Za ciasno na marzenia - JOLA S.
Proza » Miniatura » Za ciasno na marzenia
A A A

 

wcześniejszy harmider zamienił się w obezwładniającą ciszę.
wcześniejszy harmider zamienił się w obezwładniającą ciszę.

 Za ciasno na marzenia

 

Nie wiem, czy to bajka czy nie bajka. Nie działo się to dawno temu i nie będzie o kotkach ani o czarownicach. Wszystko, co opowiem może brzmieć dziwacznie, ale dzieją się rzeczy jeszcze gorsze i znacznie bardziej niepokojące. Wydaje mi się, że to opowieść o pewnym skazaniu. Na samego siebie. Na to, co jest nam wrodzone i czego nie da się ani przeskoczyć, ani obejść.

Kurczak Blady, bo o nim opowiem, jak można się spodziewać nie był zwykłym kurczakiem. Próbował zwiać od tego, kim jest. Czy stało się to z dnia na dzień? Czy wolno się skradało? A może dopiero teraz zwróciłam na to uwagę

— Do rzeczy! — Ktoś krzyczy z drugiego rzędu.

Wracam, więc do opowieści, starając się całą rzecz uczciwie przekazać:

Kurczak Blady żył w czasach sprzyjających autokreacji. W mediach społecznościowych ludzie non stop zmieniali siebie w kogoś innego, tworząc nowe wyreżyserowane wizerunki.

 Jak podawały dobrze poinformowane źródła Kurczak Blady od wczesnych lat wysoko cenił sobie tę rzeczywistość, a ona nie pozostawała mu dłużna.

Ile było w tym złudzenia nie potrafię powiedzieć.

Ambicją Kurczaka Bladego było wziąć udział w jakimś wątku, albo najlepiej w kilku. Widział je, jako swoją karierę zawodową.

— Cichość kurnika to nie moje miejsce, nie dla mnie szarzyzna życia, łaknę blasku, najwyższy czas coś zmienić, może jeszcze nie wszystko stracone — orzekł w trzeci z rzędu dzień deszczu, gapiąc się w dziurę w dachu kurnika.

— Trzeba samemu się o szczęście ubiegać. Gdy się rozglądasz i nie widzisz celu, to sam nim jesteś — odparł znajomy Kogut.

Kurczak Blady kiwnął w jego stronę głową, uśmiechając się gorzko.

 

****

Pewnego dnia, to była chyba niedziela, gdy za moim aparatem słońce chowało się za wzgórza, a cienie stawały się coraz dłuższe, nasz bohater nie wytrzymał i wybiegł przed kurnik. Tyle pamiętam, patrząc na to zdjęcie. 


— Nie jestem taki jak wszystkie kurczaki, mam nieprzeciętny głos, fantazję, dobrą pamięć, spłacone długi, problemy emocjonalne rozwiązane i wyleczone wszystkie choroby. Mam wszystko, by wziąć udział w jakimś wątku, najwyższy czas – rzekł tyle, i nic więcej.

Rozumiem Kurczaka Bladego wszyscy mają jakieś marzenia. 

Po chwili już biegł ulicą miasteczka, gdacząc ile sił w płucach.

— Pędzę do teatru, będę aktorem — obwieścił przechodniom i dziennikarzom.

Samochody przepuszczały go na przejściu nawet na czerwonym. Tu i ówdzie rozlegał się chichot, ktoś zrobił zdjęcie. Ukazało się w gazecie.

— Rany koguta! Kurczaku Blady, zajmij się czymś, walnij sobie piwko, to ci przejdą wszelkie mrzonki o sławie. Robisz z siebie pośmiewisko i to w publicznym miejscu – kwaknęła Kaczka i poszła dalej.

— Kto pierwszy ten lepszy. Potem zostaną już tylko gorsze miejsca — dodała zatroskana Kura Matka.

— Z tego robi się poważna sprawa — zagulgotał Indor, przecierając okulary.


