Linia 401 - alea
Proza » Humoreska » Linia 401
A A A

Autobus podjechał na przystanek, zabrał ludzi. Nie ma w tym żadnej sensacji. Jeśli policzyć wszystkie przystanki na świecie, to wyłączając takie miejsca jak okolice Lublina i Lubartowa, autobusy przynajmniej raz dziennie podjeżdżają na przystanek i zabierają ludzi. Ten nie był wyjątkowy. Był zimny, listopadowy dzień. Podobno gdzieś spadł śnieg.

Na przystanku stało troje ludzi. Młoda, niska kobieta o twarzy bez wyrazu, starszy pan o mocnych rysach i nijakich oczach, z teczką pod pachą. No i stał mężczyzna. Albo kobieta. Nieważne kto stał, nie ważne kto wsiadł. Ważniejsze rzeczy działy się później. Kierowca, około pięćdziesięcioletni, spojrzał w lusterka, upewniając się, że wszyscy wsiedli i zajęli swoje ulubione miejsca. Starszy pan usiadł z tyłu, przy młodej, wysokiej dziewczynie. Niska kobieta z przodu, tyłem do kierunku jazdy, a ostatni pasażer… Zresztą nieważne kto gdzie siedział. Kierowca zachichotał bezgłośnie, zmrużył oczy i ruszył leniwie.

Autobus toczył się po asfalcie, połykając kolejne dziury, wybrzuszenia i depcząc, pozostałe po nocnym deszczu, kałuże. Pojazd był wielki, zajmował całą szerokość pasa jezdni i wydawał się długi na kilometr. Był oczywiście normalnie długi, może nieco dłuższy niż przeciętny autobus. Na pewno nie miał kilometra długości. Nie ma przecież takich autobusów. Małe samochodziki tłoczyły się za nim w długim korku. Co rusz jeden wyścibiał kadłubek z myślą „a może wyprzedzić?”. Żaden się nie zdecydował i dlatego autobus na przedzie, reszta za nim. Ot typowy sznureczek miejskiej trasy z przedmieść do centrum.

Pasażerowie byli zajęci swoimi sprawami czyli tępym patrzeniem się w okna, studiowaniem napisów typu przycisk, trasa, bilety i tak dalej. Autobus to świetne miejsce służące do grupowania słów. Szkoda, że nie ma autobusów, gdzie pogrupowane są słowa związane z plażą. Na przykład przy drzwiach słowo falochron, na tablicy z przystankami molo, a przy kasowniku biletów piasek, bikini. Można by zmieniać grupy od czasu do czasu na inne (niebo, gwiazdy, pełnia, sonda kosmiczna albo trawa, kwiatek, pszczółka, pasikonik). Zostawmy napisy w autobusie i przejdźmy do sytuacji, jaka wystąpiła nieoczekiwanie.

Gdy jeden z pasażerów z namaszczeniem patrzył się w szybę poczuł, że na jego głowę coś kapie. Kap, kap, kap. Leciutko, w interwale kilkusekundowym. Dłonią zmierzwił włosy, przejechał palcami po czuprynie i patrzył się dalej. Kapanie nie ustawało. Jeszcze raz przejechał palcami po głowie i popatrzył z przejęciem na swoją dłoń. Była zielona. Zielona od tego co kapało. Spojrzał w górę, a tu kap mu prawie w oko. Zielona kropelka. Usłyszał przy tym lekkie poruszenie obok siebie. Rozejrzał się po autobusie, a tam większość pasażerów wycierało głowy, uskakiwało od padających z góry kropek. Zielone głowy, zielone buzie, zielone dłonie. Zielone kurtki, zielone spodnie, zielone plecaki i zielone torebki.

Wyglądało to na sprawkę księdza proboszcza, który w liturgicznych szatach, przeszedł i kropidłem pryskał wiernych. Tylko z kropidła miast święconej wody, tym razem poleciała zielona ciecz. Ktoś krzyknął ze złością „O co tu chodzi?”, wówczas inni poczuli się upoważnieni do podniesienia głosu i również krzyczeli. W końcu siedzący z tyłu pan z wielkim sumiastym wąsem krzyknął: „Zatrzymać autobus! Zatrzymać autobus!” Inni podchwycili i w stronę kierowcy popłynęła nieskoordynowana kakafonia krzyków, by zatrzymać autobus. Jeden z pasażerów, z płynącą po czole, nosie i policzkach, strużką zielonej cieczy, zbliżył się do szyby oddzielającej pasażerów od kierowcy. Przytknął zielony nos i huknął „Zatrzymaj pan ten cholerny autobus!” Kierowca chichotał i udawał, że nie słyszy. Po chwili przy kabinie zgromadził się spory tłum. Dwie starsze kobiety napierały całym biuściastym jestestwem naprzód, a chudy pan wbity między nimi jęczał, że, o Jezu, zaduszą. Dwie młode dziewczyny piszczały przerażone. Tylko w tyle ktoś zachowywał niezmącony zielenią spokój. Trzeci z pasażerów, wymienionych na początku, otworzył parasol i z nałożonymi słuchawkami na uszy czytał rosyjską powieść pt. „Mistrz i Małgorzata”. Książkę trzymał na kolanach, a zielony deszcz spływał strumykiem z parasola na podłogę.

