Proza » Miniatura » Powtórzone
A A A

Mógłby przecież nigdy nie zaistnieć. Co jeśli naszego czasu nigdy nie byłoby?

Nie tak lekko było mi przecież wprowadzić go do domu. Czy zrozumie, że na schodach na strych kładzie się różne gwoździe, młotki, śrubki, oringi, silniki, klamki, rękawiczki raz nałożone do wyładunku drewna? Czy zaakceptuje nasz komin, który wiecznie, od zawsze paskudzi ścianę nad kuchnią? Czy on również pokocha żeliwne drzwiczki w kwiaty i liście? I piec, którego nikt nigdy nie miał serca wyrzucić, zlikwidować podczas kolejnych remontów? Podłoga z lat siedemdziesiątych jest naprawdę solidna, tak jak żeliwne kaloryfery. Są naprawdę wytrzymałe i rozsądne było je pozostawić. Czy zdziwi się, że w łazience jest pochłaniacz wilgoci? Łazienka przecież jest w istocie komórką, to najchłodniejsze pomieszczenie w domu. Stare, poniemieckie domy zresztą mają swoje zapachy, czasem pachnie opuszczeniem, czasem przesytem, którego nie sposób wywietrzyć. Tak nielekko było mi pomyśleć o tym świecie prostoty, o świecie w świecie, a tym, że powinnam może skonfrontować dwa światy.

 

Mogłoby nie być tego miejsca. Mogłam przecież uczyć się znaczenia słów przy ogniu, mogłam być zawracana przed burzą do domu. Ale przecież nigdy nie zapomnę lekcji nieporuszenia. Stałam daleko od domu, w wietrze, który przynosiła burza. Widziałam ją przed sobą, a gdy wiatr zawracał porywiście mnie i sukienkę – za mną była już tęcza. Mogłam krzyczeć jak żurawie, ulecieć jak łabędzie, dramat który rozgrywał się na polach rozwiewał przecież gniazda. W mojej ojczyźnie każdy dzień jest cichą drogą. Idziesz, nie jesteś pewny czy zniesiesz kolejne pożegnanie. Żyjemy uważnie, spokojnie, oczekujemy na deszcze. Pełna jestem lęku o nasze pola.

 

A to miejsce mogłoby się przyśnić zaledwie. Na początku siadywaliśmy na spróchniałej podłodze. Białe ściany i drewniane tulipany na framugach były jedynym luksusem. A jednak pięknieliśmy tym miejscem i dom nas nosił. Wykołysał nam lęk, wytulił jak spokojny sen. Saneczki malowane na biało niknęły w śniegu, my szeptaliśmy modlitwy. Huśtaliśmy się w ciszy, zasypialiśmy na krótkie momenty. Pastelowe pola zachodziły słońcem, zachodziły furtką, zachodziły jak szczęśliwa dziewczynka z różowymi policzkami i zimnym noskiem po długim wieczorze do domu. A wtedy zaczynały się czasy bez słów. Przychodziłeś do biblioteki jak skarcony uczeń, kawa była tylko pretekstem. Kochałam twoje kawy. Kochałam pewność wieczorów i kroki za moimi plecami. W tym domu nic nie mogło nam się przytrafić. Powtarzalność drewna zimą. Powtarzalność chłodu murów latem. Powtarzalność tęsknoty jesienią. Wiosną powtórzone pierwsze przebiśniegi pod dębami. Odwracałam się posłusznie do fotela. Czułam się jak królowa, zawsze tak samo siadałam głęboko w miękkość i zieleń. Kładłeś jak paź kawę na moje kolana. Czasem po prostu brałam ją w dłonie. Rozglądałeś się wstydliwie, siadałeś na oparciu fotela, bokiem, czekałeś na słowa.

 

Chodź proszę do mnie.

Chcę być pocałowana.

Sprawdź proszę, czy mam gorączkę.

Pocałuj mnie w czoło.

Pocałuj mnie tak lekko, tu, w środek dłoni.

Nie bój się nigdy tego, że mi przeszkadzasz.

 

Czułość czasu. To drugie imię tego domu. Czas dopełnia tę ojczyznę. Siadywał w bibliotece mój tato, a ja chodziłam na palcach. Spokój pracującego taty pozbawiał mnie świata, wstrzymywałam oddech, bałam się poprawiać włosy. A przecież nie miałam wielkich wykładów ani mniejszych skarceń. Tato nie idealizował codzienności, nigdy tego nie robił. A jednak wszystko w tym domu, w moim świecie było powiedziane ostatecznie. Powagi słów uczyłam się z krótkich poleceń.

