"Z pamiętnika Misia Porzuconego" cz. IV - Jonasz
Proza » Bajka » "Z pamiętnika Misia Porzuconego" cz. IV
A A A

O tym, jak wyruszyłem szukać szczęścia

Zaczęło się od drobiazgu. Otóż, chodnikiem obok naszego domu przechodziła Wikusia, dziewczynka krasnoludek. A pani Ania musiała ją oczywiście wypatrzyć. Musiała akurat wtedy, gdy siedząc na huśtawce, wyobrażaliśmy sobie wielką beczułkę miodu i paczuszkę pierniczków pachnących cynamonem. Wypatrzyła, a chwilę później szczebiotały już jak papużki nierozłączki. Zostałem sam i nagle zapragnąłem, żeby ktoś mnie przytulił, i żeby tym ktosiem była właśnie ona. Nikt inny! 


- Niech pani Ania natychmiast mnie przytuli! - zażądałem naburmuszony. - Natychmiast!


I wtedy właśnie przyszła zazdrość. Wyglądała okropnie! Jesteś brzydka, pomyślałem, patrząc, jak niezdarnie gramoli się na huśtawkę. Nie chciałem wpuścić jej do serca. Sama weszła i rozgościła się, jakby mieszkała tam od lat. 
Taki naburmuszony miś nie słucha nikogo. Ja też nie słuchałem, choć w środku coś mi podpowiadało, że pani Ania kocha mnie najmocniej na świecie, lecz kocha także dzieci, i że żadne z tych uczuć nie wyklucza drugiego. 
Byłem jednak zły, zły jak nigdy dotąd. A wściekły miś nie myśli, tylko obraża się na cały świat, a najbardziej na tych, których kocha.


- Pójdę stąd! - postanowiłem. - Pójdę i poszukam szczęścia gdzie indziej!


Wyruszyłem od razu. Bezszelestnie zsunąłem się z huśtawki, a właściwie stoczyłem w krzaki, mocno kłując się gałązkami w pupę. Nawet nie jęknąłem... Taki byłem wściekły! 


- Ja jej pokażę! Ja jej pokażę! - powtarzałem w kółko. - Pokażę i już!


Tak naprawdę nie wiedziałem, co pokażę i kiedy to zrobię, ale pamiętałem z filmu, że wypada tak mówić, gdy jest się na kogoś pogniewanym. Trochę oczka mi się pociły, a serduszko pikotało w misiowej piersi szybciej niż zwykle. I czułem w brzuszku dziwny ucisk, jakby brzuszek kurczył się, zapadał w sobie. Aż bolało...


Wokół było zielono, ptaki śpiewały, a słoneczne promyki beztrosko uwijały się wśród drzew. Ja jednak tego wszystkiego nie dostrzegałem. Chciałem uciec jak najdalej.


Szedłem, chwilami biegłem, a gałązki uderzały mnie w pyszczek. Nie czułem jednak nic innego tylko gniew i coś jeszcze, czego nie umiem nazwać, a co było tak silne, że gnało mnie wciąż naprzód i naprzód, wyciskało łzy, odbierało oddech, plątało nogi i boleśnie szczypało w serduszko, które wcale tym biegiem się nie zmęczyło - wciąż biło jak oszalałe, tik tik tik, tik tik tik, tik tik tik, coraz głośniej. W końcu potknąłem się i upadłem na coś twardego, a ze mną upadły wszystkie listki, igiełki, gałązki i suche źdźbła trawy, które w czasie szaleńczego maratonu przez zarośla wczepiły się w moje futerko. 


- Ojej! - jęknąłem i zacząłem rozcierać stłuczoną, pokłutą pupę.


Musiałem wyglądać okropnie, jak jakieś straszydło przybrane w leśne runo, bo zając Uchaty na mój widok czmychnął w krzaki. Ja też, widząc go, ze strachu miałem ochotę dać drapaka gdzie pieprz rośnie, ale nagle coś przykuło moją uwagę i sprawiło, że cała złość, jaką w sobie miałem, wyparowała, rozwiała się niczym poranna mgiełka. Westchnąłem i już jej nie było!


