Klątwa Bestii prolog - StalowyKruk
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Klątwa Bestii prolog
A A A
Od autora: Tak, dokładnie! To przerobiony projekt prologu, który wrzuciłem tu jakiś czas temu. I wreszcie mój powrót do klątwy bestii. Muszę zmienić ten tytuł. Nie usunę też poprzedniej wersji, ponieważ nie chcę. Mnie to wyjaśnienie przekonuje.

Pustkowie przemierzały dwie samotne postacie. Samotność jednak nie była tu kwestią liczebności. Obydwaj wędrowcy roztaczali wokół siebie aurę samotnictwa, ponuractwa i zalatującej dekadentyzmem pogardy dla otaczającego ich świata.

Osobnik idący z tyłu, odziany w znoszony, skórzany płaszcz, szeroki kapelusz i z twarzą zasłoniętą z pomocą chusty i okrągłych okularków o czarnych szkłach, sprawiał wrażenie jakby nie był zwyczajnym człowiekiem. Było w nim coś obcego, jakaś przerażająca wyższość i inność, izolująca go od ludzi.

Człowiek idący z przodu i prowadzący tę dwuosobową „kompanię” całkowicie się od niego różnił. Głównym elementem jego odzienia, była czarna, skórzana kurtka, z wysokim kołnierzem, który wędrowiec postawił na sztorc, zapewne dla ochrony przed pyłem niesionym przez porywisty wiatr, nękający ich od dłuższego czasu. Ale to tylko drobnostki. Prawdziwą różnicę można było wyczuć przez jego postawę i zachowanie. Był to stuprocentowy człowiek. Nie żadna istota wyższa, półbóg, czy choćby ktoś usiłujący stać się czymś więcej, wynieść na wyższą płaszczyznę egzystencji. Nie, wędrowiec był człowiekiem w całej swojej wypełnionej wolą przeżycia i dumą, biorąca się raczej z zacietrzewienia niż faktycznej godności, osobie.

Był też wyrzutkiem. Kimś, kogo społeczeństwo pozbyło się ze swoich obłudnych szeregów, a on w ramach zemsty odciął się od niego zupełnie. Nie żeby kogoś to obeszło. Ale on nie przyjął tego do wiadomości. Dalej rzucał pełne niechęci spojrzenia ludziom, trzymając od nich dystans i w efekcie stając się środkowym palcem, wycelowanym w obraźliwym geście w kierunku wszechświata. A przynajmniej starał się nim stać.

Daleko jeszcze? – zapytał przytłumionym przez chustę głosem kapelusznik.

– Zmęczyłeś się, Kaznodziejo? – złośliwie rzucił przez lewe ramię jego towarzysz.

– Martwię się raczej o ciebie. Maszerujemy bez przerwy już sześć godzin. Może powinieneś odpocząć? Nie chcę, aby mój przewodnik padł ze zmęczenia.

– Niedaleko – wycedził wściekły wyrzutek. Kaznodzieja ledwo go usłyszał. Nic dziwnego. Silny wiatr wiele zagłuszał, a głos przewodnika brzmiał, jakby jego właściciel zamiast zestawu strun głosowych posiadał gruboziarnisty papier ścierny.

Po prawie godzinie przedzierania się przez niesłabnącą wichurę, dotarli do ścieżki. Właściwie było to niemal niedostrzegalne pasmo wydeptanej ziemi.

Gdyby wyrzutek nie wiedział o niej, z pewnością by ją przeoczył. Obrócił się, sprawdzając, czy towarzysz dalej kroczy jego śladem i podążył powoli schodzącą niżej ścieżyną. Im dalej szli tą drogą, tym niżej schodziła ona względem poziomu gruntu. Już po chwili sucha skalista ziemia sięgała im do piersi, a po następnej mogli całkowicie schować się przed wiatrem. Kaznodzieja powitał to z pewną ulgą. Jak dotąd, przez całą drogę musiał przyciskać kapelusz dłonią.

