Gra część czwarta - Kazjuno
Proza » Historie z dreszczykiem » Gra część czwarta
A A A
Od autora: Kolejne dwa rozdziały niech Wam przybliżą wcale nie peryferyjne klimaty stolicy z epoki Gierka.
Dlaczego nie peryferyjne? No bo jak określić ówczesne luksusowe orbisowskie hotele, w których restauracjach
i kawiarniach niczym filmowe gwiazdy pyszniły się dewizowe seksowne prostytutki typu Mariola. Więc chyba
nie przesadzę, twierdząc, że dla cudzoziemców stanowiły wizytówkę Warszawy. Dziewczyny z biznesu - tak były określane
przez oficerów je prowadzących - były chronione. Na lwiej części, ich bajecznych jak na średnią zarobków w PRL dochodów
łapę kładły peerelowskie służby specjalne.
Ochraniali je wprawdzie i byli ich alfonsami zarówno specjalnie do tego wytypowani oficerowie MSW, jak i działający na smyczach
bezpieki starannie wytypowani sutenerzy.

Potwierdzeniem powyższych truizmów niech będzie, choćby taki dowód:
Z wielkim zaangażowaniem szukając najefektowniejszej dziewczyny i super chłopaka do obsadzenia ich w moim filmie, najlepszymi okazali się Adam i Monika.
Właśnie ona, i jej koleżanka Mariola (o której będzie w poniższym tekście) cieszyli się największą samoaprobatą.
A jakoś tak się składa, że tacy najlepiej wychodzili na filmowych ujęciach. A że byli zanurzeni po szyję w
esbecko - przestępczym bagienku...? Cóż, takie było życie.

Zajmującego czytadła, życzę Koleżankom i Kolegom po piórze oraz Czytelnikom, Kazjuno
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

 

Rozdział 7 Lolo się stawia

WPROWADZENIE

Korzystając z porady portalowego kolegi Madawydara, zdecydowałem się na telegraficzne wprowadzenie czytelników
w akcję długiej opowieści, która publikowana jest w rzadko pojawiających się odcinkach, przez co utrudniony jest jej odbiór.

Przygoda, którą opisuję jest dość niezwykła. Popełniłem przestępstwo i droga do tego wynikała z konkretnej motywacji. Właściwie, głównym powodem stworzenia tego opowiadania jest moja wola usprawiedliwienia się, wyjaśnienia dlaczego bez wahania złamałem prawo, dzięki czemu zostałem kilku sezonowym celebrytą.


Chciałem zostać pisarzem, jednak na tym polu zaczynałem od porażek. Więc za poradą kuzynki zdecydowałem się na karierę
filmowca. Szukając z operatorem dziewczyny do głównej roli, w filmie do którego napisałem scenariusz, mieliśmy nie lada kłopoty.
Wreszcie zdjęcia próbne wyłoniły piękną kandydatkę. Na imię miała Monika i później została modelką, żoną wiedeńskiego właściciela agencji modelek.
Lecz w czasach, które opisuję, była zamieszana w środowisko warszawskich alfonsów i prostytutek, kooperujących z SB.
Aby dokładniej przedstawić aktorkę i późniejszą modelkę, opisuję środowisko z jakiego się wywodziła.
Ja również w tamtych czasach otarłem się o wspomniane bagienko stolicy.
Żeby przybliżyć czytelnikom klimaty i atmosferę szemranego otoczenia, w poprzednich rozdziałach i dwóch poniższych
opisuję prowadzoną przez bezpiekę akcję "Żetony".

                                                       

Adam jest oficerem SB.
Major Piwnik - jego szefem prowadzącym akcję.
Mariola - prostytutką współpracującą z MSW i sąsiadką, bliską znajomą Moniki.
Lolo zakochanym w Marioli kryminalistą na pasku bezpieki.
Wacek, kozłem ofiarnym, wytypowanym do wywozu żetonów.
Ja, przez przypadek pomocnikiem w esbeckiej akcji.

 

                                                      *************************

 

Kryminalistę Lola, współpracującą z wydziałem pierwszym MSW piękną prostytutkę Mariolę i agenta Adama Łukomskiego wiózł major Piwnik, ubrany w garnitur z drogiego materiału. Pędzili, wyprzedzając wszystkie samochody, przez most Poniatowskiego za mercedesem Wacka w odległości około dwustu metrów. Ich milicyjny fiat na cywilnych numerach rejestracyjnych z trudem dotrzymywał kroku jadącej prawie sto dwadzieścia kilometrów na godzinę granatowej limuzynie. Jej śledzenie ułatwiało, łatwo dostrzegalne na tyle samochodu białe, jajowate oznaczenie literą S, samochodu zarejestrowanego w Szwecji. Ścigany drogowy pirat, co chwila znikał za innymi pojazdami.

– Ale zapierdala. Żeby go tylko przed nami nie przechwyciła drogówka. Chyba jest na bani albo pod wpływem narkotyku – odezwał się Adam, siedzący obok majora Piwnika, kierowcy fiata.

Silnik ich samochodu rozpaczliwie wył, pracując na najwyższych obrotach, a w czasie wyprzedzających manewrów rozlegało się piszczenie opon.

Jak go zatrzymają to nici z dzisiejszej akcji – bąknął major.

