Nocka - maga26
Proza » Obyczajowe » Nocka
A A A

Czerwony mercedes klasy C. Podgrzewane siedzenia, pełna klimatyzacja, estetyczne wnętrze. Moi klienci muszą się czuć w stu procentach komfortowo. Od trzech lat pracuje we wrocławskiej korporacji taksówkarskiej. Nocna zmiana jest dobrze opłacana, lecz i problemów jest nie miara. Pijani, odurzeni dragami są przyczyną wielu problemów. Tydzień temu, okradziono jakiegoś taksówkarza o trzeciej w nocy. Jeżdżę tylko w dzień i żadna siła mnie nie przekona do pracy na inną zmianę.

Za chwile zaczynam! Wsiadam do mercedesa. Przekręcam kluczyki w stacyjce. Pierwszy bieg i ruszam. Wyjechałem na ulice Trzebnicką. Stoją tu poniemieckie kamieniczki. Miejsce owiane złą sławą. Ta ulica jest zamieszkiwana przez uboższych mieszkańców miasta. Wieczorem lepiej tędy się nie poruszać pieszo.

Dostałem właśnie pierwsze zlecenie. Dobry kurs! Mam odebrać nijakiego Malinowskiego z lotnika. Śmiało będę mógł mu zawołać osiemdziesiąt złotych za podwózkę. Jadę obok Wyspy Słodowej w stronę placu Dominikańskiego. Nieustanie informowany jestem z radia o utrudnieniach drogowych. Autem lekko trzęsie. Na drodze jest sporo dziur. Trzy zakręty w prawo i dwa w lewo. Dostałem się na ulice Grabiszyńską. Stąd mam kilkanaście minut na lotnisko imienia Mikołaja Kopernika. Droga przebiega bez przeszkód. Objeżdżam naokoło port lotniczy. Miejsca do parkowania jest w brud. Klient stoi przy wjeździe na parking. Pewnie otrzymał wytyczne od dyspozytorki. Podchodzi do mego okienka.

- Malinowski się nazywam. Zamawiałem taksówkę.

- Proszę wsiadać

Rozgościł się na tylnym siedzeniu.

- Gdzie będziemy jechać - Spytałem szanownego klienta.

- Pierw Casino na Jugosłowiańskiej, potem proszę mnie podwieźć do dobrej restauracji, Następnie udamy się do rynku. Z góry musze pana poinformować. Chce korzystać z pańskich usług do ósmej rano.

- Słucham? Jest godzina trzynasta. Pan chce abym jeździł z panem do godziny ósmej rano. Nie da rady. Ja w nocy nie pracuje.

- Płace pięćset złotych.

- Nic z tego.

- Dwa tysiące.

- Nie – Odmówiłem mu stanowczo kolejny raz.

- Moja ostatnia propozycja to pięć tysięcy i więcej już nie dam. Wydajesz mi się kompetentnym człowiekiem.

- Zgoda!

Ruszyliśmy na Wrocław. Zeszło dwadzieścia minut, aby się dostać na ulice Jugosłowiańską. Tam mój klient odwiedził Casino. Przez godzinę, stałem na chodniku i czekałem na niego. Potem udaliśmy się do restauracji. Malinowski był szczodry, zaprosił mnie na obiad. Umościliśmy się przy stole obok drzwi. Kelnerka doręczyła nam jadłospis. Z krótka oznajmiłem Malinowskiemu, żeby mi wybrał danie. To był drogi lokal. Najtańszy zestaw obiadowy, kosztował sto pięćdziesiąt złotych. Malinowski zamówił kotlety schabowe, surówki i młode kartofelki. Na potrawę czekaliśmy pół godziny. Siedzieliśmy obok siebie i milczeliśmy. Trochę głupia sytuacja. Jednak nie chcieliśmy się bliżej poznawać. To był tylko obiad. Ja taksówkarz i on bogacz. Był ubrany w granatowy garnitur od Armaniego. Skórzane buty i złoty rolex świadczyły o jego zamożności. Podejrzewałem, że ten pan jest współudziałowcem kilku wrocławskich kasin.

Wybraliśmy się w dalszą drogę. Odwiedziliśmy salon gier na ul Witkacego. Malinowski wysiadł z auta i za chwile wrócił z powrotem. Chciał jechać na ulice Mochnackiego. Życzył sobie, abym kierował wedle jego wskazówek. Kiedyś studiował we Wrocławiu i tu go nie było przez wiele lat. Chciał przejechać obok kilku zakątków miasta, które dążył wielkim sentymentem. Złożyliśmy wizytę na Brochowie, następnie na Nowym Dworze i na Kozanowie Z moich domyśleń, to on chciał jeździć całą noc po mieście. W końcu kazał mi zatrzymać auto obok wielkiego parku. Była druga w nocy. Dokoła ani jednego człowieka.

