"Z pamiętnika Misia Porzuconego" cz. I - Jonasz
Proza » Bajka » "Z pamiętnika Misia Porzuconego" cz. I
A A A

"O tym, jak przestałem czuć się porzucony"


Nie mogę przypomnieć sobie, jak to się stało, że zamiast w przedszkolu pełnym dzieci zamieszkałem z panią Anią. Byłem wtedy bardzo małym misiem, niewiele większym od dziecięcej piąstki, a wiadomo nie od dziś, że takie małe misie nie lubią zbyt długo zastanawiać się, dlaczego dorośli postępują tak, a nie inaczej. Takie małe misie cieszą się po prostu tym, co jest, i ze wszystkiego na świecie najbardziej pragną być kochane.
Pamiętam, gdy po raz pierwszy zobaczyłem swój pokój - niewielką garderobę pod schodami, w której na wieszakach w dwóch równych rzędach wisiały ubrania, a każde innego kroju, wszystkie barwne, pełne wzorów, wszystkie piękne niczym kwiatki na rabatce. I pamiętam jeszcze, gdy pani Ania na powitanie pocałowała mnie w pyszczek, a potem przytuliła, jakbym przez całe życie należał do niej. Westchnąłem ze szczęścia i nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przestałem czuć się porzucony.

"O tym, że pani Ania jest czarodziejką"
 