Na jego czole pojawiły się kropelki potu, a z twarzy ulotnił się grymas cynicznego półuśmieszku. Swoją miną, jak sądził, działał uwodzicielsko na Mariolę, mogącą obserwować go z tylnego siedzenia w odbiciu wstecznego lusterka. Jeszcze przed kwadransem, zanim rozpoczęli pościg za Wackiem, Lolo, będąc na lekkim rauszu po wypiciu setki wódki, na chwilę pobladł z wściekłości. Najwyraźniej ukłuł go kolec zazdrości po słowach majora bębniącego niecierpliwie palcami o kierownicę.

Mariolko jutro się u mnie zameldujesz. Załóż czarne majtki, to zrobię ci test na prawdomówność.

Po wypowiedzeniu tych słów major Piwnik odwrócił się do tyłu i mrugnął do niej okiem, przyjąwszy cwaniacki wyraz twarzy. Dziewczyna się zmieszała, na jej twarzy zakwitł rumieniec. Ręka i ramię zakochanego w niej przestępcy odchyliły się do tyłu, stężały mu mięśnie nóg. Wykonując przygotowanie do zadania ciosu, chciał poskromić, siedzącego przed nim, autora niewybrednych zalotów. Powstrzymał się z trudem. Ostatnio zakazał Marioli, zdejmowania biustonosza w czasie stosunków z klientami, a ona zapewniała, że nawet się z nimi nie całuje. Do tej chwili nic nie wiedział o jej kontaktach z Piwnikiem.

 

 

Raptem, ich fiatem szarpnęło ostre hamowanie. W akompaniamencie świszczącego jęku szurających opon zarzuciło na bok samochód w poprzek torów. To nagłym dociśnięciem hamulca, kierujący esbek uratował wiezioną ekipę przed zderzeniem się z tyłem autobusu.

Nie umiesz jeździć ofermo! – krzyknęła na majora młoda prostytutka, po uderzeniu głową w oparcie przedniego fotela.

Sama kurwo kieruj – odszczeknął się zdenerwowany Piwnik.

Wtedy Lolo stracił nad sobą panowanie. Raptownie objął od tyłu szyję wysokiego rangą esbeka i zakleszczył na niej ramię.

Licz się gnido ze słowami – warknął, dusząc wytrzeszczającego przerażone oczy, charczącego majora.

Z zapaśniczego „krawata”, po którym major nieomal stracił przytomność, z trudem wyzwolił go Adam z pomocą Marioli. Ogarnięty wściekłością i żądzą mordu kryminalista, poluzował uchwyt. Z trudem się opanował, słysząc klaksony trąbiących na nich samochodów, pisk Marioli i krzyk odciągającego jego przedramię Adama.

Puść go ty pojebany szajbusie!

Przez kilkadziesiąt długich sekund, ich fiat, stojący na torach biegnących wzdłuż mostu, nieomal stał się przyczyną poważnej kraksy. Przed ich służbowym samochodem, z trudem wyhamował przeraźliwie dzwoniący tramwaj.

Jesteś wyłączony z akcji – odezwał się do Lola, rozcierający szyję Piwnik.

 

 

Wysiadali po zatrzymaniu fiata przy Placu Zamkowym. Przed chwilą zauważyli zaparkowany w pobliżu mercedes Wacka.

Daj Mariolka stówkę, muszę się napić – powiedział Lolo. – Nie będę wam bruździł. A ty! – wykonał krok w stronę majora. – Tylko ją dotknij, to cię zajebię.

 

 

 

 

 

Rozdział 8 Wchodzę do akcji ŻETONY, zamiast Lola

 

Adam z Mariolą znaleźli Wacka w winiarni Fukiera na rynku Starówki. Dla pięknej prostytutki zwrócenie na siebie uwagi, a później zawarcie znajomości z Wackiem, nie było trudne. Przybysz ze Sztokholmu, po opuszczeniu mercedesa zdążył wypić dwa pokaźne kieliszki wina. Już prowadząc zawadiacko auto, był na podwójnym gazie po paru głębszych z kumplem z dzieciństwa. Celebrowali tryumfalny przyjazd Wacka “na stare śmieci”. Zawarty w organizmie alkohol doprowadził go niemal do euforii. Nabrał przekonania, że atrakcyjna blondynka usadowiona w towarzystwie mocno zbudowanego mężczyzny jest zafascynowana jego urodą.

Już się ślini – powiedziała do Adama, siedzącego z nią przy barze. Łukomski był odwrócony tyłem do figuranta ze Szwecji, podnoszącego kolejny kieliszek wina i wykonującego gest toastu w stronę Marioli. Wzrok kierowcy mercedesa przyciągnęła sprawdzoną metodą. Świadoma nienagannych kształtów swoich ud, obnażonych prawie do pośladków zasłoniętych mini spódniczką, obdarzyła go uwodzicielskim spojrzeniem oraz kuszącym uśmieszkiem. Jej błyszczące oczy, zacienione gęstymi rzęsami, pokrytymi tuszem maxfaktora, miały hipnotyczną moc zniewalania amatorów cielesnych rozkoszy. Po, ponad minucie wymiany spojrzeń, Wacek przekonany, że to ona nie może oderwać od niego wzroku, odpłynął w wyobraźni do hotelowego łóżka dzielonego z dziewczyną już całkowicie obnażoną.

