Morpho peleides - AntoniGrycuk
Proza » Miniatura » Morpho peleides
A A A

 

Morpho peleides

 

 

Mizerne się pojęcie ma, co karą jest, a co nagrodą” – Piotr Bukartyk.

 

 

Kilkanaście lat wcześniej, w młodości, Piotra zostawiła dziewczyna. Bardzo to przeżył. Nie wychodził z domu przez miesiąc.

 

– To mój prawdziwy skarb. Całe moje życie. Nikt mi go nie zabierze! A niejeden by chciał! Ale to moje oczko w głowie – mówił do siebie Piotr, przeglądając kolekcję motyli.

Zbierał je od wielu lat, odkąd pamiętał. Będąc nastolatkiem, zaczął od tych polskich, a potem dołączał bardziej egzotyczne. Najpierw były takie okazy jak bielinek, cytrynek, paź królowej – w sumie ponad trzy tysiące gatunków motyli krajowych, a do tego prawie pięć tysięcy zagranicznych. Wydał niemal fortunę, spokojnie wystarczyłoby na dobry samochód, a może nawet na niewielkie lokum.

Żył w dwupokojowym mieszkaniu, które zostawiła mu matka. Mniejszy pokój służył jemu samemu, a większy to sanktuarium motyli. Na ścianach wywieszonych było, oprawionych w złocone ramki, prawie pięćdziesiąt co piękniejszych okazów. Reszta w przeszklonych gablotach starannie ułożonych na specjalnie w tym celu zaprojektowanym regale. Do tego w całym domu zainstalowany alarm i monitoring pokoju z eksponatami działający przez internet. Mieszkanie ubezpieczył na kwotę kilkukrotnie przekraczającą wartość samej nieruchomości.

Niestety kolekcja odbijała się na jego zdrowiu psychicznym. Najdelikatniej mówiąc, był przewrażliwiony. Będąc poza domem, co chwilę sprawdzał w telefonie, czy wszystko w porządku z jego skarbem, a i nocą spał bardzo płytko, obawiając się kradzieży. Byle szmer go wybudzał, toteż miewał dni, kiedy spał zaledwie godzinę czy dwie. Jego cioteczny brat, w zasadzie jedyna rodzina, wielokrotnie go skłaniał do rozpoczęcia leczenia odwykowego, gdyż, jak sądził, Piotrem władało uzależnienie od kolekcji. I było w tym wiele prawdy, bo Piotr niemal całe życie podporządkował swojemu hobby. Przestało ono być odskocznią, a stało się panem i władcą.

Któregoś dnia, będąc na wystawie motyli, poznał kilka lat młodszą kobietę. Ubrana była w zwiewną suknię w kolorze błękitnym, z wielkimi płachtami materiału ciągnącymi się od rąk do tułowia, co wyglądało, jakby była motylem pochodzącym z Ameryki Południowej o nazwie morpho peleides. Podeszła i spytała:

– Masz takiego w swojej kolekcji? – Stali akurat przed okazem o nazwie ornithoptera alexandra, największego motyla świata, pochodzącego z Nowej Gwinei, osiągającego rozpiętość skrzydeł do dwudziestu ośmiu centymetrów.

Tak, wi...wi...si w centralnym pu...pu...nkcie – odparł speszony.

– A co masz jeszcze ciekawego?

– Ja?… – Rozejrzał się, sprawdzając, czy oby na pewno zaczepiała właśnie jego. – Wszy...wszy...stkie polskie i sporo… – zaczął nerwowo rozcierać dłonie – egzoty...ty...cznych – jąkał się.

– A ile w sumie? – Uśmiechnęła się i przytuliła delikatnie barkiem.

Piotr zamarł. Nie wiedział, co ma począć z takim zjawiskiem, jak zaloty pięknej kobiety. Wstrzymał oddech, powoli zwrócił głowę w jej stronę, spojrzał gdzieś w okolice szyi, bo w oczy nie miał odwagi, i głosem grobowym skomentował:

– Chyba już pó...pó...jdę.

Kobieta chwyciła go za rękę, przyciągnęła do siebie i dała słodkiego całusa.

– Ja... nie mo...mo...gę.

Godzinę później byli u niego. Najpierw wszedł do domu sam, sprawdził, czy drzwi do sanktuarium są zamknięte i zaprosił ją do pokoju, gdzie mieszkał. Stanęła pośrodku, rozpostarła skrzydła i wydając z siebie szum imitujący wiatr, wyszeptała:

– A teraz cię wyzwolę.