Jar stopniowo przechodził w coraz głębszy kanion, aż w końcu przed wędrowcami rozpostarła się gigantyczna podziemna sala, oświetlona tylko wąskim strumieniem światła, wpadającym przez szczelinę na szczycie.

Ale nawet przytłaczający ogrom niewątpliwie naturalnej komory był niczym, w porównaniu z tym co znajdowało się na jej końcu. Otóż tam, gdzie powinno być zwężenie, lub chociażby nierówna, rzeźbiona wyłącznie siłami natury ściana, wpasowana była świątynna fasada. To znaczy, wyglądała na świątynną. Całość zbudowana z czerwonego kamienia, nietknięta przez czas ani żywioł, z dumą prezentowała ogrom kolumienek i ozdób, tak szczegółowych, że robiły wrażenie nawet z odległości dzielącej wylot ścieżki od fasady. Na samym środku tego architektonicznego przykładu przesytu pierdołami ział nieprzebytą ciemnością otwór wejściowy wysoki na pięciu dorosłych mężczyzn stojących jeden na drugim, lecz szeroki jedynie na ćwierć tej długości. Dookoła wejścia porozrzucane były kamienne odłamki.

– Co o tym sądzisz? – zapytał wyrzutek.

Kaznodzieja nie odpowiedział.

Ruszyli dalej. Mijali wiele kości, zarówno ludzkich jak i zwierzęcych. Część zapewne należała do pechowców i zwierząt, którzy nie zauważyli szczeliny w ziemi. Niektóre jednak nosiły ślady zupełnie innych obrażeń.

Kapelusznik kucnął przy jednym z takich szkieletów.

– Ślady zębów – powiedział.

– Ładny zestaw, prawda? Nie są może długie, ale gęsto rozmieszczone.

– Dobrze się przyjrzałeś?

– Lepiej niż bym chciał.

Ruszyli dalej.

Pośród pobojowiska, wśród większej ilości szkieletów, kilku połamanych skrzyń i paru ołowianych kul, leżał wrak armaty. Odlane ze spiżu działo miało się nieźle, ale laweta była połamana, co całkowicie wyłączało armatę z gry.

– Ciężko było ją tu przytargać – rzucił wyrzutek przez lewe ramię.

Podeszli do zwałów gruzu, piętrzących się pod samą fasadą.

Kaznodzieja podniósł kawałek wielkości ludzkiej głowy.

– Płaskorzeźba? Zgaduję, że żaden z was nie zadał sobie trudu zbadania jej.

– Żebyś się nie zdziwił. Sprawdziłem ją. A przynajmniej na tyle, na ile sięgałem. Nic specjalnego. Obrazki ludzi, potworów, potworów zjadających ludzi, ludzi – potworów, a także ostrzeżenia i groźby w języku pradawnych.

– Nie wiedziałem że znasz Zgubną Mowę.

Wyrzutek wyszczerzył się z błyskiem w oku.

– Życie jest pełne niespodzianek – wychrypiał. Wyciągnął z kieszeni kurtki papierosa i zapalił go od zapałki potartej o but. – Chodźmy, w środku też jest ciekawie.

Odpalili pochodnie i weszli w uparcie niedający się rozproszyć mrok. Za wrotami rozpościerała się okrągła komnata, cała wyłożona czerwonym kamieniem i pokryta płaskorzeźbą.

Kaznodzieja podszedł do ściany i ostrożnie przesunął po niej dłonią w skórzanej rękawicy.

– Nie zastanawia cię pewien szczegół? – zapytał jego towarzysz.

– Jaki?

– Dlaczego otwarcie poszło tak łatwo? Przecież to powinno być zapieczętowane i zabezpieczone. – Wyrzutek strząsnął popiół z papierosa. – Rozwaliliśmy wrota trzema strzałami z armaty. A zabezpieczenia magiczne? Coś jest nie tak. Coś nam umyka.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
StalowyKruk · dnia 04.03.2019 12:33 · Czytań: 260 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 5
Komentarze
DanielKurowski1 dnia 04.03.2019 18:24 Ocena: Bardzo dobre
Dużo się nie wypowiem, bo zdradzasz mało, ale i tak zachęca do dalszego czytania.