Obróć się i zobacz tę laskę – zwrócił się półgłosem do kolegi z ulicy Targowej, dzielącego z nim stolik. – Dzisiaj będę ją pierdolił.

To dewizowa kurwa. Jakbyś chciał ją wydymać, będziesz się musiał wypruć z grubej kasy.

Pies jebał pieniądze. Za taką w Sztokholmie musiałbym wydać z pięćset koron. Tu wezmę ją za stówkę. Nawet dam kurwie dwie. Raz się żyje – zbyt głośno odezwał się przybysz ze Szwecji.

 

Mariola przedstawiła się jako studentka filologii romańskiej, a Adama Łukomskiego zaprezentowała jako bliskiego kuzyna. Zaproponowała przybyszowi ze Szwecji, aby udali się razem do Nimfy, nowo otwartej dyskoteki przy szosie Wał Miedzeszyński, ciągnącej się wzdłuż prawego brzegu Wisły.

Będąc już na dyskotece, chcieli się pozbyć kolegi z ulicy Targowej. Był pijany i ledwo trzymał się na nogach. Od chwili, kiedy prostytutka i Łukomski przesiedli się do stolika Wacka, jego towarzysz patrzył na nich nieufnie.

Kończyła się melodia, Pink Floyd’ów Money. Mariola, dając popis tanecznego kunsztu, nie wzbraniała się przed dłońmi Wacka. Właściciel mercedesa bez żenady weryfikował jędrność jej ponętnych kształtów. Jego łapczywe dłonie błądziły po jej plecach, parokrotnie sięgając do pośladków. Delikatnie odsunęła jego rękę, kiedy zaczął dotykać biustu. Wracając z parkietu do stolika, trzymali się pod ręce jak zakochani.

Widoku tego nie zdzierżył kolega z Pragi, od dłuższego czasu patrzący bykiem na Mariolę i Adama, realizujących esbecką akcję.

Oczy zarosły ci pizdą? – zapytał głośno. – Nie widzisz, że ta kurwa i jej alfons, robią z ciebie frajera! – dodał rozzłoszczony.

Wtedy poderwał się z krzesła Łukomski. Łapiąc za klapy marynarki autora obraźliwych słów, chciał uderzyć go głową, lecz między jego czoło, a twarz zamroczonego alkoholem kolegi, wepchnął ramię Wacek. Po chwili szarpaniny podjęli interwencję dwaj „bramkarze”. Kolegę Wacka, wystrojonego w ciuchy przywiezione mu ze Szwecji, chwycili mocarni rugbiści z KS Orzeł, dorabiający wieczorami poskramianiem niesfornych klientów. Przeciągnęli wierzgającego i ubliżającego im awanturnika, przez parkiet do drzwi wyjściowych. Na zewnątrz wywrócili go na ziemię i rozpoczęli traktować kopniakami.

Wy komunistyczne, gestapowskie kurwy! Pierdoleni w dupę bandyci!

Adidasy ochroniarzy zamieniły epitety – potoczną formą oburzenia na milicję w czasie pijackich burd na Pradze – na wytłumione bólem pojękiwanie.

 

 

* * *

 

 

Wprowadzenie mnie do akcji przemycania żetonów nastąpiło rok przed rozpoczęciem próbnych zdjęć z Moniką, po których postanowiliśmy obsadzić ją w głównej roli.

Od czasu zawarcia znajomości Wacka z Mariolą i Adamem upłynęły trzy dni. Szedłem chodnikiem wzdłuż Nowego Światu, kiedy z piskiem opon zatrzymał się mercedes na szwedzkich numerach rejestracyjnych. Otwarło się tylne okno eleganckiego samochodu i rozpoznałem w nim Adama.

Masz chwilę czasu? – zapytał, przyglądając się pojemnej sportowej torbie, jaką trzymałem w dłoni – jest niezła kasiora do zarobienia – dodał.

Uchylił drzwi, a ja przez chwilę nie wiedziałem, o co mu chodzi. Nie miałem pojęcia, że Adam najpierw zwrócił uwagę na niesioną przeze mnie dużą sportową torbę, z której wystawała rączka tenisowej rakiety. Niosąc pojemny neseser mogący się przydać do transportu żetonów, nie słyszałem jego słów, skierowanych do Wacka i Marioli.

Zatrzymaj się na moment! – nakazał Wackowi. – On by się nadał zamiast Lola.

Tu nie mogę. Jest zakaz – odpowiedział kierowca, obok którego siedziała Mariola.

Na chwilę możesz stanąć – Mariola ośmieliła Wacka.

Usłyszałem od Adama propozycję szybkiego zarobienia tysiąca złotych dziennie, byłem zaskoczony. Domyśliłem się od razu, że w grę wchodzi jakiś podejrzany interes. Wtedy otworzyły się drzwi koło kierowcy i z auta wysunęły się nogi Marioli. Wychyliła się, kokietując mnie uwodzicielskim spojrzeniem oraz dekoltem ukazującym duży fragment pełnego biustu.

Prosimy, niech pan wsiada – usłyszałem niskim altem wygłoszoną zachętę, od której poczułem w pachwinie słabość. – Ty grasz w tenisa? – bezceremonialnie przeszła na „ty”.

