym nie chce mi się, zwyczajnie mi się nie chce dobierać słów, szukać synonimów, dostrajać brzmienia, układać wszystkiego w ładnym szyku, rytmie i stylu, gdyż robię to tyle czasu, ach już od tak dawna, od dzieciństwa, od wieków, od tysiącleci, gdyż nazywam się Mili-Jon, Mili-Anion, Mili-Kat-Jon, gdyż za Milijony piszę i cierpię katusze tworzenia pięknych zdań zamiast sobie ot, zwyczajnie, pobredzić jak pierwszy lepszy żul i bynajmniej nie jest to przecież umiłowanie prostego ludu, choć tak to trzeba czytelnikowi przedstawić, żeby tylko nie wyszła na jaw prawda, że Autorowi się zwyczajnie nie chce, ale kasę zwijać to już jak najbardziej, bo przecież trzeba żreć i żyć, jak na rurkowca przystało.

- Tak, jest na co popatrzeć – powiedziała XX, choć nie Jessi. – A co, gdybyśmy zaglądnęli do Pańskiego wnętrza?

 

Myślałbyś, że u ściany siedzi Świniezianka.
Jedną ręką wódę chleje z bezdennego dzbanka
A drugą ręką w ryj tłusty żarcie sobie wpycha.
Kwiczy przy tym z rozkoszy, choć ledwo oddycha.

 

- Ach, po cóż, toż to nie warto, Szanowna Pani, nie warto, zapewniam Panią, że nie ma takiej potrzeby! Już ja bez zaglądania dobrze wiem, co tam jest i mogę to Łaskawej Pani z całą pewnością powiedzieć. Świnia i Błazen, ot co! Tak, powiadam, cóż bowiem innego mogłoby się tam znajdować niż te dwie dostojne persony. Nic więcej, zaiste, nic więcej! Nic więcej, jak tylko wielka, tłusta, rozpustna Świnia, wpychająca w swój obrzydliwy, nigdy nienasycony ryj coraz to więcej i więcej, cała utopiona w tłuszczu, ociekająca potem, obleziona błotem z bagna, w którym nieustannie się tapla, brudna od resztek, zalana własnymi rzygowinami, śmierdząca, gnijąca, masturbująca się tłustym łapskiem, kwicząca przy tym z rozkoszy. A obok niej Błazen. Chudy, kościsty, pomarszczony Błazen, podzwaniający dzwoneczkami, żonglujący piłeczkami, tańczący, wesoło podskakujący, strojący miny, opowiadający dowcipy, wyśmiewający, drwiący, szydzący, kpiący, wiecznie próbujący rozbawić, wiecznie próbujący wcisnąć się drugiemu, nieustannie szukający poklasku i zachwytu. Stary, żałosny Błazen i młoda, rozpustna Świnia. Oto, co skrywa moje wnętrze. Nic więcej, zaiste, nic więcej!

 

Między ścianami w rowie Autor skryty siedzi
Jako stary maruda, co od rzeczy bredzi.

 

- Ależ Pan się zgrywa! – zawołała ze śmiechem XX, choć nie Jessi. – Niech Pan nie przesadza! Jestem pewna, że gdybyśmy dokładnie poszukali, znalazło by się tam również wiele pięknych sal, bogatszych jeszcze i bardziej zachwycających, niż ta tutaj, która budzi nasz podziw.

- Ależ nie, zapewniam Panią, że nie. – zaprzeczył z pośpiechem XY, choć nie Kyle. – Gdybyśmy zaś nawet taką znaleźli – powiedział powoli po krótkim namyśle – Nie byłoby tam nic więcej jak tylko mizerny, wynędzniały, wychudzony żebrak, podnoszący swoje stare, pomarszczone dłonie w geście błagania o przebaczenie, drżący i skulony w strachu przed ogromnym złotym pomnikiem przedstawiającym jego samego, umieszczonym pośrodku niedającej się ogarnąć wzrokiem w żadnym kierunku, pustej, wyłożonej zimnym granitem sali, w której hula mroźny, przeszywający na wskroś wicher przynoszący gdzieś z oddali niewyraźne i niezrozumiałe echa niezapamiętanych snów i niedających się spełnić marzeń, chłoszczący bezlitośnie po nagich plecach, aż złamany duch przymarza do kręgosłupa (Nik K.). (właściwie to do rdzenia).

