O mój rozmarynie - AntoniGrycuk
Proza » Miniatura » O mój rozmarynie
A A A
Od autora: Za inspiracje dziękuję Czarnej-Annie.
Tekst miał być pierwotnie bajką, ale już w trakcie pisania skumałem, że ni hu hu. Także przedstawiam miniaturkę, a do jakiej podkategorii ją zakwalifikować, nie będę sobie zaprzątał głowy.

– O mój rozmarynie, rozwijaj się, o mój rozmarynie, rozwijaj się, pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej…

Zofia właśnie nosiła świeżo narąbane drewno spod pieńka do komórki. Miała ponad siedemdziesiątkę na karku, a radziła sobie sama. Nawet mały ogródek uprawiała, a w nim trochę marchewek, pietruszki, buraków czy pomidorów.

Ułożyła ostatnie szczapy i poszła do swojej starej, pokrytej strzechą chaty. Wzięła się za pieczenie placków. W sklepie kupowała na ogół półprodukty i z nich sporządzała coś do jedzenia. Uważała, że tak jest taniej, a z tego, co zaoszczędzi, zostanie dla córki jedynaczki.

– Może dziś do mnie Kasia przyjedzie? Dawno jej nie było – mówiła, stojąc przy kaflowej kuchni. – Mówiłam jej, żeby tyle nie pracowała. Wiem, że ona chce dla dzieci, aby było im lżej, gdy dorosną, ale opieka i miłość są najważniejsze. Bez nich to żadne pieniądze nie dadzą szczęścia. Taki sam błąd zrobiłam ja. Ile bym dała, aby znów być młodą, urodzić ją i wychować na nowo, okazując miłość…

Kiedy już skończyła pieczenie placków, usiadła przy okrągłym stole, na którym w centralnym punkcie umieszczona była kilkudziesięcioletnia lalka. Posypała placki cukrem pudrem i już miała zacząć jeść, gdy zauważyła, że na drewnianym słupku obok stołu, przy oknie, z krzaczka rozmarynu opadła jedna gałązka. Wstała, sięgnęła po metalowy kubek z wodą ze studni i podlała roślinę.

– Tylko mi, kochany, nie umieraj – mówiła do rozmarynu. – Zimę przytrzymałeś, więc i teraz się nie wygłupiaj. Jak zwiędniesz, to zostanę sama. Dzisiaj Kasia obiecała, że przyjedzie, ale jest taka zapracowana...

 

Tymczasem Kasia udała się na bal charytatywny, którego celem była zbiórka pieniędzy na dom dziecka gdzieś pod Opolem. Założyła najpiękniejszą czerwoną sukienkę z wielkim dekoltem, do tego na szyi zawiesiła szur pereł, które kupiła po tym, jak zostawił ją mąż, a na ramię wzięła torebkę ze sztucznej skóry. Mawiała, że czegoś pochodzenia zwierzęcego nigdy nie założy. Gwoździem programu miała być licytacja obrazów jednego z lokalnych artystów. Już wisiały na ścianie przeciwległej do okien. Jeden przedstawiał but z zapuszczonymi korzeniami w coś, co przypominało mózg, drugi to zbiór kilku nakładających się na siebie i różnokolorowych figur geometrycznych; a trzeci to wóz z sianem, na wierzchu którego siedziało dwoje obejmujących się starych ludzi.

Podszedł do Kasi mężczyzna w średnim wieku, ubrany w rozciągnięty sweter, stare dżinsy i wypastowane, ale nieco zużyte skórzane buty. Spojrzała najpierw na jego buty, skrzywiła się i rzekła:

– Wstydziłby się pan. Biedne zwierzaczki. – Pokiwała głową, jakby sama sobie chciała przyznać rację.

– Ale o co chodzi? – Zmarszczył czoło nieznajomy.

– Odejdź, człowieku. – Odwróciła się i oddaliła kilka metrów.