Udzielam prywatnych lekcji. Jak chcesz, to możesz zostać moją uczennicą, …ale zdaje się, że teraz nie chodzi o tenis.

Tylne drzwi szeroko otworzył Adam.

Wsiadaj, wszystko ci wytłumaczę.

 

 

Właściwie to nic mi nie wytłumaczył. „Robota”, czyli zakupywanie setek żetonów w kasie kasyna, za wręczane mi przez Adama pliki banknotów, wydawała się ryzykowna. Miałem odgrywać rolę pochłoniętego hazardem konsumenta. Łukomski nakazał tworzenie pozorów, czyli kręcenie się po sali salonu, udawanie amatora szczęśliwej wygranej i wrzucanie do automatów kilkunastu żetonów, udając pasjonowanie się grą. Co jakiś czas miałem wynosić obciążoną żetonami torbę na zewnątrz. Nie miałem pojęcia, że „kradzież” żetonów odbywała się za cichym przyzwoleniem byłego funkcjonariusza UB – kierownika Salonu Gier. Spocony od ciężaru torby znosiłem ją po schodach z pierwszego piętra na chodnik. Podejrzany ładunek dźwigałem do zaparkowanego na Placu Konstytucji mercedesa. Byłem na skraju nerwowego wyczerpania. „Dlaczego jeszcze nie zaaresztowała mnie milicja?” – zadawałem sobie retoryczne pytanie. „Przecież kasjerka, sprzedająca nam takie ilości żetonów, powinna dawno się domyślić, że jesteśmy podejrzanymi klientami? Chyba już zadzwoniła po mentownię!”

Następnego dnia przednia maska granatowej limuzyny ze szwedzką rejestracją, podniosła się wyraźnie do góry. Mercedes, do którego bagażnika wsypywano kolejne dziesiątki kilogramów żetonowego bilonu, przechylił się do tyłu. Byłem zdenerwowany i blady, uciekałem wzrokiem od ironicznych spojrzeń Marioli, swobodnie kręcącej się po parkingu. Jej jedyną rolą było otwieranie kluczykiem i podnoszenie klapy kufra samochodu. Sympatię poczułem do podobnie jak ja zdenerwowanego Wacka. On dodatkowo martwił się o samochód.

Porąbało cię? Już wystarczy, nie wytrzymają resory – z pretensją zwrócił się do Adama. – Poza tym, ja takiej ilości nie przewiozę przez granicę.

Przecież, kurwa, ci tłumaczyłem, że mój rodzony brat jest szychą wśród celników na przejściu w Świnoujściu – padła odpowiedź przyciszonym głosem. – A ty pamiętaj – zwrócił się Adam do mnie. – Nic nie słyszałeś. To tajemnica do grobowej deski – zaznaczył, przybierając grymas powagi, jakbyśmy brali udział w pogrzebowej ceremonii.

Ja pierdolę takie interesy – zdenerwował się właściciel mercedesa. – Nie uśmiecha mi się iść za kraty przez twoją pazerność.

No dobra – zadecydował Adam niechętnie. – Ty idź jeszcze po ostatnią porcję – wydał mi polecenie. – Masz tu pięć tysiaków, kup żetony za wszystko. My tu czekamy. Potem ci wypłacam dwa tysiaki i dla ciebie finito.

Stojąc przy jednorękim bandycie, pociągałem niklową dźwignię automatu energicznie. Miałem wprawę nabytą przez wielokrotne powtarzanie tego ruchu w ciągu dwóch minionych dni. Czułem jeszcze strach, ale i ulgę. Wreszcie kończyła się ta wyczerpująca nerwowo przygoda. W ciągu ostatniej nocy, spędzonej na waleta w akademiku przy Placu Narutowicza, długo nie mogłem zasnąć. „Jak mnie zaaresztują za te interesy, to będę spalony u Zanussiego. To będzie koniec mojej filmowej kariery” – dręczyłem się z niepokojem, przewracając się w łóżku i miętosząc kołdrę. Jeszcze o dziesiątej rano, stojąc na rogu Marszałkowskiej i Koszykowej, przed witryną Hortexu, nad którym znajdował się Salon Gier, chciałem zrezygnować z drugiego dnia współpracy z towarzystwem podejrzanych ryzykantów. Było mi jednak żal obiecanych przez Adama dwóch tysięcy. Niezdecydowanie skierowałem kroki w stronę, widocznej w oddali, budowy powstającego w sercu stolicy Hotelu Forum. Wtedy usłyszałem krótki klakson, rozpoznałem zwalniającego granatowego mercedesa. Z otwartego okna limuzyny, machała do mnie Mariola. Zdenerwowałem się. Już nie postrzegałem jej jako seksownej piękności, była dla mnie, co najwyżej atrakcyjną atrapą kogoś, przed kim się skompromitowałem. Ta dziewczyna, obojętna na towarzyszące ich akcji niebezpieczeństwo, była świadkiem upadku moich męskich walorów. Widziała mój strach, momenty niezdecydowanej nerwowości i wymalowaną na twarzy bezradność. Patrzyła z politowaniem, kiedy podchodziłem zgięty pod ciężarem torby, rozglądając się bojaźliwie na boki.

Zaraz skończę z gównianym ryzykanctwem – bąknąłem do siebie, schodząc z ostatnich stopni schodów, by wyjść z bramy przy Placu Konstytucji.