Pani Ania jest czarodziejką. Wiem, wiem, zaraz zawołacie, że czarodzieje istnieją tylko w bajkach, a nie w rzeczywistym świecie, że noszą spiczaste kapelusze z szerokim rondem, błyszczące złotem peleryny i magiczne różdżki wysadzane diamentami. Z początku też tak myślałem, ale dziś wiem na pewno, tak na sto procent, że moja pani Ania jest czarodziejką, i to nie byle jaką, ale najprawdziwszą na świecie, wszechpotężną, dobrą i kochaną.
Odkryłem to dzisiaj rano, kiedy zakradłem się do ogrodu. Było co prawda jeszcze wcześnie, ale już słoneczne promyki bawiły się w chowanego, jak to one bawić się tylko potrafią - w najlepsze! Jeden przysiadł mi nawet na nosku, taki niesforny motylek, i tak długo łaskotał złotymi skrzydełkami, aż zachciało mi się kichnąć. Kichnąć oczywiście nie mogłem, bo wtedy wszystko by się wydało, głównie to, że misie, kiedy ludzie nie patrzą, potrafią się poruszać. To wielka tajemnica zabawek! Sekret znany nielicznym! Zatkałem więc pyszczek łapką i delikatnie wychyliłem się zza krzaczka, żeby podejrzeć, co o tak wczesnej porze robi w ogrodzie pani Ania. 
A ona czarowała! Tak, tak, czarowała, nic innego! Patrzyłem i nie wierzyłem, a ze mną patrzył cały ogród - kwiatki o płatkach jak wata cukrowa, nieśmiałe listki wtulone w gałęzie drzew, wróbelek Eustachy, najlepszy śpiewak w stadzie, i biedronka Trzykropka rumiana niczym ćwikłowy buraczek.
Magia to trudna sztuka, niezwykła i bardzo rzadka, dlatego gdy widzi się czary, oczy powoli stają się okrąglutkie i zaczynają błyszczeć jak dwa księżyce na czarnym niebie. Moje oczka tak właśnie musiały wyglądać, bo nocna ćma Matylda poczęła nad nimi krążyć niczym helikopter nad tarczą lotniska. 
- A sio! A sio! - Machałem łapką, chcąc jak najszybcej pozbyć się intruza. - A sio! A sio! - Aż w końcu przewróciłem się na grzbiet, podkuliłem nóżki i zwinąwszy się w kłębek jak jeżyk, potoczyłem po ścieżce.
Turlałem się i turlałem, a sosnowe igiełki wbijały mi się w futerko.
- Auć! Auć! - powtarzałem cichutko. - Auć! Auć! - Rozlegało się w ciszy ogrodu niczym zaklęcie. 
Turlałem się, a wszystko wokół turlało się ze mną - i drzewa, i obłoki puchate jak owieczki, i kamienny muchomor, i żółw Hydraulik! Wszystko! Nawet ulubiona ławeczka pani Ani! Wystarczy tylko usiąść na niej i hop hop, jak na karuzeli! W górę i w dół, w górę i w dół! Ojej, mój brzuszek! Ojej, ile gwiazdek wokół głowy! Jak błyszczą, wirują, coraz szybciej i szybciej!
I byłbym pewnie poturlał się na koniec świata, gdyby nie nagła przeszkoda - zrobiłem "bęc!" i wpadłem prosto w ramiona pani Ani. Zastygłem w bezruchu, zaczarowany...
- Misiu, co ty tu robisz? - zapytała, zaglądając mi w oczy.
A wiadomo nie od dziś, że gdy ktoś tak zagląda w oczy, nie sposób milczeć. Słowa same wylatują z serduszka, jak wiosenna jaskółka wylatuje z gniazdka. Nie da się ich powstrzymać! Pragną polecieć wysoko, jak najwyżej - najpierw długo szybować po niebie, kreślić ósemki, pętelki, robić beczki, piruety, a potem trafić prosto do celu, do ucha czarodziejki. Takie spojrzenie ma po prostu magiczną moc! Już miałem zdradzić powód porannej wycieczki, gdy na pomoc przyfrunęła mi chmurka, przysłaniając słońce brunatnoszarą pelerynką. Wiatr począł rozpędzać na boki słoneczne promyki, a one uciekały w popłochu, chowając się w różne zakamarki ogrodu. Wkrótce zniknęły. Natychmiast zrobiło się szaro i chłodno. Pojawiły się deszczowe kropelki - najpierw wielkości ziarenek piasku, a potem coraz większe, jak kamyki. 
- Ojej, deszcz! - zawołała pani Ania i szybciutko skryła się ze mną pod wiatę, gdzie posadziła mnie przy dużym, ogrodowym stole, a sama usiadła obok i zaczęła wybierać z mojego futerka sosnowe igiełki. Trochę łaskotało, lecz ani drgnąłem. Taki jestem dzielny!
Wybieranie igiełek z misiowego futerka to ciężka praca, w sam raz dla czarodziejki. Najtrudniej pozbyć się igiełek z pyszczka - kłują najbardziej, choć pachną całkiem przyjemnie, leśnym spacerkiem. Nie mogło oczywiście obejść się bez specjalnej różdżki. Tych pani Ania ma mnóstwo, całą kolekcję - jedne są tak malusie, krótkie i cienkie, że można je zmieścić w kieszonce, drugie zdają się być ogromne i ciężkie jak dinozaury, niektóre nawet warczą i wyją, a każda służy do czegoś innego, do najrozmaitszych sposobów czarowania. 
- Ty mój jeżyku - Zaśmiała się pani Ania i pogłaskała mnie po nosku tak delikatnie, serdecznie, że poczułem się, jakbym nie pokłuł się boleśnie igiełkami, ale dostał najśliczniejszy prezent.
Ćma Matylda, sprawczyni całego zajścia, usiadła na oparciu krzesła i zaczęła gapić się na mnie swymi wyłupiastymi oczyskami. Ćmy takie po prostu już są. 
Oj, Matyldo, Matyldo, jesteś niegrzeczna, pomyślałem i zamknąłem oczy, żeby znowu nie pomyliły jej się z księżycami.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jonasz · dnia 11.05.2019 03:54 · Czytań: 86 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
d.urbanska
26/05/2019 12:00
Piękne, chwyta za serce. Podważam niniejszym werdykt jury :) »
Vanillivi
26/05/2019 05:12
W zasadzie nie wiem, co napisać, mam wrażenie, że wszystko… »
Vanillivi
26/05/2019 04:35
Allasko, absolutnie się nie gniewam, wręcz przeciwnie -… »
Zola111
26/05/2019 02:06
Abi, serdecznie dziękuję. Przyznam, że najmocniej… »
Matwiej
25/05/2019 22:58
Dzięki za komentarz. Utwór w swoim zamierzeniu miał być… »
ajw
25/05/2019 22:12
Urocze opowiadanko z nutą czegoś niedotykalnego. Cieszę się,… »
al-szamanka
25/05/2019 20:52
Fajne, magiczne opowiadanko. Czytałam z przyjemnością,… »
Kazjuno
25/05/2019 19:48
Zacznę od końca. Dokonałem tak mało dżentelmeńskiego wyboru… »
AntoniGrycuk
25/05/2019 18:30
No tak. jak zwykle nazpisane świetnie. I tym razem prawie z… »
al-szamanka
25/05/2019 17:08
Gdybym wyczuła moim siódmym zmysłem, że napisałeś TAKI… »
d.urbanska
25/05/2019 17:05
Podam Ci dla przykładu cytat: "Komuniści mnie mierzili.… »
d.urbanska
25/05/2019 16:53
Kazjuno, dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam :) »
d.urbanska
25/05/2019 13:41
maga26 Brak Ci odporności na krytykę. Dlatego weź swoje… »
skroplami
25/05/2019 12:11
Po raz pierwszy kształt obok jakby autobiografi, otwarte… »
Kazjuno
25/05/2019 12:09
Dzięki Darkon za wyjaśnienie. »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 25/05/2019 23:35
  • zwróciłem uwagę nastolatce że przeklina porównując jej język do dawnych pijaczkowych zawołań pod sklepem. Odpowiedź mnie rozbroiła. --uznałą że się czepiam. Ewolucja "nie masz prawa mnie oceniać.
  • Hubert Z
  • 25/05/2019 21:05
  • SMAR SW- “Punk’s not dead”
  • MitomanGej
  • 25/05/2019 18:18
  • [link] największy zespół w historii polskiej muzyki antykomercyjnej
  • mike17
  • 22/05/2019 15:36
  • Tych z Was, którzy jeszcze nie poznali wyników MUZO WEN 7, zapraszam tutaj : [link]
  • Kushi
  • 20/05/2019 23:14
  • Uwielbiam Zauche:):), Miłego wieczorku kochani:)
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:ricev67
Wspierają nas