W malignie - Reksio
Proza » Miniatura » W malignie
A A A

 

Znów ta proza, od której nie mogę uwolnić myśli jak głowy od poduszki.

 

Kiedy jestem rannym snem złożony a budzik i gwar miasta ryczy w wniebogłosy, żebym ruszył moje ciało, ja ledwo otwieram powieki. Nie zwlokę moich kości w skórze niczym worka z ziemniakami. Pozwolę leżeć mojemu ciału zmęczonemu nocą, snem, potem i koszmarami. Znów ta proza, która roznosi mi głowę, a przecież nic nie piłem, nic nie ćpałem, nic nie robiłem z tych rzeczy zakazanych a życio-bójczych. Czasem zaledwie życiodajnych, kiedy w ekstazie szaleństwa rodzi się myśl wyszukana, plecie się zdań warkocz mimowolnie, roznosi po skórze przyjemny dreszcz niespodziewanej treści.

 

Nie szukałem podniet w przygodnych miłostkach. Nie zwyzywałem nikogo, by potem uciec w podwórze ciemnej kamienicy. Nie śmiałem się bezczelnie zza szyby samochodu do przechodnia,który marznie w siarczystym mrozie między innymi przystankowiczami. Nie robiłem głupot na ostatniej rodzinnej nasiadówie. Nic nie robiłem ponad to, co trzeba przy okazjach, jakie zdarzają się przeciętnemu człowiekowi. Bywałem tu, bywałem tam, i tylko pozwalałem sobie na dwa papierosy z kawą w południe, piwo wieczorem oraz kilka dziwnych uwag pod adresem kota, który nie chciał wskoczyć na moje kolana. Takie są koty, jak wyrocznia, nieprzewidywalne.

 

Leżałem dalej pogrążony w smutnych rozmyślaniach o wczorajszej kolacji. Bywałem z nią już wcześniej, ona nie bywała wcześniej z nikim. Byliśmy razem przez te kilka krótkich chwil, nie mając oczekiwań, ale nie oznacza, że wskoczyliśmy sobie do łóżek kiedykolwiek wcześniej. Spotkałem ją dla siebie, ona spotkała ze mną się dla siebie. Moglibyśmy być razem, moglibyśmy być osobno. Nie miało to najmniejszego znaczenia w oczach świata, nie miało to znaczenia w oczach moich ani jej. Ale właśnie dlatego że nikomu nie zależało, zbliżamy się do banalnego wniosku, mogliśmy być w pełni dla siebie. Żadnej gry, żadnej pozy, żadnej rozkosznej obietnicy na przyszłość, żadnego niemiłego wspomnienia z pamięci wyciągniętego jak as, by udupić w momencie złości. Nie sądzę, że potrzebowałem czegoś więcej, że ona potrzebowała czegoś mniej.

 

Ten osąd, że go tak zuchwale wypowiadam, może jest niesłusznie zakładany, gdyż mamią mnie moje projekcje, czyli to co chcę widzieć, a rzeczywistość jeszcze nie dopuściła bym w tych osadach się o nią potknął jak o latarnię na drodze do domu, kościoła, szkoły, betonowego molocha biurokratycznego centrum którejś z wielkich korporacji. Ale mniejsza z tym, to nie ważne, nie istnieje to ostatnie poza godzinami 8-16.

 

Znów ta proza, jak napisałem wcześniej i teraz. Nie chce mi się wspominać wszystkiego, co dobre i złe, ale muszę. Dźgam siebie piórem pod sercem, umysł nabijam szpilkami dla zachowania pozorów ostrej riposty, i brnę w bagnie słodkiego szaleństwa. Zdarzy mi się za to utopić pragnienie jak małe szczeniaki.

 

Miałem się jeszcze odnieść do kwestii miłości. Komu miałem? Sobie oczywiście, żeby raz a dobrze wypowiedzieć głośno krótkie podsumowanie niegdysiejszych medytacji. Przyszło mi na myśl coś innego. Ile milionów ludzi żyje bez miłości? Myślę, że co najmniej połowa ludzkości żyje bez miłości, może zdecydowana większość nawet, inaczej świat byłby znośniejszy, bo miłość do jednego człowieka pełna i dobra, rozlewa się na otoczenie, społeczność, świat. Gdzieniegdzie tak jest, że się rozlewa i wielką to daje światu radość, pokój współżycia, nawet dobrobyt. Ale przecież, inny wniosek powstaje, że życie bez miłości też jest możliwe i  większość bez niej uprawia swoją prozę życia, pracy, spotkań, uroczystości, śmierci. Tak żyjemy przecież, nie inaczej.

 

Obiecałem sobie, że już więcej o tym myśleć nie będę, ale wraca, wraca, cholera jak wahadło na swoje dwa miejsca wychylenia. Ale i ono w wieczność nie rusza się, tak nasze życie.