Nagle usłyszałem dochodzące z parkingu krzyki. Nie zdziwiłem się, widząc koło mercedesa milicyjny radiowóz. Chciałem postawić torbę z żetonami na chodniku i zniknąć za rogiem Marszałkowskiej z Koszykową. Jednak się zawahałem, zaskoczyło mnie zamieszanie wokół granatowej limuzyny. Gromadziła się tam coraz liczniejsza rzesza gapiów. „Kogoś zabili?!” Dwóch umundurowanych funkcjonariuszy trzymało wysokiego młodego mężczyznę, próbującego się wyrwać. Adam Łukomski usiłował podnieść Wacka. Właściciel mercedesa, zamroczony jakby był pijany, bezwładnie siedział na bruku. Nie przejawiał ochoty, by ułatwić zadanie, chcącemu go podźwignąć prowodyrowi przestępczej akcji.

Jesteś gorsza niż zwykła kurwa! – darł się na Mariolę facet w eleganckim garniturze, miotający na boki, ledwo mogących go utrzymać milicjantów. – Bo kurwa to się pierdoli za pieniądze, a ty to robiłaś dla przyjemności!

Wtedy dostrzegłem Mariolę. Stała blada z boku, trzymała przy nosie zakrwawioną chusteczkę. Zrozumiałem, że sytuacja nie ma związku z wynoszeniem żetonów. Udając obojętnego widza, podszedłem bliżej. Adam, któremu udało się Wacka doprowadzić do pozycji pionowej, ostrożnie odsunął od niego dłonie. Stał chwilę, patrząc czy przybysz ze Szwecji jest w stanie ustać na nogach. Obiekt jego troski sprawiał wrażenie osobnika, dalej nieświadomego gdzie się znajduje, kogoś przebudzonego z głębokiego snu. Wówczas Łukomski skierował głowę w stronę eleganta, szamoczącego się z przedstawicielami władzy. Energicznie ruszył w jego stronę.

Wiesz Lolo?! – krzyknął na sprawcę pobicia Marioli i Wacka. – Jesteś posranym chujem i frajerem! Jesteś skończony!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Kazjuno · dnia 02.07.2019 16:11 · Czytań: 196 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 25
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 03.07.2019 19:40
Ech, to prawda, że czytanie w odcinkach jest niewygodne. Mało pamiętam co było przedtem, a przez to nie łapię treści. Inna sprawa, że poziom się chyba obniża. Mi brakuje tutaj dokładniejszych opisów.

Pozdrawiam
Kazjuno dnia 03.07.2019 23:50
Marku Adamie Grabowski.
Nie bardzo wiem, o które Ci chodzii opisy?
Czy te wprowadzające, czy w treści tekstu?
Dzięki za przeczytanie.

Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 04.07.2019 07:17
Chodzi mi o to jak wyglądali, w co byli ubrani? W poprzednich też było tego mało, ale jakoś wówczas to się lepiej komponowało.

Pozdrawiam
Kazjuno dnia 04.07.2019 08:50
Marku Grabowski

Następne rozdziały (już oczekujące na publikację) w pełni zaspokoją twoją ciekawość co do wyglądu i stroju bohaterów.
Wybacz moją podejrzliwość, ale jako osobnik węszący dookoła spiskową teorię dziejów, nie mogę odeprzeć wrażenia, że chcesz mi z lekka dokopać.

Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski dnia 04.07.2019 09:14
No co ty! Przecież jesteśmy kumplami. B)
Pozdrawiam
Kazjuno dnia 04.07.2019 13:25
Co ty? Taki inteligentny chłopak i zadaje się z przestępcą?
Marek Adam Grabowski dnia 04.07.2019 13:39
Wielki z ciebie przestępca nie jest. A po za tym sprawa jest stara.
Kazjuno dnia 04.07.2019 15:09
Byś się zdziwił, ostatnio złamałem parę
paragrafów.

Nie bądź zaskoczony, jak dostaniesz widokówkę z "wczasów".
(Oczywiście w Zakładzie Karnym).
Marek Adam Grabowski dnia 04.07.2019 15:40
Już paru moich znajomych siedziało. Natomiast samemu kiedyś chciałem być funkcjonariuszem więziennym. Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci, że byłem "gadzim potomstwem".

