Hans (2z2) - Ritha
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Miał na imię Hans i zakochał się w Żydówce. Czarnowłosa, krnąbrna, zaciekawiona nim tak, jak jest się zaciekawionym czymś niedostępnym, niewłaściwym, wykraczającym poza możliwości, przywileje i przede wszystkim rozsądek. Miłość jako szalony strateg, którego fantazja zbytnio poniosła w obliczeniach. Jak brak granic i wyraźna, ryzykowna granica jednocześnie. Krawędź, którą przekraczasz nieświadomie, budząc się nagle, każdego ranka, co dzień tak samo i zarazem na nowo, w innym świecie – krainie zbudowanej z własnych pragnień, wyobrażeń, z lekko zakrzywioną iluzją horyzontu. Z jedną wielką, potężną i co najgorsze przyjemną iluzją. Mami na tyle mocno, faszerując mózg chemiczną mieszanką, podkręcając obroty, wyostrzając zmysły, by ostatecznie zrujnować realny osąd sytuacji. A dodatkowo celuje na chybił trafił.
Być może właśnie to wszystko sprawia, że jest taka piękna.

Hans ją ukrył, dokarmiał, całował w czoło. To ten gest, prawda? Gdy facet całuje kobietę w czoło, oznacza, że naprawdę ją kocha. Tak to sobie tłumaczycie teraz, w czasach komedii romantycznych, poradników i psychoterapii. Ludzie, którzy nie przeżyli niczego traumatycznego, poza drobnymi niepowodzeniami i ogólnym marazmem. Czasami zdarzy się jakaś prywatna tragedia, owszem, ale nic na większą skalę. W tych czasach miłość rozpieprza się o szczegół niepamiętania daty urodzin, czy kłótni o wyniesienie śmieci. Gdzie nastolatki godzinami analizują gesty, słowa, smsy chłopców przyuważonych na osiedlowym boisku, próbując rozpracować ich charakter i tym samym podatność urobienia na pokornego towarzysza w przyszłości. Myśli mdłe i nijakie. Czyny także.
Ale wiesz, nikt przynajmniej nie musi nikogo ukradkiem dokarmiać. Jak rannego ptaka.

Hans przeżył w tym stanie umysłu dwa miesiące. Ostatnie minuty życia wypełnił przymus przyglądania się jego gwałconej kobiecie. Wolałby umrzeć ciut wcześniej. Zła kolejność, jak na złe czasy przystało. Ona była moją siostrą, on przestrogą dla kolegów po fachu. Spodobało mi się imię, przywłaszczyłem.
Przywłaszczyć sobie coś... Czy to równoznaczne z „ukraść”? W moich uszach brzmi bardziej bezkarnie, może nawet z czyjąś świadomą aprobatą. Kogoś z boku. Kogoś, kto może w pewnym stopniu stanowić prawo. Przymknąć oko, a nawet zachęcić. Przywłaszczyć sobie umysły jednych, by tamci przywłaszczyli sobie kolejne. Umysły, ciała, a jeśli to nie wystarczy rozedrzeć im serca, korzystając z ludzkiej skłonności do przywiązania i głębszych uczuć. Gdybyśmy mieli stworzyć hierarchię, te pierwsze, fizyczne, byłyby wykroczeniem, te ostatnie, emocjonalne – zbrodnią.
A może to ty, Hans? Może nie pojechałeś do obozu na przyczepie? Może byłeś po drugiej stronie? Może sam powinieneś poddać się psychoanalizie? Może motasz się wśród wspomnień?
Uśmiechnął się, a oczy zabłysły niczym wypolerowane guziki munduru. To tylko taka iluzja.

