Gadające głowy - Darcon
Proza » Inne » Gadające głowy
A A A
Od autora: Kolejna miniatura z pogranicza surrealizmu, fantastyki i prozy obyczajowej. Temat może nie tak ciężki, jak poprzednio, ale do lekkich też nie należy.

Nagi mężczyzna kucał na głazie. Głowę trzymał nisko pochyloną, opartą o kolana. Oddychał wolno i sennie. Jednak nie spał, był w letargu, odcięty od bezdusznego świata chronicznym zmęczeniem. Ciało miał wychudzone i poranione w wielu miejscach, a na plecach…

Ocknął się. Podniósł wzrok powoli, niechętnie. Były tam. Setki, tysiące głów otaczające głaz. Jedna leżąca obok drugiej, blisko siebie, jak kostki na brukowanym placu. Nigdzie szczeliny, żeby choć palec wcisnąć. Poruszył się na głazie, obrócił. Na plecy padło blade światło, które słabo przebijało się przez gęste, nisko zawieszone chmury. I mimo półmroku, dobrze było widać porastające grzbiet głowy. Jedna przy drugiej, tak ciasno, jak podobne im pod głazem. Jedne wielkości pięści, inne znacznie mniejsze, ledwo widoczne pomiędzy dużymi. Wszystkie poruszały szczękami, nawet jeśli nic nie mówiły. Kłapały nieustannie, próbując gryźć ciało lub siebie nawzajem. Niektóre ubliżały mu, opluwały.

Mężczyzna odwrócił głowę, by na nie zerknąć, ale szybko uciekł spojrzeniem, gdy te rozjuszyły się jeszcze bardziej. Przygarbił się. Trzymał plecy wygięte w łuk, jak w geście posłuszeństwa, uspokajały się wtedy i przestawały kąsać. Ścisnął mocniej kostur. Musiał ruszać.

Ześlizgnął się powoli z głazu na głowy. Przez lata nauczył się stąpać tak, by unikać zębów. Stawał na czołach, policzkach, czasem na szyi, jeśli jakaś wystawała. Kijem obijał najbardziej zajadłe i te, które zdołały go dopaść. Stopy miał sine, opuchnięte i pogryzione, w kilku miejscach wyraźnie brakowało kawałków ciała. Część ran była stara, zabliźniona, inne krwawiły świeżo, reszta ropiała i bardzo śmierdziała. Jednak nie czuł już smrodu, przyzwyczaił się.

Przy każdym kroku czujnie obserwował głowy pod nogami. Skupiony, by nie trafić dodatkowo gdzieś na wyciągniętą rękę. Jeśli nie zauważył, te chwytały mocno szponami i trzymały, aż nasyciła się głowa. Zamrugał nerwowo na samą myśli. Dojrzał coś kątem oka i podniósł wzrok.

Wyspa, niewielka, zielona wyspa!

Ruszył szybciej w jej kierunku. Głowy pod nogami atakowały natarczywie, ale obijał je kijem. Wyspa dodała mu energii, więc uderzał mocniej, ze złością. Wbijał kostur w oczy lub usta, przez moment poczuł się silny i bił mocniej, niż musiał. Miał teraz gdzie się schować.

Wbiegł na ziemię i padł na kolana.

– Dzień dobry. – Zza samotnego drzewa wyszedł mały chłopiec, równie brudny i nagi, jak on.

– Dzień dobry. – Położył twarz na miękkiej trawie.

Ulga, jaką poczuł, była nie do opisania. Łzy popłynęły bezwiednie. Tak dawno nie był wyprostowany, dumny…

– Pobawisz się ze mną?

Napięcie powoli opuszczało mięśnie, ogarnął go błogi spokój. Tak dawno go nie czuł.

– Pobawisz się ze mną, co? – Malec szturchał go w głowę.

– Zaraz, mały, daj mi chwilę odpocząć.

Leżąc, spojrzał na chłopca. Ten przyglądał się jemu. Dzieciak miał ładną buzię, taką szczerą. Oczy niebieskie, nie, raczej szare, smutne. Włosy chyba blond, ale potargane i brudne. Równie dobrze mogły mieć inny odcień. Chłopczyk otarł gila pod nosem. Mężczyzna podniósł się i usiadł ciężko.

– Ile masz lat?

– Cztery i trochę. A ty?

– Dziesięć razy tyle.

– To dużo?

– To zależy, dla mnie dużo.

– Teraz się ze mną pobawisz?

– A ty swoje… W co chcesz się bawić?

Malec zerwał się, podbiegał do drzewa i wrócił z dwiema zabawkami.

– Pobawimy się pociągami? Ty będziesz miał ten czerwony, a ja niebieski, dobra?

Podał mu zniszczoną, drewnianą lokomotywę.

– Mój jest bardzo szybki, wiesz?

Mężczyzna wziął pociąg do ręki. Zabawka była stara, ale ładna.

– Pobawimy się w wyścig, co?

– A gdzie będziemy się ścigać?

