Kto ty jesteś?, cz.1/2 - Zdzislaw
Proza » Inne » Kto ty jesteś?, cz.1/2
A A A
Od autora: wspomnienie

(fragment: rok 1947, ziemie przedwojennej Wileńszczyzny, wcielone do ZSRR)

– Nie wrzeszczeć mi tu. – Urzędnik zimno spojrzał znad drucianych okularów. – Tu jest urząd. W bumadze stoi – narodowość białoruska. Następny. Familia?
– Browski! – Rozgorączkowany Staszek odsunął zaskoczonego szwagra i prawie wykrzyczał swoje nazwisko. – Stanisław! I mój ojciec Feliks. Też wieś Polany. Też Polacy z dziada pradziada!
– Mówiłem, nie wrzeszczeć. – Na biuraliście podniesione głosy wywołanych i ogólna wrzawa dalej nie robiły wrażenia. Znowu przekartkował brulion. Znalazł i beznamiętnie przeczytał:
– Jest. Feliks Browski i syn Stanisław…
Urzędnik nagle zawiesił głos i pochylił nad otwartą stronicą. Przez chwilę uważnie się w nią wpatrywał. Postukał palcem w kartkę, uniósł brwi i spojrzał pytająco na młodszego:
– Rodzony w tysiąc dziewięćset dwunastym?
– Tak. Coś się nie zgadza? – Tym razem Staszek odpowiedział ze zdziwieniem w głosie.
– Tu stoi… – rozmówca ponownie postukał palcem w stronicę – że byłeś Perepeczko. Stanisław Perepeczko. Przekreślone i dopisane Browski. Co to… – Znowu zawiesił głos i podejrzliwie spojrzał na stojącego przed biurkiem. Obudziła się w nim stalinowska czujność.
– Aach… – Staszek lekceważąco machnął ręką. – To dawniej było mylnie. Poprawili, bom Browski.
– Kto poprawiał? Dlaczego? – Urzędnik przysłuchiwał się uważnie. – I mówiłem, cisza! – Podniósł głos, spojrzawszy na napierającą gromadę chłopów, którzy z oburzeniem komentowali urzędową „białoruskość” Masalskiego. – Cofnąć się! Stanąć mi w kolejce. Urząd tu.
Znowu zwrócił się do Staszka:
– To jak się w końcu nazywacie?
– Browski. Stanisław Browski. Z tym Perepeczko to pomyłka, znaczy oszybka, przez krewnego i ojca. W trzydziestym trzecim, jak mnie do polskiego wojska brali odsłużyć, to wtedy wyszło – odparł Staszek. – No wyszło, że w papierach jest Perepeczko, a nie Browski. To poprawili.
– To jak to? Ojciec Browski, a wy mieliście Perepeczko?
– Przecież powiadam, że poprawili. Mówię im wtedy, znaczy w trzydziestym trzecim, że przecież jestem od ojca. A ojciec Browski. To sprawdzili w księgach w parafii, a tam stało, że Perepeczko mi wpisali. To my do mego chrzestnego, co zgłaszał, jak się rodziłem. No bo on Perepeczko. To i się przyznał, że wtedy ździebko wziął. Ojciec, tak było?
– Tak, tak. – Feliks energicznie pokiwał głową dla potwierdzenia. – Jak go ksiądz spytał, jak ma wpisać, to mu się pomyliło i podał swoje, a nie Browski. No, wypił trochę, jak syn powiadał.
– Czemu od razu nie poprawił – ni to zapytał, ni to stwierdził biuralista. – To sprawa urzędowa.
– Ot, i nie. Ksiądz już wpisał Perepeczko, jak chrzestny pomiarkował. Tak było, ojciec? – Staszek spojrzał na niego. Feliks lekko się zawahał, jakby chciał przypomnieć sobie dawne zdarzenie, ale zaraz znowu kiwnął głową, dla potwierdzenia słów syna. Ten dokończył: – To nie chciał wyjść na durnia i nic nie powiedział. Ani księdzu, ani nam. I tak w papierach w kościele zostało, aż do wojska wezwanie dostałem. Wtedy wyszło. To ojciec aż krowę sprzedał na opłaty, aby w sądzie zmienić na Browski. Bo jak to, syn inne nazwisko ma niż ojciec i wszyscy w domu?
– Wy się cieszcie, że tylko krowę kosztowało. Pod innym nazwiskiem żyliście. U nas za drobniejsze, za pięć skradzionych kłosów zboża do łagru byś poszedł. No dobrze… Browski Stanisław i Browski Feliks. Narodowości białoruskiej. A więc bez prawa wyjazdu do Polski. Następny…
– Co następny?! – zakrzyknął wzburzony Staszek. Chwycił się za głowę, spojrzał na również zdumionego ojca. – Jacy my Białorusini? Mówiłem, my Browscy, Polacy z dziada pradziada!
– Co następny?! – rozkrzyczeli się też pozostali chłopi. – Co my?! Jakie Białorusiny? My Polacy!
– Tak stoi w bumadze. Browski Feliks i syn Stanisław, wieś Polany, narodowość białoruska. – Urzędnik postukał drugim końcem ołówka w otwarty brulion i beznamiętnie dokończył: – Znaczy nie Polacy. Co zapisane, to urzędowe. Następny…
– A masz zapisanego jakiegoś Polaka?! – odkrzyknął jeden z wciąż napierającego tłumu. – Może my wszyscy Białorusini?!
Biuralista nawet już nie sprawdzał. Zamknął swoją księgę, obok z namaszczeniem położył ołówek, oparł na księdze dłonie i przez chwilę milczał. Oczy skierował ponad głowami gromady kłębiącej się w pokoju i znieruchomiał. Chłopy ucichli, wpatrując się w niego. Opuścił wzrok niżej, omiótł ich spojrzeniem i sarkastyczny uśmieszek lekko wykrzywił mu usta.
Powściągnął go szybko i chłodno odparł:
– Nie ma Polaków.