 

Przygotuj temu panu coś do jedzenia.

Jeśli nie dam mu pracy on przyjdzie i ukradnie.

Spokojnie, siedział tylko za podrabianie tablic.

Saniu, nie denerwuj się.

Trzeba odwiedzić ciocię.

Zapakuj trochę tego ciasta dla dzieci pana Cymeryka.

Schowaj te sztućce z powrotem na górę.

Uważaj na ten talerz.

Powiedz mu, żeby więcej nie dzwonił, bo jesteś w domu.

 

Wydarzyła się tu jakaś burza. Jakiś wiatr porozrzucał doniczki. Dom nosił, i kołysał, i szeptał, szeptał, szeptał: będziesz pięknieć, na zawsze pięknieć tym miejscem. 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Anastazja Sorpiszewska · dnia 21.05.2019 04:23 · Czytań: 242 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 2
Komentarze
skroplami dnia 25.05.2019 10:02 Ocena: Świetne!
Nie czytam drugi raz, zbyt cenne pierwsze wrażenie, wrażenia :). Miniatura czyli biały wiersz, tyle w nim wersów bez rymów polanych uczuciem, że choć kolorów na słowach jakby brak, aż tęczowo od nich jednak :). Hm, i aż się rymuje po przeczytaniu ;). Potwierdzenie znikąd, czyli nie z zewnątrz czyli z serca :). Bo w utworze też bije serce w którym trzy miłości. On, który częścią jej serca, i ojciec, który ciało i serce za rączkę prowadził do czasu, i miejsce, które niezwykłe znamiona w duszy poznaczyło zapachami, zdarzeniami, wrażeniami, bezpieczeństwem. Trzy w jedno splecione i nagle jest, taneczny warkocznik ciut duszący też czytelnika, no pięknem i mądrością, bo wnioski ad życie człowiecze tez wysnuć można :). I chociaż mnóstwo w niej, miłości tej, wspomnień, to trwa i do końca będzie ot tak, a do końca "bo tak", i to bo z tak, to tej miłości słowa :). No przepraszam, to utworu wina że człowiek jak pijany pisze :), z radości że też wiele z tego co w niej, autorce w miniaturze, w sobie odkrywa pod pośpiechem i ciut zakurzone ;).
Utwór odnosi się pięknie do miejsca, opisem co w nim dopełnia jak spoina i buduje dom, wciąż istniejący choć specyficzny, pełen życia i oddechów przerywanych drżeniem. Gratulacje autorko. Teraz przeczytam go jeszcze raz :).
Anastazja Sorpiszewska dnia 27.05.2019 22:12
skroplami, Droga,
piję z Twoich słów, jak z dzbanka.. i grzeję serce. :)

Serdeczności, dziękuję, że zaglądasz. I mocno przytulam. :*
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kushi
18/08/2019 19:30
Wiolinku Czarodzieju, wiesz, że jesteś jednym z nielicznych… »
Kushi
18/08/2019 19:24
Hej Besko... pierwsza zwrotka jak najbardziej na tak,… »
Decand
17/08/2019 23:53
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie… »
domofon
17/08/2019 20:13
Jola S. , chyba się dzisiaj upiję. Wielkie dzięki Pulsar,… »
Pulsar
17/08/2019 18:12
Dostosuję się. Nie nadam, na nikogo w życiu nie nadałem.… »
Bartek Otremba
17/08/2019 18:10
Niestety nie mogę zmienić tytułowego pytania :) Dodałem… »
pociengiel
17/08/2019 17:56
Ile razy to robiłeś własnym sumptem? Zwykle pozostaję… »
Pulsar
17/08/2019 17:34
Dla mnie rozpiska , czyli wersyfikacja fatalna. źle się… »
Pulsar
17/08/2019 17:27
" Pola " Muńka . Jeśli o tego samego biega… »
Pulsar
17/08/2019 17:18
Dużo tracimy przesypiając różne sytuacje, c później są nie… »
pociengiel
17/08/2019 17:12
Dla mnie Munkiem. »
Pulsar
17/08/2019 17:05
Znowu Pan Bóg w poezji »
Pulsar
17/08/2019 16:56
kim jest Marcin Sztelak? »
JOLA S.
17/08/2019 12:59
Al, na świecie jest dużo religii, proszę Pani. Gdyby była… »
Dobra Cobra
17/08/2019 12:42
Słodka rzecz, jakże trafnie opisująca rzeczywistość. Choć w… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:6
Najnowszy:3avac2985eL0
Wspierają nas