Drogi do teatru nie sposób było odróżnić od wielu mozolnie wydeptanych chodników miasteczka. Prowadziła przez wielki, zwodzony, trupio jaśniejący srebrny most.
Teatr, do którego zmierzał Kurczak Blady nie zawsze był teatrem, podobno wcale nie był wybudowany w tym celu. Wysokie gmaszysko o dwóch wieżach sięgających pułapu chmur stało na wyspie, sterczącej samotnie w samym środku wielkiej wody, pełnej zdradliwych mielizn i ostrych jak brzytwa raf. Nie jeden zbłąkany statek ugrzązł u jej wysokich brzegów. Wyspa miała swoją historię, jak mówi legenda była dziełem jakiegoś boga. Nazwa wyspy nie miała nic z greki, co oznaczała w naszym języku ma marginalne znaczenie. Jej mieszkańcy żyli sobie dostatnio przemieszczając z fantazją znaki dla żeglarzy. Pan wyspy okrzyknięty Ojcem szybko przekuł historię tego kawałka twardego lądu w bogactwo. Nie było go widać, zamknięto je na klucz w banku. Na murze teatru wiatr szarpał wyblakłe afisze jakiejś nudnej sztuki, tej samej od lat. Była na nich naga kobieta o zdziwionym wyrazie twarzy, z dłonią podniesioną jakby w obronnym geście i pochlebne cytaty z gazet, których nie można było odczytać. Obok plakatów, na murze widniały wypisane sprayem nieznane nazwiska, zamazane przez czas. Drzwi do teatru były ciężkie, stalowe, powgniatane jakby ktoś kopał w nie buciorami. Kolejki po teatralne role nie było. Kurczak Blady wszedł ostrożnie do środka.  Nie było klimatyzacji, w oddali nad stołem kołysała się lampa, oświetlając rubryki strat i zysków. 

— Wreszcie się zjawiłeś — zachichotał Dyrektor Teatru urywanym śmiechem, widząc kandydata.

Kurczak grzecznie przysiadł na krzesełku, kryjąc rumieniec.

Skąpy wzrost, czaszka kota, łysiejący czubek głowy, odstające, zwiędłe uszy i kłujące spojrzenie czarnych ślepek… Brzydki człowiek i dostojny jak kłoda, ale trudno, przyszłość zasługuje na szacunek, powiedział do siebie pełnym napięcia szeptem.

Na dyrektorskim fotelu widniała gruba poduszka, Dyrektor użył jej, by z góry patrzyć na debiutanta.

Wredne to było z jego strony.

— Kurczaku Blady, skoro zadałeś sobie tyle trudu, sprawdzę czy się nadajesz. Czy aby nie jesteś poetą? Ostatnio mieliśmy jednego poetę, który o mało, co by zdobył drugą nagrodę. W zeszłym roku kopnął w kalendarz, w czym pomogło mu picie i prochy. Żyjący był obciążeniem dla teatru dopiero martwy ma potencjał — zaczął Dyrektor, patrząc z ojcowską troską w oczy Kurczaka.

Znudzony personel nacisnąwszy na oczy moherowy beret spał na widowni. Siedząca na suficie mucha zmęczona rolą mistrzyni dobrego żartu, z kamienną twarzą czekała na rozwój wypadków.

— My jesteśmy ze sceny, a ty z kurnika. Jak to pogodzisz Kurczaku Blady? – zapytał po chwili namysłu Dyrektor, mrużąc oczka.

— Przepraszam za moją otwartość, ale interesują mnie tylko główne role — odrzekł spokojnie Kurczak Blady.

— Wybacz, Kurczaku, spójrz w lustro, twój wygląd mówi inaczej. Stroszysz pióra i dziób masz rozwarty. Główną rolę w tym teatrze od zawsze gram ja. Dobór repertuaru i akompaniamentu należy też do mnie.


Dyrektor mówił niewiele, a było widać, kto w teatrze trzyma kontrolę. Zwyczajnie, mam złą passę, przemknęło przez głowę kandydata.


— Nie będę wykłócać się o drobiazgi. Być może nie umiem pracować w zespole i nie znam się na usterkach.  Mała rola mi wystarczy — dodał nieśmiało.

— Na początek idzie ci całkiem nieźle, ale kusi zadać jeszcze parę pytań. Oto one:, jaki jest twój ulubiony kolor? Czy kochałeś swojego kota? Czy znalazłeś monetę na chodniku? Czy byłeś szczęśliwy? Używasz mediów społecznościowych?