– Tutaj! Będziemy robić takie kółka, dobra?

Maluch na kolanach zaczął zataczać okrąg wokół niego.

– Yyyy, yy, yyyy! – naśladował dźwięki, pchając zabawkę.

Mężczyzna postawił pociąg na ziemi. Chciał ruszyć, ale najpierw odwrócił się jeszcze, by sięgnąć wzrokiem głowy na plecach. Znowu próbowały gryźć.

– Jak nie będziesz ich zaczepiał i za dużo mówił, to będą cicho.

– Skąd wiesz?

Malec nie odpowiedział.

Mężczyzna uważniej przyjrzał się chłopcu. Dopiero teraz zauważył, że ten także ma jedną głowę na plecach. Miała zamknięte oczy, chyba spała. Zmarszczył brwi, kogoś mu przypominała. Spojrzał na morze głów otaczające wyspę. To dziwne. Z tysięcy, które spotkał, nie kojarzył żadnej, ta jedna wydawała się znajoma…

– Wiesz, nie mam za dużo czasu. Niedługo będę musiał iść.

– Czemu? – Chłopczyk przestał się bawić i spojrzał na niego.

– Bo muszę coś zrobić. Coś ważnego.

– Czemu?

– Tak już jest na świecie, każdy, ja, chciałbym zostawić coś po sobie, jakieś dzieło. Zapisać się w pamięci innych.

– A czemu?

– Czemu, czemu. Za dużo pytasz, mały. Nie zawracaj mi głowy!

Chłopczykowi oczy nabiegły łzami.

– A zostawisz mi kija?

– Po co?

– Żebym mógł się podpierać, jak też będę miał dużo głów.

Mężczyzna starł malcowi łzę z policzka.

– Dobrze, pobawię się z tobą jeszcze trochę.

– Pozjeżdżamy z górki?

– A masz na czym?

– Mam w domu wózek! – Smyk zerwał się i wbiegł na pagórek.

Mężczyzna ruszył za nim, gdy dotarł na niewielki szczyt, zatrzymał się, zaskoczony.

Wyspa nie była wcale wyspą. Stali na niewielkim cyplu, który stanowił część rozległej doliny. Zielonej i bujnej. Widział też kwiaty. W dole, na środku, stał dom. Nagle zza chmur wyszło słońce i oślepiło go. Zmrużył oczy. Dostrzegł leżącego na ganku psa. Z budynku ktoś wyszedł. Kobieta. Takiej kibici i krągłości nie sposób pomylić. Nagle poczuł pożądanie.

– Chcesz poznać moją mamę? – Chłopczyk chwycił go za rękę.

– Ja… Ja ją chyba znam.

Przypomniał sobie, czyją twarz ma mały na plecach.

Jego.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Darcon · dnia 19.03.2019 00:43 · Czytań: 204 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 8
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 19.03.2019 10:28 Ocena: Świetne!
Miło Darconie, że po długiej przerwie napisałeś coś własnego. Jerzykowo twój utwór jest dobrze napisany, chociaż nieco toporny w czytaniu (przynajmniej na początku). Podoba mi się tutaj tajemniczość i dziwaczność. Ogólnie bardzo ciekawe.


Pozdrawiam!
Kemilk dnia 20.03.2019 18:37
A ja myślałem, że pod twoim tekstem zaroi się od komentarzy. Fajnie, że też zamieściłeś coś nowego. Szczerze, to nie umiem rozgryźć tego opowiadania i nie wiem o co chodzi z tymi głowami na plecach.
pozdrawiam.
Darcon dnia 21.03.2019 07:36
Dziękuję za wizyty, panowie. Tekst jest mocno metaforyczny i wiem, że niełatwo go odszyfrować.
Pozdrawiam.
Carvedilol dnia 22.03.2019 11:06
Darcon

czytało się całkiem dobrze, choć chyba trochę za dużo o tych głowach, ale pewnie to ma kluczowe znaczenie. Tez nie do końca rozumiem przesłanie, czy chodzi o jaką metaforę wyrzutów sumienia, pokutę?