Pozdrawiam
Kazjuno dnia 04.07.2019 16:14
To jesteśmy za pan brat. Gady i osadzeni to ludzie o podobnych mentalnościach. Wprawdzie po dwóch stronach barykady. Obustronna patologia.
Marek Adam Grabowski dnia 04.07.2019 16:39
Jest Git!
wiosna dnia 04.07.2019 17:01
Witak Kazjuno:)
Przeczytałam wszystkie części Gry. Ciekawie opowiadasz, wprowadzasz w inny świat czy też światek.
Pozdrawiam i na pewno przeczytam dalszy ciąg Twojej opowieści. :)
Kazjuno dnia 04.07.2019 19:40
Wiosno!!! :)
Wspaniała czytelniczko i poetko! Naprawdę wszystko przeczytałaś?
Oczywiście, Ci wierzę i czuję się zaszczycony.
Bardzo Ci dziękuję i serdecznie pozdrawiam,
Kaz
wiosna dnia 04.07.2019 20:00
A naprawdę:)
Miałam dziś trochę czasu w samotności, więc przeczytałam:)
Lubię czytać, a Twoja historia mnie zainteresowała. Ciekawe co dalej z głównym bohaterem -narratorem, a także z innymi pełnokrwistymi bohaterami.
Podobało mi się, ale ocen nie stawiam. Nie gniewaj się. :)
Kazjuno dnia 04.07.2019 20:57
Wiosno.
Otóż przez chwilę pomyślałem, że już w następnych rozdziałach, które leżą w poczekalni Portalu Pisarskiego będzie o głównym narratorze, czyli o mnie. Niestety, uzbrój się w cierpliwość. To co czytasz to opowieść wspomnieniowa, w której oczywiście "dośpiewuję" sobie pewne wydarzenia z życia bohaterów, jednak staram się, by były bliskie prawdy na temat ich życia.
W następnych dwóch rozdziałach przeczytasz o początku "miłości" Adama i Moniki (użyłem cudzysłowu, bo trudno mi definiować łączące ich uczucie, skoro ON musiał się godzić z nadrzędną rolą samca Alfa - swego szefa).
Poświęcam tej parze tyle miejsca, bo grali główne role w moim filmie.
Dopiero po tych dwóch następnych rozdziałach (gdzieś za 2 tygodnie) dowiesz się o dalszych losach głównego narratora i o perypetiach dotyczących jego filmowego dzieła.

Nie gniewam się za brak oceny. Sam, pisząc komentarze, najczęściej o ocenach zapominam.
Miłego wieczoru, Kaz
al-szamanka dnia 04.07.2019 21:07 Ocena: Świetne!
Cytat:
w cza­sie wy­prze­dza­ją­cych ma­new­rów [b]roz­le­ga­ło się pisz­cze­nie opon[/b]

roz­le­ga­ł się pisk opon będzie lepiej
Cytat:
Ce­le­bro­wa­li try­um­fal­ny (triumfalny) przy­jazd Wacka “na stare śmie­ci”


No i ta interpunkcja, np:
Cytat:
– Nie umiesz jeź­dzić(,) ofer­mo!

itd, itp


O rany, robi się coraz bardziej gorąco.
Ten światek był/jest gorszy niż mi się wydawało.
Okropny język, ale zdaję sobie sprawę, że aby zachować realia, trzeba prowadzić dialogi tak, jak rzeczywiście się odbywały.
Jestem zbulwersowana.
Ale cóż... wciąga!

pozdrawiam :)
Kazjuno dnia 04.07.2019 21:48
Wreszcie Al-Szmanka! Przemiła i zarazem znakomicie oceniająca poziom literacki pisarka, i redaktor.
Przyznam się, że z utęsknieniem czekałem na Twój komentarz.
Zdaję sobie sprawę jak dla Ciebie, panienki z dobrego domu, ów plugawy język dialogów, musiał być szokujący. Aż się obawiałem, że przeczytasz kawałek i lekturę odpuścisz.
Jednak mimo wyniesionych z domu wytwornych manier, przełknęłaś tę knajacką pigułę.
Brawo! Twarda z Ciebie dziewczyna.
Oczywiście wszystkie, bardzo celnie wypatrzone usterki naniosę.
Serdeczne dzięki. Także pokrzepiłaś mnie celującą oceną - jestem wdzięczny.

Nie ukrywam też, że bardzo się cieszę z zawarcia z Tobą znajomości.

Bardzo ciepło pozdrawiam, Kaz
skroplami dnia 05.07.2019 10:40 Ocena: Świetne!
Prawdziwy, chociaż trochę dziwny klimat. Cóż, dla tych którzy go nie znają :). Oczywiście, chodzi tylko o miejsce :). Nie ma czego zarzucić, wszystko jest na jednym pięknym moście, styl, sunącym nad przepaścią w postaci przeszłości. Akcja z czasu "komuny" :), tak określając, niczym się nie różni od akcji "zachodnich" :). Czyli potwierdzenie - niezależnie od miejsca, ustroju, itp, historia wciąż się powtarza, no karuzela :).
Kończąc, przepraszam ale brak czasu :(, odnajdę poprzednie odcinki/części, może doczekam kolejnych ;). Suma, część bardzo doskonała, niczego za dużo, niczego za mało, wrażenia, przeżycia bohatera nr 1 i tych za nim, oddane pełnokrwiście. Jednocześnie, ufff i ble :(, powrót tej atmosfery przeszłości, aż coś niedobrze wewnątrz :(... od niechcenia jakby a świetnie także oddane.
Powodzenia w c.d. historii, wciąż ją tworzymy :), szkoda że nic nowego ale warto :). Czy też, nie ma wyjścia :(.
Kazjuno dnia 05.07.2019 14:43
Szanowny Skropolami.
Nawet nie wiesz, jak przyjemnie mnie łechce i Twoj komantarz. Aż się boję, że ten wpis i dwa poprzednie Koleżanek po piórze, nasączą mnie zadufaniem i nie wykluczam: wpadnę w megalomanię. To grozi, że poczuję się namiastką Hłaski, a to już niebezpieczne(!). Obrosnę w piórka i zacznę chodzić z podniesioną makówą typową dla klasycznego bufona. :no:

A tak poważniej, to obiecuję dokończyć tę historię i dołożę starań, żeby i jej zapętlenie, nie obniżyło poziomu.