— Do czeguż potrzebna mu ta wiedza? Wolę nie udawać, że wiem, czego nie wiem — jęknął Kurczak.


Pytania Dyrektora zakrawały na okrucieństwo. Kurczak Blady zaczerpnął powietrza, żeby nie upaść.

  — Przepraszam , ale nie pamiętam. Wiem jedno, nie umiem pływać i nie lubię się kłócić — wygdakał.                                                           

Dyrektor łypnął okiem, jakby czytał w myślach kandydata.

— Lubię mieć wszechświat w równowadze, a ty narobisz nam tylko kłopotów, wyraźnie jesteś przeciwnikiem postępu, obce ci dobre zmiany, a poza tym brzmisz obco, zmień akcent – rzekł Dyrektor.

Kurczak po tych słowach jeszcze bardziej pobladł, przeżegnał się tak na wszelki wypadek.

— Na początek mogę grać zabawnego lokaja, taki zawsze się przydaje lub osobistego trenera. Nauczę Dyrektora tańczyć kankana lub ścinać głowę jedną ręką, tak by nie spadł beret. Mógłbym też grać pijanego idiotę lub postać pełną mądrości – rzekł Kurczak Blady z przekonaniem.

Widać było, że Dyrektor jest niezadowolony z odpowiedzi, gdyż poruszał nerwowo wąsikami.

— Kurczaku, takie myślenie dowodzi ograniczonego podejścia. To jedna z możliwych analiz — odparł obcesowo.

Co mam robić? Musiałbym iść na kompromis, wygładzić kontur zdarzeń, ale chyba nie o to chodzi…, usiłował zebrać myśli coraz bardziej strapiony kandydat na aktora.

Zapadła wyczekująca cisza. Zapadła, jakby w ziemię.

— A może potrafisz śpiewać? — zapytał Dyrektor znienacka.

— Nieszczególnie. Brałem tylko lekcje piania — odparł zawstydzony Kurczak. 

— Szkoda. Opera, więc odpada, to może wsadzę cię do chóru? W chórze nie ważny jest wygląd, tam wszyscy noszą jednakowe, czarne kostiumy i jednym głosem odmawiają śmiertelne zaklęcia.

— Dyrektorze, niech pan posłucha. Jeżeli żadna z głównych postaci do mnie nie pasuje, to mogę zagrać zubożałego poetę lub krytyka rzeczywistości. Byłbym w jednej i drugiej roli dobry, szybko bym załapał, o co chodzi, mógłbym wymyślać nowe wątki, dodawać do starych zaskakującą puentę albo przestawiać bohaterów. To tylko kwestia właściwego montażu, czasem i dobry klej wystarczy…

Donośne gdakanie Kurczaka obudziło personel. Na widowni podniósł się rwetes. Podwieszany sufit nie wytrzymał hałasu, kamienną posadzkę pokryły płaty tynku.
Dyrektor zmarszczył brwi, wziął głęboki oddech. Wyglądało, że się głęboko zastanawia, aż w końcu:

— Kurczaku, pora na podsumowanie. Jesteśmy z sobą dość długo, a ty ciągle jakoś niewiele rozumiesz. Nie jesteś jak inni i logo masz nieprzemyślane. Cenię u moich aktorów lojalność i inwencję. To poszerza zakres aktorskich możliwości. A ty boisz się pająków, klaunów, śmierci rodziców i raka. Wkurza cię rasizm. Zapewne przedwcześnie umrzesz i inni będą czerpać z tego zyski.

Przez salę przeszła fala śmiechu. Kandydat poszedł po rozum do głowy, Nie, lepiej mądrość zostawię w spokoju. W kurniku, żeby być mądrym trzeba być starym kogutem, a tu w teatrze mądrość nie jest chyba dobrze widziana.

— Tu wszystko jest tak trudne — w końcu pisnął w skrajnej desperacji.

 Głos miał zaniepokojony.

— Uwierz, Kurczaku, nie jesteś rywalem nawet kamienia. Nic nie nauczyłeś się na własnej skórze, a twoje marzenia są mętne. Pokrętne. I tu należy postawić kropkę. Ale proszę, chętnie pomogę! Ciasteczko dla każdego. Radzę, oprowadź kilka wycieczek krajoznawczych po piekle, powdychaj trochę dymu, napisz coś na liściach. Może wtedy zauważysz tendencje lub coś cię natchnie do większych starań — zasyczał Dyrektor, kończąc rozmowę.