Kierowca kątem oka zauważył parasol i jęknął. Zatrzymał autobus, otworzył drzwi. Ludzie wybiegli, tratując się wzajemnie. Pojazd opustoszał. Kierowca założył granatową czapkę z daszkiem, na którym wesoło pobrzmiewało hasło „Spotkajmy się na trasie!”. Z tyłu czapki, w postaci transferu, na zdobionym zapięciu, przedstawiał się adres internetowy „www.ztm.waw.pl”. Mężczyzna szybkim krokiem, podszedł do osobnika czytającego książkę.

„Co pani na Boga robi! – powiedział zdenerwowany – Nie wie pani, że otwieranie parasola w zamkniętym pomieszczeniu przynosi pecha?”

 

----

Od autora:

Powyższy tekst został napisany, na podstawie autentycznej informacji prasowej (oryginalna pisownia, nie powinny dziwić błędy, bo to z portalu gazeta.pl):

"09:24 Pan Michał informuje nas o niecodziennej sytuacji, której byłem świadkiem w autobusie linii 401.

"Na wysokości przystanku Sasanki z sufitu zaczęła się wydobywać zielona ciecz i kapać na ludzi. Chwilę później ciecz wydobywała się ze wszystkich szpar i lała się na ludzi. Kierowca nie chciał się zatrzymać, mimo że ludzie krzyczeli  do niego. Dopiero jak już całkowicie się lało na ludzi, postanowił zatrzymać autobus. Nie wiadomo co to za ciecz, ale mnóstwo ludzi było oblanych tym czymś."

"

i dedykuję go mistrzowi Bułhakowi, autorowi najpiękniejszej książki na świecie.

Osobiście obstawiam, że lał się płyn z klimatyzacji, no, ale od czego jest wyobraźnia, prawda?

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
alea · dnia 25.03.2019 10:48 · Czytań: 204 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 9
Komentarze
Kemilk dnia 25.03.2019 17:44
Absurdalny humor, który lubię. Co do absurdów w naszym świecie, jest ich tyle, że przydałby się serial w stylu "Alternatywy 4".

Jak byłem w Warszawie kilkanaście lat temu, to przy dworcu głównym był napis: "miejsce parkingowe, prosimy nie parkować"

pozdrawiam.
Dobra Cobra dnia 25.03.2019 22:52
Bardzo miła opowieść, która się lubi od samiutkiego początku.

alea,

Bułhakow Bułhakowem, a Twoja opowieść jest słodką. A cóż slodszego od słodkiej opowieści być może?

Dziękuję za miłe wieczorne chwile, spędzone na takiej literaturze (na swiecie).

Podobało się.

Uprzejmosci,

DoCo
AntoniGrycuk dnia 27.03.2019 11:30
Tak, absurdalny ten humor. Podobało mi się, jako dykteryjka.
Kilka drobnych błędów:
Cytat:
na przód

Piszemy razem.
Cytat:
mię­dzy nimi ję­czał, że o jezu za­du­szą.

słowa "o jezu" powinny być oddzielone z obu stron przecinkami, bo to wtrącenie, wołacz, poza tym Jezu z dużej litery.
Cytat:
Tylko w tyle, ktoś za­cho­wy­wał nie­zmą­co­ny zie­le­nią spo­kój.

Tu bez przecinka.

Napisane dobrze poza tymi, i pewnie jeszcze kilkoma, błędami. Czytało się bardzo dobrze.

Pozdrawiam.
alea dnia 28.03.2019 14:07
Dziękuję za komentarze. Jak zawsze fajnie się je czyta.
Dodana została autentyczna notka prasowa. Coś się źle wkleiło mi podczas publikacji.

@AntoniGrycuk: Błędy poprawione.
@Dobra Cobra: Uprzejmości! Cieszę się, że wciąż na portalu! Super sprawa!
@Kemilk: Absurdalna autentyczna historia, więc i humor wyszedł absurdalny, hahaha.
A napis przy dworcu, jak to mówi młodzież, sztos. Bardzo barejowy. Ja też tęsknię za podobnym serialem jak "Alternatywy 4".
Marek Adam Grabowski dnia 31.03.2019 15:22
Alea- Gdy czytałem, tytuł nie skapnąłem się, że tutaj chodzi o linie Autobusową; lecz myślałem, że to będzie o jakiś np. robotach. ;)

Jeśli chodzi o samo opowiadanie to bardzo podoba mi się twoje pióro, ale treść to dla mnie tylko prosty żart.

Antoni Grycuk- Trochę przypomina mi to twoje opowiadanie, które przed chwilą komentowałem w innym miejscu.

Pozdrawiam wszystkich
Dobra Cobra dnia 01.04.2019 16:07
Cytat:
@Dobra Cobra: Uprzejmości! Cieszę się, że wciąż na portalu! Super sprawa!