Postać jest ciekawa, podoba mi się ubiór, bo nie jest taki typowo fantastyczny. Motyw świątyni bardzo mi się podoba i na pewno jest ciekawie.

Twój styl i warsztat również są na wysokim poziomie.

Pozdrawiam, powodzenia i czekam na dalsze części ;D
Ritha dnia 04.03.2019 21:55
Fajne opisy, klimatycznie, dialogi też z wyczuciem. Technicznie też bez zarzutów, podobało mi się opowiadanie.
Pozdrawiam :)
MarcinD dnia 05.03.2019 08:32
Cytat:
...dwuosobową „kompanię”...


Wydaje mi się, że skoro jest dookreślone, że chodzi o dwie osoby, nie jest potrzebny cudzysłów.

Cytat:
...Głównym elementem jego odzienia...


Ale potem ani słowa o tym, jakie są pozostałe elementy stroju.

Cytat:
Dookoła wejścia porozrzucane były kamienne odłamki.


Dorzuciłbym jeszcze na końcu "najróżniejszych wielkości", ale to już moje widzimisię ;-).

Cytat:
...ołowianych kul, leżał wrak armaty...


"Ołowiane kule" zdecydowanie mi się kojarzą z bronią palną "ręczną", może lepiej: "...armatnich kul, leżał wrak działa".

Cytat:
Coś jest nie tak. Coś nam umyka.


Teraz już nie pamiętam, ale w którymś z filmów przygodowych (może w młodej Larze Croft?) jest taki tekst, że miejsce było zamknięte nie po to, żeby je otworzyć trudno z zewnątrz, tylko żeby coś nie mogło się wydostać. Kojarzy mi się tak :-).

Ogólnie - w Twoim stylu, z mnóstwem niedopowiedzeń, niejednoznaczności i wielkiego klimatu. Świetnie, powodzenia w pisaniu kolejnych części bo nie możesz ciągle rzucać tak interesującymi prologami zostawiając je bez rozwiązania ;-).
StalowyKruk dnia 05.03.2019 16:52
Dzięki za komentarze. Staram się jak mogę. Nie jestem pewien, o co chodzi z tym całym klimatem. Zbyt dużo nie da się go upchnąć w tak krótkim tekście ;)
Taki żarcik. Chyba po prostu sam się wczuwam podczas pisania. Ubrania za to, to kwestia moich upodobań do skórzanych kurtek. Dżinsy będzie ciężej przemycić.

Jestem prawie pewien, że nie oglądałem Lary Croft, ale motyw faktycznie brzmi znajomo. Nie pomyślałem o tym. Logiczne mi się wydało zabezpieczenie czegoś też od zewnątrz, by ktoś przypadkiem tego nie otworzył.

I ten prolog to (prawie) finalna wersja, którą będę kontynuował. Mam już trochę napisanego od początku tekstu, ale wciąż nie zadowala moich wymagań, więc jeszcze trochę czasu minie zanim postanowię się podzielić.

Jeszcze raz dzięki.
AntoniGrycuk dnia 10.03.2019 12:01
StalowyKruku,

aż zerknąłem do Ciebie. W zasadzie omijam fantastykę szerokim łukiem, bo boje się, że to będzie bardziej fantasy, czego nie trawię – fantastykę nawet lubię, o ile zahacza o naukę lub coś podobnego.
W sumie dobrze piszesz. Najbardziej podobają mi się rozbudowane didaskalia do dialogów. Nie są sztuczne ani nic podobnego. Piszesz je z polotem i fantazją. Brawo.
Niestety są też minusy, a szczególnie jeden. Otóż masz tendencję do zbytniego uszczegóławiania. Przykład:
Cytat:
Na samym środ­ku tego ar­chi­tek­to­nicz­ne­go przy­kła­du prze­sy­tu pier­do­ła­mi ział nie­prze­by­tą ciem­no­ścią otwór wej­ścio­wy wy­so­ki na pię­ciu do­ro­słych męż­czyzn sto­ją­cych jeden na dru­gim, lecz sze­ro­ki je­dy­nie na ćwierć tej dłu­go­ści.

