Proza » Inne » Drzwi
A A A

Drodzy obywatele Rzeczypospolitej! Chciałbym opowiedzieć wam pewną historyjkę, która wydarzyła się dawnymi laty. Była to zbiorowa heca i to w dodatku z trupem w tle, a jak wiadomo takie wydarzenia są tym, co najbardziej lubię. Rzecz się niedawno przedawniła, a do tego mam oficjalnie wariackie papiery, więc mogę bezkarnie mówić o tym. Nie chcę się za bardzo rozpisywać pisząc wstęp, więc od razu przejdę do rzeczy.
Kochani moi! Mieszkam w bloku z wielkiej płyty i każde mieszkanie ma przydzieloną piwnicę. Trzeba zejść schodami na sam dół, z jednej strony są drzwi do połowy piwnic, z drugiej strony są drzwi do drugiej połowy piwnic, jak to w bloku. I właśnie o jednych z tych drzwi będzie moja opowiastka.
Byłem w tych czasach bezrobotny, nie miałem też jeszcze wtedy rentki z zusu, więc mściłem się na ludziach za moją krzywdę. Co kilka dni wychodziłem wtedy na pety. Polegało to na tym, że obchodziłem sprawdzone miejsca (przystanki autobusowe, popielniczki w śmietnikach przy klatkach, itp), po czym szedłem do piwnicy, albo na dach w bloku obok mojego i ćwiczyłem przemowy, albo planowałem różne afery, żeby dokonać w ten sposób zbiorowych hec. Jak się okaże, mój psikus spowodował tylko jedną śmierć na miejscu. Oczywiście ucieszyłem się z tego, jednak w tym okresie życia była to za mała afera, by podniecenie i satysfakcja starczyła na dłużej, więc niedługo po tym wydarzeniu zrobiłem inną hecę na innym osiedlu w mieście, ale to jest zbyt długa historia by opisać ją także dzisiaj. Jako ciekawostkę nadmienię to, że wszyscy domyślali się, że to ja odpowiadam za śmierć sąsiada, łącznie z policją, jednak nie było jak mi tego wszystkiego udowodnić i cała sprawa rozeszła się po kościach.
Drodzy polacy i wy cudzoziemcy! Był czas gdy kończyłem szkołę, który to czas edukacji był fatalnym okresem mojego życia. Z całej siły pragnęłem się zemścić, gdy kończyłem edukacje, a polegać to miało na odcięcie się od rzeczywistości w której żyłem i robieniu pieniędzy za granicą. Pierwszą rzeczą którą chciałem uczynić to zmiana imienia, nazwiska i potem także płci. Skończyło się to wszystko jednak na tym, że marzenia o normalnym życiu, zostały zgwałcone i to zbiorowo. Wtedy też rozsmakowałem się w zemście i krwi, do czego zresztą miałem pełne prawo.
Ale do rzeczy. Często gdy nocą wracałem z pełnymi kieszeniami, robiłem różne psikusy na klatce. Były to na przykład wypróżnienia na wycieraczkę sąsiadów z pod jedynki, wlewanie im do skrzynki na listy oleju za pomocą strzykawki, śmiercionośne pożary, duże napisy na ścianie obok drzwi takie jak na przykład: kanalie. Kiedyś też powstała taka sytuacja, że napisałem przed wizytą księdza nad drzwiami napis h+w+d+p=2008. Ksiądz proboszcz podobno ich strasznie wyśmiał i powiedział, że skoro piszą coś takiego, to żeby to robili przynajmniej poprawnie. Wiem o tym, bo sąsiadka ta przychodziła na ploty do mojej babki i opowiadała pierdoły, bardzo śmieszne swoją drogą. Okazało się, że afery na klatce szły na konto sąsiadów z pod dwójki , ponieważ ich początek zbiegł się z ich przyprowadzką. Miał też znaczenie fakt, iż w dniu w którym się wprowadzili, ta kobiecina ze wsi przyniosła im na przywitanie jakiegoś zakalca na tacy i kieliszek egzorcyzmowanej soli. Oczywiście pogonili ją wpizdu, tym bardziej że byli osobami o wysokim wykształceniu i mniemaniu o sobie. Często o tym babce opowiadała, z nienawiścią w głosie, mówiła też, że to nie jest jaśniepaństwo, tylko psie wytryski i że ona już znajdzie bata na ich dupę.
Ja miałem wielką radość i dokładałem oliwy do ognia. Często w nocy im wyłączałem prąd. Była bardzo ciekawa heca (niestety bez trupów), gdy dostali od znajomego z rodziny dużo jakiegoś ochydztwa z rzeźni, z tego co pamiętam były to przełyki wieprzowe, z których mieli potem coś równie ochydnego ugotować. Traf chciał, że wyjechali na dwie doby gdzieś tam na wieś do rodziny, a ja wyłączyłem im prąd, a gdy wrócili to po otworzeniu lodówki cały lód, który się roztopił zalał im mieszkanie. Rozmroziło im się oczywiście te ich całe wieprzowe paskudztwo, tak, że aby się nie zmarnowało to ugotowali z tego bigos, znając życie dodali też do niego obślizgłych parówek, żeby uszlachetnić smak i żarli to do upadłego przez szereg dni.