Uprzejmości,

DoCo
alea dnia 05.04.2019 08:57
@Marek Adam Grabowski

Dzięki, że zajrzałeś i przeczytałeś. Rzeczywiście, nie ma w tym tekście czegoś głębszego, drugiego dnia. To luźna zabawa absurdem, po przeczytaniu notki prasowej. Sądzę, że taka zabawa jest całkiem przydatna w doskonaleniu warsztatu pisarskiego. Cieszę się, że podoba ci się jak piszę, bo tekst powstał na dużym spontanie, luzie. Może takie podejście jest najlepsze, zamiast dopieszczać, walczyć z materią literacką? Może nie każdy dobry tekst musi powstawać na porodówce artystycznej, w bólach i krzyku wewnętrznego jestestwa. Dzięki tobie jestem dobrej myśli, co do moich kolejnych opowieści :))))
Ritha dnia 09.04.2019 08:21
Cytat:
Po­jazd był wiel­ki, zaj­mo­wał całą sze­ro­kość pasa jezd­ni i wy­da­wał się długi na ki­lo­metr. Był oczy­wi­ście nor­mal­nie długi, może nieco dłuż­szy niż prze­cięt­ny au­to­bus. Na pewno nie miał ki­lo­me­tra dłu­go­ści. Nie ma prze­cież ta­kich au­to­bu­sów.
- podoba mi się tutaj wchodzenie w humor, dystans Autora zauważalny

Cytat:
Jesz­cze raz prze­je­chał pal­ca­mi po gło­wie i po­pa­trzył z prze­ję­ciem na swoją dłoń. Był zie­lo­na.
- była*

Ok, fajny tytuł i ciekawe, że taka sytuacja faktycznie miała miejsce. Narracja przyjemna.
Pozdrawiam :)
alea dnia 11.04.2019 12:48
@Ritha,
dziękuję za komentarz. Literówka poprawiona.
Może ktoś się kiedyś pojawi pod moim tekstem i napisze "Byłam/byłem tam wtedy, w tym autobusie!" To byłoby piękne zwieńczenie tej historii :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mike17
25/06/2019 14:40
Wiosna, coś mi się widzi, że będziemy się częściej spotykać… »
AntoniGrycuk
25/06/2019 13:11
Wiosna, i powiem Ci, że w takim razie idealnie udało mi się… »
wiosna
25/06/2019 12:29
Piękna proza poetycka:) Przeczytałam z zainteresowaniem,… »
wiosna
25/06/2019 12:09
Dużo się dowiedziałam:) Lubię legendy, więc przeczytałam z… »
Madawydar
25/06/2019 11:55
Przelotnie sparowana para w dobie parowozów uprawiając… »
Madawydar
25/06/2019 11:33
Urocze uniesienie na falach ciemności. Światło mogłoby być… »
Madawydar
25/06/2019 11:18
Dzięki Kaz. :) »
Madawydar
25/06/2019 11:11
Tak, to prawda. kocham morze i wszystko, co jest z nim… »
wiosna
25/06/2019 10:39
Podobno poezji nie trzeba rozumieć całkowicie, ale na pewno… »
wiosna
25/06/2019 10:25
al-szamanko wielką radość sprawiłaś mi swoimi słowami.… »
wiosna
25/06/2019 10:05
To ja dziękuję, że mogłam przeczytać ten tekst:)»
al-szamanka
25/06/2019 09:32
Hmm, Wiosno, po latach zastanawiam się, co mnie naszło, aby… »
al-szamanka
25/06/2019 09:25
Warto wchodzić na portal dla Twoich wierszy :) Poczynając od… »
Ania_Basnik
25/06/2019 08:49
wodniczko bardzo Ci dziękuję za te piękne słowa. Pozdrawiam… »
AntoniGrycuk
25/06/2019 08:24
Yanku, wiersz, jak prawie wszystkie, napisałem dla siebie.… »
ShoutBox
  • AntoniGrycuk
  • 24/06/2019 22:00
  • Dziś drugi, ale musiałem. Dla fanatyków rocka progresywnego: [link]
  • mike17
  • 24/06/2019 19:01
  • Dla wszystkich zakochanych : [link]
  • Kushi
  • 23/06/2019 21:36
  • To miłego wieczorku moi kochani, a ja od siebie zostawiam coś, co bardzo za mną "chodzi" ostatnio:):)... [link]
  • mike17
  • 20/06/2019 18:17
  • Elvis podobno żyje - niedawno widziano go w barze mlecznym w alejach Jerozolimskich, Ciekawe co zamawiał :) : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 20/06/2019 17:12
  • StalowyKruku, wyczuwam w Twoich słowach swego rodzaju szantaż emocjonalny. Jak możesz? ;)
  • StalowyKruk
  • 20/06/2019 16:55
  • Skoro w regulaminie w dalszym ciągu jest napisane "tydzień", czuję się upoważniony do narzekania.
  • Kushi
  • 19/06/2019 19:41
  • Również pozdrawiam serdecznie Berele :), a to ode mnie dla Was :):) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:Vathse70
Wspierają nas