Kilkanaście minut później doprowadziła do tego, że się kochali. A w zasadzie ona go ujeżdżała, bo Piotr myślał tylko o tym, co za zamkniętymi drzwiami.

I od tego dnia była stałym bywalcem u niego w domu. Najpierw był tylko seks, na który na początku godził się z oporami, a potem nawet zaczęła gotować mu obiady. Kilkanaście tygodni później Piotr już sam doprowadzał do zbliżenia, a i wymyślał coraz to nowe pozycje. Jego cioteczny brat któregoś razu skomentował, że nic lepszego nie mogło się Piotrowi przytrafić niż Ewa, bo tak miała na imię pani-motyl. Lecz twierdził, że bez odwyku się nie obędzie, bo co prawda na co dzień Piotr coraz rzadziej sprawdzał monitorowany pokój, spał spokojniej i głębiej, a i wkrótce zmienił pracę na lepiej płatną, ale nadal spędzał przynajmniej trzy czy cztery godziny dziennie w sanktuarium.

– Nie uważasz, że masz hopla na punkcie tych motyli? – spytała któregoś dnia Ewa.

– Takie moje hobby – odparł bez zająknięcia.

– A może wyjedziemy gdzieś na wakacje?

– Wiesz, że zbieram na nowe okazy.

– Przecież ty nie masz życia poza tymi swoimi pieprzonymi motylami! – Wyszła, trzaskając za sobą drzwiami.

I już więcej się nie pojawiła.

 

Dwa tygodnie później, będąc w pracy, odkrył, że monitoring nie działa. Gdy wrócił do domu, kolekcji nie było. Ani jednego okazu. A przecież dał Ewie klucze i kody do systemu zabezpieczeń...

 

Pół roku później Piotr wyjechał na długie wakacje z kobietą, którą zaczepił na ulicy. I już nie chciał mieć żadnego hobby. Teraz, zamiast mieć hobby, po prostu żył.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AntoniGrycuk · dnia 08.06.2019 05:49 · Czytań: 99 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 12
Komentarze
mlodepioro dnia 09.06.2019 23:12
Cześć Antoni,
zacznę od tego, że motyw na historię bardzo ciekawy i nietuzinkowy, rzekłbym, że dość oryginalny, chociaż jak dla mnie ma w sobie pewne niedoskonałości. Język trochę za ciężki, nie wiem czy to był specjalny zabieg, aby tekst przypominał bardziej gawędę, jakiś potoczny styl, lekką rozmowę wśród znajomych, ale mnie zmęczył. Ponadto:

Cytat:
Zbie­rał je od wielu lat, odkąd pa­mię­tał. Będąc na­sto­lat­kiem, za­czął od tych kra­jo­wych, a potem do­łą­czał bar­dziej eg­zo­tycz­ne.


Cytat:
Naj­pierw były takie okazy jak bie­li­nek, cy­try­nek, paź kró­lo­wej – w sumie ponad trzy ty­sią­ce ga­tun­ków mo­ty­li kra­jo­wych, a do tego pra­wie pięć ty­się­cy za­gra­nicz­nych.


powtórzenie - krajowy i zagraniczny. Przeredagowałbym te zdania używając synonimów.

Cytat:
Mniej­szy pokój słu­żył jemu sa­me­mu, a więk­szy to sank­tu­arium mo­ty­li.


według mnie: mniejsze pomieszczenie było pokojem Piotra, natomiast większe stało się sanktuarium motyli. Tu też jest przykład na brak czasownika w drugiej części zdania. Mnie jego brak trochę przeszkadza. Tekst jest wtedy mało dynamiczny.

Powinieneś stosować więcej zdań w stronie czynnej, a nie biernej. Równoważniki zdań lub imiesłowy nie są naturalnym elementem składni języka polskiego, brzmi to trochę sztucznie, bardziej po angielsku, ale jeżeli to stylizacja tekstu, zmienia to postać rzeczy ;)

Reasumując, bardzo ciekawy tekst, abstrahując od jakiś niedociągnięć, tło historii bardzo oryginalne i życzę dalszej weny!