Szmer uznania poszedł po sali, rąbnęły oklaski. Dyrektor zastukał młotkiem, aby utrzymać salę w ryzach.

— Kręci mi się w głowie i to coraz bardziej, za dużo zjadłem na obiad, chyba wrócę do kurnika i się położę — wydukał Kurczak.

Wychodząc z teatru, pośliznął się i byłby rymnął.

— Ślisko, psiakrew — rzucił za siebie.

To były ostatnie słowa jakie wyrzekł. Kurczak Blady zniknął. Człowiek o wyrafinowanym smaku, który rzekomo zjadł naszego bohatera w rosole, napisał w swoim sekretnym dzienniku, że smakował bardzo drogo i był prawie wart tych pieniędzy. A ja mimo wszystko piszę dalej, bo cóż mogłabym robić innego.

Czasem w dziennym świetle, w pęknięciach nieba widzę resztki prawdziwej twarzy mojego bohatera.

 

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 01.03.2019 10:28 · Czytań: 251 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 8
Komentarze
Dobra Cobra dnia 01.03.2019 15:51 Ocena: Bardzo dobre
Generalnie jest coraz ciasniej. I w.sieci i w życiu realnym.

JOLA S.

Piękny tekst o zanikaniu osobowości na rzecz fejmu. Jest to obecnie dramat jak jasna cholera, bo ludzie coraz bardziej glupieją. Każdy musi być teraz twórcą, tworzyć, produkować filmiki o dupie marynie. Albo pokazywać tyłek i cycki. W najgorszym razie umawiać się na bzykania na randkowych apkach.

Dramat, upadek oraz żal.

A Ty slodko te sytuacje ukazujesz w pięknej opowieści o kurczaku.


Jednakoz kijem Wisły nie zawrocisz :( tak musi być i basta. Jako ludzkość zaslugujemy już tylko na dobry orgazm?


Pozdrawiam,

DoCo
JOLA S. dnia 01.03.2019 16:35
DoCo,

pytasz, co mnie skłoniło ?

Odziałam mojego starego bohatera w nowe szaty, wyostrzyłam dziób rozwarty, czas się zwinął a problem

Cytat:
Dramat, upadek oraz żal.


Ciągle aktualny i jakże cudnie uchwycony przez Drogiego mi Czytelnika.


Ukłony :)

JOLA S.
AntoniGrycuk dnia 02.03.2019 03:00
Jolu,

klimat tego tekstu jest jakże inny niż większości tutaj. Czy to dobrze? Na pewno, choć ja wolę klasyczne pisanie, tak samo, jak wolę Miasteczko Twin Peaks od czegokolwiek Lyncha. Ja jestem prosty chłop i proste rzeczy do mnie przemawiają. Także chyba kumam, o co kaman, ale nie czuję tego. I nie miej mi za złe, bo mój wąski gust nie świadczy o klasie Twojego pisania.
Dobrze DoCo pisze. Taki teraz klimat mamy...

A teraz kilka prztyczków w nos:
Cytat:
albo w naj­le­piej w kilku.

2 x "w".
Cytat:
— Trze­ba sa­me­mu się o szczę­ście ubie­gać. Gdy się roz­glą­dasz i nie wi­dzisz celu to sam nim je­steś.
— od­parł zna­jo­my Kogut

Chyba to powinno być w jednym akapicie. Druga sprawa, że przecinek przed "to sam".
Cytat:
a cie­nie sta­wa­ły się coraz dłuż­sze, wy­świe­tla­jąc się ciem­ny­mi smu­ga­mi na ścia­nach domów mia­stecz­ka, nasz bo­ha­ter nie wy­trzy­mał i wy­biegł przed kur­nik. Tyle pa­mię­tam, pa­trząc na to zdję­cie.

Aż tekst błaga o kropkę przed "nasz bohater".
Cytat:
Tu i ów­dzie roz­le­gał się chi­chot, ktoś zro­bił zdję­cie. Było w ga­ze­cie.

A może: "pojawiło się w gazecie"?
Cytat:
Nie było go widać, bo było za­mknię­te na klucz w banku.

