"Z pamiętnika Misia Porzuconego" cz. II - Jonasz
Proza » Bajka » "Z pamiętnika Misia Porzuconego" cz. II
A A A

O tym, jak mieszka się w garderobie

Garderoba, w której mieszkam, to najpiękniejsze miejsce na świecie. Stoi tam moje ulubione żółte krzesło. Zdradzę wam sekret, że nie jest to zwykły mebel, jakich w każdym domu wiele, ale zaczarowany, jak wszystko w mieszkaniu pani Ani. Kiedy na dworze chłodno i spacer po ogrodzie nie cieszy, zamykam oczy i wyobrażam sobie, że to kosmiczny pojazd, którym można podróżować po wszechświecie. Wystarczy tylko nacisnąć czerwony guzik umieszczony na oparciu, a krzesło samo się unosi. Chwilę balansuje nad podłogą, kiwa się, troszeczkę trzęsie, a potem z prędkością światła, albo jeszcze szybciej, śmiga w kosmiczną przestrzeń.


Tego dnia, o którym chcę wam opowiedzieć, podróżowałem właśnie na zaczarowanym krześle w kierunku Galaktyki Lipowego Miodku. Widziałem ją wyraźnie. Widniała na czarnym, gwiaździstym niebie niczym duża kropla pszczelego specjału, której oprzeć się nie mógłby żaden miś astronauta. Akurat miałem lądować na jednej z jej planet z zamiarem wzmocnienia się odrobinką miodu z tamtejszej spiżarni, gdy nagle usłyszałem jakiś tajemniczy dźwięk, niby trzeszczenie, niby tupanie. Na pewno kosmici, pomyślałem, czując, jak mi serce przyspiesza. Natychmiast otworzyłem oczy, żeby namierzyć źródło tego hałasu. To, co ujrzałem, wprawiło mnie w niemałe osłupienie. 


Na środku garderoby stał na dwóch łapach pies. Tak, nie kto inny, tylko właśnie pies! Duży, co ja mówię, ogromny pies! Przyglądałem się jego długim, klapniętym uszom, brzuszkowi połyskującemu w promieniach zachodzącego słońca jak łysina naszego sąsiada - pana Kazia, i wprost nie mogłem uwierzyć, że ten niespodziewany gość istnieje naprawdę. Istniał i przeglądając się w lustrze, bez skrępowania demonstrował niczym klaun na scenie różne śmieszne pozy. Jego brązowe futerko, gładko przylegające do ciała, lśniło wypielęgnowane. Ogonek miał biały, takiż sam pyszczek, dla fantazji upstrzony węgielkami piegów. Oczy, osadzone w czarnych pętelkach, uśmiechały się jak gwiazdki na nocnym niebie. Nosek, przypominający nieco wisienkę na urodzinowym torcie, dopełniał całość i nadawał jego właścicielowi nieco marzycielski wyraz.
Niewiele myśląc, zeskoczyłem z zaczarowanego krzesła i podszedłem do niego od tyłu. 


– Hej, piesku, czego tutaj szukasz? – zapytałem, a ręką delikatnie schwyciłem koniuszek jego ogona.


Był mięciutki jak podusia, na której sypiam. Mięciutki, długi i zawijany. Można byłoby się na nim pohuśtać albo zrobić z niego skakankę i kicać bez końca, kic kic, kic kic. 


Misie uwielbiają bawić się z pieskami, a psy uwielbiają tarmosić misie za uszy. Wiem coś o tym. Zosia, piesek pani Ani, robi to często. Najpierw wgryza się ząbkami w moje ucho, niby dla zabawy, targa nim na boki, a potem mruczy coś w tym swoim psim języku, zupełnie niezrozumiałym dla misiów. Mruczy i merda ogonem. Kiedy chwytam ją za ten puszysty wachlarz, ona natychmiast puszcza moje ucho, szczeka przez chwilę, a później zaczyna obłąkańczo biegać po ogrodzie z wywalonym językiem, cała zziajana, szczęśliwa, jakby ktoś obdarował ją beczułką miodu. 


Może i tym razem nowy pies pani Ani, bo tak sobie wytłumaczyłem to nagłe pojawienie się brązowego wielkoluda w garderobie, da piękny pokaz merdania ogonkiem, głośnego szczekania psim barytonem albo szaleńczego sprintu po ogrodzie. W nadziei na wspaniałe widowisko mocno pociągnąłem włochatego giganta za ogon, a wtedy on, zamiast zaszczekać albo przynajmniej po psiemu zawarczeć, odwrócił się i uśmiechnął do mnie uśmiechem pani Ani. Tak, nie mylicie się - to była ona! Musicie wiedzieć, że pani Ania uwielbia przebierać się za różne bajkowe postaci i wraz z dziećmi urządzać w szkole teatrzyk. Tego dnia postanowiła założyć kostium psa. Dla mnie bomba!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jonasz · dnia 17.05.2019 16:54 · Czytań: 147 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 2
Komentarze
al-szamanka dnia 17.05.2019 21:48 Ocena: Świetne!
Słodkie, ba, miodowe opowiadanko.
Wyśmienite dla małych i dużych dzieci - do których sama się zaliczam.
Przeczytałam z wielką przyjemnością jako sympatyczną dobranockę, bo prawie ciemno za oknem.

pozdrawiam ciepło :)
Jonasz dnia 23.05.2019 13:46
al, dziękuję za pozytywną energię; pozdrawiam serdecznie :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Decand
17/08/2019 23:53
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie… »
domofon
17/08/2019 20:13
Jola S. , chyba się dzisiaj upiję. Wielkie dzięki Pulsar,… »
Pulsar
17/08/2019 18:12
Dostosuję się. Nie nadam, na nikogo w życiu nie nadałem.… »
Bartek Otremba
17/08/2019 18:10
Niestety nie mogę zmienić tytułowego pytania :) Dodałem… »
pociengiel
17/08/2019 17:56
Ile razy to robiłeś własnym sumptem? Zwykle pozostaję… »
Pulsar
17/08/2019 17:34
Dla mnie rozpiska , czyli wersyfikacja fatalna. źle się… »
Pulsar
17/08/2019 17:27
" Pola " Muńka . Jeśli o tego samego biega… »
Pulsar
17/08/2019 17:18
Dużo tracimy przesypiając różne sytuacje, c później są nie… »
pociengiel
17/08/2019 17:12
Dla mnie Munkiem. »
Pulsar
17/08/2019 17:05
Znowu Pan Bóg w poezji »
Pulsar
17/08/2019 16:56
kim jest Marcin Sztelak? »
JOLA S.
17/08/2019 12:59
Al, na świecie jest dużo religii, proszę Pani. Gdyby była… »
Dobra Cobra
17/08/2019 12:42
Słodka rzecz, jakże trafnie opisująca rzeczywistość. Choć w… »
al-szamanka
17/08/2019 12:31
Eeech, jestem niepocieszona, wyszło coś dziwnego, a przecież… »
JOLA S.
17/08/2019 11:50
Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy. A kim była postać,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:9
Najnowszy:7jasminee492tL9
Wspierają nas