Godzinę później zaczęto licytację. Gdy sprzedawano obraz z sianem, przeszła do innego pomieszczenia. Chwilę potem wychyliła się i zobaczyła, że licytują ten z figurami geometrycznymi. Wróciła dopiero, gdy była kolej na ten trzeci obraz, przedstawiający buty z zapuszczonymi korzeniami.

– Cztery tysiące złotych. Kto da więcej? – grzmiał głos z podestu z przodu sali.

– Cztery sto – odezwał się mężczyzna w wyciągniętym swetrze.

– Tak być nie może – burknęła pod nosem Katarzyna. – Cztery dwieście!

– Cztery pięćset – odparł z uśmiechem tamten.

– Sześć! – Podskoczyła do góry.

Nastała cisza. Po sali rozniosły się szepty, a niektórzy z podziwem spoglądali na Kasię.

– Sześć tysięcy po raz pierwszy… po raz drugi… po raz trzeci! Wygrała pani w czerwonej sukience!

Rozległy się brawa, a twarze wszystkich skierowały się na nią.

– Pozwoli pani do nas – rzekł do mikrofonu mężczyzna prowadzący aukcję.

Kasia ruszyła dumnym krokiem, z wysoko uniesionym nosem i ustami ułożonymi w dzióbek. Pokonała dwa stopnie i stanęła przed mikrofonem.

– Co panią skłoniło, aby wziąć udział w licytacji? I przede wszystkim skąd taka duża suma? - spytał prowadzący.

– Dzień dobry państwu. Wzięłam udział w licytacji, bo nie mogę patrzeć, jak cierpią te dzieci. Nie mają rodziców, więc chociaż niech im czego innego nie brakuje. Bo tak wielu ludzi myśli tylko o sobie. – Spojrzała na mężczyznę w rozciągniętym swetrze i skórzanych butach. – Moi drodzy, trzeba współczuć innym! – podniosła głos.

Rozległy się gromkie brawa. I już nikt ze zgromadzonych nie miał wątpliwości, jaką osobą jest ta nieznajoma pani Katarzyna.

 

Zofia wstała od stołu. Była prawie dziewiąta wieczorem. Kasia nie przyjechała. Staruszka podeszła do słupka, pogłaskała krzak rozmarynu, przekręciła doniczkę, aby następnego dnia roślina była nasłoneczniona z drugiej strony i przeszła do łóżka. Zebrała z narzuty kilka rozpadających się ze starości lalek, płócienną wiewiórkę z urwanym ogonem i pieska, który kupiła Kasi na trzecie urodziny. Ściągnęła narzutę, przebrała się i położyła na wznak.

– A jak mi odpowie, nie kocham cię, a jak mi odpowie, nie kocham cię, ułani werbują, strzelcy maszerują, zaciągnę się…

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AntoniGrycuk · dnia 25.02.2019 11:10 · Czytań: 147 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 12
Komentarze
Dobra Cobra dnia 25.02.2019 15:36
Smutek i dramat przeziera.

AntoniGrycuk,

Brawo za odwagę przedstawiania szyku zdań wbrew świętym zasadom językowym.

Akcja smutna, ale teraz tak się porobiło w życiu i w realu. Błędy wychowania? Czy ja wiem, może. Trudno powiedzieć. Ale na Boga nikt nie uczył dzieci pokazywać goły tyłek i cycki na Instagramach.

Ładne światło, kompozycja i wydźwięk. Raczej dla młodszych, ale skoro zdecydowałeś się zostać ich wieszczem to czemu nie.

Sie czyta.


Pozdrawiam i dziękuję za chwilę zadumy.

DoCo
DanielKurowski1 dnia 25.02.2019 16:58 Ocena: Bardzo dobre
Antoni, mimo że rzadko czytam coś innego niż fantastykę, to lubię do Ciebie wpadać, choć jeszcze nic nie skomentowałem od siebie. Niektóre twoje teksty są krótkie, ale dobrze napisane i z przekazem, czego można pogratulować.

