Szczęść Bożę - Marek Adam Grabowski
Proza » Historie z dreszczykiem » Szczęść Bożę
A A A

Ksiądz z wolna przekroczył granicę lasu i wsi. Rzadko kiedy wchodził do leśnej strefy; a nigdy jeszcze nie szedł tam w celu odwiedzenia czarownicy. Długo się zastanawiał, czy w ogóle warto tam iść. Oczywiście wszyscy mieszkańcy wsi Kości Wielkie lubują się w popełnianiu grzechów śmiertelnych, jednak tylko jedna osoba spółkuje z demonem. Mowa oczywiście o wiedźmie. Ślimaczy krok księdza potwierdzał tylko, że był pełen obaw.

Mała chałupka już wyłaniała się z pośród drzew.

-Czy ja zgłupiałem? Idę prosto do siedliska szatana. Ale czuję ewangeliczną potrzebę. - Miotał się z myślami.

W końcu stanął u drzwi i zapukał w nie. Początkowo nikt nie otwierał. Podświadomie ksiądz był z tego nawet zadowolony. Gdyby drzwi pozostały zamknięte, mógłby odejść i mieć wymówkę, że przecież tutaj przyszedł. Jednak radość była przedwczesna, drzwi się otworzyły i stanęła w nich baba jaga. Taka jak zawsze; niska, z pomarszczoną twarzą i z wielkim nochalem, który zdobiła wielka brodawka, ubrana zaś w łachmany.

-Szczęść Boże!- przywitał się ksiądz.

-A co tu przygnało klechę?- jędza odparła niegrzecznie.

-Czy mógłbym wejść?- spytał proboszcz.

-A to dobre- zaśmiała się jaga- ten, który zabrania innym do mnie przychodzić, teraz sam do mnie chcę przyjść!

-Zabraniam korzystania z pani magicznych usług, a nie samego odwiedzania pani- ksiądz wyjaśnił- to czy mogę wejść?

-A wchodź tam!- Czarownica machnęła ręką.

W domku było dość ciemno, jednak łatwo można było ujrzeć czarne koty biegające po drewnianej podłodze. Ksiądz czuł się z tym wszystkim nieswojo.

-Ale wpadłem, lecz nie ma już odwrotu.- Myślał sobie.

Obydwoje usiedli przy stole.

-Napije się ksiądz herbaty? Właśnie zaparzyłam.

- Z przyjemnością.- Odpowiedział patrząc na leżącą na stole czaszkę. Wcale nie było mu przyjemnie.

Czarownica szybko podała wywar. Nie był za dobry. Taka typowa, cierpka, PRL-owska herbata. Do tego niepotrzebnie posłodzona. Na parafii ksiądz pije ziołową. I oczywiście nie słodzi.

Tymczasem czarownica spojrzała mu prosto w oczy.

-No dobra, proszę powiedzieć, jaki jest cel wizyty? Rozumiem, że nie chodziło o moją herbatę?

-Oczywiście, że nie – powiedział ksiądz, odstawiwszy od ust szklankę- sprawa jest dużo poważniejsza. Zbieramy pieniądze na odbudowę kościoła Asyryjskiego w Dolinie Niniwy. Czy chciałaby się pani dorzucić?

-Chuja złamanego wam nie dam!- zaśmiała się czarownica- Mało co mnie tak raduje jak zniszczona świątynia!

-Oczywiście nie musi pani, dobroczynność zawsze musi być dowolna.

-A tak przy okazji ta Dolina Niniwy to jest w Afryce? - Czarownica jednak trochę się zainteresowała.

-W Azji, dokładnie na bliskim wchodzie proszę pani.- Ksiądz wyjaśnił.

-A ja tam się nie znam. - machnęła ręką. -Nawet nie mam ukończonej podstawówki. Ksiądz to coś skończył oprócz seminarium?

-Biblistykę, w Rzymie.

-Ja to nie miałam czasu na naukę- mówiąc to czarownica oparła łokcie na blacie - szybka zaczęłam pierdolić się z rogatym, a potem wzięłam się za magię.

-Proszę wybaczyć moją niedyskrecję, ale jak go pani poznała. - Ksiądz ściszył głos zadając te pytanie.