- Powinien Pan być poetą – powiedziała z zachwytem XX, ale nie Jessi.

- Zamiast tego jestem pieskiem pokojowym. A Łaskawa Pani, z całym szacunkiem, jest pokojową suczką. Co Pani myśli, że ja tylko o sobie mówiłem? Ależ w każdym z nas jest takie samo gówno, rozumie Pani? Wielkie szambo, gigantyczne bajoro, w którym tapla się Świnia, a obok stary, zniszczony cyrk, w którym Błazen robi z siebie pośmiewisko dla ludu. A poza wszystkim jesteśmy łapczywymi pokojowymi pieskami. Od dzieciństwa jesteśmy żarłoczną zabawką dla rodziców i wszystkich, którzy są od nas starsi. Od młodości jesteśmy żałosnymi klaunami, obiektem rozbawionych obserwacji, rozchichotanych uwag, najeżonych poniżeniem pytań, błyszczących od niewinnego szyderstwa wyzwań. „No, no, kto by pomyślał”, „A powiedz nam, jak tam w szkole?”, a powiedz nam, odpowiedz, chociaż już wiemy, powiedz nam wierszyk, a my zaklaszczemy ze śmiechem, pochwalimy Cię, choćbyś bredził od rzeczy i damy Ci w nagrodę cukierka, żebyś się nażarł, bo wiemy, że tylko tego potrzebujesz, jak każda świnia, jak każdy mały, żarłoczny piesek, rozpustny, zwierzęcy bobas, upasiony, tłusty wieprzyk. Wiemy, bo sami tylko tego potrzebujemy, my, stare, zniszczone, pomarszczone świnie i wieprze, wyliniałe i rozleniwione pokojowe psy, zmęczone i chore z ukrytej nienawiści psy pociągowe, znające tylko bat i miskę. Jesteś naszą zabawką. Chyba zasługujemy na trochę rozrywki za to, co dla Ciebie robimy, ty mały, żarłoczny, bobo-wieprzu. Bez nas zdechłbyś z głodu gdzieś na śmietniku. Więc nie śmiej się sprzeciwiać. Zresztą jesteś na to za mały, nawet nie wiesz, że jesteś poniżany i to właśnie jest w Tobie najlepsze. Za parę, paręnaście lat zaczniesz być może zdawać sobie z tego sprawę, ale wtedy to właśnie stanie się nowym, jeszcze jednym powodem, aby Cię poniżyć i się z Ciebie zaśmiać. A teraz masz być naszym pokojowym pieskiem. Naszym pluszakiem. Jesteś w centrum uwagi. Każdy Twój ruch jest powodem do śmiechu, każdy Twój gest jest zabawny i rozkoszny, taki słodki i niewinny. Każde Twoje spojrzenie jest takie kochane, że pękamy ze śmiechu. Nie możesz nic zrobić ani niczego zaniechać tak, żeby to umknęło naszej uwagi. We’ve got our minds set on you, mały. Nie uciekniesz. Nie wymkniesz się. Zawsze będziesz mały i zwyczajny. Zawsze będziesz leżeć przed nami ze swoim małym świńskim, słodkim ryjkiem zanurzonym w błocie najgorszego na świecie poniżenia – wyrozumiałości, akceptacji, tolerancji i pełnej miłości troski. Bo przecież to wszystko z troski! Pilnujemy Cię, żebyś sobie krzywdy nie zrobił! Dbamy o Ciebie! Nie możesz powiedzieć, że jesteśmy złymi rodzicami! Złymi krewnymi! Och wszystko, wszystko dla Ciebie zrobimy, oprócz zostawienia Cię w spokoju, bo jesteś naszym ukochanym, ulubionym pokojowym pieskiem, jesteś tylko zabawką, tak jak my tu wszyscy!

