Klątwa Bestii rozdział 1 Złotooka kreatura cz.3 (ostatnia) - StalowyKruk
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Klątwa Bestii rozdział 1 Złotooka kreatura cz.3 (ostatnia)
A A A
Od autora: Planowałem napisać dłuższy rozdział, ale uznałem, jeszcze trochę i będzie to długość wymuszona. Przypominam, że to wersja robocza.
Miłego czytania :)

O i poprzedni fragment skończył się niefajnym cliffhangerem, więc tylko przypominam, że Haknir, po walce wyciągnął z siebie pazury martwego potwora i wrzeszczał.

– O cholera – rzucił nieznajomy blednąc. Na chwilę zniknął z oczu przeklętemu, by po chwili powrócić ze zwojem bandaży. Pomógł zdjąć mu napierśnik i zabarwioną czerwienią koszulę, a następnie ciasno obwiązał jego tors bandażem.

– Nie wiem, czy się z tego wyliżesz – przyznał szczerze.

– Dam radę – wydusił z siebie Haknir. – Moje rany szybko się zasklepiają.

– Czyli klątwa ma swoje plusy, co? Nie rób tak zdziwionej miny. Widzę przecież te świecące oczy. Wnioski nasuwają się same. Nawiasem mówiąc jestem Zagaw. Wędrowny handlarz i gawędziarz. Oraz twój dłużnik. Jak właściwie masz na imię?

– Haknir – odparł przeklęty, zaskoczony nieco tym słowotokiem. Z pomocą podróżnika doczołgał się do drzewa i wsparł się o nie plecami.

– Miło mi cię poznać, też idziesz do Fehrneum?

Ranny skinął głową.

– Jak spotkałeś to… coś? – Wskazał truchło potwora.

– Nadbiegł z pustkowi. Zdążyłem tylko zrzucić plecak i wdrapać się na drzewo. Jeśli chcesz znać moją opinię to, to coś uciekło z twierdzy odosobnienia. Jest tu jedna, względnie niedaleko.

– Wiem. Ale strażnicy by go chyba powstrzymali.

– Strażnicy? – Zagaw skrzywił się. – Wiesz, kim właściwie są? Pewnie zdajesz sobie sprawę, że każdy z nich jest przeklętym, ale jest cos jeszcze. Widzisz, choroba jest odroczeniem wyroku dla wielu przestępców. Nie znam szczegółów, ale zamiast ich zabijać odsyła się ich do twierdz. Jeżeli nie zamienią się w potwory, dostają szansę przyłączenia się do strażników. To trochę jak wybrać więzienie zamiast śmierci. Możesz się domyślać, że tacy ludzie nie świecą przykładem przywiązania do swojej pracy, nawet jeśli to jedyne co stoi pomiędzy ich szyjami a stryczkiem.

– Dlaczego nie zabija się chorych?

Handlarz wzruszył ramionami.

– Musisz zapytać kogoś związanego z którąś z organizacji zrzeszających podobnych tobie. Jestem pewien, że w Ferhneum będzie przynajmniej jeden wysłannik Przeklętego Legionu.

Przeklęty Legion. Znów ta nazwa. Haknir zaczynał mieć dość słuchania o nich. Z pewnym trudem, wspierając się o pień drzewa wstał.

– Chodźmy już – powiedział. – Do zmroku pozostało jeszcze wiele godzin.

– Jesteś pewien, możemy poczekać.

– Nie chcę dłużej siedzieć w towarzystwie tego. – Haknir wskazał potwora. Krytycznie przyjrzał się swojej pokrwawionej koszuli, zarzucił ją na ramię z resztą bagażu i ruszył w dalsza drogę.

Zagaw podążył jego śladem.

***

Późnym wieczorem rozbili obóz przy trakcie. Okoliczny teren był nieco bardziej pofalowany niż to z czym mieli do czynienia wcześniej. Tutaj wzniesienia nachodziły na siebie z zasłaniały widok, ale Zagaw utrzymywał, że miasto jest już bardzo blisko.

Zbliżał się świt i była kolej Haknira na pełnienie warty. Razem z Zagawem doszli do wniosku, że powinni czuwać na zmianę, na wypadek gdyby w pobliżu wałęsało się więcej potworów. Raz po raz wodził wzrokiem po tym samym monotonnym krajobrazie. Nic tylko wzniesienia, kępy traw i krzaki. Jeden z pagórków był sporo wyższy od pozostałych. Rosło na nim niewielkie, powykręcane drzewo. Przeklęty przerwał na chwilę, by pogrzebać patykiem w dogasającym ognisku, rozpalonym z wyschniętych krzaków. Gdy wrócił do pełnienia warty, dostrzegł na szczycie wzniesienia z drzewem samotną ludzką postać.

Nie mógł tego tak zostawić, więc chwycił w dłoń miecz i ruszył na spotkanie tajemniczemu osobnikowi.