Piszesz mniej więcej (jak zrozumiałem): takich historyjek jest, było i będzie na pęczki. Możliwe, choć przyświeca mi pewne przesłanie. Chciałbym, aby młodzi czytelnicy dowiedzieli się o klimatach panujących w peerelu, aby wyciągali wnioski, bo historia uczy. Pozwala lepiej zrozumieć obecną rzeczywistość. Pokazuje jak kiedyś działały służby specjalne i można zadać sobie pytanie: czy skoro kiedyś cieszyły się taką samowolą, to czy teraz, gdy przeszły do współczesności nie zlustrowane, czyli suchą nogą, to może i nadal cieszą się bezkarnością?

Wszak tajemnicą poliszynela jest fakt, przejęcia całego seksbiznesu (np. agencji towarzyskich) w łapska byłych funkcjonariuszy SB i WSW.
Można zadać sobie też pytanie inne: czy nie przejęły też innych sektorów biznesu, co może się odbijać czkawką polityce gospodarczej Polski?

Pozostawię cię Skropolami z tymi retorycznymi pytaniami bez odpowiedzi. Aczkolwiek? Częściowo usprawiedliwiając się od mogącego pojawić się zarzutu: "Ten Kazjuno to picer, próbujący tworzyć zachodniego typu bezwartościowe czytadełko akcji".

Bardzo, bardzo dziękuję za miły komentarz, i serdecznie pozdrawiam, Kaz.
skroplami dnia 05.07.2019 16:05 Ocena: Świetne!
Autorze :).
W poszukiwaniu wcześniejszych części zauważyłem odpowiedź.
Czy coś się zmieniło :)? Nic, szatan rządzi :). Wiem, nie ta sfera, tu ludzie i szatan nagle, ech. Ale "Mistrz i Małgorzata" też oddaje garnitur sowieckiego socjalizmu, już na początku gdzie tramwaj i głowa <z drugiej strony, zamiast ech, cholera :), w "Martwych duszach" inny czas i charaktery rosyjskie aż piana bryzgami :) ale w obu "historiach" podobne to wszystko do socjalizmu, czy nie? tu totalitaryzm, tam totalitaryzm, jeden warkocz tylko barwy zmienione i fakt w głębi się kryje>.
Dlaczego nic się nie zmieniło? Znam osobę, której podpisy policja <na protokole przesluchania> podrobiła, a podrobiła ponieważ nie było żadnego protokołu przesłuchania czyli stworzyła też sama fałszywy dokument w postaci ww. protokołu, człowiek zgłosił fałszerstwo dokumentu i podrobienie podpisu, policjant fałszywie zeznał że to on podpisywał, biegły stwierdził ze to jego podpis, człowiek zgłosił ponownie dodając do zarzutów fałszywe zeznania policjanta czyli sprzeczność zeznań jego i policjanta, wynika że ktoś kłamie, zażądał badania wariografem. Od tego czasu upłyneły trzy lata, nic się nie dzieje, Prokuratura nie podejmuje działań.
W internecie znajdziecie, z trudem ale może się udać, informację na temat urządzenia do podrabiania podpisów, ze specjalnym oprogramowaniem itd, podpisy nie do odróznienia. Trudno znaleźć bo o tym sza, cisza prawie całkowita. Dlaczego temu komuś sfałszowano podpis a wcześniej stworzono fałszywy dokument? Ponieważ, widziałem, człowiek ten od lat, nie wiem dokładnie, może piętnastu, ujawnia Prokuraturze ogromne oszustwa w jednym zakładzie energetycznym, uderzajace we wszystkich klientów. Ze znamionami identycznych działań w całej elektroenergetyce, w stosunku do całego społeczeństwa i gospodarki RP.
Tak więc autorze, SB i mu podobni mają się dobrze, niszczą jak niszczyli, rządzą jak rzadzili, zabijają jak zabijali. I nie zajmują się tylko seksbiznesem, także elektrobiznesem :). Nie, to brzmi dziwnie. Ok, elektroenergetycznym biznesem. Straszne słowo, ble :(. I nadal dziwnie brzmi :). Kto nie wierzy, niech zażąda sprawdzenia np. błędu wskazań swego licznika en. elektr :). Tak, tylko otoczenie zmieniło barwy, piękne biało czerwone, ale płótno z którego flaga zatrute do ostatniej nitki. Tak więc było kiedyś G... duże, teraz jest G... identycznie duże, tylko smród inny ;).
Jednak przyznaję, wolę dzisiejszy :(, i chociaż staram się omijać to niestety, nieraz depczę po G..., tyle go :(.
Autorze, oddajesz atmosferę socjalizmu a jednocześnie dodajesz to co było, jest, będzie :). Wszystko jest realne a jednak ugładzone :). W części dotyczącej zachowania milicji :).
No okropne a wciąga. Na szczęście dla nas, tylko czytamy. Na nieszczęśćie dla Ciebie, poznaczyło Cię autorze dając ból i doświadczenie. Mam nadzieję, że mądrość też jakaś się pojawiła, na skutek :).
Cóż, wcześniejsze części jednak kiedy indziej :(. Pozdrawiam.
Kazjuno dnia 06.07.2019 08:01
Dzięki serdeczne za obszerny wpis. Może, nie tak ostro jak Ty w "Złodziejowych Warkoczach" rzucam oskarżenia otaczającej nas rzeczywistości. O moich piszesz, że są ugładzone.