2 x "było"
Cytat:
— Skąd te py­ta­nia wolę nie uda­wać, że wiem, czego nie wiem — jęk­nął Kur­czak.

Po pierwsze znak zapytania przed "wolę", a po drugie jakoś całość mi nie gra.

Pozdrawiam.
JOLA S. dnia 02.03.2019 09:19
Antoni,

owszem, można do tekstu mieć drobne pretensje i z góry było wiadomo, że

nie trafi do przekonania wszystkich, i że nie każdego złapie za połę surduta.

Po prostu nie mogłam zrobić innej muzyki.

Niemniej bawmy się dalej i wielkie dzięki za uważne czytanie.

Ślę serdeczne pozdrowienia :)
skroplami dnia 04.03.2019 19:18 Ocena: Bardzo dobre
Witaj :).
Ja "blady kurczak" się nie zgadzam do końca, z wnioskami ;). Są o wiele szersze i nie dotyczą tylko czasu dzisiejszego. Wystarczy poczuć historię lub inaczej, przyjrzeć się jej nie tylko ze strony szkolnej gdzie wojna, pokój, wojna, pokój, wojna... . Czyli? Historia filozofii, wiary?
No dobra, ściślej bo się rozpłynie "o co chodzi' :). Przyznaję, jestem na razie lub na szczęście tylko pół "bladego kurczaka" i tak zostanie. Bo kurczak w opowieści wybrał drogę sztuki a jest wiele dróg, chociaż odrobinę innych. I ta druga połowa mojego kurczaka :), wybrała coś trudnego i kosztem tej pierwszej. Z czasem to dostrzegam. Ale nie szkodzi próbować smakować też z tej pierwszej połowy, dla radości. Czyli. Mądrzejemy a przynajmniej powinniśmy i z "bladych kurczaków" jak z brzydkich kaczątek, mogą zaistnieć przepiękne łabędzie. O ile dostrzegą to czego bohater kurczak nie dostrzegł - inne możliwości wyboru, możliwość rezygnacji po kolejnym upadku, spojrzeniu w "lustro" z naturalnej wody gdzie nasza postać wyraźniejsza od malujących nasz obraz i dla nas "sąsiadów", odnalezieniu w sobie tego co wartościowe i co ma dobre nie tylko dla nas zasady.
Tak, tylko to wymaga chociaż odrobiny skupienia, chęci zmian, walki. Czy będą w stanie ku temu dążyć te w pełni "blade kurczaki"? Nie ma ich dużo ale na nieszczęście te "blade..." zajęły stanowiska dyrektorów, prezesów, ministrów, prezydentów. Oczywiście, z wyjątkami.
Jak im się udało? Czyżby wybrani przez całą resztę o barwie bladej :(? No straszna historia czy raczej rzeczywistość wcale nie nowa :(.
Mam nadzieję że część z "bladych kurczaków" jak nie dziś to jutro przeczyta tekst i coś zmieni w sobie, coś w sobie obudzi, coś odrzuci i zostawi za sobą i znajdzie to do czego jest faktycznie "stworzona". A każdy jest do czegoś, nie musi to być sztuka, wystarczy inna niezwykłość, szczęśliwa "bladego kurczaka" rodzina, tylko kurczak wtedy już nie blady, to przeszłość :).
Tak więc autorko, z kurczakami nie jest tak źle.
Z drugiej strony oceniając tylko treść tekstu, jako satyra bardzo dobry, trafny, cięty wobec istniejącej "bladości kogucio-kurzej" ;) i bardzo dobrze, bo kocham kolory więc bladość niech będzie jednym z nich a nie jedynym.
JOLA S. dnia 04.03.2019 19:47
Witaj, Skroplami,

cieszę ogromnie z Twojego komentarza.
Zrelacjonowałeś "rzecz" w sposób w pełni obiektywny. Nie idealizujesz, nie przerysowujesz. Cenię Twoją świadomość i poglądy.
Dla mnie jest to przygoda literacka w celu uzyskania efektu groteskowego. Podjęłam wyzwanie.
Czy z udanym skutkiem?
Twój obszerny wywód i ocena dowodzą, że nie jest źle, że sobie poradziłam.