Dużo afer robiłem, bo jestem człowiekiem dużego formatu, a moja świętość jest całkowita. Było że ukradłem okno z korytarza piwnicznego, schowałem go do łóżka, po kilku dniach zaś je odłożyłem na klatce na półpiętrze. Kiedyś też wypiłem nocą tanie wino, to wziąłem i poszedłem zrobić włam do piwnicy sąsiadów z pod jedynki. Rozwaliłem kłódkę łomem i wszedłem do środka. Wiedziałem co grozi za kradzież z włamaniem, więc ograniczyłem się tylko do zrobienia wypróżnienia na stół na którym znajdowało się stanowisko pracy sąsiada, a żeby był większy fun obrzygałem wszystkie meble dookoła. Zaznaczę, że było tam co kraść (wiertarki, obrabiarki, prostowniki itp.), lecz ze względu na moją świętość mi nie wypadało. Następnego dnia wezwano policję i zrobiono śledztwo i okazało się, że nic nie zginęło. Całą sprawę zaś zamknięto wkrótce, ze względu na nie wykrycie sprawcy oraz małą szkodliwość społeczną.
Rzeczy, które czyniłem nocami a których nie wymieniłem w tym tekście było o wiele więcej. Napisałem zaś o tym, aby pokazać jaki to wywołało skutek. Skutkiem tym było to, że sąsiad z pod jedynki za sprawę honoru uczynił złapanie "dowcipnisia". Schodził więc po kilka nawet razy w nocy i robił obchód. Gdy go spotkałem w tamtych dniach na klatce i powiedziałem mu guten Nacht, to zamiast się do mnie uśmiechnąć i odpowiedzieć mi na pozdrowienie, splunął pod swe nogi i wybełkotał jakieś przekleństwo. Wtedy się we mnie zagotowało i poprzysiągłem w swym sercu, że zrobię wszystko co w mojej mocy, by go za moją krzywdę zniszczyć.
Kilka dni później, gdy wracałem z petów w środku nocy zaszedłem do piwnicy zastanawiając się jak i co uczynić w kwestii zemsty. Zastanawiałem się nad rozwaleniem siekierą rury z gazem, gdyż mieszkanie sąsiada jest nad piwnicami, lecz pomysł ten poniechałem, gdyż niemal na pewno by mnie złapano. Pomyślałem o pożarze, lecz to już przerabiałem, a lubię być niebanalny i podziwiany za pomysły swe. I tak myślałem i nagle doznałem olśnienia - drzwi. Przecież wystarczy je wysadzić z zawiasów, postawić potem tak, żeby wyglądało że są lekko uchylone i zostawić zapalone światło by menda myśląc, że jest tam dowcipniś szarpła za klamkę i wyjebała się tracąc równowagę w pizdu razem z drzwiami, na łeb na szyję robiąc rejwach na całą klatkę i łamiąc ręce i nogi a nawet (na co liczyłem najbardziej) poniósł śmierć na polu chwały. Co pomyślałem to zrobiłem, poszedłem następnie do domu i położyłem się spać.
Gdzieś tak o piątej przebudził mnie potężny rumor, uśmiechnęłem się nonszalancko, zaraz jednak znów zasnąłem, ze względu na zmęczenie. Następna pobudka była gdzieś tak o dziewiątej rano, gdy do mieszkania zaczęła się dobijać policja. Pytali co robiłem nocą, gdzie byłem, itd. powiedziałem, że zbierałem pety z przystanków i że mogę to udowodnić, potem poszedłem spać i że mnie obudzono bez pozwolenia na to ze sądu. W pewnym momencie powiedzieli mi ,że jestem podejrzany o coś tam, zdaje się, że za nieumyślne zabójstwo, ponieważ menda runęła razem z drzwiami, które ktoś celowo wyciągnął z zawiasów, i że to jest kryminał, bo w wyniku upadku doznał połamania rdzenia kręgowego i śmierć jego była na miejscu. Ze swojej strony powiedziałem im na to, że płakać po nim nie będę, bo to była menda i zły człowiek. Powiedziałem także, że nic na mnie nie mają i mieć nie będą, bo drzwi mógł w ten sposób postawić każdy. Przeprowadzili te całe swoje śledztwo, trzeba to przyznać. Dopytywali się wszystkich co wiedzą, kogo podejrzewają, co robili w nocy i tak dalej. Najbardziej zaś się uwzięli na mnie. Nachodzili mnie i pytali się cały czas o to samo. Straszyli aresztem, wmawiali że mają dowody na to że to ja. Wiedziałem, że nic mi nie zrobią i miałem ich gdzieś, po prostu robili swoje. Koniec tego wszystkiego był taki,że zamknięto sprawę z racji niewykrycia sprawcy
Opiszę jeszcze w dużym skrócie jeden z aspektów tej całej sprawy, a mówiąc dokładniej pogrzeb.