- Ależ to straszne, co Pan mówi, nie zgadzam się z Panem, sir d’Anconia! – powiedziała jakaś dama.

- Niech Pani nie zwraca uwagi, on tak zawsze – powiedział pewien dżem-tel-man, który pojawił się niepodziewanie u boku XY, ale nie Kyle’a. – Szanowni Państwo, oto mamy tu okaz najzwyklejszego, choć przecież jednocześnie nadzwyczajnego i oryginalnego, choć jakże typowego młodego pesymisty, który dokonał niespodziewanego odkrycia, że nie jest najważniejszy na świecie i nie może, nie może tego przeżyć, ach jakże go to boli! – tu dżem-tel-man wykrzywił swoją twarz w parodystycznym grymasie.

Rozległy się śmiechy. Śmiechem buch-buch-buch-buchają!

 - Czyż nie o tym właśnie przed chwilą mówiłem? – zapytał cicho, zmęczonym i zrezygnowanym głosem XY, ale nie Kyle, zwracając swą pełną smutku twarz do XX, ale nie Jessi. – Oto otrzymała Pani natychmiastowe potwierdzenie prawdziwości mych słów.

I odszedł zasmucony, miał bowiem wiele wrażliwości.

I zawstydził się, i poszedł do domu – podczas gdy grzmot oklasków rozlegał się wśród widzów.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MP642 · dnia 14.02.2019 10:46 · Czytań: 111 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Ritha dnia 14.02.2019 13:35
Cytat:
- Ależ nie, za­pew­niam Panią, że nie. – za­prze­czył z po­śpie­chem XY

- kropka zbędna

Zamieniłabym też dywizy na myślniki w dialogach.

Lubię strumień świadomości, lubię też lakoniczność, najlepsza opcją jest jednak znalezienie kompromisu. Tutaj, hm, czytało się przyjemnie, ale w połowie się deczko znudziłam ;)

Często używasz zwrotu powiedział/powiedziała, wartałoby czasami zastosować synonim.

Ogólnie - niezłe.
Pozdrawiam :)
MP642 dnia 15.02.2019 15:56
Ja też bym może zamienił, gdybym wiedział, jak zrobić myślnik na początku linijki w Wordzie :)
Co do "powiedział/powiedziała", to może faktycznie trochę tego za dużo, ale jednak jakieś synonimy stosuję. A nawet jeżeli nie, to zazwyczaj zwroty te są oddzielone pewną ilością tekstu, więc brzmi to tak źle. Wyjątkiem jest końcówka, gdzie faktycznie jest powtórzenie (między damą a dżem-tel-manem). Jakoś nie zwróciłem na to uwagi, faktycznie może to niezbyt dobrze brzmieć.

"Wartałoby", widzę Kraków ;)
Pozdrawiam również.
Miazga dnia 17.02.2019 16:45
Jak zrobić myslnik? Wciśnij lewy Alt i trzymaj, wciskając 0150. :)
Ritha dnia 18.02.2019 08:12
W zasadzie to jest tak, że skrót Alt + 0150 tworzy półpauzę, czyli średnia kreseczkę: –
Żeby zrobić myślnik (czyli pauzę, czyli długą kreseczkę dialogową) wciskamy Alt i jednocześnie 0151 i mamy: —
:)

MP642 napisał:
Co do "powiedział/powiedziała", to może faktycznie trochę tego za dużo, ale jednak jakieś synonimy stosuję. A nawet jeżeli nie, to zazwyczaj zwroty te są oddzielone pewną ilością tekstu, więc brzmi to tak źle.