Jeśli piszesz, że cos jest wysokie na pięciu mężczyzn, to każdy zrozumie bez dodatkowych opisów, o co chodzi. Ten opis "jeden na drugim" jest aż osłabiający.
Czasem też się zdarza, że kolejność mogłaby być inna:
Cytat:
Część za­pew­ne na­le­ża­ła do pe­chow­ców i zwie­rząt, któ­rzy nie za­uwa­ży­li szcze­li­ny w ziemi.

Gdybyś dał: ... do zwierząt i pechowców, którzy nie... , byłoby na pewno lepiej.
Interpunkcja tez ciut do poprawy, choć jakoś bardzo źle nie jest.
Czytało się przyjemnie, lecz jak dla mnie za dużo szczegółów i wnikając w te szczegóły, odbiegałem od nurtu akcji. Może inni tak nie powiedzą?

To tyle. Nieźle, a momentami bardzo dobrze.

Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
andro
15/09/2019 23:00
i nikt nie przystaje - w sensie, że za mało w nich… »
bruliben
15/09/2019 22:51
Sugestywnie napisane o muzyce i wspomnieniach. Te pocztówki… »
bruliben
15/09/2019 22:44
Rzeczywiście widać w tekście częste obcowanie za śmiercią.… »
Kapelusznik
15/09/2019 21:59
Oj... A myślałem że to ja piszę długie opisy... hooo...… »
Bartek Otremba
15/09/2019 21:29
Fakt, zdecydowanie do poprawy — też naszła mnie taka… »
voytek72
15/09/2019 19:08
Madawydar - podziękowania za wizytę i opinię :) »
AntoniGrycuk
15/09/2019 18:46
Tak, zaduma spowodowana śmiercią... Ja wiem jedno, co… »
mike17
15/09/2019 18:32
Bardzo mi się podoba, Edyto, naprawdę jest tu lekkość i… »
mike17
15/09/2019 18:14
Bardzo trafne spostrzeżenie, Yaro, zgadzam się w zupełności.… »
mike17
15/09/2019 18:05
Rafi, ciekawy ten Twój wiersz :) Zgrabnie dobierasz słowa i… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:35
A Ty, Ty... Kasia z bliska, Jakie interesujące tematy… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:29
Nooo, jakie doświadczenie przez piszącą przemawia.… »
Kamila N
15/09/2019 14:56
O ile dwa pierwsze postulaty dotyczą samej osoby mówiącej, o… »
Marek Adam Grabowski
15/09/2019 14:48
Dzięki za przeczytanie. Ująłeś sedno; moja twórczość to… »
Kapelusznik
15/09/2019 14:34
"Nie miałam" - chyba ... HA HA HA HA HA HA… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/09/2019 14:25
  • Siemanko, Krzyśku :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:24
  • Chciałem tam napisać, że filmy są godne polecenia :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:21
  • A propos kina dzieci w Muranowie dobiega końca przegląd kina izraelskiego. Jutro ostatni dzień. Po tym co zobaczyłem do tej pory mogę z czystym sumieniem produkcje festiwalu.
  • leskos
  • 11/09/2019 12:09
  • Dzień dobry :)
  • mike17
  • 08/09/2019 20:36
  • Coca_monko, wiersz robi wielkie wrażenie. Jest głęboki i pełen treści. Nie pozostawia czytacza obojętnym. Jest bardzo treściwy i intymny. Uśmiecham się pod nosem, że ktoś umie pisać taką lirykę :)
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:otikedin
Wspierają nas