Zgubek - AntoniGrycuk
A A A


    Hania siedziała w domu. Nie miała dobrego humoru. Chciała się umówić z koleżankami z klasy, lecz musiała iść do babci. Jej mama szykowała jedzenie i lekarstwa. Hania kochała babcię z całego serca, ale też bardzo chciała się pobawić z koleżankami. Zaraz po spakowaniu czego trzeba do koszyczka, ruszyła ze skwaszoną miną, opuszczoną głową i tylko kątem oka wypatrywała koleżanek. Najpierw szła, mijając białe pola gryki po lewej i żółte połacie rzepaku po prawej. Kilkanaście minut później dotarła na skraj lasu. Nie lubiła tamtędy przechodzić, gdyż niejednokrotnie słyszała historie o grasujących wilkach. Historie te mówiły o zjadanych kurach, owcach, krowach, a nawet i ludziach.
    Rozglądała się we wszystkie strony i w pewnym momencie zobaczyła niewielkiego psa wychodzącego z gęstego zagajnika po lewej. Gdy tylko ją zauważył, podkulił ogon, spuścił łeb, a po chwili zaczął się czołgać na poboczu ścieżki. Dziewczynka zwolniła, podeszła na kilka kroków, a pies przewrócił się na plecy, okazując pełne poddanie. Ten widok obudził w niej współczucie i nie wahała się, aby podejść i go pogłaskać. Kundel zaczął piszczeć i dość głośno skomleć. Hania zrozumiała, że zwierzę poszukuje nowego pana. Wyciągnęła z koszyczka trochę chleba i dała. Pies rzucił się na jedzenie, jakby głodował od kilku dni. Niestety, nic więcej nie mogła mu dać, gdyż w innym wypadku, nie starczyłoby dla babci. Pogłaskała go jeszcze przez chwilę i musiała iść w swoją stronę, jednak piesek ruszył za nią. I szli razem w stronę babcinej chatki – on radosny, bo miał nowego pana i trochę jedzenia, a Hania szczęśliwa i mniej zlękniona, gdyż miała kompana. Wiedziała, że nie może go zabrać na zawsze, ponieważ rodzice nie zgodziliby się na to, a babcia też nie przepadała za psami.
    Gdy byli niedaleko chatki, Hania powiedziała swemu towarzyszowi, że musi zostać w miejscu, a ten, jakby wszystko rozumiał, wykonał polecenie. Poszła do babci, a gdy wróciła, w tym samym miejscu zastała pieska – leżał w bezruchu wpatrzony w stronę chatki. Gdy tylko do niego podeszła, podniósł się, zaczął raźnie podskakiwać i merdać z zadowolenia ogonem. Chwilę potem ruszyli w drogę powrotną do domu. Nowy kompan cały czas skakał u jej nóg, ocierając się i poszczekując radośnie. W pewnym momencie Hania pomyślała, że musi mu nadać imię i nazwała go Zgubek. Gdy tylko kilkakrotnie wypowiedziała to słowo, pies zrozumiał, że tak teraz do niego będzie się zwracała i reagował, jakby to było jego imię od zawsze.
    Tuż za lasem, niedaleko wioski, gdzie mieszkała, przykucnęła i patrząc mu w oczy, tłumaczyła:
 – Nie mogę cię zabrać ze sobą, rodzice nie zgodziliby się na ciebie. – spuściła głowę i popłynęło kilka łez.
Zgubek położył się na ziemi, przednie łapy wyciągnął w jej stronę, podkulił ogon i zrobił minę, jakby wszystko dokładnie zrozumiał.
 – Czekaj tutaj na mnie do jutra, przyjdę od razu po szkole. Pójdziemy znów do babci i dam ci więcej jedzonka.
Piesek pozostał, a Hania wróciła do domu. Przez cały czas miała w myślach swojego, nowego, czworonożnego przyjaciela. Nawet gdy zasypiała, stał jej przed oczyma.
    Następnego dnia sama spakowała koszyczek przeznaczony dla babci, jednak tym razem dorzuciła tam więcej chleba i nieco więcej kiełbasy. Wyruszyła kilkanaście minut wcześniej niż zwykle, martwiąc się, czy na pewno jej nowy przyjaciel będzie na nią czekał. Dochodząc do granicy lasu, zobaczyła jak leży na samym skraju i wypatruje. Gdy ją zobaczył, poderwał się na cztery łapy, ale nie pobiegł, tylko czekał tam, gdzie mu kazano. Biegał i skakał w miejscu, merdając ogonem i przyjaźnie poszczekując. Podeszła. Zgubek zaczął ocierać się o nogi, a ona dała mu jedzenie. Zanim zaczął jeść, musiał się z nią dobrze przywitać, więc podskakiwał powyżej pasa, przyjaźnie poszczekiwał i kręcił się w kółko, dookoła Hani. Dopiero po kilku minutach pałaszował. Potem usiadł, wyciągnął jedną łapę i delikatnie zaszczekał. Zdawać by się mogło, że dziękuje jej za dobry posiłek. I ruszyli przez las w stronę chatki babci.
    Tak jak poprzedniego dnia Hania zostawiła go przed wejściem do babci, a sama do niej weszła na chwilę. Potem ruszyli w drogę powrotną i znów musiała go zostawić na skraju lasu. Zgubek, nauczony, jak ma się zachować, został tam, gdzie mu kazała.  Miała nowego przyjaciela, o którym cały czas myślała, nawet kiedy szła spać. Zastanawiała się, czy u niego wszystko dobrze.
    Kolejnego dnia rano zrobiła tak jak poprzednio, czyli spakowała do koszyka dodatkową porcję dla psiaka i ruszyła w stronę lasu. Szła, prawie biegła, chcąc w ten sposób jak najszybciej dołączyć do Zgubka, ale z daleka nie było go widać. Nawet gdy zbliżała się do lasu, nie pojawił się. Przyspieszyła kroku jeszcze bardziej. I nagle z lasu dobiegło ją wycie wilka. Pojawiło się niespodziewanie, jakby zwierzę dostrzegło Hanię i chciało coś powiedzieć. Zerwał się wiatr, pobliskie drzewa zaszumiały, uniósł się tabun kurzu. Dziewczynka zasłoniła twarz. Za chwilę usłyszała głos kolejnego wilka, potem następnego. A echo niosące się po lesie mówiło jej, co się stało. Znów była sama.