Wiedziałem, że będzie bombardowanie. Poszedłem z nią do centrum, do najdroższej restauracji. Nie miałem pieniędzy, zamówiłem mięso. Facet za ladą spojrzał, jakbym powstał z grobu. Przerzucał wzrok ze mnie na nią i tak w kółko. Uderzyłem pięścią w blat, każąc mu się pospieszyć. Pierwszy huk dobiegł z oddali. Ludzie zaczęli wychodzić. Kwadrans później byliśmy sami, nawet kelner uciekł w stronę schronu. Jadła łapczywie, ledwo nadążając z połykaniem. Przyniosłem z kuchni najdroższe wino. Ulicę za oknem spowijał kurz. Miałem mocną głowę, zbyt mocną, by poczuć odurzenie, na jakie liczyłem. Chciałem się upić, śmiać się bez powodu, aż rozboli brzuch, aż polecą łzy, aż ktoś spróbuje sprowadzić mnie na ziemię i aż będzie za późno by odzyskać trzeźwy osąd. Kiedy runął ratusz, szyby w restauracji wpadły do środka, rozsypując się wokół nas milionem kawałków. Nie bałem się, ona także. Chciałem, żebyśmy zginęli wtedy, w taki właśnie sposób. Dokończyła posiłek, odłożyłem serwetkę na blat stołu, złapałem ją za rękę, wyszliśmy na ulicę. Niespieszny spacerowy krok pośród kłębów duszącego kurzu. Uśmiechała się do mnie.

Kolejnego dnia, w jakiejś norze pośród gruzów, obudziło mnie uderzenie. Karabinu. O moje skronie. Przekląłem w duchu, że poprzedniej nocy mieliśmy szczęście. W tamtym momencie skończyło się bezpowrotnie. Jakby limit został wyczerpany, roztrwoniony intensywnie zeszłej nocy. Nawet nie płakała. Ja również nie. Histeria wydłużyłaby cierpienie. Liczyłem w głowie, od stu do zera i znowu. Sukinsyny, nie przestawali. Zwiększyłem do dwustu. I od nowa, do zera, starannie, nie pomijając żadnej liczby, skupiając umysł na czymś błahym, rytmicznym, pozbawionym emocji.
Zastrzelił mnie Willy, wychodząc, już w drzwiach. Jego matka nalewała nam zupy dziesięć lat wcześniej, gdy umorusani wracaliśmy z podwórka. A jeszcze wcześniej była piaskownica. I pokój małego chłopca pełen zabawek. Układał swoje samochodziki w równych rządkach, na każdej półce wszystko ustawione pod linijkę. Być może niemiecka perfekcja, być może nerwica natręctw. Czy miał ideały, czy po prostu do końca chciał być wierny raz obranej drodze? Chciałem wierzyć, że jego też ktoś zmusił, ale w głębi duszy czułem, że tak po prostu chciał. Willy był pedantem. I złym człowiekiem.

Patrzysz czasem na kolegów z boiska? Tych, których koleżanki ze szkoły z wypiekami na twarzy poddają psychotestom z czasopism dla nastolatków? Zastanawiasz się, który byłby najbardziej bezduszny, gdyby zmienić czas i miejsce? Ja tak. Nie mogę pozbyć się tego odruchu. Gdyby jej wtedy nie zabili, być może nawet tam, na obozowej pryczy, miałaby przyjaciółki. Być może zrobiłyby mi nawet psychotesty oparte na własnych analizach. Być może szeptałaby mi ukradkiem miłe słowa, przemycając ich sens. Zderzając go z nieprzychylnym losem.
Umyj się mną, Hans.

Podkradaliśmy jedzenie. Ja najczęściej, ale to Williego złapali, zamknęli w lodówce, zaspawali drzwi. Walił w nie całe popołudnie. Liczyłem od dwustu do zera.

Mieszasz te imiona, wspomnienia, historie. Kim jesteś... Hans?

*

Byłaś w ciąży, gdy cię poznałem. Przygarnąłem u zmierzchu wojny. Mówiłaś, że była łapanka i on nie wróci. Widziałaś na własne oczy, jak odjeżdżał. Był Żydem i miał siostrę, którą pokochał Niemiec. Zginęli oboje. Wszyscy wokół ciebie ginęli.
Masz tylko mnie, Beatko.