Nieznajomy stał obrócony do niego tyłem. Plecy okrywała mu peleryna z futrzanym kołnierzem, a na głowie spoczywał hełm ze skierowanymi ku górze wielkimi prążkowanymi rogami.

– Kim jesteś? – zapytał Haknir. Zabrzmiało to nieco obcesowo, ale nie mógł wymyślić innego sposobu na rozpoczęcie rozmowy.

– Możesz mnie nazywać Draugrem – odparł chrapliwie nieznajomy, obracając się. Jego peleryna załopotała na wietrze, gdy wyprostowany dumnie stanął naprzeciw Przeklętego. Jego zbroja, utrzymana w stylu ludzi północy pozbawiona była zdobień, choć zdradzała niezwykłą kunsztowność wykonania. Jedynie napierśnik i karwasze, cięższe i zrobione z pojedynczych kawałków stali pokryte były runami. Każdy element uzbrojenia był ciemny i matowy.

Haknir cofnął się zaskoczony, widząc nieosłoniętą hełmem twarz rozmówcy. To nie był człowiek. Przeklęty rozmawiał z trupem. Twarz Draugra była zmumifikowana. Wysuszona skóra ciasno opinała kości, odsłaniając zęby w wiecznym szyderczym uśmiechu. Tylko bladoniebieskie błyszczały się żywo.

– Ty… Czym ty jesteś? – Haknir cofnął się zaskoczony.

– Człowiekiem nieostrożnie zawierającym umowy.

– Jesteś nieumarłym?

Draugr powoli skinął głową.

– Czego ode mnie chcesz?

– Jestem tylko posłańcem. Moi mistrzowie wyrażają radość z twojego powrotu do gry i z tej okazji przesyłają drobny upominek – powiedział nieumarły, odpinając od pasa kolejny hełm i podając go Przeklętemu.

Haknir ostrożnie wziął go w dłonie i obejrzał. Hełm był lekki i zrobiony z lśniącego metalu, sprawiającego wrażenie jakby nie kutego, lecz ukształtowanego nieznaną mu siłą. Z przodu znajdowały się otwory na oczy i nosal, który przemieniał się w grzebień biegnący przez całą długość hełmu. Po bokach wyrastały skierowane ku górze rogi zrobione  z tego samego metalu co reszta hełmu.

– To wspaniały dar – ostrożnie powiedział Haknir.

– Owszem, to dzieło niezrównanego rzemiosła – potwierdził Draugr. – Lecz to nie wszystko. Mam jeszcze słowa ostrzeżenia. Strzeż się złego oka. Strzeż się wyciągniętych ku tobie rąk. Nigdy nie zapominaj o płonącym w tobie ogniu.

– Czy to jakiś rodzaj przepowiedni?

– Być może. – Niebieskie oczy błysnęły jakby z rozbawieniem. – Żegnaj, Haknirze. Jeszcze się spotkamy – rzucił jeszcze, po czym odwrócił się i odszedł. Przeklęty patrzył za nim jeszcze przez chwilę i wrócił do obozowiska. Zagaw wciąż twardo spał. Haknir przyjrzał się dokładniej hełmowi. Rogi odbierały mu praktyczności, ale przynajmniej wyglądały wspaniale. Przez chwilę na krawędzi jego zaspanej świadomości majaczyła pewna myśl, by w końcu skrystalizować się w jednej, prostej frazie. Efekt Psychologiczny. Haknir uśmiechnął się do swoich myśli.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
StalowyKruk · dnia 20.06.2019 23:22 · Czytań: 130 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 5
Komentarze
MarcinD dnia 27.06.2019 08:22
Cytat:
– Je­steś pe­wien, mo­że­my po­cze­kać.

Dla mnie brzmi to jak pytanie, więc chyba powinien być pytajnik. Albo zdanie rozdzielone na dwa, z pytaniem i stwierdzeniem.

Cytat:
Nie mógł tego tak zo­sta­wić, więc chwy­cił w dłoń miecz i ru­szył na spo­tka­nie ta­jem­ni­cze­mu osob­ni­ko­wi.

To jest takie trochę nielogiczne. Zobaczył daleko na wzgórzu samotną postać, więc zostawił śpiącego towarzysza i ruszył na samotną postać, która mogła być przynętą.

Cytat:
Efekt Psy­cho­lo­gicz­ny.

Nie jestem pewny, czy "psychologiczny" powinno być z dużej litery.

Poza tym kawałek tekstu jak zwykle u Ciebie bardzo dopracowany, pozbawiony większych błedów, poza tymi dwoma powyżej spójny i naprawdę niezły, tylko... przepraszam, nie obraź się, napiszę wprost że to zakończenie tak trochę z du... W tytule piszesz, że to ostatnia część, ale wcale się nie kończy jak ostatnia, brakuje mi trochę jakiegoś jednoznacznego zakończenia. A być może nie czytam pomiędzy wierszami.