Chciałbym Cię jednak prosić, być poprawił odstępy w linijkach zdań, bo wydaje mi się, że jest im tam zbyt ciasno.

Podobało mi się, na pewno sięgnę po więcej

Pozdrawiam i powodzenia ;)
AntoniGrycuk dnia 25.02.2019 18:01
DoCo,

miał być smutek i dramat. Już wspominałem, że przy moich tekstach to można się albo pochlastać, albo powiesić, innych opcji nie przewiduję ;)

Nie za bardzo wiem, o czym mówisz, że przestawiłem szyk zdań. Owszem kilka zdań powykręcałem tak, aby zaakcentować pewne wyrazy, ale specjalnych ewolucji nie robiłem. Pewnie mylisz mój brak umiejętności z odwagą ;)

Danielu,

miło Cię widzieć pod moim tekstem.
Tekst napisałem spontanicznie i muszę przyznać, że nie za bardzo się przykładałem, bo to raczej nie mój styl, ale Czarnanna natchnęła mnie i trzeba było cos napisać.

Dzięki, Panowie, za dobre słowo.

Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 25.02.2019 19:18 Ocena: Świetne!
Już to opowiadanie chwaliłem na innym portalu, więc ograniczę się do dania ci 5!

Pozdrawiam!
AntoniGrycuk dnia 25.02.2019 20:08
Głupio tak kogoś poprawiać, ale powinieneś napisać: "Już to opowiadanie chwaliłem...".
Dzięki za świetną ocenę.

Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 25.02.2019 20:30 Ocena: Świetne!
Poprawiłem. Sorry, za nieuwagę.
Dobra Cobra dnia 25.02.2019 21:50
Dokładnie miałem na myśli te kilka powykręcanych zdań. I od razu inny odbiór.

Ukłony

DoCo
Kemilk dnia 26.02.2019 18:03
Dobre i mądre opowiadanie
Tak by się czepić, znalazłem jeden błąd.
Cytat:
I już nikt ze zgro­ma­dzo­nych nie miał wąt­pli­wo­ści, jaką osoba jest ta nie­zna­jo­ma pani Ka­ta­rzy­na.

powinno być "osobą"
A przy okazji, Opole pojawiło się przypadkiem, czy też jesteś z Opola?
pozdrowienia od Opolanina
AntoniGrycuk dnia 26.02.2019 18:43
Kemilk,

dzięki za kilka słów.
Błąd poprawiłem.
Nie jestem z Opola. Użyłem w tekście słów "gdzieś pod Opolem", co miało znaczyć, że daleko od niej. I tyle. Sam nie wiem, czemu to miasto, a nie inne.

Pozdrawiam.
Zdzislaw dnia 15.03.2019 18:37
Taa... smutna baśń, a`la bracia Grimm.
Dobrze napisane. Współczucie dla obcych dzieci, ale o matce już się nie pamięta. Do tego to "zastaw się a pokaż się"; niech inni nas podziwiają.

Moje sugestie do przemyślenia i ew. poprawy w zapisie:
Cytat:
przy oknie z krzacz­ka roz­ma­ry­nu
- "przy oknie, z krzaczka rozmarynu"(inaczej jest dwuznaczne, iż okno jest zrobione z krzaczka rozmarynu)
Cytat:
usia­dła przy okrą­głym stole, na któ­rym w cen­tral­nym punk­cie sie­dzia­ła kil­ku­dzie­się­cio­let­nia

Może: spoczęła... (aby pozbyć się bliskiego powtórzenia usiadła - siedziała)
Cytat:
Do­pie­ro wró­ci­ła
- osobiście lepiej mi brzmi "Wróciła dopiero" (inny kontekst)
Cytat:
mózg; drugi to
- dałbym przecinek zamiast średnika

Pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 15.03.2019 18:51
Kurde,

dzięki za czytanie i tak celne uwagi. Wiele razy zastanawiałem się, kiedy stawiać przecinek w sytuacjach takich jak w pierwszym przykładzie. Ładnie to wyjaśniłeś. Cholernie rzadko się zdarza, że zgadzam się ze wszystkimi uwagami, a tym razem tak jest.

