Produkty lokalne - Madawydar
Proza » Humoreska » Produkty lokalne
A A A
Od autora: Ciąg dalszy dialogów pomiędzy starym Johnem - barmanem z "Tawerny Pod Wrakiem,"a kapitanem, który też powoli się starzeje.

Kiedy wracam z morza zawsze przynoszę do domu jakieś niespodzianki. Najczęściej są to zwykłe pamiątki jakie turyści kupują na lokalnych bazarach czy na ulicznych kramikach. Czasami się zdarza, że jest to tzw. lokalny produkt spożywczy. Tym razem przywiozłem ser z Argentyny. To był naprawdę dobry ser. Miał tylko jedną wadę, okropnie śmierdział. Żona wygoniła mnie z chałupy razem z nim otwierając na na oścież wszystkie możliwe okna. Poszedłem więc do „Tawerny Pod Wrakiem”niosąc pod pachą osobliwy prezent dla Johna.

Rozwinąłem białe płótno na ławie. John poszedł po talerze i kufle z piwem. Kiedy je tak stawiał na stole mogłem podziwiać jego minę wyrażającą pomieszanie uczucia zdziwienia, obrzydzenia i konsternacji. Ser, bowiem przypominał spleśniały pożółkły kamień i śmierdział, jak sto par niepranych skarpetek.

- Chyba straciłem apetyt, kapitanie – Odparł po dłuższej chwili.

- John, to tylko tak wygląda. Ręczę, że smakuje o wiele lepiej.

Wziąłem nóż do sera, z pewnym trudem odkroiłem kawałek i podałem Johnowi na talerzu do spróbowania. Biedny stary John przełamując odruch wymiotny przeżuwał mały kęs sera w ustach, ale nie krzywił się zbytnio. Ser miał specyficzny smak, ale dość typowy dla wszystkich podobnych wyrobów i był rzeczywiście o niebo lepszy niż jego wygląd.

- No masz rację, kapitan. Zjadliwe to to jest.

- To produkt lokalny John oparty na prastarej recepturze pochodzącej jeszcze z V wieku naszej ery. Ten ser wytwarzali Brytowie za czasów Króla Artura.

- Mówiłeś kapitanie, że przywiozłeś go z Argentyny.

- A to też ciekawa historia. Otóż recepturę tego sera niejako ukradli Rzymianie, bo świetnie nadaje się on długiego przechowywania w niezbyt życzliwych dla środków spożywczych warunkach. Jednym słowem był on na wyposażeniu wielu rzymskich legionów, a jeszcze wcześnie brytyjskich włóczników. Potem włoscy emigranci przywieźli ze sobą tę recepturę do Argentyny. Jak wiesz, John Argentyna słynie z hodowli owiec i owczych serów. Szybko, zatem i tam się zaaklimatyzowała produkcja tego produktu, który ma nawet certyfikat.

- Dziś wszystkie niemal szanujące się produkty lokalne mają swoje certyfikaty, kapitanie.

- Z tym był pewien problem.

- Jaki.

- No, jakby ci to powiedzieć John, problem dotyczy owej właśnie receptury. Otóż kochany Johnie ten ser jest zawijany w liście pokrzywy i dojrzewa on przez pół roku w baranim moczu. Zdradziła mi to gospodyni hacjendy, w której się zatrzymałem na czas pobytu w Argentynie. Ona właśnie wytworzyła ten ser, który teraz jemy i sam widziałem, jak posyła swego męża do owczarni po barani mocz.

- Kaptanie, muszę się napić i to nie piwa, lecz najmocniejszego jamajskiego rumu. Inaczej zaraz się porzygam.

- A pij Waść, a i mnie nalej. Myślisz Johnie, że te nasze lokalne oscypki to niby lepsze.

- A pewnie, że lepsze – odparł John i już nalewał szklanice z białym rumem – przynajmniej nie ma w nim moczu baraniego.

- I tu się mylisz Johnie. Wiesz, jak się doi owce na hali? Juhasi doją do tych swych cebrzyków nie tylko mleko, tam wpadają też i owcze bobki i właśnie mocz, bo owca nie wybiera sobie pory sikania, sika, kiedy chce i gdzie chce. Powiadają nawet, że to właśnie ten posmak owczych bobków i moczu jest swoistą pieczęcią oryginalności lokalnego produktu.

- To ty się mylisz kapitanie. Wiem o tym doskonale, jak się doi owce i wiem, że tam wpada do cebra nie tylko mleko, ale tu nie masz racji, mój kapitanie.

- To w czym rzecz, John?

- Ano w tym, że jak sam powiadasz gospodyni wysłała swego męża po barani mocz, a ja nie widziałem jeszcze barana, który pozwoliłby sobie nawet na samo zbliżenie do swoich genitaliów innemu facetowi, nawet, jeśli on jest gospodarzem.

- Co ty mi tu suponujesz, John.

- Ano, jeno tylko to, że dla świętego spokoju, co by babę zadowolić i nie ryzykując życia od rogów barana przyniósłbym mocz swój własny.

- John! Polewaj, ano szybko, bo się zaraz porzygam.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Madawydar · dnia 04.03.2019 12:23 · Czytań: 213 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Kemilk dnia 09.03.2019 21:58
Twoje opowiadanie trochę zniechęca do sera. Nawet zabawne, ale nie powala.
pozdrawiam.
Madawydar dnia 10.03.2019 22:31
Dzięki.
inaus dnia 17.03.2019 11:18
Świetne i całkiem realne.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Dobra Cobra
20/09/2019 14:00
Detektywistyczna sprawa. I jak dopracowana. Ładniutkie.… »
Dobra Cobra
20/09/2019 13:50
Tu należałoby wspomnieć pewną miłą anegdotę o sławnym… »
Kapelusznik
20/09/2019 11:56
Ciekawy tekst, to muszę przyznać, ale wydaje mi się że lekko… »
JOLA S.
20/09/2019 11:55
Więc tak... to jedna z najlepszych historii Dobrej Kobry. :)»
Kazjuno
20/09/2019 11:49
Och, Droga Jolu, Znowu takie komplementy i to w zwięzłej, i… »
Opheliac
20/09/2019 11:42
W drugiej zwrotce usunęłabym pierwszy wers i zaczęłabym ją… »
JOLA S.
20/09/2019 11:24
Kazjuno, Odkąd zjawiłeś się na scenie z kolejnym… »
Kazjuno
20/09/2019 10:20
Ciekawy, choć niełatwy do przetrawienia tekst. Przynajmniej… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 09:16
Wiosenko niezawodna korektorko :) tak, rym wkradł się… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 08:56
Nuria 22227 bruliben Proszę nie mieć mi za złe,… »
domofon
20/09/2019 07:54
bruliben, dokładnie, dzięki za ocenę. Pozdrawiam »
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
Yaro
19/09/2019 21:40
To od Mike Jagger https://youtu.be/K5_EBAzIPJM. Jakbym… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:ahepuza
Wspierają nas