Powodzenia!
AntoniGrycuk dnia 10.06.2019 05:12
Mlodepioro,

dzięki za czytanie i kilka słów.
Co do poprawek cytatów to pomyślę, jak to zrobić.
A czy u mnie tak dużo imiesłowów albo strony biernej? Ja wychodzę z założenia, że lepiej zastosować od czasu do czasu stronę bierną, aby ciągle nie powtarzać słów typu: powiedziała, zobaczyła, stwierdził, rzekł. Tak samo zdania krótsze powinno się przeplatać dłuższymi.
A że tekst Cię zmęczył... Tak to już bywa, że jednego zmęczy, a drugi niemal wciągnie nosem. Nie sądzę, aby istniał tekst, który byłby dla wszystkich dobry. Oczywiście nie twierdzę, że moje pisanie jest idealne. Brakuje mu na pewno. Pomyślę, jak zdynamizować swoje teksty, jednocześnie zachowując styl.

Pozdrawiam.
Dobra Cobra dnia 16.06.2019 12:30 Ocena: Bardzo dobre
Jakże, qrde, podoba mi się styl tej opowieści!


AntoniGrycuk,

Slodki, bardzo slodko piszesz. Jest sierota że złamanym sercem, jest kobieta motyl, co to idzie po dwoje i zazwyczaj dostaje, czego chce.


Od jej spotkania uśmiech na całego, choć trzeba zaznaczyć, że od początku historia ujmuje w sposób cudowny.

Cytat:
- A teraz cię wyzwole
buhahahaha! Zdanie w najlepszym z możliwych stylów! Przecudne i w nader właściwym miejscu. Słodkości, takie rzeczy to lubię - zagęszczenie wariatów jak należy. Hihihi. Brawo. Sikam że smiechuuuuu.

Potem leci przewidywalne, czyli czytającego oblewa smutek. A ocena szybkie w dół. A szkoda, bo przy małych poprawkach i zastosowaniu nieprzewidywalny ocena byla by tylko jedna: summa cum lauda.

Jednym slowem: bardzo dobre opowiadanie. Dodaje do ulubionych, bo jakże może być inaczej. A Autora zachęcam do napisania wersji lat, gdzie historia bardziej zakręci , bo zwyczajnie ma wielki potencjał.

I już


Cytat:
...niewielkie mieszkanie. Mieszkał w dupokojowym mieszkaniu...
trzykrotnie powtórzenie, trza by zamienić na inne odpowiedniki, bo czytający ten fragment może poczuć się obrażony ;)


Pozdrawiam wielce zbudowany. Z radości po czytaniu może nawet pójdę do kina na najnowszą Godzillę, kto wie. .

Dobra Cobra

Ps. Intrygujący tytuł, a motto takie, że idzie w buty. Czyli dobre. Bo motto zawsze winno być i basta.
AntoniGrycuk dnia 16.06.2019 13:30
DoCo,

To było tak, że opowieść tę wymyśliłem na potrzeby konkursu, gdzie motywem przewodnim wybrałem sobie piosenkę "Kiss of life" Sade. Dodatkowo mam skrzywienie psychologiczne i często moje teksty są tym przepełnione. Często zapominam, że lepiej odejść od sztywnych reguł rządzących ludzką psychiką i napisać coś zaskakującego, czy w ogóle odjechanego. Może faktycznie zapomnę o zakończeniu i napisze inne rozwiązanie, bo właśnie uświadomiłeś mi nowy tor postrzegania tekstów. Dzięki.

A wspomniane powtórzenie to jakiś koszmar. Że tego nie zauważyłem...

Aha. I dzięki za dodanie tekstu do ulubionych.

Pozdrawiam.
Dobra Cobra dnia 16.06.2019 13:49 Ocena: Bardzo dobre
Tak, pisanie czegoś zaskakującego i odjazdowego winno być misją jak i powinnością każdego piszącego. Nie czyń sobie wyrzutów ws powtorzeń, wszak jesteśmy ludźmi i w ferworze tworzenia fikcji po prostu pewne rzeczy umykają.

Pozdrawiam slodko,

DoCo
akacjowa agnes dnia 22.06.2019 10:05
To opowiadanie ze wszystkich konkursowych przyciągnęło najbardziej moją uwagę. Jest mocne. Chwilami trochę zbyt, ale to tylko moja opinia. Zakończenie mnie nie zaskoczyło. Ale może dlatego, że za wiele już przeczytałam
AntoniGrycuk dnia 22.06.2019 11:02
Agnes,

dzięki za kilka słów.
Wstrzymam się i za rok czy dwa napiszę nowe zakończenie, bo tu nie ma tego czegoś.