- Tu ma pan pięć tysięcy złotych. Jak się umawialiśmy. Wysiadam tutaj. Do widzenia.

Osłupiałem ze zdziwienia! Zawsze kierowałem się mottem „Robić swoje i nie interesować się zbyt wiele” Tym razem musiałem się dowiedzieć czegoś. Klient wysiada z mojego auta w samym środku nocy, do tego w okolicy nie ma żywej duszy.

- Co pan będzie tu robił?

- Przegrałem trzysta tysięcy złotych w ciągu pięciu minut Pięć tysięcy zostawiłem, aby zapłacić za taxi. Do widzenia.

Nie jestem psychologiem. Moje wywody na nic by się zdały. Człowiek przegrał olbrzymie pieniądze i miałem obawy, że targnie się na życie. Jeszcze mógłbym mieć wiele problemów przez niego. Zadzwoniłem na policje. Poinformowałem funkcjonariuszkę siedzącą na komisariacie przy telefonie o całej sprawie.

Wróciłem do domu przed czwartą. Powoli zaczynało świtać. Ptaki ćwierkały tuż pod moimi oknami.

Wpakowałem się do łóżka i okryłem cienkim kocem. Spałem jak suseł.

Zostałem zbudzony pukaniem do drzwi o godzinie dziesiątej. Przyszedł do mnie policjant i zadał kilka pytań dotyczących mego wczorajszego zgłoszenia telefonicznego. Powiedziałem, to co wiedziałem. Dopytałem jeszcze o Malinowskiego. Policjant mi odrzekł, że nic nie może mówić Podziękował i opuścił progi mego domu. Zbliżała się godzina jedenasta. Pora ruszać do pracy. Ubrałem na siebie dżinsy, koszule i wyszedłem z domu. Dyspozytorka wysłała mnie pod Uniwersytet Wrocławski. Odebrałem stamtąd czarnoskórego studenta. Facet zdał bardzo ważny egzamin. Cieszył się niezmiernie. Opowiadał mi o swych planach. Rok nauki jeszcze mu pozostał i otrzyma tytuł magistra. Wysadziłem go na ulicy Ogórkowej. Kolejnym klientem był ksiądz. Pochodził z Bydgoszczy i przyjechał do Wrocławia na seminarium. Dowiozłem go pod wskazany adres. Pożyczył mi wszystkiego dobrego. Nawet zapłacił z napiwkiem. Licznik wybił czterdzieści złotych o on mi wręczył pięćdziesiąt.

Dyspozytorka wysłała mnie na ulice Trzebnicką 83. Zaparkowałem tuż przy bramie. Silnik wyłączyłem i cierpliwie czekałem na klienta. Przez ponad pół godziny, nikt do mnie nie przychodził. Spoglądałem z niecierpliwością na zegarek. Już chciałem odjeżdżać. Nagle ujrzałem Malinowskiego przed moim samochodem. Wsiadł do mego mercedesa, jak gdyby nic. Bez pytania odpalił papierosa we wnętrzu auta.

- Aż tak się pan bał, że skończę ze sobą w tym parku?

- Zrobiłem to co wypadało każdemu człowiekowi.

- Nie każdy człowiek martwi się o drugiego człowieka. Wczoraj za wszelką cenę, chciałem, aby pan ze mną jeździł po mieście Mam dobre oko do ludzi. Wiedziałem, że jest pan kompetentną osobą.

- Kompetentną? Jak panu by się coś stało, to później bym miał problemy. Zadzwoniłem na policje, żeby sobie problemów nie robić.

- No dobrze. Skończmy już temat! Niech mnie pan zawiezie na lotnisko.

Odpaliłem auto i ruszyłem. Zapanowała cisza. Nikt z nas się nie odzywał. Zaczął kropić deszcz. Włączyłem wycieraczki, których szelest towarzyszył mi do samego portu lotniczego. Odstawiłem Malinowskiego przed główne wejście na lotnisko. Wręczył mi sto złotych za kurs. Z jego ust nie padło ani jedno słowa „Do widzenia” lub „Wszystkiego dobrego”