Czasem w życiu jest tak, że tracimy to, co najpiękniejsze zaraz po tym, jak to zyskamy. I nawet nie możemy się tym za bardzo nacieszyć.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AntoniGrycuk · dnia 21.02.2019 12:47 · Czytań: 281 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 12
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 21.02.2019 14:00
Niespodzianka w finale wstrząsająca. Dobre opowiadanie.

Pozdrawiam!
Dobra Cobra dnia 21.02.2019 17:07 Ocena: Bardzo dobre
Mnie się bardzo podobało. Czyli jestem mlodzieżą. Trochę to przypomina dramat z filmy Easy Rider, a to było coś.


Pozdrawiam,

DoCo
AntoniGrycuk dnia 21.02.2019 17:30
Bardzo Wam dziękuję za czytanie i dobre opinie. Może w przyszłości napiszę więcej tekstów dla dzieci?

Pozdrawiam.
mike17 dnia 21.02.2019 18:38
Antoś, podobało mi się, bo?
Bo dałeś tu taki magiczny klimat.
Niby to realne ale nie do końca.
Samo zachowanie Zgubka jest bardzo irracjonalne, ale jakże charakterystyczne dla osamotnionych psów.
Pięknym jest kontakt, jaki dziewczynka nawiązała z psem.
Zawsze cieszę się, gdy człowiek przygarnia zwierzaka.
Lubię zwierzęta, i pisanie o nich, zatem uważam Twoją miniaturę za ciekawą i udaną.
Choć koniec niewesoły...

Jednakże ogólnie czytało się przyjemnie, bo i przyjemna lektura, ahoy :)
AntoniGrycuk dnia 21.02.2019 21:41
Dzięki za czytanie i opinię.
Dobra Cobra dnia 22.02.2019 08:35 Ocena: Bardzo dobre
Pisanie dla dzieci to przegrana sprawa. One bardziej wolą smartfoniki. Lepiej dawaj ałą parę na creme de la creme - sprutne opowieści dla bardziej swiadomych czytelników. Ostatecznie może być młodzież.

Ukłony,

DoCo
Kemilk dnia 23.02.2019 18:42
Bajka jak bajka, nie przekonuje mnie.
Cytat:
Zgu­bek po­ło­żył się na zie­mie, przed­nie łapy wy­cią­gnął w jej stro­nę

albo "ziemi" albo "ziemię", to pierwsze chyba lepsze.
Podsumowanie całkiem fajne.
pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 23.02.2019 21:00
Kemilk,

miło znów Cię gościć w moim prograch.
Napisałem to, bo od dłuższego czasu planowałem coś dla dzieci/młodzieży. Planowałem cos innego, ale tamto wyszło dla dorosłych, więc sięgnąłem po tekst z początków mojej przygody z pisaniem.
Poprawię tę ziemię.

Pozdrawiam.
retro dnia 25.02.2019 21:08
Dobry wieczór,
postanowiłam przeczytać to opowiadanie mojej córce ( „Stokrotka” Andersena też kończy się smutnie).