Do poczytania pod tekstami.

Pozdrawiam.
Zdzislaw dnia 15.03.2019 19:51
Dobrze, żeś zamienił "siedziała (...) lalka" na "umieszczona była". Tu "siedziała" bardziej by się odnosiło do żywej istoty.
Do poczytania.
Pzdr.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
domofon
25/03/2019 22:08
Berele - Miło mi, bardzo dziękuję. »
Kushi
25/03/2019 20:26
ajwu, bardzo, bardzo mnie cieszy Twoja wizyta a, że wiersz… »
Kemilk
25/03/2019 18:05
Wyborne. Mam nadzieję, że do moich drzwi nikt taki nie… »
Kemilk
25/03/2019 17:51
Chyba to raczej humoreska i całkiem zabawna, o lekkim… »
Kemilk
25/03/2019 17:44
Absurdalny humor, który lubię. Co do absurdów w naszym… »
Kemilk
25/03/2019 17:36
Dzięki za wizytę i miły komentarz. pozdrawiam. »
Nuria
25/03/2019 13:17
Nie jest łatwo oddać "ładnie" przechodzenie… »
Berele
25/03/2019 11:37
Tak się zachowuje ktoś, kto kocha. Obowiązkiem literatury… »
Wiolin
25/03/2019 11:34
Witaj Zoleńko. Świetny...Pozdrawiam. »
Berele
25/03/2019 11:31
Spróbowałbym tu obejść dopełniaczówkę w ten sposób… »
mariaczekanska
25/03/2019 11:23
Opheliac, wybacz, że dopiero teraz odpisuję. Jest mi… »
Hubert Z
25/03/2019 11:20
Świetny wiersz. bodzie szkoda zbiegam się pod twoją… »
pociengiel
25/03/2019 11:17
Dzięki. »
Berele
25/03/2019 11:16
W tym sporze o sens wiersza przystępuję do elity tych, co… »
Berele
25/03/2019 11:13
Ojczyzna, emigracja, rodzina - aspekt życia. Podoba mi się.… »
ShoutBox
  • mike17
  • 25/03/2019 13:39
  • A tu zamieszczam konkursowe INFO : [link]
  • mike17
  • 25/03/2019 13:37
  • Serdecznie zapraszam wszystkich fanów prozy do wzięcia udziału w prozatorskim konkursie MUZO WENY 7, gdzie piszemy miniaturkę pod wybrany utwór muzyczny na 5000 znaków. Łatwe? Pewnie! Do boju :)
  • StalowyKruk
  • 24/03/2019 11:16
  • Nie mam pojęcia. Nie moja kategoria. Nie będę ani narzekał, ani pisał złośliwych komentarzy zakończonych "pozdrawiam". Jak koniecznie potrzebujesz sensu, podciągnij to może do emocjonalnego... czegoś.
  • RChomik
  • 24/03/2019 07:41
  • StalowyKruk no ale taki "przystanek na żądanie", o co w nim chodzi?
  • Zola111
  • 24/03/2019 02:14
  • I jak Wam się pisze doZaśrodkowania#30? [link]
  • StalowyKruk
  • 23/03/2019 23:04
  • Wiesz, myślę, że to zależy od punktu widzenia. Z mojego mógłbym zapytać: "Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza?" ;)
  • RChomik
  • 23/03/2019 22:02
  • Mam pytanie. Dlaczego nie idzie zrozumieć żadnego wiersza z górnej półki?
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:agepiraje
Wspierają nas