cdn.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zdzislaw · dnia 07.05.2019 11:09 · Czytań: 125 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 8
Komentarze
AntoniGrycuk dnia 07.05.2019 18:38 Ocena: Bardzo dobre
Zdzisławie,

jak zwykle napisane bardzo dobrze technicznie, ale też i dialogi dałeś bardzo wiarygodne, na czasie. Dziś nie koncentrowałem się na ewentualnych błędach, więc wybacz, że nic nie przytaczam. A może było idealnie? Kto wie?...

Także czekam na kolejną część.

Pozdrawiam.
Zdzislaw dnia 07.05.2019 21:14
Antoni, jeżeli czekasz na kolejną część, przyjmuję a priori że tekst nie jest zły.

PS. Jeżeli nie przyjmiesz tego za niepotrzebny wtręt, to...
"Także" (z Twojego komentarza) ma dwojaki zapis, w zależności od kontekstu i znaczenia:
- Także - Również (... jak inni czekam na...),
- Tak że - Więc/Zatem (... czekam na...).
http://www.jezykowedylematy.pl/2011/.../takze-i-tak-ze/

Pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 07.05.2019 21:23 Ocena: Bardzo dobre
Kurka, ależ Ty masz wiedzę. Co widać po jakości Twoich tekstów. Nigdy bym nie pomyślał, że powinienem napisać "tak że"... Człowiek uczy się całe życie, a umiera gupi.
A tekst jest dobry, uznaję to jako oczywistość. Jeśli coś się zmieni, to dam znać jak w przypadku tego o... Warszawie?
Dzięki i pozdrawiam.
Zdzislaw dnia 07.05.2019 21:50
Nie jestem polonistą. Piszę bez większych błędów gdyż... w dzieciństwie i młodości pochłaniałem książki. Tak że (znowu "tak że" ;) ) nie mam wiedzy teoretycznej, tylko... praktyczną. Przez tę całkowitą nieznajomość teorii ("a powiedz mi, kochanieńki, kiedy piszemy "rz, ż, u, ó...";) polonistka chciała mnie oblać na egzaminie wstępnym do szkoły średniej, mimo że dyktando napisałem bezbłędnie. Na szczęście inni byli normalni. Wyszło z tego fajne opowiadanko wspomnieniowe.