Oto jej słowa: to tak, jak u "Czerwonego Kapturka".

Ogólnie jej się podobało, ale dodałam, że psiak mógł dołączyć do wilków. ;)

A to coś ode mnie:

http://www.polskiwilk.org.pl/wilki-i-psy

bo zaintrygował mnie temat pod tym kątem.

Pozdrawiam serdecznie,
R.
AntoniGrycuk dnia 25.02.2019 21:31
Hej, Retro,

bardzo się cieszę, że zerknęłaś do tej bajki, a jeszcze bardziej, że przeczytałeś córce. W końcu dzieci są najlepszymi jurorami bajek.
I dopiero teraz doceniłem otwarte zakończenie, bo każdy może sobie dopisać, co się stało ze Zgubkiem.

Wielkie dzięki za nalot i kilka słów.

Pozdrawiam.
Leniwiec2 dnia 26.02.2019 02:08
Opowiadanie rzeczywiście ma bajkowy klimat, to na plus.
Na minus, że czasem trochę niezręczne. No i ostatnie dwa zdania, które są zupełnie niepotrzebne i banalne, niszczą całą dramaturgię, jakby je wyciąć, to zakończenie byłoby świetne.
Jak zwykle, to tylko moja opinia,
Pozdrawiam
AntoniGrycuk dnia 26.02.2019 07:29
Leniwcze,

bardzo dziękuję za czytanie i opinię.
Co do dwóch ostatnich zdań, to specjalnie je dodałem, aby był klasyczny morał, jak w bajce dla najmłodszych, choć sam też bardzo tego nie lubię.

Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
szalonaromantyczna511
23/03/2019 23:38
Ja też nie rozumiem, trochę jakbyś napisał losowe rzeczy.… »
pociengiel
23/03/2019 23:11
Nie. Nawet za opłatą, wielką jak tsunami. »
RChomik
23/03/2019 22:00
Dobra. Może jestem głupi czy coś. Ale czy ktoś mógłby mi… »
szalonaromantyczna511
23/03/2019 21:57
Świetnie piszesz, aż miło czytać »
Yaro
23/03/2019 18:37
Dziękuję bardzo . Miło słyszeć takie słowa. ,piszę od… »
Kushi
23/03/2019 16:22
, kamienie patrzące na nas ludzkimi twarzami, historią ,… »
Kushi
23/03/2019 16:15
Witaj Arkady :) Twoja interpretacja bardzo mi się podoba:)»
mike17
23/03/2019 15:25
Yaro, masz talent, chłopie :) Żeby tak opisać stan pustki i… »
tsmat
23/03/2019 14:50
~ Droga, Iri_rudakitka, :) Twoja wersja też fajna, jednak… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:30
Słodki jeżu, jakbym umiała i miała czym, to bym płakała,… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:26
tylko swojej miłości do Ciebie nie mogę zmieścić w żadnej,… »
Iri_rudakitka
23/03/2019 14:21
Opadam bezwładnie, gdzie szum wiatrów dookoła, gdzie korony… »
Friday
23/03/2019 14:17
Echhh... Jest tak jak Ci powiedziałem, Twoje wiersze są jak… »
Hubert Z
23/03/2019 13:03
Dzięki Arkady. Pozdrowionka. :) »
Nuria
23/03/2019 11:36
Wiktor Mazurkiewicz napisał: "...Gdybym miał odnieść… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 24/03/2019 02:14
  • I jak Wam się pisze doZaśrodkowania#30? [link]
  • StalowyKruk
  • 23/03/2019 23:04
  • Wiesz, myślę, że to zależy od punktu widzenia. Z mojego mógłbym zapytać: "Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza?" ;)
  • RChomik
  • 23/03/2019 22:02
  • Mam pytanie. Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza z górnej półki?
  • mike17
  • 23/03/2019 21:46
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać miniaturkę na 5000 znaków. Trudne? Chyba nie. Więc piszcie, bo sława czeka i nagrody :)
  • Kushi
  • 22/03/2019 19:35
  • A na dobry wieczór... [link] miłego Kochani :)
  • Zola111
  • 22/03/2019 01:05
  • Czyżby poetom zacięła się pisawka? [link]
  • Kushi
  • 21/03/2019 21:23
  • Na nocne marzenia i dobre sny Kochani łapcie [link]
  • mike17
  • 20/03/2019 20:36
  • Tu przedstawiam KONKURSOWE NAMIARY : [link]
  • mike17
  • 20/03/2019 20:35
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 7, gdzie wystarczy napisać małą miniaturkę. Pozostanie miłe wrażenie, że się wzięło udział w fajnym konkursie i pozostawiło po sobie znak
Ostatnio widziani
Gości online:4
Najnowszy:Heilmanes4
Wspierają nas