- tak, tak rozumiem, ale nawet jeśli są odzielone pewną ilością tekstu, to czasem warto zamienić na: rzekł/stwierdził/oznajmił/odparł, cokolwiek, zawsze to ciekawiej :)

Kraków nie, sto km z hakiem od Krakowa (więc w zasadzie blisko). Można to poznać po "wartałoby"? :D

Pozdrawiam raz jeszcze
MP642 dnia 18.02.2019 16:43
Tak, 0150, 0151, oczywiście, wszyscy wiedzą o co chodzi, w końcu to Portal Informatyczny.
Oh, wait... ;)

Ja właściwie też częściowo Kraków, częściowo sto km od Krakowa, ale w moich stu kilometrach od Krakowa się tak raczej nie mówi, natomiast w samym Krakowie słyszałem to już kilka razy.

Ja też pozdrawiam, żeby nie było, że nie pozdrowiłem, będąc pozdrowiony :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
szalonaromantyczna511
23/03/2019 23:38
Ja też nie rozumiem, trochę jakbyś napisał losowe rzeczy.… »
pociengiel
23/03/2019 23:11
Nie. Nawet za opłatą, wielką jak tsunami. »
RChomik
23/03/2019 22:00
Dobra. Może jestem głupi czy coś. Ale czy ktoś mógłby mi… »
szalonaromantyczna511
23/03/2019 21:57
Świetnie piszesz, aż miło czytać »
Yaro
23/03/2019 18:37
Dziękuję bardzo . Miło słyszeć takie słowa. ,piszę od… »
Kushi
23/03/2019 16:22
, kamienie patrzące na nas ludzkimi twarzami, historią ,… »
Kushi
23/03/2019 16:15
Witaj Arkady :) Twoja interpretacja bardzo mi się podoba:)»
mike17
23/03/2019 15:25
Yaro, masz talent, chłopie :) Żeby tak opisać stan pustki i… »
tsmat
23/03/2019 14:50
~ Droga, Iri_rudakitka, :) Twoja wersja też fajna, jednak… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:30
Słodki jeżu, jakbym umiała i miała czym, to bym płakała,… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:26
tylko swojej miłości do Ciebie nie mogę zmieścić w żadnej,… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:21
Opadam bezwładnie, gdzie szum wiatrów dookoła, gdzie korony… »
Friday
23/03/2019 14:17
Echhh... Jest tak jak Ci powiedziałem, Twoje wiersze są jak… »
Hubert Z
23/03/2019 13:03
Dzięki Arkady. Pozdrowionka. :) »
Nuria
23/03/2019 11:36
Wiktor Mazurkiewicz napisał: "...Gdybym miał odnieść… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 24/03/2019 02:14
  • I jak Wam się pisze doZaśrodkowania#30? [link]
  • StalowyKruk
  • 23/03/2019 23:04
  • Wiesz, myślę, że to zależy od punktu widzenia. Z mojego mógłbym zapytać: "Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza?" ;)
  • RChomik
  • 23/03/2019 22:02
  • Mam pytanie. Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza z górnej półki?
  • mike17
  • 23/03/2019 21:46
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać miniaturkę na 5000 znaków. Trudne? Chyba nie. Więc piszcie, bo sława czeka i nagrody :)
  • Kushi
  • 22/03/2019 19:35
  • A na dobry wieczór... [link] miłego Kochani :)
  • Zola111
  • 22/03/2019 01:05
  • Czyżby poetom zacięła się pisawka? [link]
  • Kushi
  • 21/03/2019 21:23
  • Na nocne marzenia i dobre sny Kochani łapcie [link]
  • mike17
  • 20/03/2019 20:36
  • Tu przedstawiam KONKURSOWE NAMIARY : [link]
  • mike17
  • 20/03/2019 20:35
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać małą miniaturkę. Pozostanie miłe wrażenie, że się wzięło udział w fajnym konkursie i pozostawiło po sobie znak
Ostatnio widziani
Gości online:4
Najnowszy:Heilmanes4
Wspierają nas