Było za to coś innego! O wiele ciekawszego! Tuż obok mojego noska leżał przewrócony dzbanek, z którego szerokim strumykiem wylewał się niebieski miodek. Tak, tak, niebieski miodek! Cudowny, pachnący i tak śliczny jak wiosenne niebo utkane słonecznymi promykami! Ten dziwny miodek pani Ania nazywa niezapominajkami. Teraz, patrząc na niego, przypomniałem sobie, że zawsze, gdy siedzimy w ogrodzie na huśtawce, niezapominajki mrugają do nas swymi żabimi oczkami, a wtedy pani Ania uśmiecha się, cichutko wzdycha i przytula mnie delikatnie, jakbym był właśnie taką niezapominajką ze śmiesznym, żółtym oczkiem. 
To wspomnienie sprawiło, że przysunąłem się do kwiatuszków jeszcze bliżej, a one połaskotały mnie w nosek swymi błękitnymi płatkami, i nagle zapragnąłem wrócić do domu. 


- Ale ze mnie głuptasek - westchnąłem. - Ja tu leżę i wącham miodek, a pani Ania niepokoi się o mnie!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jonasz · dnia 01.06.2019 05:35 · Czytań: 113 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
wiosna dnia 18.06.2019 12:56
Zaczęłam czytanie od czwartej części i mam jeszcze sporo do nadrobienia, ale już się na to cieszę:)
Bardzo sympatyczne opowiadanie:)

Cytat:
ze śmie­szym, żół­tym oczkiem. 

literówka w śmiesznym*

Pozdrawiam:)
Jonasz dnia 18.06.2019 18:49
wiosna, dziękuję za opinię; powstają powoli kolejne rozdziały :) pozdrawiam :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
SzalonaJulka
16/07/2019 12:52
alos, dziękuję. Celnie rozszyfrowane. Tak, chyba o to mi… »
Hubert Z
16/07/2019 08:14
Cieszę mnie, że się podoba. »
Hubert Z
16/07/2019 08:13
Dzięki wiosno. Pozdrowionka »
Dobra Cobra
15/07/2019 23:12
Madawydar, Jak celnie się domyslasz to tylko opowiesc.… »
Marek Adam Grabowski
15/07/2019 22:25
Chodziło mi o to, czemu zabił i co łączyło go z tą… »
PrzemeK155J
15/07/2019 20:39
Pod koniec chciałem nieco wspomnieć o naszym trybie życia,… »
StalowyKruk
15/07/2019 18:04
Dziękuję. Pracuję nad rozdziałem drugim, ale jak zwykle… »
22227
15/07/2019 17:57
Ciekawy tekst, tylko z tym mózgiem to o wiele bardziej… »
DanielKurowski1
15/07/2019 16:11
Komentarz dopiero po miesiącu, ale sesja nie wybacza.… »
czarnanna
15/07/2019 15:36
Bardzo dziękuję za odkurzenie mojego tekstu, Antoni :) Od… »
czarnanna
15/07/2019 15:31
Cieszę się, że rymowanka wpadła Ci w oko/ucho :D Lubię… »
wiosna
15/07/2019 15:14
I jeszcze rymy wewnętrzne:) Lubię czasem się tak pobawić,… »
wiosna
15/07/2019 15:02
Ładnie o wiośnie:) »
wiosna
15/07/2019 14:53
E tam. Na pewno nie jesteś gruboskórny ;) Za to ja, mimo… »
wiosna
15/07/2019 14:48
Dziękuję za wspólną podróż:) Pozdrawiam z uśmiechem:) »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/07/2019 15:55
  • Przelotem w stolicy, na dobre wrócę pod koniec sierpnia. Pozdrawiam Was i życzę dobrych, udanych tekstów, no i wakacji rzecz jasna :)
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:53
  • Miłej niedzieli! Leniwej lub aktywnej (co kto woli) :D
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:46
  • Naturalnie, Antoni!
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:28
  • I mam nadzieję, że pochwalisz się efektami?
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:03
  • No, tego jeszcze nie grali :) Super mi miło! Tylko uważaj, bo sporo w tej mojej muzyce jest niepokoju, czy wręcz krzyku, jak w niektórych. Choć uważam, że tylko kilka jest naprawdę dobrych.
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:59
  • Super!!! Bardzo mi się podobają serio, chyba będę do nich malować :D
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 22:56
  • Albo zupełnie moje, albo te z opisem Projekt to z zespołem sprzed lat.
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:50
  • Ale to te wszystkie utwory są Twoje?!
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:41
  • Antoni, bardzo intrygująca ta Twoja kompozycja. Gratuluję :)
  • Dobra Cobra
  • 12/07/2019 13:01
  • I dzięki życzeniem Vanillivi wypoczywala dobrze. Bo gdyby ich nie było....
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:Shuckhartaq20
Wspierają nas