Wielkie dzięki. :)

Serdeczności. :) :)
Madawydar dnia 12.03.2019 11:53
Dobre pouczające opowiadanie. Jestem już starszym kurczakiem i raczej bliżej mi do garnka (czyt. urny), aniżeli do spełniania marzeń, zwłaszcza tych nierealnych. W swoich marzeniach byłem, a czasami nawet dalej jestem aktorem, pisarzem, farmerem, malarzem. Dziś zdaję sobie sprawę, że spełniło się moje marzenie, o którym nigdy nie śniłem. Tym marzeniem jest kurnik czyli mój dom, moja kochana kurka żoneczka i moje urocze córeczki kureczki, które mają już swoich kogutów. Mogę śmiało powiedzieć, że moje życie się spełniło. A marzenia? No cóż, chodzę do teatru, czytam i trochę piszę, cieszą mnie łany zbóż i krowy na łące i trochę maluję.

Pozdrawiam
JOLA S. dnia 12.03.2019 12:36
Madawydar,

Dzięki za wizytę i budujący komentarz.

Zapraszam częściej :)

Dobrego dnia. :)

JOLA S.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zdzislaw
22/05/2019 15:16
Dobry drabbelek, z ładną puentą. Spodobał mi się. Drobne… »
Darcon
22/05/2019 13:45
Na początek kilka drobnych uwag do tekstu. W końcu to portal… »
Zbigniew Szczypek
22/05/2019 12:20
Dzień dobry Ajw, mam nadzieję, że dzisiaj samopoczucie… »
retro
22/05/2019 11:18
Podoba mi się artykuł, bo jest bardzo pozytywny. W… »
maga26
21/05/2019 23:52
Witam serdecznie :) Uważam w teraźniejszych czasach… »
al-szamanka
21/05/2019 22:50
A Ty, Michale, pisząc o Tacie czytającym o Indianach,… »
ajw
21/05/2019 22:03
Dziękuję za ten pachnący moment w niezbyt miłym dla mnie… »
ajw
21/05/2019 22:01
Gramofonie - nie mam Ci czego wybaczać. Każdy ma prawo do… »
al-szamanka
21/05/2019 20:41
Ha, dzisiaj mam prawdziwą ucztę poetycką. Właśnie… »
al-szamanka
21/05/2019 20:21
Czytałam już ten wiersz w pracy. Niestety bez możliwości… »
Dobra Cobra
21/05/2019 19:51
No, miła opowieść o mocach Mikołaja. maga26,… »
Gramofon
21/05/2019 19:29
Proszę o wybaczenie, ale pustka rozpuszczona w czerni?… »
ajw
21/05/2019 18:41
Florianie - masz rację, ale to jedyny wiersz, który… »
mike17
21/05/2019 18:28
Aldonko, zafundowałaś mi podróż do czasów dzieciństwa,… »
HolaHola
21/05/2019 17:39
Ideę zmienione. Dziękuję i pozdrawiam. »
ShoutBox
  • mike17
  • 22/05/2019 15:36
  • Tych z Was, którzy jeszcze nie poznali wyników MUZO WEN 7, zapraszam tutaj : [link]
  • Kushi
  • 20/05/2019 23:14
  • Uwielbiam Zauche:):), Miłego wieczorku kochani:)
  • Dobra Cobra
  • 20/05/2019 19:24
  • @AntoniGrycuk- wydawało mi się, że przekaz jest nardzo uniwersalny:( jezykowo, bardziej w strone body language - jak śpiewali Queen.
  • AntoniGrycuk
  • 20/05/2019 17:36
  • DoCo, to nie dla mnie, za słabo znam angielski...
  • Dobra Cobra
  • 20/05/2019 12:43
  • Żadna proza nie wygra przecież z uniwersalnoscią tego przekazu: [link]
  • mike17
  • 19/05/2019 21:23
  • I tak kończy się nasz konkurs. Wyniki MUZO WEN 7 tutaj : [link]
  • akacjowa agnes
  • 19/05/2019 20:43
  • Hejka, Pisarki, Poetki, Pisarze i Poeci ;) Życzę Wam udanego zakończenia weekendu. A kto z Was czeka na wyniki MUZO-WEN 7? Bo ja czekam ;)
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:Merriamse6k
Wspierają nas