Poszedłem na pogrzeb - i to był błąd. Było sporo ludzi i panowała jakaś dziwaczna atmosfera. Jak było wystawienie zwłok, to nie zaszedłem do sali, a po prostu poszedłem sobie na cmentarz pochodzić. Jestem całkiem pewny, że żona denata wiedziała iż to ja byłem skrytobójcą. Ona to, gdy tylko wyszli z sali wystawienia zwłok, nie przestawała się na mnie gapić. Zero mimiki i tylko jej ślepia wwiercające się we mnie. Jestem pewny, że gdybym był nieco bliżej niej, to by się na mnie rzuciła rozszarpując mnie okrutnie. Zreflektowałem się dość prędko, że w takiej oto sytuacji, najlepiej będzie się wycofać bokiem i się oddalić, żeby nie było jakiejś niepotrzebnej, a mogącej mi zaszkodzić awantury.
I tak w największym skrócie wyglądała afera drzwiowa. Co prawda zabiłem, ale był to czyn w afekcie i o niskiej szkodliwości społecznej, co mnie w pełni usprawiedliwia. Ofiara była mendą i moczymordą, i nie szanowała mojej świętości, zdobytej niemałym przecież trudem. Miałem więc prawo tak zrobić jak zrobiłem i do dzisiaj czerpię z tego zdarzenia radość i pociechę.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dominik Wunderbaum · dnia 14.02.2019 10:56 · Czytań: 116 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 14.02.2019 15:22
Właściwie nie specjalnie podoba mi się twój styl; taki pseudzabawny. O fabule można powiedzieć to samo. Czarny humor ci nie wyszedł.

Pozdrawiam!
Kemilk dnia 14.02.2019 17:32
Najsłabsze opowiadanie jakie starałem się tutaj przeczytać. Fabuła pseudośmieszna, żenująca wręcz. Nie dałem rady doczytać do końca.
Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
szalonaromantyczna511
23/03/2019 23:38
Ja też nie rozumiem, trochę jakbyś napisał losowe rzeczy.… »
pociengiel
23/03/2019 23:11
Nie. Nawet za opłatą, wielką jak tsunami. »
RChomik
23/03/2019 22:00
Dobra. Może jestem głupi czy coś. Ale czy ktoś mógłby mi… »
szalonaromantyczna511
23/03/2019 21:57
Świetnie piszesz, aż miło czytać »
Yaro
23/03/2019 18:37
Dziękuję bardzo . Miło słyszeć takie słowa. ,piszę od… »
Kushi
23/03/2019 16:22
, kamienie patrzące na nas ludzkimi twarzami, historią ,… »
Kushi
23/03/2019 16:15
Witaj Arkady :) Twoja interpretacja bardzo mi się podoba:)»
mike17
23/03/2019 15:25
Yaro, masz talent, chłopie :) Żeby tak opisać stan pustki i… »
tsmat
23/03/2019 14:50
~ Droga, Iri_rudakitka, :) Twoja wersja też fajna, jednak… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:30
Słodki jeżu, jakbym umiała i miała czym, to bym płakała,… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:26
tylko swojej miłości do Ciebie nie mogę zmieścić w żadnej,… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:21
Opadam bezwładnie, gdzie szum wiatrów dookoła, gdzie korony… »
Friday
23/03/2019 14:17
Echhh... Jest tak jak Ci powiedziałem, Twoje wiersze są jak… »
Hubert Z
23/03/2019 13:03
Dzięki Arkady. Pozdrowionka. :) »
Nuria
23/03/2019 11:36
Wiktor Mazurkiewicz napisał: "...Gdybym miał odnieść… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 24/03/2019 02:14
  • I jak Wam się pisze doZaśrodkowania#30? [link]
  • StalowyKruk
  • 23/03/2019 23:04
  • Wiesz, myślę, że to zależy od punktu widzenia. Z mojego mógłbym zapytać: "Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza?" ;)
  • RChomik
  • 23/03/2019 22:02
  • Mam pytanie. Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza z górnej półki?
  • mike17
  • 23/03/2019 21:46
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać miniaturkę na 5000 znaków. Trudne? Chyba nie. Więc piszcie, bo sława czeka i nagrody :)
  • Kushi
  • 22/03/2019 19:35
  • A na dobry wieczór... [link] miłego Kochani :)
  • Zola111
  • 22/03/2019 01:05
  • Czyżby poetom zacięła się pisawka? [link]
  • Kushi
  • 21/03/2019 21:23
  • Na nocne marzenia i dobre sny Kochani łapcie [link]
  • mike17
  • 20/03/2019 20:36
  • Tu przedstawiam KONKURSOWE NAMIARY : [link]
  • mike17
  • 20/03/2019 20:35
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać małą miniaturkę. Pozostanie miłe wrażenie, że się wzięło udział w fajnym konkursie i pozostawiło po sobie znak
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:Heilmanes4
Wspierają nas