Pozdrawiam.
wiosna dnia 22.06.2019 11:23
Podoba mi się, ale zakończenie moim zdaniem wymaga rozwinięcia. Teraz sprawia wrażenie, jakbyś szybko chciał zakończyć ten tekst:)
Zabrakło mi reakcji bohatera na kradzież jego ukochanej kolekcji, której zebranie kosztowało go wiele wysiłku i pieniędzy.
Pozdrawiam:)
AntoniGrycuk dnia 22.06.2019 14:43
Hej, Wiosna,
co do rozwinięcia, zdania są podzielone. Miałem taki sam zarzut do tego tekstu, ale ktoś, profesjonalista stwierdził, że tak jest dobrze. Ale po tym, co powiedziałaś, nie wiem sam... Zastanowię się.

Pozdrawiam.
wiosna dnia 22.06.2019 20:13
AntoniGrycuk napisał:
Hej, Wiosna,co do rozwinięcia, zdania są podzielone. Miałem taki sam zarzut do tego tekstu, ale ktoś, profesjonalista stwierdził, że tak jest dobrze. Ale po tym, co powiedziałaś, nie wiem sam... Zastanowię się.


Hej Antoni.
To nie jest zarzut tylko spostrzeżenie, całkiem subiektywne, którym się z Tobą podzieliłam. Nie jestem znawcą a zwykłą czytelniczką. Jednak zastanowienie nic nie kosztuje, a czasem wychodzi na dobre.
Dobrego wieczoru.
AntoniGrycuk dnia 22.06.2019 21:03
Wiosna,
wiem, że to Twoje spostrzeżenie. Ale skoro pokrywa się ono z moim pierwotnym zdaniem, to warto się zastanowić :)

Pozdrówka.
wiosna dnia 23.06.2019 11:08
Pewnie, że warto:)
Miłej niedzieli:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Madawydar
24/06/2019 11:42
Witaj Kaz Powiem krótko. Temat mnie wciągnął i teraz… »
wiosna
24/06/2019 10:33
Świetny tekst. Świetne opisy postaci męża, które… »
Kazjuno
24/06/2019 10:03
Uffff, odetchnąłem... Byłem pewien, że jesteś uroczą osóbką,… »
wiosna
24/06/2019 09:59
uniesienia? Przyznam, że lubię uczestniczyć w procesji na… »
al-szamanka
24/06/2019 09:23
Te bociany rzeczywiście istnieją, także przedszkole po… »
al-szamanka
24/06/2019 09:20
Potrafię sobie doskonale wyobrazić Twojego skrzata, Michale.… »
al-szamanka
24/06/2019 09:12
Nie latam, ale jako dziewuszka często próbowałam i...… »
Ania_Basnik
23/06/2019 23:30
Mike, dawno mnie tu nie było. Śpieszę nadrobić zaległości.… »
ghost--writer
23/06/2019 23:04
to jednak czarne dziury wypełniły. Tak, wydaje się to na… »
ghost--writer
23/06/2019 22:54
masz rację! Przecież stopniowanie, to osobno. Gdzie moja… »
wiosna
23/06/2019 22:23
czarne dziury wypełniły asfalt? Czy asfalt wypełnił czarne… »
wiosna
23/06/2019 22:11
zastanawiam się nad pisownią, a nie nie dawniej?… »
wiosna
23/06/2019 21:50
Takich potworów trzeba, aby też się zastanawiać nad ich… »
wiosna
23/06/2019 21:43
Przyłączam się do zachęty:) Próbujmy:) »
ghost--writer
23/06/2019 21:41
Bardzo przemawiający obrazek, zastanawiam się jedynie nad… »
ShoutBox
  • Kushi
  • 23/06/2019 21:36
  • To miłego wieczorku moi kochani, a ja od siebie zostawiam coś, co bardzo za mną "chodzi" ostatnio:):)... [link]
  • mike17
  • 20/06/2019 18:17
  • Elvis podobno żyje - niedawno widziano go w barze mlecznym w alejach Jerozolimskich, Ciekawe co zamawiał :) : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 20/06/2019 17:12
  • StalowyKruku, wyczuwam w Twoich słowach swego rodzaju szantaż emocjonalny. Jak możesz? ;)
  • StalowyKruk
  • 20/06/2019 16:55
  • Skoro w regulaminie w dalszym ciągu jest napisane "tydzień", czuję się upoważniony do narzekania.
  • Kushi
  • 19/06/2019 19:41
  • Również pozdrawiam serdecznie Berele :), a to ode mnie dla Was :):) [link]
  • mike17
  • 19/06/2019 15:48
  • Pozdrawiam serdecznie, Berele :)
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:kivadiknohi967
Wspierają nas