Było coś w jego oczach, wtedy, w tym momencie, coś przelotnego, niepokojącego, prawdziwego. Coś, przez co poczuła przymus miłej odpowiedzi.
Cieszę się... Hans. Cieszę się, że mam ciebie.
Grymas uśmiechu, jej, jego, wirujący wokół świat, miłość jako iluzja i świat jako iluzja, wspomnienie wojny, złych ludzi i on. Nie zrobiła mu psychotestów, nie poddała analizie.
Zaufanie jest cementem. Czasami kruszeje w jednej chwili.
Hans... wydobyło się ironicznie z jego ust i odbiło od każdej ze ścian jednocześnie.

Kobieta rozejrzała się po pomieszczeniu. Na wszystkich półkach bibeloty ustawione były w równiutkich rządkach. Stare samochodziki także.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ritha · dnia 16.02.2019 00:37 · Czytań: 104 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Kemilk dnia 16.02.2019 18:11
Również bardzo dobrze napisane.
Pozdrawiam.
Ritha dnia 16.02.2019 22:08
Tutaj również dziękuję i pozdrawiam :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
maga26
24/05/2019 23:41
d.urbanska - Witam. Orty srorty :) Dziękuje serdecznie… »
d.urbanska
24/05/2019 22:52
Piękny tekst, jeśli chodzi o treść. Jednak aż prosi się o… »
d.urbanska
24/05/2019 22:36
Niezłe, momentami przegadane i jeden błąd rzeczowy cytat… »
d.urbanska
24/05/2019 22:25
al-szamanka - "rozumiem" nie "rozumię"… »
ajw
24/05/2019 20:01
Lilah - no co Ty.. Uwaga była mądra :) »
maga26
24/05/2019 18:42
AntoniGrycuk :) Jest mi bardzo miło, że znalazłeś czas i… »
maga26
24/05/2019 18:24
Dziękuję serdecznie za odwiedziny i komentarz :) »
maga26
24/05/2019 18:22
Dziękuję za odwiedziny i komentarz :) »
Lilah
24/05/2019 13:13
Wybacz, ajw, długo mnie na pp nie było i nie mialam pojęcia,… »
ajw
24/05/2019 13:08
mede_o - po przeczytaniu Twojego komentarza poczułam… »
AntoniGrycuk
24/05/2019 12:58
Tekst byłby kiepski, ale... Ale dałeś otwarte zakończenie.… »
AntoniGrycuk
24/05/2019 12:48
Fakt, co już wspomniano, jest mnóstwo błędów. Do tego to… »
pociengiel
24/05/2019 12:31
fajny zmieniłbym konflikt interesów - chodzić z tobą… »
AntoniGrycuk
24/05/2019 12:24
Ja się nieźle ubawiłem, czytając to :) Dla mnie to humoreska… »
AntoniGrycuk
24/05/2019 12:15
No więc tak. Gdy przeczytałem kilka pierwszych zdań,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 22/05/2019 15:36
  • Tych z Was, którzy jeszcze nie poznali wyników MUZO WEN 7, zapraszam tutaj : [link]
  • Kushi
  • 20/05/2019 23:14
  • Uwielbiam Zauche:):), Miłego wieczorku kochani:)
  • Dobra Cobra
  • 20/05/2019 19:24
  • @AntoniGrycuk- wydawało mi się, że przekaz jest nardzo uniwersalny:( jezykowo, bardziej w strone body language - jak śpiewali Queen.
  • AntoniGrycuk
  • 20/05/2019 17:36
  • DoCo, to nie dla mnie, za słabo znam angielski...
  • Dobra Cobra
  • 20/05/2019 12:43
  • Żadna proza nie wygra przecież z uniwersalnoscią tego przekazu: [link]
  • mike17
  • 19/05/2019 21:23
  • I tak kończy się nasz konkurs. Wyniki MUZO WEN 7 tutaj : [link]
  • akacjowa agnes
  • 19/05/2019 20:43
  • Hejka, Pisarki, Poetki, Pisarze i Poeci ;) Życzę Wam udanego zakończenia weekendu. A kto z Was czeka na wyniki MUZO-WEN 7? Bo ja czekam ;)
Ostatnio widziani
Gości online:9
Najnowszy:Kordiakse70
Wspierają nas