Wybacz, że musiałeś tyle czekać na komentarz ode mnie, ale chciałem zrobić to porządnie, więc potrzebowałem czasu ;-).
StalowyKruk dnia 27.06.2019 20:58
Dzięki za wytknięcie błędów :p

W zasadzie to stwierdziłem że zakończę ten rozdział, bo dalsza kontynuacja jest bez sensu. Rozdział drugi dźwiga dalszą część wydarzeń. W nim tez zamierzam wprowadzić więcej postaci. Nie wiem, czy polubiłeś Haknira, ale praca na nim samym (Zagaw to chodzący side quest, Draugr narzędzie fabularne, a do gości z twierdzy wrócę tylko, jeżeli będę potrzebował na szybko postaci do zabicia) to koszmar. Potrzebuję postaci wspierających i reszty głównych bohaterów. Poza tym, momentami sam nie ogarniam co robię. Niezapisywanie pomysłów się mści :(

Cieszę się, że w końcu skomentowałeś, zaczynałem się zastanawiać, czy tekst jest w ogóle warty przeczytania. Przynajmniej w tej kwestii mi ulżyło.
MarcinD dnia 27.06.2019 21:40
Cytat:
Cieszę się, że w końcu skomentowałeś, zaczynałem się zastanawiać, czy tekst jest w ogóle warty przeczytania. Przynajmniej w tej kwestii mi ulżyło.


Spoko, przeczytałem niemal od razu, tylko nie od razu miałem czas na komentarz :-(.
DanielKurowski1 dnia 15.07.2019 16:11 Ocena: Bardzo dobre
Komentarz dopiero po miesiącu, ale sesja nie wybacza.

Fragment jest dość, krótki, więc nie będę się nad nim długo rozwodzić, jednak muszę przyznać (i dlatego pisze ten komentarz), że bardzo podobają mi się Twoje dialogi. Są naturalne i płynnie się je czyta, no ale to tyczy się też opisów.

Mam nadzieję, że w przyszłości pojawią się dłuższe fragmenty, albo nowe historie.

Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym pisaniu ;)
StalowyKruk dnia 15.07.2019 18:04
Dziękuję. Pracuję nad rozdziałem drugim, ale jak zwykle dotarłem do ściany i rzuciłem to w kąt. Pewnie wrócę do tego jeszcze przed końcem miesiąca. Próbuję też poskładać nową historię z niewykorzystanym jeszcze przeze mnie sposobem narracji. To trochę zajmie.

W każdym razie, również pozdrawiam i liczę, że Twoje pisarstwo ma się nieźle.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ajw
19/07/2019 17:27
Al, Hubert - dziękuję za spacer między wersami :) »
ajw
19/07/2019 17:26
I ja dziękuję serdecznie Bożence za przypomnienie (dumna z… »
Kazjuno
18/07/2019 19:31
Witaj JOLU S. Jak miło mi, że czytasz tę wspomnieniową… »
SzalonaJulka
18/07/2019 12:42
Miladora! To naprawdę Ty? I ścinka w starym, dobrym stylu… »
JOLA S.
18/07/2019 12:23
Kazjuno, wpadłam, czytając kolejną część. Może tak być… »
Marek Adam Grabowski
17/07/2019 19:49
Jak na długie opowiadanie to jest to bardzo krótkie. A tak… »
AntoniGrycuk
17/07/2019 17:00
Po pierwsze. Doskonale wiedziałem, że skomentujesz ten… »
PrzemeK155J
17/07/2019 14:23
Twój tekst może okazać się przekonujący, albo skłaniający do… »
Marek Adam Grabowski
16/07/2019 19:25
Tematyka nie dla mnie, ale doceniam wysoki poziom twojego… »
Miladora
16/07/2019 18:21
Umknął mi Twój wiersz, a nie powinien, więc dobrze, że Alos… »
SzalonaJulka
16/07/2019 12:52
alos, dziękuję. Celnie rozszyfrowane. Tak, chyba o to mi… »
Hubert Z
16/07/2019 08:14
Cieszę mnie, że się podoba. »
Hubert Z
16/07/2019 08:13
Dzięki wiosno. Pozdrowionka »
Dobra Cobra
15/07/2019 23:12
Madawydar, Jak celnie się domyslasz to tylko opowiesc.… »
Marek Adam Grabowski
15/07/2019 22:25
Chodziło mi o to, czemu zabił i co łączyło go z tą… »
ShoutBox
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
  • Kushi
  • 17/07/2019 11:26
  • Miłego dnia Kochani :)
  • czarnanna
  • 16/07/2019 23:44
  • Hej Michale przelatujący stolicę :D wakacyjne pozdrowienia!
  • mike17
  • 15/07/2019 15:55
  • Przelotem w stolicy, na dobre wrócę pod koniec sierpnia. Pozdrawiam Was i życzę dobrych, udanych tekstów, no i wakacji rzecz jasna :)
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:53
  • Miłej niedzieli! Leniwej lub aktywnej (co kto woli) :D
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:46
  • Naturalnie, Antoni!
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:28
  • I mam nadzieję, że pochwalisz się efektami?
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:Frugoliaq5
Wspierają nas