Cisza po burzy - lipton123
Proza » Miniatura » Cisza po burzy
A A A

Niczym oślizgły gad wiłem się w stosie gnijącego ludzkiego ścierwa, a wszystko przez ten błysk na jego krańcu. Nadzieja na życie, czy pierwsze czy drugie, to nie miało znaczenia, ale zwykle - jak mówili ludzie - lepsze. Coś w tej bredni jednak było, coś co pompowało krew do wycieńczonych mięśni i zachęcało je do kolejnego, morderczego wysiłku. Od tego przypływu adrenaliny mózg bił o brzegi czaszki tak mocno, jakby zamierzał opuścić swoją dotychczasową samotnię i spokojnie wypłynąć kanałami uszu. Pot lał się ze mnie rwącym strumieniem, szczypiąc w oczy i przyprawiając solą spieczone wargi. Dlatego kiedy opuściłem trupi stos od razu padłem jak długi. Lekki wiatr zaledwie musnął mokrej skóry, na co ta przyoblekła się w gęsią skórkę i nieprzyjemne uczucie arktycznego zimna. 

Podniosłem lekko głowę. Dłonie pokryte cienką, szarą powłoką, którą byle kamyk mógł przerwać. Uniosłem oczy nieco wyżej, ku niebu, jakby ono interesowało się dwunożnym robactwem. Ono już jednak dawno straciło swój błękit, dziewicze piękno. Od kilku lat zasnute szarą kurtyną z grubych, burzowych chmur. Jedynie przez małe szczelinki nieśmiało przebijały się promienie słoneczne, które spoglądały na podniszczone dachy pobliskiego miasteczka. Lub raczej tego co z niego zostało.

Skrajna głupota podniosła mnie i dowlokła do jego murów. Wiadomo jak to jest, zawsze w najgorszych chwilach liczy się na drugiego człowieka, ale... Wszystko dookoła było chore. Skóry ludzi jak te ściany odrapane, pokryte chrostami, będące cienką granicą między standardowym wyglądem, a trupem. Szli ze zgiętymi karkami, chowali oczy w opuchniętych powiekach, a wokół roztaczał się smród fekaliów i krwi. Miasto trupów skazanych na życie po śmierci. Wśród nich ja, niczym nie wyróżniający się.

Na mój grób wybrałem sobie piwniczkę - w miarę suche i czyste pomieszczenie, pomyślałby idealna świątynia samotności. Otóż nie do końca. Małe czarne perły błyszczące wśród mroków pomieszczenia, pełne zaciekawienia obserwowały każdy ruch nowego lokatora. Nie starałem się być ani zbyt odważny, ani tym bardziej nie miałem się czego bać. Czekały cierpliwie na mój ruch, one nie zamierzały drgnąć, dopóki nie rozegram swojej partii. Oczywiście przyjąłem ich zasady i rozegrałem to wszystko na leżąco. Każdego łechce czyjaś uległość, a gryzonie również od tego nie stroniły i dlatego tak szybko zyskałem sobie ich sympatię. A to przeskakiwały wesoło pomiędzy nogami, a to zimnymi łapkami wspinały się po plecach i obwąchiwały starą szyję swoimi wąsikami. Dlaczego więc miał mnie zniechęcić fakt, że jeden z nich odgryzł mi kawałek palca u dłoni? Dlaczego miałem się bronić przed tym jak zaczęły dzielić między sobą moje ciało? Przecież i tak wszyscy skończymy jako pokarm, dlatego aż miło był patrzeć na ich zainteresowanie, determinację w zdobyciu dla siebie jak największych kęsów. Gryzonie walczyły o o każdy kawałek moich mięśni i kości, a ja czekałem spokojnie przepełniony niebezpieczną ekstazą i oglądałem jak rozszarpują zębami moje ciało. Zuchwałe zwierzęta zostawiły mi jednak głowę przyczepiony poobgryzaną szyją do korpusu pozbawionego jakiejkolwiek kończyny. I nie zamierzały wrócić.

Wtedy dopiero zobaczyłem samego siebie w ciemnej norze, skazanego na towarzystwo murów, które pochałaniają każdy krzyk. Wtedy po raz pierwszy zapłakałem. Nie, rozwyłem się jak bóbr. Wszystko z tego niczego co ze mnie pozostało, a nie czułem się winny, choć pozwoliłem na to co się stało. Szum w głowie całkowicie odizolował mnie od rzeczywistości. Nie zdołałem usłyszeć, że ktoś do mnie się zbliżał. Z jednej strony korpusu poczułem silne imadło, zaś z drugiej - dziecięcą, delikatną dłoń. Magiczne dłonie podniosły mnie w górę i obróciły aż spojrzałem wprost w parę hipnotyzujących oczu. Nie pasowały do siebie, jedno błękitne, głębokie, pełne dziecięcej radości, zaś drugie w kolorze piwnym, naznaczone przez ból i czas. Czarne, bezładne kołtuny włosów opadały na kościste, szare ramiona. Twarz już dawno wyschła, mogłaby rozpaść się na kawałki, gdyby nie liczne prowizoryczne szwy. Na środku niej wystawał nos, garbaty i tłusty, z którego otworów wiły się kręcone twarde włosiska. Słowem: patrzyłem na potwora, który swoje nędzne życie opiera na deptaniu godności nieboszczyków. Okradającą nieszczęśliwców z resztek wszelkiej godności i szacunku, byleby tylko nakarmić się wiarą na normalne życie. Istotę, która straciła niemal wszystko. Tak, tak, chyba właśnie dlatego ją pokochałem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
lipton123 · dnia 19.07.2019 16:45 · Czytań: 93 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
21/08/2019 00:01
wiem chyba, o który leśmianowski tekst, tu wspomniany,… »
Florian Konrad
20/08/2019 23:56
dziękuję serdecznie! »
alos
20/08/2019 16:40
Dzięki Kushi, cieszę się. Pozdrawiam :) Dzięki Wiktorio… »
Dany
20/08/2019 00:16
Zgrabny limeryk, poprawnie napisany, rozbawił mnie.… »
d.urbanska
19/08/2019 23:15
Dobre, do przemyślenia i sprawne. Z jedną uwagą: "Nie… »
liathia
19/08/2019 20:44
Bardzo mi się czyta i, odczuwa Twój wiersz. Wracam do niego,… »
wodniczka
19/08/2019 20:13
Bardzo ciekawa metaforyka. Podoba mi się ten obraz. Jest w… »
wodniczka
19/08/2019 20:10
Bardzo krótkie i bardzo konkretne. Przemawia. Podoba się.… »
amaranta
19/08/2019 19:53
Bardzo lubię takie wiersze. Nieprzegadane, sama istota… »
wodniczka
19/08/2019 19:41
Witaj i ten cytat: i ten cytat: i końcówka.… »
wodniczka
19/08/2019 19:34
Witaj Dla mnie jeden z Twoich najlepszych. A jak bym mogła… »
wodniczka
19/08/2019 19:32
Cześć Pulsar Czasami lepiej jest przespać niektóre… »
RafalSulikovski
19/08/2019 07:10
:) :) :) »
Kushi
18/08/2019 19:30
Wiolinku Czarodzieju, wiesz, że jesteś jednym z nielicznych… »
Kushi
18/08/2019 19:24
Hej Besko... pierwsza zwrotka jak najbardziej na tak,… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:efulov
Wspierają nas