 

Znów ta proza jak utrapienie i żal.

 

Leżę, leżę i martwię się o ten dzień, co przede mną stoi jak nierozpakowany prezent. Uśmiecham się do niego życzliwie, wdycham zapach powoli z rozkoszą, co z niego się unosi. Wącham z rozkoszą, choć przyznać muszę, że nic dobrego w sobie mieć nie może, no nie może i już. Oglądam muchy, których nie ma na wiosnę, te lichą wiosnę, która rodzi się w bólach mroźnych dni. Oglądam kolekcję obrazów na ścianie, której nie ma a są na niej pejzaże z wakacji, pejzaże ze słońcem wykrojonym jak pomarańcza, zielenią jakby ktoś obsadzi łąki rzeżuchą i kilkoma postaciami z historii mojego życia. Było ono nie raz wytknięte, że niesłusznie się jeszcze z czymś obnosi, gdy tymczasem jest gołe. Było kilkoro w moim życiu. Tak, zatem było tak a nie inaczej. Byłem z nią, i ona była ze mną. A ja muszę znowu zasnąć, by nie dać się otumanić perwersji moich rozmyślań prowadzących do zaniechania bierności. Żebym zbyt szeroko oczu nie otworzył, nie spostrzegł że daję się wodzić za nos rozmyślaniom, że dobrze by było wstać i coś zrobić, żebym nie był zbyt pobudzony zdrową ambicją, słowem zachęcenia lub namacalną obecnością innych ludzi. Spać mi trzeba, spać i śnić.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Reksio · dnia 05.03.2019 14:03 · Czytań: 156 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 2
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 07.03.2019 09:20 Ocena: Świetne!
Dobry tekst, taki egzystencjalny. Podoba mi się również, twoje egzystencjalne pióro. Być może powinienem to przeczytać jeszcze raz; ażeby lepiej się na tym skupić.

Pozdrawiam!
Reksio dnia 07.03.2019 18:59
Dzięki . Jestem zdecydowanie egzystencjalny. Wszelkie poparawki, uwagi mile widziane. Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
xolowr
22/07/2019 01:06
Do wielkich liter jestem przywiązana tak samo jak do małych… »
domofon
21/07/2019 23:34
Dzięki za wnikliwe potraktowanie tekstu. Temat znam niejako… »
JOLA S.
21/07/2019 19:44
Kocanko, ogólnie tekst mi się podoba, chociaż nie… »
Leopold Mysz
21/07/2019 19:40
Wow. Właśnie mi uświadomiłeś, że gość od lobotomii dostał… »
JOLA S.
21/07/2019 19:12
Kazjuno, przepięknie jest czytać Twój komentarz. Daje… »
22227
21/07/2019 17:20
Bardzo dobry wiersz, Pan Cogito, Sofista, Zosima. Jest… »
22227
21/07/2019 17:13
Podobało mi się i fajnie, że poruszasz takie tematy. Mam… »
Kazjuno
21/07/2019 16:49
JOLU.S Spodobało mi się to krótkie i treściwe opowiadanie.… »
Opheliac
21/07/2019 12:48
Powiem tak - ogólnie niezły - ale znając już jednak Twoje… »
AntoniGrycuk
21/07/2019 11:01
Zdzichu, cały sens, jaki chciałem zawrzeć w tym wierszu,… »
Zdzislaw
21/07/2019 10:21
Konstrukcyjnie wszystko utrzymane, rytmicznie i ze… »
Indyphar
21/07/2019 01:39
@Skuul, dzięki za opinię. Co do "wyjaśniania",… »
Skuul
21/07/2019 00:11
zamiast wyjaśnić działanie dajesz czytelnikowi opinie,… »
Skuul
20/07/2019 23:42
czy wieko trumny? mocno poetyckie opisy, w całym tekście… »
Marek Adam Grabowski
20/07/2019 19:45
Patrząc na kategorię spodziewałem się jakieś baśni. Napisane… »
ShoutBox
  • Zdzislaw
  • 21/07/2019 22:15
  • Nie ma sprawy, Vinillivi :) Sprawa opóźnień wyjaśniona. Człekowi wypoczynek też należy się.
  • Vanillivi
  • 21/07/2019 15:21
  • Tak, zajmuję się prozą. Właśnie wróciłam. Odsapnę moment i wieczorem biorę się za Wasze teksty. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
  • Zdzislaw
  • 20/07/2019 09:36
  • Witam poranno-sobotnie. Czy red. Vanillivi (która wyjechała na dwa tygodnie) jest od prozy? Jeżeli tak, to ok. Rozumiem, czemu nie ukazuje się wysyłana proza.
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:bertygoforo
Wspierają nas