-O diabła ksiądz pyta. Młoda wtedy byłam i brzydka. Inne dziewczyny miały fajne dupska, więc się chłopaki z nimi dymały. A mnie żaden nie chciał pukać. Załamana krzyknęłam, że oddałabym duszę za seks. Wtedy pojawił się on, i stwierdził, że za duszę da mi seks i to ze sobą samym.

Na chwilę zamilkła, po czym spytała:

-Czy herbata jest dobra?

Ksiądz rozłożył ręce i odpowiedział:

-Cóż mam powiedzieć; wie przecież pani, że każde kłamstwo jest grzechem.

-I tak nie chciałam, żeby księdzu smakowała! Wracając do mojej historii, seks z diabłem był niesamowity, wart wiecznego potępienia. Zupełnie mu nie przeszkadzało, że jestem brzydactwem.

Ton głosu czarownicy się zmienił. Wyglądało to tak, jakby zajadała się jakimś bardzo słodkim ciastem. Oczy zaś miała rozmarzone.

-Seks jest tak przyjemny- kontynuowała dalej- zwłaszcza jak jest się młodym. A ksiądz to w ogóle się kiedyś pieprzył?

Przy tym ostatnim zdaniu zmieniła ton na agresywny.

-Tylko przypominam, że sam ksiądz mówił, iż każde kłamstwo jest grzechem.

Proboszcz spuścił wzrok na podłogę, akurat obok przechodził jeden z czarnych kotów; bardzo chudy. Potem ksiądz znów spojrzał na czarownicę i powiedział:

-Trzy razy; ostatni był z mężczyzną, i już po święceniach.

- I to niby nie jest grzech! -Czarownica zdawała się być tryumfującą.

- Już się z tego spowiadałem. W Kościele chodzi nie o to, żeby nie zgrzeszyć, lecz o to, żeby szczerze swoich grzechów żałować.

-Ja żałuję tego, że za mało grzeszę. Ale wracając do moich wspomnień; potem diabeł nauczył mnie czarować. To było też świetne, przykładowo te lasecki, co to się za młodu ruchały, przemieniłam w żaby.

Po tych słowach czarownica zaśmiała się szyderczo.

-Mówię księdzu, warto dla takich przyjemności pójść do piekła. W ogóle to tam w piekle spotkam ciekawych ludzi. Diabeł mi mówił, że są tam Hitler, Stalin, Judasz i wielu papieży.

-Niech pani nie wierzy w to, co diabeł mówi, to ojciec kłamstwa. W tych sprawach też może kłamać. Natomiast o tym, czy pójdzie pani do piekła, zadecyduje Bóg. Ale ja muszę już iść.

Po tych słowach wstał. Baba Jaga spojrzała na niego zdziwiona.

-Zastanawia się pani czemu nie padłem trupem, mimo tego, że cukier był zatruty?

-Ksiądz wiedział, że pije truciznę?- wiedźma była jeszcze bardziej zdumiona.

-Oczywiście, ale przecież pomodliłem się przed wypiciem. Z tym jest jak z piekłem, to Bóg decyduje, czy pani może mnie skrzywdzić.

Założył kapelusz i dodał:

-Co do Hitlera, to on akurat nie jest w piekle. Wiem to z lepszych źródeł niż pani.

Po tych słowach wyszedł.

                                                                   Marek Adam Grabowski

                                                                    Warszawa 2019

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marek Adam Grabowski · dnia 17.04.2019 10:25 · Czytań: 194 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 7
Komentarze
AntoniGrycuk dnia 18.04.2019 19:23
No, Marku, widzę, że poprawiłeś formę. Czyli mój opierdziel się przydał ;)
Aha, i przemyślałem sprawę Hitlera. Faktycznie, ciekawe podejście. Zrozumienie zmienia całą optykę tekstu, dodaje mu mnóstwo wartości, choć nie zgadzam się z tą myślą.

Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 18.04.2019 20:25
Antoni twoje komentarze są zawsze dla mnie ważne.