Mam teraz mało czasu, nie odpisuję więc obszernie. Jeszcze dodam, że jak Ty wolę czasy obecne od tych za komuny.

Pozdrawiam, Kaz
AntoniGrycuk dnia 08.07.2019 19:47 Ocena: Świetne!
Kazjuno,
Czytam, czytam i to mi pachnie niemal gotową książką. Zwykła interwencja korektora i będzie dobrze.
Zadziwia mnie, z jaką precyzją umiesz wybierać szczegóły. Zwykłe postawienie torby z żetonami na ulicę u Ciebie ma znaczenie.
Jak długo już piszesz? Bo mam wrażenie, że długo i że to praktyka Ci podpowiada, które szczegóły zawrzeć.

No nic, czekam na dalsze części.

Pozdrawiam.
Kazjuno dnia 08.07.2019 22:56
Witaj Antosiu Grycuk.
Dzięki Ci za krzepiące słowa.
Żeby zaspokoić Twoją ciekawość spojrzałem na publikację pierwszej części. To końcówka maja. Więc sądzę, że tę opowieść piszę gdzieś od marca. Powili zbliżam się do końca, aczkolwiek to jeszcze trochę potrwa. Kończę 12 rozdział i chyba czeka mnie jeszcze dopisanie 4 albo 3 rozdziałów. Ile to potrwa? Nie wiem. W kontekście przeróżnych nie związanych z pisaniem poczynań (poza produkcją zarobkową grafiki, aktywny jestem jako tenisista i tenisowy instruktor) przypuszczam, że uporam się z całością dopiero wczesną jesienią.
Co do szczegółów... Chmmm. Sam nie wiem, czy piszesz o nich, komplementując mnie, czy to szczypta ironii? Ktoś wypomniał mi, że ich za dużo i mącą odbiór tekstu.
Dziękuję Ci oczywiście za czytanie.
Serdecznie pozdrawiam, Kaz
AntoniGrycuk dnia 08.07.2019 23:08 Ocena: Świetne!
Zacząłem to traktować jak pełnowymiarową książkę i szczegóły stały się na miejscu. Ile stron A4 przewidujesz?
Kazjuno dnia 09.07.2019 00:17
Tych sformatowanych po ~1800 znaków około 90 - 100 stron. Czyli nie książka, a książeczka.
Może wydam ją w zbiorze paru opowiadań. Są dość obszerne, wtedy byłaby to książka.

Dzięki za celującą cenzurkę.

Dobrych snów.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
andro
15/09/2019 23:00
i nikt nie przystaje - w sensie, że za mało w nich… »
bruliben
15/09/2019 22:51
Sugestywnie napisane o muzyce i wspomnieniach. Te pocztówki… »
bruliben
15/09/2019 22:44
Rzeczywiście widać w tekście częste obcowanie za śmiercią.… »
Kapelusznik
15/09/2019 21:59
Oj... A myślałem że to ja piszę długie opisy... hooo...… »
Bartek Otremba
15/09/2019 21:29
Fakt, zdecydowanie do poprawy — też naszła mnie taka… »
voytek72
15/09/2019 19:08
Madawydar - podziękowania za wizytę i opinię :) »
AntoniGrycuk
15/09/2019 18:46
Tak, zaduma spowodowana śmiercią... Ja wiem jedno, co… »
mike17
15/09/2019 18:32
Bardzo mi się podoba, Edyto, naprawdę jest tu lekkość i… »
mike17
15/09/2019 18:14
Bardzo trafne spostrzeżenie, Yaro, zgadzam się w zupełności.… »
mike17
15/09/2019 18:05
Rafi, ciekawy ten Twój wiersz :) Zgrabnie dobierasz słowa i… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:35
A Ty, Ty... Kasia z bliska, Jakie interesujące tematy… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:29
Nooo, jakie doświadczenie przez piszącą przemawia.… »
Kamila N
15/09/2019 14:56
O ile dwa pierwsze postulaty dotyczą samej osoby mówiącej, o… »
Marek Adam Grabowski
15/09/2019 14:48
Dzięki za przeczytanie. Ująłeś sedno; moja twórczość to… »
Kapelusznik
15/09/2019 14:34
"Nie miałam" - chyba ... HA HA HA HA HA HA… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/09/2019 14:25
  • Siemanko, Krzyśku :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:24
  • Chciałem tam napisać, że filmy są godne polecenia :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:21
  • A propos kina dzieci w Muranowie dobiega końca przegląd kina izraelskiego. Jutro ostatni dzień. Po tym co zobaczyłem do tej pory mogę z czystym sumieniem produkcje festiwalu.
  • leskos
  • 11/09/2019 12:09
  • Dzień dobry :)
  • mike17
  • 08/09/2019 20:36
  • Coca_monko, wiersz robi wielkie wrażenie. Jest głęboki i pełen treści. Nie pozostawia czytacza obojętnym. Jest bardzo treściwy i intymny. Uśmiecham się pod nosem, że ktoś umie pisać taką lirykę :)
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:otikedin
Wspierają nas