Obecnie, kiedy mam wątpliwość, szukam wyjaśnienia w necie. Bardzo pomocne.

PS. O Warszawie? Chodzi o drabble "Królewski obiad"? Ponieważ niezbyt lubisz historię, to czasem wrzucę inne zagadki historyczne w formie drabbelka. Połamiesz przynajmniej trochę głowę ;)

Pozdrawiam wieczornie.
Madawydar dnia 11.05.2019 09:44 Ocena: Świetne!
Realnie oddany charakter tamtych czasów i ludzi. Prawdziwe tragikomiczne dialogi.
Zdzislaw dnia 12.05.2019 20:20
Madawydar, miło. że się spodobała pierwsza część.
Czasy jednak nie były przyjemne, przeciwnie. Dialogi tragikomiczne, ale za nimi krył się dramat.

Pozdrawiam :)
TomaszObluda dnia 13.05.2019 17:22
Mocne to. Tyle lat nie byłem na portalu-pisarskim, wchodzę, a tu taki kawał materiału. Przyjemnie się czytało, szkoda, że takie krótkie.
Zdzislaw dnia 13.05.2019 22:07
Tomaszu, tak się działo. Mocne i dramatyczne.
Dobrze, że się spodobało.
Zaznaczyłem, że to "część 1/2". Wysłałem już część 2/2; niedługo powinna się ukazać.
To też fragment czegoś większego.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
d.urbanska
26/05/2019 12:00
Piękne, chwyta za serce. Podważam niniejszym werdykt jury :) »
Vanillivi
26/05/2019 05:12
W zasadzie nie wiem, co napisać, mam wrażenie, że wszystko… »
Vanillivi
26/05/2019 04:35
Allasko, absolutnie się nie gniewam, wręcz przeciwnie -… »
Zola111
26/05/2019 02:06
Abi, serdecznie dziękuję. Przyznam, że najmocniej… »
Matwiej
25/05/2019 22:58
Dzięki za komentarz. Utwór w swoim zamierzeniu miał być… »
ajw
25/05/2019 22:12
Urocze opowiadanko z nutą czegoś niedotykalnego. Cieszę się,… »
al-szamanka
25/05/2019 20:52
Fajne, magiczne opowiadanko. Czytałam z przyjemnością,… »
Kazjuno
25/05/2019 19:48
Zacznę od końca. Dokonałem tak mało dżentelmeńskiego wyboru… »
AntoniGrycuk
25/05/2019 18:30
No tak. jak zwykle nazpisane świetnie. I tym razem prawie z… »
al-szamanka
25/05/2019 17:08
Gdybym wyczuła moim siódmym zmysłem, że napisałeś TAKI… »
d.urbanska
25/05/2019 17:05
Podam Ci dla przykładu cytat: "Komuniści mnie mierzili.… »
d.urbanska
25/05/2019 16:53
Kazjuno, dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam :) »
d.urbanska
25/05/2019 13:41
maga26 Brak Ci odporności na krytykę. Dlatego weź swoje… »
skroplami
25/05/2019 12:11
Po raz pierwszy kształt obok jakby autobiografi, otwarte… »
Kazjuno
25/05/2019 12:09
Dzięki Darkon za wyjaśnienie. »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 25/05/2019 23:35
  • zwróciłem uwagę nastolatce że przeklina porównując jej język do dawnych pijaczkowych zawołań pod sklepem. Odpowiedź mnie rozbroiła. --uznałą że się czepiam. Ewolucja "nie masz prawa mnie oceniać.
  • Hubert Z
  • 25/05/2019 21:05
  • SMAR SW- “Punk’s not dead”
  • MitomanGej
  • 25/05/2019 18:18
  • [link] największy zespół w historii polskiej muzyki antykomercyjnej
  • mike17
  • 22/05/2019 15:36
  • Tych z Was, którzy jeszcze nie poznali wyników MUZO WEN 7, zapraszam tutaj : [link]
  • Kushi
  • 20/05/2019 23:14
  • Uwielbiam Zauche:):), Miłego wieczorku kochani:)
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:ricev67
Wspierają nas