Tydzień później sprzątałem samochód. Na tylnym siedzeniu znalazłem wiadomość spisaną przez Malinowskiego. Z krótkiej treści listu, się dowiedziałem, że był moim ojcem. Przepraszał, że kiedyś zostawił mnie i moją matkę dla innej kobiety. Chciał się ze mną widzieć raz jeszcze. Zobaczyć jakim jestem człowiekiem. W liście był również umieszczony czek na pięćdziesiąt tysięcy złotych. Nigdy czeku nie zrealizowałem. Malinowskiego też już nigdy nie spotkałem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
maga26 · dnia 11.05.2019 04:00 · Czytań: 105 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 6
Komentarze
maga26 dnia 12.05.2019 20:11
Zapraszam do czytania i komentowania :)
Dobra Cobra dnia 14.05.2019 08:35 Ocena: Bardzo dobre
Rzadko kręcą i interesują mnie tzw obyczajówki. U Ciebie jest inaczej.


maga26,

Daj znać proszę tylko, co to znaczy mieć w aucie pełną klimatyzację? Czy to znaczy, że większość ludzi, która jeździ normalnymi, czytaj tańszymi, autami ma ja tylko połowicznie? J3dynie tu bym zmienił, zamiast tego można użyć określenia Klima automatyczna, klimatronik (choć nie jestem pewna, czy ta nazwa nie odnosi się do modeli Audi lub VW),

Opowieść wciąga, do końca człowiek nie wpada na pomysł, o co chodzi, co jest wielkim plusem. No i nie ma mocy nadprzyrodzonych, spirytusu i bajki. Normalne pisanie. Brawo!

Dobra robota. Czytelna czcionka, miło sformatowany tekst, w którym jest powietrze.

Same zalety.

Dziękuję za zrobienia mi dnia:)

Pozdrawiam,

DoCo
maga26 dnia 14.05.2019 15:16
Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam serdecznie :)
Marek Adam Grabowski dnia 16.05.2019 17:43
Fabuła jest sztuczna. Po za tym jakoś ciężko się czyta.

Pozdrawiam
maga26 dnia 16.05.2019 17:54
Witam
Mógłbym prosić o sformułowanie "Sztuczna fabuła"?
Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam serdecznie :)
Marek Adam Grabowski dnia 16.05.2019 19:56
Po prostu wydało mi się mało przekonujące.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Vanillivi
26/05/2019 05:12
W zasadzie nie wiem, co napisać, mam wrażenie, że wszystko… »
Vanillivi
26/05/2019 04:35
Allasko, absolutnie się nie gniewam, wręcz przeciwnie -… »
Zola111
26/05/2019 02:06
Abi, serdecznie dziękuję. Przyznam, że najmocniej… »
Matwiej
25/05/2019 22:58
Dzięki za komentarz. Utwór w swoim zamierzeniu miał być… »
ajw
25/05/2019 22:12
Urocze opowiadanko z nutą czegoś niedotykalnego. Cieszę się,… »
al-szamanka
25/05/2019 20:52
Fajne, magiczne opowiadanko. Czytałam z przyjemnością,… »
Kazjuno
25/05/2019 19:48
Zacznę od końca. Dokonałem tak mało dżentelmeńskiego wyboru… »
AntoniGrycuk
25/05/2019 18:30
No tak. jak zwykle nazpisane świetnie. I tym razem prawie z… »
al-szamanka
25/05/2019 17:08
Gdybym wyczuła moim siódmym zmysłem, że napisałeś TAKI… »
d.urbanska
25/05/2019 17:05
Podam Ci dla przykładu cytat: "Komuniści mnie mierzili.… »
d.urbanska
25/05/2019 16:53
Kazjuno, dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam :) »
d.urbanska
25/05/2019 13:41
maga26 Brak Ci odporności na krytykę. Dlatego weź swoje… »
skroplami
25/05/2019 12:11
Po raz pierwszy kształt obok jakby autobiografi, otwarte… »
Kazjuno
25/05/2019 12:09
Dzięki Darkon za wyjaśnienie. »
Darcon
25/05/2019 11:57
Pomocny komentarz zaczyna się od określonej minimalnej… »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 25/05/2019 23:35
  • zwróciłem uwagę nastolatce że przeklina porównując jej język do dawnych pijaczkowych zawołań pod sklepem. Odpowiedź mnie rozbroiła. --uznałą że się czepiam. Ewolucja "nie masz prawa mnie oceniać.
  • Hubert Z
  • 25/05/2019 21:05
  • SMAR SW- “Punk’s not dead”
  • MitomanGej
  • 25/05/2019 18:18
  • [link] największy zespół w historii polskiej muzyki antykomercyjnej
  • mike17
  • 22/05/2019 15:36
  • Tych z Was, którzy jeszcze nie poznali wyników MUZO WEN 7, zapraszam tutaj : [link]
  • Kushi
  • 20/05/2019 23:14
  • Uwielbiam Zauche:):), Miłego wieczorku kochani:)
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:iuyiuy1
Wspierają nas