Pozdrawiam
Carvedilol
Darcon dnia 27.03.2019 07:41
Rzeczywiście ma. :) Utwór można interpretować na kilka sposób, między innymi na przytoczone przez Ciebie. Dzięki za wizytę.
Pozdrawiam.
Milena1 dnia 29.03.2019 09:32 Ocena: Bardzo dobre
Czytałam już ten tekst gdzie indziej.
Rzeczywiście metaforyczny, ale nie będę zdradzać tutaj o co chodzi :)
Jednak dobrze jest wrócić do domu :)
Pozdrawiam.
retro dnia 31.03.2019 11:13
Wracało do mnie to opowiadanie dosyć często, ale nie znajdowałam wystarczająco motywacji, aby wysilić się na komentarz i jeszcze do tego przeziębienie, które skutecznie potrafi skłonić do wszelkich zaniechań, bo katar, kaszel, ospałość. Totalne zniechęcenie. Bo, czy muszę? Nie, nie muszę, ale chcę. I ta chęć nakazała mi odpalić kompa i napisać kilka słów, które znikną wśród wielu innych słów, ale będą. Oby tylko nie gryzły;), bo wg mnie gryzące głowy, to słowa, często rady, które ktoś kiedyś nam dał i i które nas pokiereszowały. Przecież ojciec, opuszczając dom mógł rzec: synku dbaj o mamą, ale jak czteroletnie dziecko może temu podołać? Nie może, ale prośba/przykaz ojca towarzyszą mu, są z nim. I może to jest symbolika gadających głów? Słowa, które potrafią ranić, oczekiwania, którym możemy nie dać rady sprostać, obelgi, które padają na nas, bo na kogoś paść muszą. Bo ktoś reaguje tak a nie inaczej i daje upust emocjom, i rani. Dlatego tak istotny jest dobór słów i umiejętność dawania rad, ale też odbiór. Bo chłopiec, mimo swojego wieku wydaje się lepiej sobie radzić ze swoim balastem niż ojciec. Wie jak oswoić gadającą głowę i jest świadom tego, że będzie ich więcej. Że życie przyniesie ich więcej. Dlatego tak istotne jest to, jakimi ludźmi się otaczamy. Czy takimi, którzy gryzą, czy wręcz odwrotnie, takimi, którzy właściwie nas ukierunkowują i wspierają.

Zapewne bardzo odeszłam od zamysłu Autora, ale i tak jest to dla mnie niesłychana frajda móc pobyć przez chwilę amatorem-interpretatorem. :)

Pozdrawiam
Darcon dnia 02.04.2019 07:23
Retro, nic dodać nic ująć. Zawsze cieszą czytelnicy, którzy tak łatwo odszyfrowują przekaz.

Mileno, w takim razie posługujesz na tam innym nickiem. :) Gdyż tego nie kojarzę.

Dziękuję za wizyty. Tobie również, Carve.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Graiel
20/04/2019 00:44
Coś co przyciąga... jak ten Twój wiersz :) cieszę się, że go… »
AntoniGrycuk
19/04/2019 21:24
Przykro mi, że się wtrącam, ale dla mnie kluczowe w tym… »
al-szamanka
19/04/2019 21:18
W takim razie zbyt mało o tej nadziei napisałeś, raczej… »
Marek Adam Grabowski
19/04/2019 21:13
Przykro mi, że nie w pełni ciebie zadowoliłem. Zaznaczę… »
al-szamanka
19/04/2019 21:06
Zaczęło się bardzo ciekawie. Szczególnie, że uwielbiam… »
JOLA S.
19/04/2019 17:25
Draconie, tak, nostalgiczne teksty to chyba moja bajka.… »
mike17
19/04/2019 16:52
Yaro, Ty piszesz zupełnie jak ja :) Coś niebywałego.… »
Darcon
19/04/2019 16:42
Podobało mi się. Umiejętnie poprowadzona krótka,… »
Marek Adam Grabowski
19/04/2019 16:20
Chymm, samemu od pewnego czasu mierzę się z chęcią… »
allaska
19/04/2019 16:05
Berele, bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa:) pisałam ten… »
Gabriel Dobosz
19/04/2019 14:17
Graiel, co do losu dziewczyny, to nie miałbym większych… »
Berele
19/04/2019 11:39
Inne, niepozbawione ciepła, spojrzenie na boginię… »
pociengiel
19/04/2019 11:05
Nie lubię zabiegów z pauzami w słowach. Nie wiem dlaczego.… »
Berele
19/04/2019 11:04
Jest ciekawie w wierszu. Nie mogę się zgodzić z przytaczaną… »
pociengiel
19/04/2019 11:00
Dzięki serdeczne. »
ShoutBox
  • leskos
  • 18/04/2019 09:25
  • Dzień dobry
  • mike17
  • 17/04/2019 22:06
  • A tu utwory, na które możecie głosować : [link]
  • mike17
  • 17/04/2019 22:04
  • Zapraszam serdecznie do oddania swoich głosów na naszych artystów w MUZO WENACH 7, nie jest ich zbyt wielu, ale może właśnie dlatego zbiorą maksimum głosów. Czytajcie i głosujcie :)
  • StalowyKruk
  • 17/04/2019 12:13
  • A ja myślałem, że wy to tak pod wpływem natchnienia w chwilę piszecie :)
  • allaska
  • 17/04/2019 12:11
  • Pocienglu gdybyś się nie spieszył twoj wiersz o sledziach trafilby na półkę gorna za szybko publikujesz, prawdziwa poezja zaczyna się od szlifowania, ja Ci to mówię, co się ciągle poprawia:)
  • Gramofon
  • 16/04/2019 18:21
  • metallica w majtki sika!
  • Dobra Cobra
  • 16/04/2019 08:21
  • Piękny artykuł o kulisach powstania Żywota Briana, The filmu Monty Pythonów: [link]
Ostatnio widziani
Gości online:7
Najnowszy:6claudiae6391er2
Wspierają nas