Pozdrawiam
al-szamanka dnia 19.04.2019 21:06
Zaczęło się bardzo ciekawie.
Szczególnie, że uwielbiam wiedźmy, jędze i czarownice różnej maści.
Potem zaczęłam się niecierpliwić.
Bo czekałam na sedno sprawy.
W rezultacie okazało się, że wizyta księdza była jedynie pretekstem do tego, aby opowiedzieć o życiu erotycznym wiedźmy. I to wszystko.
Owszem pośmiałam się tu i tam, ale czegoś mi zabrakło.

pozdrawiam :)
Marek Adam Grabowski dnia 19.04.2019 21:13
Przykro mi, że nie w pełni ciebie zadowoliłem. Zaznaczę tylko, że życie erotyczne czarownicy nie ma być tutaj najważniejsze. Tutaj chodzi o ukazanie przewagi nadziei nad grzechem.

Pozdrawiam
al-szamanka dnia 19.04.2019 21:18
Marek Adam Grabowski napisał:
Tutaj chodzi o ukazanie przewagi nadziei nad grzechem.


W takim razie zbyt mało o tej nadziei napisałeś, raczej tak na marginesie.
AntoniGrycuk dnia 19.04.2019 21:24
Przykro mi, że się wtrącam, ale dla mnie kluczowe w tym tekście są następujące dwa fragmenty:
Cytat:
to Bóg de­cy­du­je, czy pani może mnie skrzyw­dzić

Cytat:
Co do Hi­tle­ra, to on aku­rat nie jest w pie­kle. Wiem to z lep­szych źró­deł niż pani.

Przynajmniej w moim rozumieniu. Ale nawet jeśli rozumiem inaczej, niż było w zamyśle autora, to świadczy, że tekst jest otwarty i można go rozumieć na wiele sposobów.

Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 20.04.2019 10:02
Antonii rozumiesz Idealnie.

Al-Szamanka może powinienem rozbudować zdziwienie czarownicy, dodać iż pojawiła się u niej jakaś refleksja.

Pozdrawiam i życzę udanych świąt.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Skuul
22/07/2019 20:10
Dobre, ;), czekam na więcej o/ »
Dobra Cobra
22/07/2019 18:28
Wspomnienia już spisujesz... ;) Zdzislaw, Sama… »
AntoniGrycuk
22/07/2019 17:36
Jolu, Nie jestem z niego w pełni zadowolony, bo generalnie… »
Wiktor Mazurkiewicz
22/07/2019 15:17
22227 Bardzo dziękuję, również za sugestię, ale wolę… »
JOLA S.
22/07/2019 13:55
Antoni, widzę, że dzięki łatwości tworzenia mógłbyś… »
Marek Adam Grabowski
22/07/2019 13:31
Całkiem ciekawe. Sorry, że taki krótki komentarz, ale mam… »
xolowr
22/07/2019 01:06
Do wielkich liter jestem przywiązana tak samo jak do małych… »
domofon
21/07/2019 23:34
Dzięki za wnikliwe potraktowanie tekstu. Temat znam niejako… »
JOLA S.
21/07/2019 19:44
Kocanko, ogólnie tekst mi się podoba, chociaż nie… »
Leopold Mysz
21/07/2019 19:40
Wow. Właśnie mi uświadomiłeś, że gość od lobotomii dostał… »
JOLA S.
21/07/2019 19:12
Kazjuno, przepięknie jest czytać Twój komentarz. Daje… »
22227
21/07/2019 17:20
Bardzo dobry wiersz, Pan Cogito, Sofista, Zosima. Jest… »
22227
21/07/2019 17:13
Podobało mi się i fajnie, że poruszasz takie tematy. Mam… »
Kazjuno
21/07/2019 16:49
JOLU.S Spodobało mi się to krótkie i treściwe opowiadanie.… »
Opheliac
21/07/2019 12:48
Powiem tak - ogólnie niezły - ale znając już jednak Twoje… »
ShoutBox
  • Zdzislaw
  • 21/07/2019 22:15
  • Nie ma sprawy, Vinillivi :) Sprawa opóźnień wyjaśniona. Człekowi wypoczynek też należy się.
  • Vanillivi
  • 21/07/2019 15:21
  • Tak, zajmuję się prozą. Właśnie wróciłam. Odsapnę moment i wieczorem biorę się za Wasze teksty. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
  • Zdzislaw
  • 20/07/2019 09:36
  • Witam poranno-sobotnie. Czy red. Vanillivi (która wyjechała na dwa tygodnie) jest od prozy? Jeżeli tak, to ok. Rozumiem, czemu nie ukazuje się wysyłana proza.
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:ihuhinek
Wspierają nas